Z notatnika dziejopisa
Niejednokrotnie zastanawiam się, czy lepiej byłoby, aby rzeczywistość była czarna lub biała. Czy może lepiej byłoby jednak, aby szarość też w niej znachodziła się. Pewnie kierując się rozsądkiem pogodzenia sprzeczności w perspektywie zbudowania czegoś sensownego wybrałbym tę drugą opcje. Nie jestem bowiem pewny czy tylko uznawanie, iż białe jest białe, a czarne jest czarne dawałoby w polskiej rzeczywistości szansę powodzenia. Nikt nie przekona mnie, że działacze sportowi są tak akuratni i tylko robią rzeczy dobre albo złe. Zarówno świat (polityka też), jak i sport, w tym futsal opiera się na godzeniu przeciwności, czyli szarości. Kto mówi inaczej najzwyczajniej mija się z prawdą.
Dlatego wielu ludziom trudno jest w tym świecie szarości znaleźć swoje miejsce. I wcale im nie dziwę się, obserwując jak nijakość przejmuje – też w sporcie oraz futsalu – rządy na rozumami tych nielicznych, pragnących powiedzieć, iż jest biało albo czarno. Coraz mniej jest w otoczeniu futsalowym osób chcących łamać konwenanse, utarte schematy. Najzwyczajniej stwierdzili – nie opłaca się nam to. No tak, zawsze to być lepiej bliżej owej mitycznej władzy niż zostać zepchniętym do przysłowiowych „kanałów”. Ale starać się o przekazanie swojego zdania niezmiennie należy.
To od nich w tych latach przejmowaliśmy zasady używania chłodzenia organizmów zawodników po meczach. To ich podglądaliśmy w zakresie dozwolonych odżywek dla zawodników. I tak dalej, i tak dalej. Nie będę się rozwodził nad kolejnymi ciekawostkami. Wspomnę tylko, że gdy podczas eliminacji mistrzostw świata na Węgrzech były problemy z łącznością satelitarną, to rozłożyli swoje przywiezione „talerze” i było okey. Dlatego jestem pewien, iż niedługo może nie seryjnie, ale częściej osiągną korzystny wynik w meczach z nami. Jak zauważyłem – oni oraz Niemcy są niezwykle cierpliwi w budowaniu swojego futsalu. W przeciwieństwie do naszych działań. Widocznie lepiej (a jest to dziwne dla nie Słowian) odnajdują się w słowiańskim – było nie było – powiedzeniu „Co nagle, to po diable”.
W każdym razie dziękuje panu Drwalowi. Jego tekst – liczę – uświadamia władzom PZPN, członkom związkowej komisji futsalu, że to co robią to jest kropla w morzu potrzeb polskiego futsalu. I takim tempem przemian ów przysłowiowy „Kraków” będą długo budować. Pan Drwal podpisując swój fachowy wywód wskazał mi, że jest dyrektorem sportowym Futsal Młodej Ekstraklasy. Brawo i gratuluję. Gratulowałbym jeszcze bardziej, gdybym został uświadomiony o systemie rozgrywek, terminach, klubach. Cała rzecz bowiem warta jest pochylenia się nad projektem. A tak mało o nim wiadomo. Któż bowiem zastąpi zgranych zawodników w przyszłości jak nie wyedukowana od szkoły, juniorów futsalowa młodzież.
Losowanie Elite Round futsalowej Ligi Mistrzów nie było łaskawe dla Rekordu Bielsko Biała. Trójka rywali jest ograna w tych rozgrywkach i należy do wysokiej, a dwa nawet do najwyższej półki tych elitarnych rozgrywek. Rosyjski - TTG Jugra Jugorsk, hiszpańska - FC Barcelona Lassa (gospodarz grupy turniejowej), serbski - Ekonomac Kragujevac, to zespoły, z którymi ciężko będzie uciułać punkty. Ale – jak to mawiał klasyk – „Dopóki piłka w grze” – każdy jest mistrzem. Dla mnie już awans na ten poziom rozgrywkowy jest dużym osiągnięciem. Teraz każdy ugrany punkt stanowić powinien dobrą inwestycję w przyszłość.
Andrzej Hendrzak