Porażka Rekordu Bielsko-Biała oraz wygrana Czerwonych Smoków z Pogonią ’04 Szczecin to największe sensacje minionej, 8 kolejki Futsal Ekstraklasy. Po wysokiej wygranej na własnym parkiecie z GAF Jasna Gliwice, futsaliści Białej Gwiazdy samodzielnie okupują pozycje lidera.
Pierwsze przewinienie - KGHM Euromaster Chrobry Głogów 4:3 Gwiazda Ruda Śląska
Piotr Pietruszko show! Kibice zgromadzeni na hali w Głogowie, byli świadkami zaciętej rywalizacji, podczas której walka o zdobycz punktową trwała do ostatniego gwizdka sędziego. Już w dwunastej minucie na tablicy wyników było 3:0 dla gospodarzy i wydawało się, że bramki Łukasza Pieczyńskiego, Daniela Lebiedzińskiego oraz Piotra Pietruszko pozwolą podopiecznym Tomasza Trzandela na dyktowanie warunków gry. Duży wpływ na tak wysokie prowadzenie Miedziowych, miała czerwona kartka dla Aleksandra Waszki w 10 minucie spotkania, którą otrzymał za faul po za polem karnym. Futsaliści Gwiazdy nie załamali się i powoli zaczęli realizować założenia taktyczne. Charakter oraz wola walki przyniosła skutek i 30 minucie spotkania było już 3:3. Ostatnie sekundy rywalizacji należały jednak do MVP dzisiejszego spotkania, Piotra Pietruszko, który mierzonym strzałem w samo okienko ustalił rezultat meczu.
Drugie przewinienie - Clearex Chorzów 4:3 Rekord Bielsko-Biała
Mistrz Polski, Rekord Bielsko-Biała zawitał do Chorzowa, by sprawdzić czy wysoka lokata miejscowego Clearexu nie jest sprawą przypadkową. Na odpowiedź zawodnicy Adama Krygera nie musieli długo czekać, gdyż już w 4 minucie spotkania, Piotr Łopuch umieścił piłkę w siatce, obok bezradnie interweniującego Krystiana Brzenka. Do wyrównania 180 sekund później doprowadził Piotr Szymura, płaskim uderzeniem w długi róg bramkarza. Przy bramce na 2:1 dla chorzowian autorstwa Michała Grecza, swoje konto obciążyć musi goalkeeper gości, któremu ewidentnie przysnęło się w bramce. W 19 minucie przedłużony rzut karny wykorzystuje Daniel Wojtyna i rezultatem 3:1 kończy się pierwsza odsłona meczu. Drugą połowę lepiej rozpoczęli bielszczanie, w 22 minucie po stałym fragmencie gry gola zdobywa Radek Polasek. W odpowiedzi delikatnym strzałem z rzutu wolnego popisał się Krzysztof Salisz i Clearex prowadził dwoma trafieniami. Ostatnie słowo należało do przyjezdnych, którzy na 90 sekund przed końcem spotkania, zdołali zmniejszyć rezultat porażki na 4:3. Po tym spotkaniu, Rekord opuścił fotel lidera i zajmuje pozycję czwartą, a zawodnicy z Chorzowa plasują się na trzeciej pozycji.
Trzecie przewinienie - Gatta Active Zduńska Wola 7:3 AZS UŚ Katowice
Bezapelacyjny hit kolejki. I to nie za sprawą niesamowicie skutecznej drużyny gospodarzy, w której Daniel Krawczyk wkręcał nas w parkiet, a każdy kontakt Mariusza Milewskiego czy Michała Marciniaka powodował panikę w naszej formacji defensywnej. I tutaj chciałbym naprawdę pogratulować postawy Kocurom, którzy zaprezentowali wysoką formę. Ba, nie mogę nazwać tego spotkania hitem nawet ze względu na fantastyczną i moim zdaniem najlepszą publiczność w Polsce. Nie spotkałem się nigdzie indziej z taką sytuacją, że kibice gospodarzy oklaskują bramki przeciwników czy podczas rozmowy potrafią być obiektywni, życzliwi. Na innych parkietach nieraz zdarzało się usłyszeć pod adresem zawodników niecenzuralne słowa, a nawet zostać obrzucony słonecznikiem czy innymi artykułami spożywczymi. Hitem, a zarazem największa atrakcją rywalizacji okazały się decyzje sędziowskie, które powoli zaczynają robić większe widowisko niż sami zawodnicy. I tutaj już nie będę się czepiał sytuacji w której piłka trafiając w poprzeczkę, a później słupek zostaje zaliczana jako bramka. Przecież to normalne, że sędzia stojący bliżej całej sytuacji milczy, a na środek boiska wskazuje arbiter znajdujący się po drugiej stronie hali, którego widoczność ograniczali poruszający się zawodnicy. Sytuacja o której chce napisać miała miejsce w 29 minucie spotkania. Witold Zając nasz GRAJĄCY trener, został poinformowany, że wielokrotnie przekroczył strefę techniczną i zostaje odesłany na trybuny. Tylko, że jest on w tej chwili ZAWODNIKIEM i bez otrzymania stosownego kartonika nie może zostać usunięty z boiska. Po spotkaniu, gdy udałem się do szatni sędziowskiej, by uzyskać odpowiedź na nurtujące mnie pytanie, przez pięć minut cała trójka sędziowska wraz z obserwatorem starali się mnie uświadomić, że podjęta została słuszna decyzja. Gdy poprosiłem o punkt regulaminu, który to weryfikuje, uzyskałem odpowiedź, że przez brak listy zawodników przed meczem, sędzia główny nie wiedział o tym, że Witold Zając jest zawodnikiem, a żył w przekonaniu że pełni tylko funkcje trenera. Faktycznie, prezentowany jako zawodnik przed meczem na środku boiska, wyczytywany przez spikera, mający na sobie cały rynsztunek bramkarski wraz z numerowaną koszulką (osoby funkcyjne nie mogą zasiadać w koszulkach meczowych) i mający na sobie narzutkę, WCALE nie wyglądał jak zawodnik. Gatta po wygranej z nami zajmuje drugą pozycje z jednym punktem straty do Wisły Krakbet Kraków.
Czwarte przewinienie - Wisła Krakbet Kraków 8:2 GAF Jasna Gliwice
Rezultat końcowy bardzo zaskakujący, ponieważ sądziłem że gliwiczanie będą do samego końca walczyć o zdobycz punktową w Krakowie. Wisła popłynęła z GAF-em, a najlepszym zawodnikiem spotkania został Oleksandr Bodnar, który trzykrotnie znalazł sposób na umieszczenie piłki w siatce. Początek rywalizacji zapowiadał niespodziankę, Maciej Mizgajski, który w ostatnim czasie jest najlepsza strzelbą gości, pięknym mierzonym stałem z rzutu wolnego w samo okienko, wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Później rozpoczęła się rzeź, w której podopieczni Krzysztofa Kusi zdołali zdobyć osiem bramek w przeciągu pierwszych dwudziestu minut. Po przerwie Biała Gwiazda ewidentnie nie chciała dobijać gości, grali bardziej asekuracyjnie. Futsalistów z Gliwic w drugiej odsłonie spotkania było stać tylko na jedno trafienie, którego autorem był Tomasz Dura. Po efektownej wygranej, Wiślacy zajmują fotel lidera i tak grających krakowian ciężko będzie zrzucić z ligowego piedestału.
Piąte przewinienie – Red Devils Chojnice 2:1 AZS Uniwersytet Gdański
Typowy mecz o sześć punktów pomiędzy zespołami, które w poprzednim sezonie ulokowały się w środkowej części tabeli. W tym sezonie nie jest już tak kolorowo dla Akademików z Gdańska, którzy z dorobkiem jednego punktu zamykają ligową stawkę. Pierwsza połowa stała pod znakiem dobrej dyspozycji bramkarzy i słabej skuteczności zawodników z pola. Niemoc strzelecką, dopiero w drugiej części meczu przełamał Tomasz Kriezel, wykorzystując podanie na dalszy słupek. Do wyrównania stanu rywalizacji doprowadził Tomasz Późniak, który strzałem z siódmego metra nie dał szans bramkarzowi rywali. Kropkę nad przysłowiowe "i" postawił w 34 minucie Łukasz Sobański, zapewniając Czerwonym Diabłom upragnione trzy punkty z outsiderem ligi. Gdańszczanie co prawda nie wyglądali źle w trakcie całego spotkania, jednak małe mankamenty mają wielki wpływ na podział punktów w tym sezonie.
Szóste przewinienie - Red Dragons Pniewy 2:1 Pogoń ’04 Szczecin
Spotkanie, które podobnie jak w Chojnicach miało duże znaczenie dla układu dolnej części tabeli, lepiej rozpoczęli podopieczni Łukasza Frajtaga, którzy już w piątej minucie spotkania za sprawą Adriana Skrzypka objęli prowadzenie. Duży błąd w tej sytuacji popełnił bramkarz Portowców, któremu piłka przeleciała pomiędzy nogami. Na 2:0 podwyższył pivot Czerwonych Smoków, Adam Wachoński, który obrócił się z przeciwnikiem na plecach i uderzył nie do obrony. Ten sam zawodnik mógł po raz drugi wpisać się na listę strzelców, ale zabrakło kilku centymetrów po podaniu Dominika Soleckiego. Zawodnicy z Pniew schodzili na przerwę w lepszych humorach a licznie zgromadzeni kibice mieli powody do radości. Druga odsłona rywalizacji rozpoczęła się od ofensywnej gry gospodarzy, a najlepszą sytuacje miał grający trener Łukasza Frajtaga, po którego strzale piłka odbiła się od słupka. Portowcy zaczęli się budzić koło 30 minuty spotkania, śmielej pozwalając sobie pod bramką Macieja Foltyna. Bramkę honorowa szczecinianie zdobyli dopiero na trzy minuty przed końcem spotkania grając w przewadze, a na listę strzelców wpisał się Michał Kubik. Beniaminek z Pniew w tym sezonie zaskakuje w spotkaniach z teoretycznie lepszym przeciwnikiem, a na swoim koncie ma już 10 punktów, co plasuje Czerwone Smoki na ósmej pozycji. Zawodnicy Łukasza Żebrowskiego okupują dziewiąta lokatę z taką samą ilością punktów.
Piątka Tygodnia:
Paweł Pstrusiński - Daniel Krawczyk, Piotr Pietruszko, Oleksandr Bodnar, Adam Wachoński.