Półfinały Fogo Futsal Ekstraklasy. W Lesznie zabrakło „VAR-u” fot. Paweł Jakubowski/ KS Constract

Półfinały Fogo Futsal Ekstraklasy. W Lesznie zabrakło „VAR-u”

Piast Gliwice Futsal oraz GI Malepszy Arth Soft Leszno są bliżej awansu do finału Fogo Futsal Ekstraklasy po pierwszych meczach półfinałowych. Leszczynianie swoje zwycięstwo nad Constraktem Lubawa odnieśli w kontrowersyjnych okolicznościach.

Piast Gliwice wygrał na wyjeździe z Rekordem Bielsko-Biała po rzutach karnych, ale nikt nie mógłby być zaskoczony, gdyby ten sam cel osiągnęli po 40 minutach. W całym meczu, łącznie z dogrywką, zawodnicy trenera Juninho aż sześciokrotnie obijali obramowanie bramki Bartłomieja Nawrata. Paradoksalnie goście objęli prowadzenie, gdy bielszczanom szczęścia zabrakło - w 36. minucie po uderzeniu Edgara Vareli piłka odbiła się od Matheusa i wpadła do siatki. Odpowiedź przyszła błyskawicznie. Jedyne, jak się finalnie okazało, bramki padły w odstępie 16 sekund.

W rzutach karnych Michał Widuch zatrzymał próby Erica Panésa i Matheusa, udowadniając po raz kolejny, że polski komponent w Piaście jest liczebnie skromny, ale niezwykle istotny. Bielszczanie strzelali w identycznej kolejności, jak w zwycięskich karnych trzy dni wcześniej z Texomem Eurobusem Przemyśl – jedynie Gustavo Henrique Steinwandtera, który kończył mecz z kontuzją, zastąpił Panés. I już po raz drugi golkipera rywali nie zdołał pokonać Matheus. 

Równie duże emocje były w drugim półfinale. Do przerwy GI Malepszy Arth Soft Leszno prowadził z Constraktem Lubawa 2:1, a niedługo po wznowieniu gry trzecią bramkę dołożył Albert Betowski, pokazując przy tym, jaki drzemie w nim potencjał. Największe emocje przyniosła jednak końcówka. Po golu kontaktowym Jakuba Raszkowskiego goście złapali wiatr w żagle. W 36. minucie piłka wpadła do bramki Anttiego Koivumäkiego, sędziowie ocenili jednak, że Everton faulował przy tym fińskiego golkipera. Telewizyjny powtórki pozwalają tę ocenę co najmniej kwestionować, bo Brazylijczyk najpierw dotknął piłki, a dopiero później doszło do kontaktu z rywalem. 

Dwie minuty później ten sam zawodnik Constaktu strzelił z woleja w polu karnym leszczynian. Piłka odbiła się najpierw od poprzeczki, następnie od podłoża i wyszła w pole. Telewizyjna kamera pokazywała obraz z trybun na wysokości środka boiska, a jeden z sędziów stał na linii bramkowej. Mimo wszystkich materiałów, udostępnianych np. w mediach społecznościowych przez sędziowskich ekspertów - jak to różnie z różnych miejsc można widzieć to, czy piłka wyszła za boisko czy nie - nie jest łatwo zrozumieć, jak trafienie to nie zostało uznane i wydaje się, że pretensje gości mogły być uzasadnione.

Postaw mi kawę na buycoffee.to

A nawet jeśli nie były, to kontrowersje takie mógłby rozwiać tzw. futsalowy VAR, czyli w istocie system Video Support. Na początku roku Futsal Ekstraklasa zapowiadała jego wprowadzenie w „wybranych meczach sezonu zasadniczego oraz play off”. Niestety, wybór ten jest jak dotąd bardzo ekskluzywny, bo obejmuje jeden mecz fazy zasadniczej (Eurobus - Piast). 

Drugie mecze półfinałowe w sobotę. Jeśli zwycięstwa odniosą Rekord lub Constract, decydujące pojedynki w ich parach odbędą się w niedzielę.