Kanika zdążył zagrać tylko jeden ligowy mecz w Red Devils Chojnice, zanim doznał kontuzji Kanika zdążył zagrać tylko jeden ligowy mecz w Red Devils Chojnice, zanim doznał kontuzji fot. Julia Pokrzywińska/Red Devils

Oskarżenia byłego zawodnika pod adresem Red Devils Chojnice. Mnożą się oświadczenia

Ledwo przygasły dwa wcześniejsze pożary w Red Devils Chojnice - wstydliwa porażka 1:12 w Pucharze Polski w futsalu oraz ucieczka „wolontariusza” z Chojnic busem wypożyczonym przez klub – a już wybuchł kolejny. Oskarżenia pod adresem władz „Czerwonych Diabłów” wysuwa były zawodnik, Portugalczyk Kanika.

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Portugalczyk André Filipe Magalhães Andrade Silva, który przez większość kariery występował z ksywą Kanika, a w Polsce został Andre Silvą, opublikował na swoim koncie na Facebooku wpis, krytykujący kierownictwo Red Devils Chojnice oraz pozostającego poza zarządem klubu Marcina Synoradzkiego. W odpowiedzi swoje oświadczenia wystosowali zarówno sam Synoradzki, jak i prezes Red Devils, Tomasz Mrozek Gliszczyński. Drugie z tych oświadczeń opublikowane zostało w piątek w klubowych mediach społecznościowych, jednak szybko zostało stamtąd usunięte. Jego treść przekazały jednak lokalne serwisy internetowe. 

Oświadczenie Kaniki (Andre Silvy)

Kanika w swoim oświadczeniu zarzuca klubowi brak wsparcia po odniesieniu poważnej kontuzji. Twierdzi, że po zerwaniu ścięgna Achillesa został pozostawiony sam sobie – bez pomocy w codziennym funkcjonowaniu, transportu ze szpitala czy opieki fizjoterapeutycznej. Zawodnik przekonuje, że prezes Gliszczyński oraz członkowie zarządu nie tylko nie zaoferowali mu wsparcia, ale wręcz próbowali nakłonić go do powrotu do Portugalii, co mogło mieć na celu uniknięcie zobowiązań finansowych wobec niego.

Portugalczyk krytykuje również warunki ubezpieczenia zawodników, wskazując, że klub zapewniał jedynie podstawowe zabezpieczenie na 10 tys. zł, co jest kwotą niewystarczającą w przypadku poważnych kontuzji. Dodatkowo poskreśla problemy z wypłatami wynagrodzeń – według niego niektórzy piłkarze nie otrzymali pensji od czterech miesięcy, mimo że klub miał otrzymywać wsparcie finansowe od miasta i sponsorów. W jego relacji pojawiają się też oskarżenia wobec klubowej fizjoterapeutki, która miała odmawiać pomocy kontuzjowanym zawodnikom.

Oświadczenie prezesa Red Devils Chojnice Tomasza Mrozka Gliszczyńskiego

W odpowiedzi prezes Red Devils Chojnice stwierdza, że klub zapewnił Kanice należytą opiekę i wsparcie po kontuzji. Według Gliszczyńskiego zawodnik z Portugalii był „osobą zaburzoną” i prezentował roszczeniową postawę, co miało objawiać się m.in. wysyłaniem obraźliwych wiadomości oraz nękaniem telefonicznym. Prezes zaznacza, że Portugalczyk miał zagwarantowany transport do szpitala, operację, zakwaterowanie w hotelu oraz wyżywienie. Klub miał również zapewnić mu leczenie w Polsce do końca kontraktu, jednak Kanika nagle – według prezesa – zażądał prywatnej rehabilitacji w Portugalii, co klub uznał za ryzykowne.

Gliszczyński podkreśla, że ostatecznie podpisano ugodę, w ramach której Kanika otrzymał odszkodowanie, a klub opłacił mu komfortowy przelot do Portugalii. Prezes odpiera także zarzuty dotyczące rzekomego braku wsparcia finansowego dla zawodników, zaznaczając, że Kanika miał zapewnione lepsze warunki niż wynikało to z jego kontraktu. Jego zdaniem oskarżenia portugalskiego futsalisty wynikają z osobistych urazów i chęci zdyskredytowania klubu. Na końcu zapowiada, że wobec słów Kaniki klub podejmie odpowiednie kroki prawne.

Oświadczenie Marcina Synoradzkiego

Marcin Synoradzki w swoim oświadczeniu również odpiera zarzuty Kaniki, który oskarżał go m.in. o oszustwo. Synoradzki podkreśla, że od ponad sześciu lat nie jest członkiem zarządu Red Devils Futsal Club Chojnice, ani nie pełni w nim żadnej decyzyjnej roli, a jego jedyny związek z klubem dotyczy wspólnej historii i logotypu, którego jest autorem. Obecnie zajmuje się drużyną Red Devils Ladies, która funkcjonuje w ramach odrębnego stowarzyszenia sportowego.

Synoradzki wyjaśnia, że jego rola w angażu Kaniki przez Red Devils ograniczyła się do skontaktowania go z klubem. Podkreśla, że zawodnik sam poszukiwał nowego klubu i prosił o pomoc w powrocie do Chojnic, w których grał już w sezonie 2021/22. Po odniesieniu kontuzji 32-latek miał wysyłać długie wiadomości, skarżąc się na sytuację, na co Synoradzki odpowiadał, że nie jest osobą decyzyjną i sugerował mu kontakt z władzami klubu. W ramach pomocy zaoferował mu dostęp do programów rehabilitacyjnych u znajomego fizjoterapeuty oraz doradził powrót do domu, jeśli Portugalczyk czuł się osamotniony.

Synoradzki opisuje incydent po meczu z AZS UW Darkomp Wilanów, kiedy to spotkał Kanikę i został przez niego obrzucony wyzwiskami. Podkreśla, że nie wdał się w słowne przepychanki i życzył mu spokojnego powrotu. Ostatecznie uważa, że zarzuty Kaniki są bezpodstawne, przekonując, iż „jest to osoba kompletnie niestabilna emocjonalnie, nie panująca nad swoimi zachowaniami, posługująca się kłamstwami dla własnych korzyści, i która wymaga natychmiastowej pomocy specjalisty”.



W odpowiedzi na te oświadczenia Kanika zamieścił na swoim koncie kolejny wpis, w którym tłumaczy, że swoją krytykę wobec Gliszczyńskiego i Synoradzkiego opublikował, by ci „nigdy więcej nie skrzywdzili nikogo i nie mieli nic wspólnego ze światem sportu”. „Powtarzam – na wszystko, co mówię, mam dowody” – przekonuje.

W grudniu 2023 roku podobne zarzutu w stosunku do Red Devils po odniesieniu ciężkiej kontuzji wysuwał Kolumbijczyk Joan Stiven Serrato Carmona, choć klub zapewnia obecnie, że ma z nim dobre stosunki. Na warunki w Chojnicach narzekał też Yvaaldo Gomes, który miesiąc po ogłoszeniu transferu przez klub z Chojnic przeniósł się do Widzewa Łódź - skąd odszedł jeszcze przed zakończeniem rundy jesiennej.