Z notatnika dziejopisa fot. UEFA mat.pras.

Z notatnika dziejopisa

Nowy Rok, a szczególnie 1 stycznia, to czas, kiedy przyjmujemy jakieś postanowienia. Postanowienia krótko- lub długookresowe. Pełne deklaracji o przyjętych postanowieniach są media społecznościowe, a tak zwani celebryci prześcigają się w oznajmianiu swoich noworocznych postanowień. Nawet przyjaciel Józef, mój felietonowy recenzent, przesłał mi kilka takich swoich postanowień. Nie spodziewałem się po nim, iż podda się owej „nowomodzie”. Dlatego odpiszę mu w felietonie - drogi przyjacielu Józefie, jeżeli naprawdę chcesz coś zmienić w swoim życiu, to po prostu to zmień – ale wtedy, gdy jesteś na to gotowy. Wstań i zacznij to robić. Obojętnie jaki to jest dzień. Nie czekaj do 1 stycznia, bo nowy kalendarz nie da ci gwarancji ani motywacji. A jeżeli jeszcze podpiera(cie)sz swoje noworoczne postanowienia buzującym w głowie sylwestrowym szampanem, to wszystko jest warte psu na budę. Czy nie lepiej oszczędzić sobie późniejszej frustracji, w przypadku niezrealizowania postanowień i być szczęśliwszą osobą?

Nie jestem zwolennikiem podsumowywania starego roku i wpisywania swoich oczekiwań wobec nowego. Wiem, że na większość ocen oraz wniosków tak zwani decydenci i tak przymkną oko, uznając, iż oni wiedzą lepiej. Może i mają rację, gdyż zawsze znajdują się bliżej owego źródła mądrości, jakim w przypadku futsalu jest związek piłkarski. Jednak z drugiej strony nie potępiałbym w czambuł tych wszystkich piszących, czy mówiących o futsalu. Tych innych, niż nadana mądrość związkowa. Jest to bowiem, póki co, niemierzalna siła. Ale siła, która może wystąpić kiedyś jak wulkaniczna lawa. A, o ile sobie dobrze liczę, rok 2020 jest rokiem wyborczym w PZPN. Kiedy rozmawiałem z przedstawicielami owych innych, doszedłem do wniosku, iż uważają oni, że czas kończyć to mieszanie futsalowej herbaty, ponieważ od samego mieszania nie staje się herbata (futsal) wcale słodsza.

Nie byłbym poważnym felietonistą, gdybym nie spróbował w pierwszym noworocznym felietonie wyrazić swojego zdania o poprzednim futsalowym roku. Tym razem uczynię to w konwencji „wzloty, upadki, nadzieje, rozczarowania”. Nie wątpię, iż każdy z czytających może mieć inny osąd danej sprawy. Może też dodać od siebie kolejne przykłady. I o to chodzi. Chodzi o dyskusję o futsalu i wskazanie kierunków, czy oczekiwań. Jeżeli nie otrzymujemy tego instytucjonalnie, to pozostają media oraz własna inicjatywa oddolna.

Rozpocznę od rozczarowań. Futsal-Polska zamieścił w grudniu informację, że Ministerstwo Sportu zaakceptowało zmiany w Systemie Sportu Młodzieżowego na rok 2020. Zgodnie z propozycją od nowego roku do systemu włączona zostanie piłka ręczna plażowa. Czytając o tym od razu cisnęło mi się na usta pytanie – co z futsalem? I to jest moje rozczarowanie, że nasz polski związek piłkarski nie postarał się o to, by tym wpisanym był futsal. Dlatego pozwolę sobie zapytać wiceprezesa Jana Bednarka – czy i kiedy możemy takiej wiadomości oczekiwać w odniesieniu do futsalu? Pamiętam, kiedy kończąc swoją kadencję w PZPN pozostawiłem ówczesnemu szefowi piłki amatorskiej projekt kierowany do Ministerstwa Edukacji, by wpisać futsal do współzawodnictwa szkolnego. Z tego co wiem, do dzisiaj nie wpisany. I nie wiem nawet, czy związek dalej w tej sprawie procedował.

Drugim rozczarowaniem jest słaba postawa reprezentacji seniorskiej w eliminacjach Mistrzostw Świata. Miało być dobrze, zawodnicy byli właściwe selekcjonowani – jak ciągle słyszeliśmy. Informowano nas - warunki przygotowań i sparingpartnerzy dobrani zostali właściwie. Wyszło jak wyszło, lecz najbardziej rozczarowuje, dlaczego polski futsal nie usłyszał do chwili obecnej publicznie, co było przyczyną, iż nie udało się.

Nadzieją dla mnie jest systemowe zainteresowanie się Komisji Futsalu drużynami młodzieżowymi naszych ligowców w aspekcie wymagań licencyjnych. Trochę to późno zrobiono, ale najważniejsze, że postanowiono. Liczę, że nie będzie ustępstw i kierunek będzie monitorowany oraz utrzymany.

Kolejną nadzieją jest futsal kobiecy. Ten reprezentacyjny. Podziwiam trenera Wojciecha Weissa za jego pracę i od siebie wlewam w niego kolejną porcję optymizmu. Szkoda, że związek nie widzi, jak poważniej inwestując w futsal kobiecy można osiągnąć więcej wizerunkowo na arenie międzynarodowej. Jest to obecnie lepsza inwestycja niż cały futsal męski. Za kilka lat już takiej możliwości nie będzie, jako że kolejne nacje dołączają mocno do futsalu kobiecego i pozostaniemy – co najwyżej – solidnym średniakiem.

W kategorii upadki – może w tym przypadku nad wyraz ta nazwa, więc powiedzmy niech to będzie równanie w dół – rzutujących i nad wyraz niepotrzebnych dla polskiego futsalu jako całości zaliczę reformę rozgrywek ekstraklasy. Jest to działanie z gatunku opisanego powyżej przeze mnie mieszania herbaty, która od samego mieszania wcale nie robi się słodsza. Oczekuję, że ktoś w tej Spółce walnie ręką w stół i ustanowi wreszcie racjonalny, mający na uwadze sportowy poziom, system rozgrywek. Przynajmniej stały na trzy lata.

O ile powyższy opis to równanie w dół, to wycofanie się z rozgrywek futsalowych Pogoni 04 Szczecin jest typowym upadkiem. Na szczęście to jednostkowy przypadek. Takie zdarzają się i będą zdarzać. Nie tylko zresztą w futsalu. A patrząc na los Pogoni warto zastanowić się, czy zawsze w klubach znajdują się ludzie, potrafiący właściwe poprowadzić dany projekt.

Wreszcie przechodząc do kategorii wzloty muszę powiedzieć, że długo nie było przypadku do skategoryzowania. Ciekawego na tyle, by z czystym sumieniem napisać – oto sukces polskiego futsalu. Dzięki Bogu – UEFA reaktywowała europejski czempionat młodzieżowy. Trener Łukasz Żebrowski zebrał i przygotował grupę młodych ludzi, którzy wcześniej byli monitorowani w różnych grupach młodzieżowych. I osiągnęli oni wielki sukces, zajmując trzecie miejsce w Mistrzostwach Europy U-19. Tak naprawdę to jedyny pozytywny wynik polskiego futsalu w roku 2019. Teraz pozostaje tylko trzymać kciuki, by projekt był kontynuowany. Z kim jak z kim, ale z młodzieżą to zawsze wielka niewiadoma.

W kategorii wzloty ująłbym jeszcze systematyzację rozgrywek ligowych w Polsce prowadzoną przez Komisję Futsalu. Ale tuż przed nowym rokiem doszły mnie słuchy, iż jest zagrożona regionalizacja II ligi. Dlatego wstrzymać się należy z kategoryzacją. Projekt na czasie, ale nie w pełni – jak widać - akceptowany przez patrzące często tylko na własny nos środowisko.  

Andrzej Hendrzak