Z notatnika dziejopisa
Rzeczywistość pędzi szalenie do przodu, chociaż nie zawsze racjonalnie. Nie obcy jest ten pęd także futsalowi. Kiedy przypomnę sobie spokojne dawne lata, jeszcze bez internetu, i porównam je z obecnym czasem, to niewątpliwie były one czasami spokoju. Oazy spokoju. Pomyślałem o tym podczas pewnej konferencji, w której - z racji zajmowania się od czasu do czasu innym pisaniem niż o futsalu, uczestniczyłem. Mówiło się na niej o znaczeniu tak zwanego soft power (miękkiej siły) w różnych dziedzinach naszej codzienności. Kiedy na chwilę oderwałem się od słów prelegentów, przekazywanych na sali konferencyjnej, i rozmarzyłem o polskim futsalowym soft power, połapałem się, iż jest on nie za ciekawy.
Owa miękka siła odnajduje się, chociaż nie zawsze skutecznie, w środowisku futsalowym, ale już niezbyt mocno w piłkarskim, a niemal wcale poza piłką jako dziedziną sportową. I myślę - nadeszła chwila, aby wykorzystać posiadane siły oraz środki do soft powerowej ofensywy futsalowej. Ofensywy rozumianej jako potrzebę środowiska do wpływania na preferencje i zachowanie ludzi futsalu na arenie ogólnopolskiej w kierunku jednolitego, atrakcyjnego promowania dyscypliny, bez wewnętrznych sporów, a za pomocą pokazywania atrakcyjności, czy uświadamiania, bądź perswazji. Sprawiania, by inni chcieli tego samego na skutek niewymuszonego wyboru.
Kiedy powiedziałem o swoich rozmyślaniach oraz przeprowadzonym sondażu koledze recenzentowi – Józefowi, odpowiedział: - czy wiesz drogi felietonisto, że większość pozafutsalowej Polski na pytanie o polski klub futsalowy potrafi wymienić na szybko jedynie Clearex Chorzów oraz Rekord Bielsko Biała? Dopiero po zastanowieniu, albo podpowiedziach, dorzucą jeszcze trzy, cztery kluby. Czy wiesz, że zapytani o znane nazwiska są w stanie wymienić tylko kilkanaście - i w mniejszości są to zawodnicy? Wcale nie znają szkoleniowców. Czasami przebąkną o jakimś arbitrze. Rzeczywiście, nieciekawy obraz – pomyślałem. Ale, gdyby oceniać futsalowe wartości na podstawie zasad omawianych podczas konferencji, sam miałbym trudności z określeniem siły przekazu polskiego futsalu. Oczywiście siły oddziałującej poza środowisko.
Jeżeli patrzeć w kategoriach znajomości, wpływu, przedsiębiorczości, możliwości komunikacji w odniesieniu futsalowym, to nawet związek piłkarski nie bryluje w tym zakresie. I nie będę jedynym, który powie, że nie są wykorzystywane w stu procentach wielkie promocyjne możliwości związkowe do propagowania dyscypliny. Lepiej oceniałbym na tym polu działania spółki FE, która nie boi się mediów i przy każdej okazji osoby z jej grona starają się futsal promować. Dlatego optowałbym za wypracowaniem, przy udziale wielu podmiotów, wspólnej oraz konkretnej - dla narodowego futsalu – strategii, jako ogólnopolskiej marki, połączonej z przejrzystą ofensywną strategią komunikacyjną.
Tak bywa, iż czasami potrzeba coś w felietonie napisać górnolotnie. Ale nie zapominam także o tak zwanym o dniu dzisiejszym. I na pierwszy ogień wezmę futsalistki, czy piłkarki rzeszowskiej Resovii. W dwóch kategoriach wiekowych dziewczęta zakwalifikowały się do turnieju finałowego młodzieżowych mistrzostw Polski i w obydwu zrezygnowały z udziału. Nie wiem, czy są przewidziane kary za takie postępowanie, ale niewątpliwie należą się. Takie fiki miki są dobre w podwórkowej gierce i przystoją podwórkowym klubom. A MMP należy traktować poważnie.
Patrząc z dystansu napiszę - felietoniście marzy się dalece posunięta specjalizacja w gronie futsalowych arbitrów. Nie chciałbym, aby sędziowie III ligi trawiastej znajdowali się w gronie arbitrów futsalowych, gdyż często są to stracone inwestycje, jako że prędzej czy później wybiorą oni trawę. Wreszcie nie chciałbym, aby sędziowie z trawy przychodzący do futsalu traktowali to jako zimowy przerywnik „godny zarobienia kilku złotówek”. Podsumowując, zauważam, iż przybyło wielu arbitrów młodych i być może taka wymiana pokoleniowa ma też wpływ na negatywne opinie. Niemniej, liczyć należy, iż młodzi sędziowie poduczą się i w przyszłości będą pierwszoplanowymi. Tego im życzę. Natomiast wszystkim bezrefleksyjnym „varovcom” polecam słowa Pawła Budniaka – „VAR musi być sprawdzony, aby nie zabił dynamiki gry”. I o tym należy szczególnie pamiętać, gdyż to dynamika jest właśnie solą tej dyscypliny.
Rekord, wygrywając U-18 (tradycyjnie w meczu finałowym jedną bramką), zaliczył „młodzieżową pokerową karetę mistrzowską”. Dla mnie ugrał w Warszawie już typowego pokera, czyli pięć tytułów mistrzowskich w sezonie 2019/2020. Nie może być inaczej. Seniorski czempionat, co prawda, będzie świętował gdzieś w maju, ale obecnie może go stracić tylko wskutek... wycofania się z rozgrywek lub decyzji Komisji Ligi o jakichś nieprawidłowościach. A na to nie zanosi się. Jak klub profesjonalny, to i takie wyniki oraz działania. Gratuluję!
Andrzej Hendrzak