SZÓSTE PRZEWINIENIE

7 kolejka Futsal Ekstraklasy została zdominowana przez zespoły, które w swoich spotkaniach uważane były za faworytów. Na czele stawki Wisła Krakbet Kraków i Rekord Bielsko-Biała liczą na wzajemne potknięcia, a Akademicy z Gdańska coraz bardziej odpływają od bezpiecznej dziewiątej pozycji.


Pierwsze przewinienie - AZS Uniwersytet Gdański 2:5 Gatta Active Zduńska Wola

Gdańszczanie, którzy powoli zaczynają czuć nóż na gardle, chcieli wykorzystać atut własnego parkietu przeciwko zawsze groźnej ekipie z Zduńskiej Woli. Kibice nie zdążyli rozsiąść się na widowni, a już byli świadkami bramki ze stałego fragmentu gry, zdobytej przez gości. W tym przypadku obrona AZS-u broniła na radar, który ewidentnie jest już niezdatny do użytku. Na 2:0 podwyższył Michał Marciniak, kierując piłkę do siatki z najbliższej odległości. Nadzieję na korzystny wynik co prawda wlał w serca gospodarzy Tomasz Późniak, jednak kolejne minuty i bramki gości, szybko rozwiały nadzieje na zdobycz punktową. Po dwa trafienia zaliczył duet Kocurów, Michał Marciniak i Daniel Krawczyk. Ostatnie zdanie co prawda należało dla gospodarzy, a dokładnie do Tomasza Bronera, jednak tak grająca ekipa z Gdańska, musi poważnie myśleć o wzmocnieniach, jeżeli planuje walczyć o utrzymanie na wiosnę. Zawodnicy z Zduńskiej Woli zgromadzili 15 oczek i plasują się na trzecim miejscu Futsal Ekstraklasy.


Drugie przewinienie - GAF Jasna Gliwice 3:1 AZS UŚ Katowice

Ze wszystkich spotkań, jakie dotychczas rozegraliśmy z drużyną GAF-u, ten mecz był w naszym wykonaniu najlepszy. Wynik co prawda nie daje nam powodów do dumy, jednak sama gra może napawać optymizmem. W moim mniemaniu futsaliści z Gliwic spodziewali się jednostronnego widowiska, w którym to oni będą dyktować warunki gry. Pierwsza połowa stała pod znakiem ataków pozycyjnych i próby odnalezienia luki w dobrze prezentujących się formacjach defensywnych. Swoją szanse szybciej wykorzystali podopieczni Rafała Barszcza, którzy za sprawą Macieja Mizgajskiego objęli prowadzenie. W 30. minucie, po znakomitym podaniu Roberta Gładczaka, Marcin Krzywka dopełnił formalności, umieszczając piłkę obok bezradnie interweniującego Michała Widucha. Gol zdobyty w 35. minucie spotkania można śmiało nazwać prezentem, gdyż fatalny w skutkach błąd Akademików z zimną krwią po raz drugi wykorzystał Mizgajski. W ostatnich sekundach rywalizacji, gdy wprowadziliśmy bramkarza lotnego, strzałem z własnego pola karnego popisał się grający fenomenalne zawody Mizgajski, który bez cienia wątpliwości został najlepszym zawodnikiem spotkania.


Trzecie przewinienie - Rekord Bielsko-Biała 7:2 Red Dragons Pniewy

Co ciekawe, to już kolejne spotkanie w którym zawodnicy Adama Krygera tracą jako pierwsi bramkę, by później bezlitośnie karać przeciwników za każdy błąd w obronie. Tym razem ofiarą bielskiej ofensywy okazał się beniaminek z Pniew, który dotychczas znany był z solidnej gry w defensywie. Goście po pierwszych pięciu minutach gry mieli więcej powodów do radości, gdyż grający trener Smoków - Łukasz Frajtag, otworzył wynik spotkania. Później do głosu doszli futsaliści Rekordu, a tercet w składzie: Jan Janovsky, Piotr Szymura oraz Artur Popławski rozpoczął prawdziwą kanonadę. Słabszy występ zanotował tym razem golkiper Red Dragons, Maciej Foltyn. Mistrzowie Polski mogli się podobać w każdym aspekcie gry, tworząc wiele groźnych sytuacji podbramkowych. Gdybym miał wybierać MVP tej rywalizacji, bez wątpienia wskazałbym na Jana "Honzę" Janowskiego, który poza dwoma pięknymi trafieniami był głodny gry, szukając miejsca do oddania strzału z każdej odległości na parkiecie.


Czwarte przewinienie - Pogoń ’04 Szczecin 6:2 Red Devils Chojnice

Portowcy po tragicznym początku sezonu powoli zaczynają się rozkręcać. W starciu z Czerwonymi Diabłami z dobrej strony pokazał się Łukasz Tubacki, który dwukrotnie okazał się lepszy od bramkarza gości Jacka Burglina. Jednak to Mateusz Krzymiński w 5. minucie spotkania jako pierwszy umieścił piłkę w siatce. Podopieczni Olega Zozuli w pierwszej odsłonie meczu bili głową w mur, popisując się rażącą nieskutecznością. Po zmianie stron Pogoń starała się uspokoić grę i karcić za każdy błąd słabo prezentujących się zawodników z Chojnic. Wiarę w walkę o choćby jeden punkt przywrócił gościom Charczenko, który dwoma bramkami w 31. i 34. minucie spotkania, zniwelował przewagę rywali do dwóch trafień. Nadzieja nie trwała wiecznie, gdyż ostatnie minuty zdominowane zostały przez gospodarzy, którzy za sprawą Mateusza Geperta oraz Daniela Maćkiewicza ustalili rezultat meczu. Powiem szczerze, że spodziewałem się od futsalistów z Chojnic w tym sezonie lepszej postawy, niż dwa zwycięstwa z niżej notowanymi zespołami.


Piąte przewinienie - Clearex Chorzów 2:1 Gwiazda Ruda Śląska

W kolejnych już w tym sezonie derbach Śląska lepszym zespołem okazał się bardziej utytułowany Clearex, który na przestrzeni całego spotkania prezentował się o wiele lepiej od beniaminka z Rudy Śląskiej. Niski, jak na standardy futsalowe wynik, jest efektem dobrej dyspozycji obu bramkarzy, szczególnie Aleksandra Waszki, który notorycznie był nękany przez napastników gospodarzy. Pierwszą bramkę podopieczni Adama Lichoty zdobyli po błyskawicznej kontrze, którą sfinalizował Mirosław Miozga. Na następne trafienia kibice zgromadzeni na hali MORiS w Chorzowie czekać musieli aż do 35. minuty spotkania, w której przedłużony rzut karny bezlitośnie wykorzystał Daniel Wojtyna. Honorowe trafienie dla gości zdobył Szymon Łuczek, na czterdzieści sekund przed końcowym gwizdkiem arbitra. W następnej kolejce chorzowianie podejmują na własnym parkiecie zespół Rekordu Bielsko-Biała, a rudzianie udają się na ciężki teren do Głogowa, powalczyć o punkty z tamtejszym Euromasterem.


Szóste przewinienie - KGHM Euromaster Chrobry Głogów 1:4 Wisła Krakbet Kraków

Cóż to był za mecz! Już od początku spotkania gospodarze ruszyli na Biała Gwiazdę, niesieni dopingiem swoich kibiców. W 7. minucie Łukasz Pieczyński przyjmuje długie podanie od własnego bramkarza, obraca się z piłką w polu karnym i umieszcza ją w siatce, obok próbującego ratować sytuację Kamila Lasika. Następne dziesięć minut to popis umiejętności bramkarskich Michała Długosza, który raz za razem zatrzymywał dobrze zapowiadające się akcje ofensywne Wisły. Przełamanie nastąpiło w 18. minucie spotkania, gdy piłkę w siatce z najbliższej odległości umieścił Adam Jonczyk. Drugie dwadzieścia minut rozgrywane było pod komendę krakowian, którzy ewidentnie zdominowali pole gry. Na listę strzelców wpisali się: Aleksander Bodnar, Roman Wachuła i Paweł Budniak. Trener głogowian, Tomasz Trzandel nie może być zawiedziony postawą swoich zawodników, którzy zaangażowaniem i umiejętnościami nie odbiegali od bardziej utytułowanych gości. Warto też wspomnieć o dobrej dyspozycji młodego Kamila Lasika, który był mocnym punktem brązowego medalisty poprzedniego sezonu Futsal Ekstraklasy.


Piątka Tygodnia:

Kamil Lasik - Łukasz Tubacki, Maciej Mizgajski, Michał Marciniak, Jan Janovsky.