SZÓSTE PRZEWINIENIE

Już cztery tygodnie rywalizacji Futsal Ekstraklasy sezonu 2014/2015 za nami. Powoli krystalizują się pozycje zespołów na szczycie tabeli, dobry początek rozgrywek odnotowują ekipy z Krakowa i Chorzowa. Dół ligowej stawki zamykają akademicy z Gdańska, którzy wreszcie przełamali punktowy impas remisując z drużyną Gwiazdy Ruda Ślaska.

Pierwsze przewinienie - Wisła Krakbet Kraków 5:1 Red Devils Chojnice

Tak grająca Wisła będzie miała problem ze znalezieniem rywala na swoim poziomie. Podopieczni Krzysztofa Kusi prezentują bardzo finezyjną grę, w której obok indywidualnych umiejętności zawodników współgra praca zespołowa. W tym tygodniu skalp został ścięty z głów dobrze prezentującej się (szczególnie w pierwszej połowie) ekipy Czerwonych Diabłów. Po raz kolejny świetne zawody rozegrała trójka zawodników Białej Gwiazdy: Siergiej Kowal, Aleksander Bodnar oraz Douglas Alvaralhao Dos Santos. Dodatkowo, wyróżnić trzeba postawę krakowskiego bramkarza Kamila Lasika, wielokrotnie ratującego w pierwszej odsłonie spotkania swój zespół przed utratą bramki.

Drugie przewinienie - AZS Uniwersytet Gdański 2:2 Gwiazda Ruda Śląska

Typowy mecz o przysłowiowe sześć punktów. Gospodarze licząc na pierwsze zwycięstwo w sezonie ruszyli do ataku, co w konsekwencji dało im bramkę zdobytą przez Przemysława Kostucha. W odpowiedzi rudzianie perfekcyjnie wykorzystali stały fragment gry doprowadzając do remisu za sprawą Piotra Bubca. W drugą odsłonę spotkania lepiej weszli akademicy, po raz drugi obejmując prowadzenie. Ponownie skutecznością popisał się Bubec, ustalając wynik spotkania. Jednak bohaterem tej rywalizacji w moim mniemaniu został Aleksander Waszka, instynktownie i efektownie parując strzały gospodarzy. To już kolejny fantastyczny mecz w wykonaniu 27-latka, który w takiej formie może aspirować do gry w reprezentacji. Gdańszczanie z wyniku remisowego nie mogą być zadowoleni, gdyż stworzyli więcej sytuacji podbramkowych niż goście, jednak piętą Achillesową drużyny Szymona Hartmana w tym sezonie jest skuteczność.

Trzecie przewinienie - Gatta Active Zduńska Wola 1:0 KGHM Euromaster Chrobry Głogów

Spotkanie w Zduńskiej Woli z miejscową Gattą miało udowodnić, że aspirację klubu z Głogowa sięgają wyżej niż środek tabeli. Gospodarze w początkowej fazie meczu stworzyli sobie parę dogodnych okazji bramkowych. W najlepszej z nich, Krzysztof Adamski stojąc metr od bramki przeniósł piłkę ponad poprzeczką. Odpowiedz zawodników Euromastera była natychmiastowa, w sytuacji sam na sam zatrzymany przez bramkarza został Daniel Lebiedziński. Jedyna bramka w tym spotkaniu padła po katastrofalnym klopsie Michała Długosza, który tylko w znany sobie sposób przepuścił strzał Michała Marciniaka. Druga część meczu to bicie głowa w mur obu ekip, pudła na pustą bramkę bądź uderzenia z dystansu na wiwat, których celem miało być chyba podwyższenie statystyk ofensywnych zespołu. Trzy punkty pozostały w Zduńskiej Woli, która w następnej kolejce zmierzy się z Pogonią ’04 Szczecin.

Czwarte przewinienie - Pogoń ’04 Szczecin 3:8 Rekord Bielsko-Biała

Po raz drugi w tym sezonie Portowcy doznają wysokiej porażki na własnym parkiecie, tym razem z aktualnym mistrzem Polski Rekordem Bielsko-Biała. Początek rywalizacji nie zapowiadał klęski podopiecznych Łukasza Żebrowskiego, wynik spotkania otworzył Michał Kubik, który wreszcie odblokował się ze strzeleckiej niemocy. Później defensywa Pogoni zrobiła sobie wakacje, które bezlitośnie wykorzystali bielszczanie. Rafał Franz wraz z Arturem Popławskim zdobywając po dwa gole rozbili poczynania obronne gospodarzy, którzy mozolnie starali się odrobić straty. Początek drugiej połowy był kopią pierwszej - Portowcy zdobywają bramkę, później zaczynają się manewry ofensywne gości, gdzie kunsztem strzeleckim popisał się Michał Marek, dwa razy umieszczając piłkę w siatce. Wynik 3:8 odzwierciedla poczynania futsalistów na parkiecie, ukazując potencjał Pogoni w ataku, ale duże braki w formacji obronnej. Rekord dobrze odrobił zadanie domowe i w pełni zadowoleni mogą przygotowywać się do następnej kolejki, a wcześniej do zaległego spotkania z Gattą.

Piąte przewinienie - AZS UŚ Katowice 1:1 Red Dragons Pniewy

Ciężko napisać coś pozytywnego o spotkaniu, w którym spodziewając się kompletu punktów, musieliśmy obejść się smakiem. Chłopaki wyszli na to spotkanie nieskoncentrowani, popełniając dużo błędów technicznych, chcąc wygrać tą rywalizacje na stojąco. Zdaje mi się, że goście również nie czuli się tego dnia najlepiej, rozgrywając jak na razie najsłabsze spotkanie w Futsal Ekstraklasie. Dwie stuprocentowe sytuacje dla akademików zmarnował Paweł Barański, który zazwyczaj w takich momentach nie traci koncentracji. Zawodnicy z Pniew próbowali rozgrywać ataki pozycyjne, jednak ten element gry najwidoczniej nie należy do ich najmocniejszych stron. Wynik spotkania otworzył skuteczny jak zawsze Krzysztof Piskorz, który pochwalić się już może pięcioma trafieniami. Murowanie bramki nie przyniosło oczekiwanych skutków, gdyż goście grając z wycofanym bramkarzem potrafili doprowadzić do remisu. Bramkę dającą jeden punkt zdobył grający trener Czerwonych Smoków - Łukasz Frajtag. Podsumowując: Było to spotkanie o którym trzeba jak najszybciej zapomnieć, żeby nie psuć sobie humoru.

Szóste przewinienie - GAF Jasna Gliwice 1:2 Clearex Chorzów

Derby Górnego Śląska okazały się zwycięskie dla zespołu z Chorzowa. Mecz rozgrywany był w szybkim tempie, obfitując w wiele sytuacji podbramkowych. Clearex bez najmniejszych wątpliwości dominował przez całe spotkanie, stwarzając sobie multum okazji bramkowych, w których albo brakło kilku centymetrów, bądź z dobrej strony prezentowali się bramkarze GAF-u Tomasz Cielesta i Michał Widuch. Nie byłbym sprawiedliwy, gdybym nie zaznaczył również dobrej postawy między słupkami Pawła Pstrusińskiego. Aktywny od pierwszego gwizdka Tomasz Golly w fantastyczny sposób wykończył akcję gości otwierając wynik spotkania. Tuż po przerwie wynik podwyższył płaskim strzałem z dystansu Konrad Podobiński. Honorowego gola dla gospodarzy ładną techniczną podcinką zdobył pivot Marcin Kiełpiński. Ostatnie minuty rywalizacji to autobus zaparkowany w polu karnym przez gości, którzy umiejętnie zatrzymywali akcje ofensywne gliwiczan. Była to druga porażka z rzędu podopiecznych trenera Rafała Barszcza. Przed sezonem liczyłem na nieco lepsza ich grę.

Piątka tygodnia:

Aleksander Waszka - Piotr Bubec, Rafał Franz, Artur Popławski, Oleksandr Bodnar.