Dziś środa, czyli: FUT5AL HEA7EN
Ostatnio rozmawiałem na twitterze z Rafałem Krzyśką, Rafałem Piszczkiem (Heiro Rzeszów) i Frane Despotovicem na temat szkolenia młodzieży i przyszłości futsalu w Polsce. U nas wiele klubów trawiastych zabrania młodzieży trenować piłkę halową. A przecież gwiazdy światowej piłki często właśnie od futsalu zaczynały.
W Brazylii gra na hali jest ważnym elementem szkolenia, stamtąd umiejętności fantastycznej gry na małej powierzchni wynieśli Ronaldo, Ronaldinho i wielu innych. Cristiano Ronaldo i Messi także trenowali futsal. A u nas "trenerzy" zabraniają gry, która kształtuje szybką orientację i wymusza podejmowanie błyskawicznych decyzji, no i rozwija technikę. No bo przecież to szkodliwe, ten cały futsal, tfu!!!
No a potem mamy takie coś (zobacz wideo). Zupełnie przypadkowo przełączyłem na Canal+ w poniedziałkowy wieczór. Właśnie zaczynała się druga połowa meczu Cracovia - Jagiellonia. Rzut rożny dla Jagi i obserwujemy "taniec z gwiazdami", najpierw machnął się obrońca, a potem napastnik przelobował stadion. "Ch... tam z meczem, kaska się zgadza, płacić prezesy w terminach bo idziemy do galerii na szoping". Ot, zwykły mecz polskiej ligi kopanej na trawie. Nie muszę chyba dodawać, że od razu przełączyłem na inny kanał.
Na halach zimą dzieciaki z klubów trawiastych grają turnieje piłkarskie na bramki 2x5 metrów dużą piłką, która skacze im pod sufit. Czysta głupota i krótkowidztwo. A potem oglądamy mecz reprezentacji Polski 11-osobowej, a tam żaden zawodnik nie umie wygrać pojedynku jeden na jeden, nie mówiąc już o grze kombinacyjnej pod pressingiem rywali. A jak przyjdzie rywalizować na małej powierzchni to kończy się tak jak 12 lat temu, kiedy Clearex zdemolował Wisłę Kraków o czym pisałem tydzień temu. Nic się nie zmieniło od tamtego czasu, polskie drużyny od T-Mobile Ekstraklasa po sam dół grają to samo, czyli piach.
A wystarczy spojrzeć drużyny takie jak na FC Barcelona, albo obecnie Bayern Monachium. Czyż to nie jest granie właśnie w futsal na dużym boisku? Bardzo szybka gra z pierwszej piłki, bez zbytniego holowania, błyskawiczne odegrania krótkimi podaniami, dokładnie do partnera. Tak też gra Hiszpania, w spotkaniach z udziałem tych drużyn można zaobserwować wiele sytuacji rodem z parkietu. I jak widać, są efekty - całe wiadra medali i pucharów tyle, że można otworzyć punkt skupu złomu.
Żeby nie popaść w samozachwyt, teraz o słabościach futsalu - kto wie, ilu Mistrzów Polski gra w rozgrywkach PLF? Zaledwie dwa kluby - Clearex Chorzów, który jest już tylko cieniem 5-krotnego Mistrza i najnowszy, Wisła Krakbet. Jeszcze gdzieś tam na obrzeżach futsalu (II liga) pogrywa Cuprum Polkowice (2 tytuły), a dzięki osobie Romana Sowińskiego GAF Jasna Gliwice częściowo może czuć się spadkobiercą PA Nova (5 mistrzostw).
Baustal Kraków (2 MP), Hurtap Łęczyca (1 MP) - kolosy na glinianych nogach. Bez grup młodzieżowych, bez jakiegokolwiek szkolenia, z udziałem ściągniętych za dużą kasę piłkarzy. Mieli swoje pięć minut chwały. Zbudowano sukces na krótką metę, ale teraz nikt już o nich nie pamięta. I bardzo dobrze, bo takie kluby nie mają racji bytu. Historia się powtarza regularnie, gdy kończy się kasa albo kaprys prezesa to "finito, arrivederci".
Wyjątkiem tutaj jest istniejąca ponad 10 lat Akademia FC Pniewy (3 MP), ale i tu skończyły się pieniądze i przygoda z futsalem. A może trzeba było iść drogą prezesa Wolnego, ograniczyć wydatki i po prostu istnieć? Poczekać na lepsze czasy, trzeba być optymistą jeśli kocha się ten sport!!!
A kto pamięta inne zespoły? TPC Komputery Legnica, Agra Marioss Opole, Inpuls Siemianowice, Grembach Łódź, Radan Gliwice - to były całkiem silne ekipy. I tu jest słabość futsalu, jak kończy się pasja działaczy i pieniądze, to nikt już tego potem nie wskrzesi. Brak historii, tego angielskiego "heritage" czyli dziedzictwa. Jak Chojniczanka upadła na poziom okręgówki to nie została zlikwidowana, tylko powstał zarząd złożony z nowych ludzi i podźwignął klub na niespotykany wcześniej poziom. A gdyby nagle Janusz Szymura, Piotr Wawro, Zdzisław Wolny powiedzieli "STOP", to prawdopodobnie Rekord, Wisła i Clearex przestałyby istnieć w jednej chwili i nikt by nie przejął tych klubów aby kontynuować dzieło poprzednika.
Kolejna słabość to portale futsalowe. Kto pamięta ile ich było? polskifutsal.pl, futsal-info.pl, czasfutsalu.pl, 40minut.pl - wszystkie martwe, albo ledwo zipią. Tak naprawdę pozostał jeden, jedyny futsal-polska.pl - to naprawdę śmiech na sali, że mając aspiracje aby stać się sportem rozpoznawalnym nawet we własnym środowisku nie ma chętnych aby pisać o futsalu. Jak media ogólnopolskie o nas w ogóle nie wspominają, to jeszcze branżowe padają jeden za drugim bo kończą się dobre chęci redaktorów, którzy piszą za darmo o naszym sporcie.
A już nie mówię o stronach klubowych. GKS Futsal Tychy - zdechła (ostatni news z września 2013), Euromaster Głogów - podobnie (ostatnio aktualizowana 22 stycznia 2014). Jak kluby lekceważą tak ważną sprawę wizerunku zewnętrznego, to już ręce same opadają. Są to szkolne błędy działaczy, którzy najlepiej by czekali przy stoliku, aby sponsorzy ustawili się w kolejce z walizkami pieniędzy. Jak nie sprzedamy produktu o nazwie Futsal Ekstraklasa w nowoczesnym opakowaniu to nigdy się nie wygrzebiemy z dziury, w której tkwimy.
Play Off, albo Final Four po lidze - obowiązkowo. Zwykła liga mecz i rewanż jest po prostu nudna. A my musimy stworzyć produkt, który można pokazać całej Polsce w TV. I zachęcić sponsorów do inwestowania. Powtórzę kolejny raz - SPRZEDAWAĆ EMOCJE - to, czego tak brakuje na trawie. Tutaj możemy zaoferować coś dużo bardziej ciekawszego, ale do tego potrzebne są mecze o najwyższą stawkę. Co tydzień.
My w zeszłym sezonie przygotowaliśmy promocyjne video Red Devils (zobacz wideo), myślę, że każdy klub powinien mieć taką flagową zajawkę. I materiały klubowej telewizji (na trawie wzorem jest Korona TV z Kielc) publikowane regularnie na youtube.
Tutaj wzorem do naśladowania jest nowo powstały klub - KS Credo Futsal Piła. Od samego początku działa bardzo profesjonalnie, proszę prześledzić wpisy na ich profilu na Facebooku i stronie klubowej. Pomimo gry w II lidze PLF to już marketingowo należą do ekstraklasy. I jestem pewien, że sportowo także szybko osiągną sukces, bo to jest właściwa droga rozwoju.
No i szkolenie, bo to leży w powijakach. Kluby z poważnym futsalowym szkoleniem można policzyć na palcach jednej ręki. Oczywiście najlepszym przykładem jest tutaj Rekord, który w rozgrywkach młodzieżowych kolekcjonuje medale różnych kolorów. Tam jest wszystko poukładane i tak być powinno w każdym klubie Futsal Ekstraklasy. Rozumiem, że brakuje pieniędzy na wiele spraw, ale należy myśleć przyszłościowo. No chyba że nasz klub jest tylko na "chwilę", tak jak wcześniej omówione. Na młodzież można dostać granty z konkursów, wystarczy dobrze przygotować ofertę i dostaniemy kasę na pensję trenera, wynajem hali i stroje dla juniorów. No ale trzeba chcieć, usiąść i przygotować materiały a nie czekać na mannę z nieba. Czasy, że przyszedł sponsor i rzucił na stół sto milionów dolarów, "chłopaki, grajta se" już się skończyły i nie wrócą.
Moim zdaniem przez najbliższe 10 lat polska kadra nie ma co liczyć na jakiś sukces. Bo stoimy w miejscu od kilkunastu lat, a świat poszedł do przodu. Bo nie mamy klasowych piłkarzy, jeden Budniak wyjechał z Polski na kilkanaście miesięcy i już wrócił. Żadnego polskiego futsalowca nikt nie chce do poważnej ligi (oprócz Kriezela, podobno). Dopóki nie stworzymy "źródełka", które będzie dawać co roku dopływ świeżej krwi to nie ma co liczyć na cokolwiek. A tu jest duża rola Komisji Futsalu. Tu najwięcej oni mogą pomóc. Bo na razie juniorom to możemy zaoferować rok treningów i jeden turniej finałowy w swojej grupie wiekowej. Śmiesznie mało, prawda? Powinny powstać ligi wojewódzkie, sędziowie miejscowi, bez wpisowego. Wszystko z pomocą od okręgów, wspomaganych przez Komisję Futsalu. A z najlepszych tworzymy kadry wojewódzkie i gramy turnieje o Mistrzostwo Polski okręgowych ZPN. To wcale nie jest takie trudne do zorganizowania. Trzeba tylko chcieć. No ale wygodniej jest bujać się z seniorami po całej Europie i zwiedzać kolejne kraje na koszt federacji.
Dużo musi się zmienić w polskim futsalu. Ogromnie dużo. Począwszy od Komisji Futsalu aż po kluby. Bo teraz to jest totalna prowizorka i amatorka, i tak jesteśmy postrzegani na zewnątrz. Trawa jest dużo lepiej opakowana i jak widać umie się sprzedać pomimo nędznego poziomu sportowego. Tylko profesjonalizacja wszystkich działań może wypromować futsal. Nie ma od tego odwrotu, chyba że dalej wszyscy chcą się kisić we własnym sosie.
W tym tygodniu obejrzałem w internecie skróty spotkań dwumeczu Polska - Cypr i finału Pucharu Hiszpanii w futsalu pomiędzy Inter Movistar a El Pozo Murcia (zobacz skrót meczu). Liga jest regularnie pokazywana w Orange Sport, pytanie dlaczego kadra nie jest? No jest w necie - super, szkoda że nagrywana kalkulatorem jak to ktoś napisał na twitterze. To też oznaka słabości dyscypliny. A podobno jeśli chodzi o kadrę to wszystko działa bez zarzutu i zmierza ku doskonałości doskonałej.
Polacy w pierwszym meczu ewidentnie zlekceważyli rywali, na szczęście w drugim już było dużo lepiej. Bramki padały po ładnych, składnych akcjach, dużo było gry zespołowej i to cieszy. Moim zdaniem, i nie tylko moim to był niemal najlepszy skład jaki w obecnej chwili mógł zagrać. Szkoda, że Tomek Kriezel nie został powołany, bo ten piłkarz powinien już grać w seniorach, a nie w U-21.
A jeśli chodzi o mecz reprezentacji U-21 w Pruszkowie - frekwencja nawet nie fatalna, wręcz żałosna. Dlaczego Komisja Futsalu, czyli gospodarz meczu nie zadbała o rozreklamowanie spotkania? A wystarczyłoby rozdać w gimnazjach i liceach bezpłatne wejściówki, rozwiesić plakaty na mieście, dać reklamę w lokalnej prasie i TV, trochę inwencji panowie!!! Zamiast wysyłać do klubów "lojalki" gotowe do podpisu, zróbcie coś dobrego dla futsalu. Jeszcze więcej dobrego, bo już jest super, przecież tak wynika z raportu złożonego w PZPN. Ale od nadmiaru głowa nas nie rozboli.
Finał Pucharu Hiszpanii był świetnym widowiskiem, choć gol w ostatniej sekundzie meczu ewidentnie zawalił bramkarz El Pozo Murcia. Na takim poziomie puścił niezłą szmatę, kiedy wszyscy szykowali się już do dogrywki. W trakcie ostatnich czterech sezonów El Pozo trzykrotnie grało w finale i trzy razy schodzili pokonani, tu im idzie znaczniej gorzej niż w lidze, którą w przeciągu ostatnich dziewięciu sezonów wygrywali aż sześciokrotnie. A tak przy okazji, to była już 25 edycja w Hiszpanii, która jest kolebką europejskiego futsalu. Z kolei Inter Movistar Madrid pewnie zmierza po dublet, no ale co mają zrobić jak gra u nich Ricardo Filipe da Silva Braga. Nie znacie? To jest właśnie ten słynny Ricardinho, który lewą nogą otwiera szampana. Po sześciu "chudych latach" wreszcie się odbudowali i imponują wysoką formą. Hala na 4.500 osób, zazwyczaj wypełniona po brzegi. Chce się grać, chce się kiwać i robić tricki. Jest dla kogo. Michał Kubik by się tam nadawał, mój kolega z twittera ;)
A jeszcze historyjka. Pewien zespół dostał wyraźnie w ryj 0:6, jak to się mówi "najniższy wymiar kary", a trener przegranych - "chłopaki, trzy boczne siatki, dwie poprzeczki i słupek, mecz wyrównany, nie było tak źle" :)
(opinie wyrażone w powyższym felietonie są prywatnymi poglądami autora, a nie klubu Red Devils Chojnice)