Z notatnika dziejopisa
Kiedy w poprzednim felietonie chwaliłem UEFA za wprowadzenie do kalendarza europejskich imprez futsalowych czempionatu U-19 nie spodziewałem się, że tuż za przysłowiowym rogiem czai się kolejna znakomita decyzja gremium kierowanego przez Słoweńca Ceferina. Otóż, panowie z nad jeziora Genewskiego w szwajcarskim Nyonie postanowili, iż eliminacje mistrzostw Europy w futsalu seniorskim odbywać się będą na zasadach podobnych do piłki trawiastej. Czyli będą grupy i zawody w opcji mecz i rewanż, a nie głównie i tylko – jak dotychczas - turniejowo. Tylko przyklasnąć takim decyzjom, co czynię z zadowoleniem wielkim.
Tyle byłoby o wielkim futsalowym świecie. Albo inaczej światku. Teraz przejdę na krajowe podwórko i na początek wcale nie myślę chwalić. Ruszyły rozgrywki I ligi futsalowej. W jednej z grup ciągle przekładane są mecze zdegradowanej z ekstraklasy Pogoni 04 Szczecin. Rozumiem, jedna kolejka, może dwie. Ale nierozegranie już trzech meczów, to niemal kabaret. Ciekaw jestem, czy innym klubom też by pozwolono na coś takiego. Futsalowe środowisko raczej mówi, iż nie i wskazuje na wsparcie jakim niewątpliwie jest osoba wiceprezesa związkowego, szefującego też w tym regionie piłkarskim.
Pojmuję, że trwają próby ratowania zasłużonego klubu. Rozumiem to, ale rozgrywki ligowe też mają swoje prawa. Był czas wakacyjny ku temu. A tak na marginesie – klub otrzymał licencję i naraz rozpadł się. Dziwne. Czas podjąć decyzję. Albo Pogoń 04 gra, albo nie jest w stanie organizacyjnie spełnić warunków i mówimy jej adieu, życząc jednocześnie odrodzenia w kolejnych sezonach. Ciuciubabka to nie jest moja zabawa i dlatego preferuję proste rozwiązania. Proste i jasne, równe dla wszystkich. A tak na marginesie – położyć na łopatki tak dobry niegdyś klub, też jest sztuką nie lada. Panie Macieju Karczyński – i po co pan przenosił się do Warszawy. Będąc w Szczecinie nadal tworzyłby pan znakomity projekt futsalowej Pogoni. I nie byłoby dyskusji o jakimkolwiek wycofaniu, lecz o kolejnych trofeach.
Podobają mi się ekstraklasowe rozgrywki rozpoczętego sezonu 2019/2020 od strony nieprzewidywalności wyników poszczególnych meczów. Już na początku sezonu przegrywa Rekord, nie wygrywa z beniaminkiem Toruń, Clearex też jest nieprzewidywalny wynikowo. Czyżby medaliści byli jakby w odwrocie? Najbardziej mnie cieszy, że beniaminkowie – a jest ich aż czterech – nie dają sobie w kaszę dmuchać i każde ich spotkanie może zakończyć się trudnym do przewidzenia rozstrzygnięciem. Tak trzymać. Nadali oni futsalowej ekstraklasie niewątpliwego wigoru i kolorytu.
Moim zdaniem ekstraklasa przez lata trochę skostniała. W większości ciągle te same twarze. Zespoły – jedynie przy drobnych retuszach. Te same problemy, zawodnicy, działacze. Spotykając się z ważnymi ludźmi klubów ekstraklasy, w ciemno mogłem przewidzieć, kto z kim trzyma sztamę, a kto jest „be”. Jaka jest grupa „trzymająca władzę” i kto pociąga za przysłowiowe sznurki, a kto jest w wiecznej opozycji. Teraz – mam nadzieję – nowa krew klubowa trochę naruszy owe hierarchie. Jak na razie niepokorna jest na parkietach. Ale z czasem może i przy stole konferencyjnym mocno się postawi. Tego potrzeba polskiemu futsalowi. Potrzeba zmiany. Nie tyle może pokoleniowej, co w myślenia o priorytetach, strategiach. I odrzucenia filozofii patrzenia nie dalej niż własny klubowy nos (czytaj: interes).
Dlatego z zadowoleniem przyjąłem informację, iż jest on koordynatorem działań wszelkich naszych kadr futsalowych – w tym też i kobiecej oraz akademickiej. Przynajmniej jednego można być pewnym – kierunek szkolenia i wizje gry będą kompatybilne dla wszystkich objętych opieką reprezentacji. Pierwszy raz w historii rozwijającego się polskiego futsalu został zrobiony taki krok, co też dobrze świadczy o spojrzeniu futsalowej Komisji związkowej na całość szkolenia. Pozostaje tylko trzymać kciuki, aby udało się, bowiem – podejrzewam – zawistników nie braknie. Zresztą nie jest powiedziane, że pan Korczyński ma być wieczny. Każdy, mający ciekawy pomysł na futsal, może trenera Błażeja z czasem zastąpić. Wystarczy tylko mieć pomysł. Dobry pomysł.
Andrzej Hendrzak
P.S.
Będąc w Krośnie na turnieju Wyszehradzkim posiadłem wiedzę, że trener Klaudiusz Hirsch objął funkcję koordynującą w futsalu słowackim sprawy młodzieżowe i kobiece. Aż zacieram ręce, będąc ciekaw, który z tych dwóch znakomitych futsalowych myślicieli okaże się lepszy.