9. seria spotkań Fustal Ekstraklasy nie zostanie mile zapamiętana przez kibiców Rekordu Bielsko-Biała, który do ostatnich sekund walczyć musiał o punkt z niżej notowanym rywalem. Red Devils Chojnice za sprawą Wadima Iwanowa zremisowali z Gattą Active Zduńska Wola, a Akademicy z Gdańska wreszcie powiększyli swoją zdobyć punktową po remisie z Red Dragons Pniewy.
Pierwsze przewinienie - Pogoń ’04 Szczecin 3:1 Clearex Chorzów
W tym sezonie zawodnicy Łukasza Żebrowskiego to największa zagadka spośród całej ligowej stawki. Bardzo dobre spotkania (tak jak to z Cleareksem) potrafią przeplatać słabszymi meczami, w których gra obronna wygląda tak, jakby Portowcy pierwszy raz widzieli się na parkiecie. W pierwszej połowie spotkania obie ekipy stwarzały dogodne sytuacje bramkowe, w których niestety brakowało szczęścia. Drugą odsłonę lepiej rozpoczęli gospodarze. W 28. minucie powracający do dobrej formy Michał Kubik otworzył wynik rywalizacji. W przeciągu kolejnych pięciu minut, na listę strzelców wpisywali się Mateusz Gepert i Artur Jurczak, i widać było, że szczecinianie pewnie dążą do zwycięstwa. Na sześć sekund przed końcową syreną bramkę honorową dla gości zdobył Tomasz Rabczak, ustalając wynik na 3:1. Wydaje się, że forma futsalistów z Chorzowa zaczyna się powoli ulatniać i podopieczni Adama Lichoty mają przed sobą ciężki orzech do zgryzienia, jeżeli do końca rundy chcą się utrzymać na wysokiej pozycji.
Drugie przewinienie - GAF Jasna Gliwice 4:1 Gwiazda Ruda Śląska
Fenomenalny początek gliwiczan sprawił, że ani przez chwilę zwycięstwo gospodarzy nie było zagrożone. Już w pierwszej minucie spotkania Marcin Kiełpiński pokazał, jak ważnym jest ogniwem w układance trenera Rafała Barszcza, otwierając wynik spotkania. Futsaliści Gwiazdy ewidentnie zaskoczeni takim rozwojem sytuacji nie potrafili się szybko zorganizować, co w efekcie doprowadziło do kolejnych dwóch goli, których autorami byli Dominik Śmiałkowski i Maciej Mizgajski. Ataki GAF-u nie ustawały, jednak rudzianie dobrze się bronili, raz po raz wyprowadzając groźne kontrataki. Nadzieje w serca gości wlał w 35. minucie spotkania Bartosz Siadul i wydawało się, że końcówka spotkania zapowiada się bardzo emocjonująco. Zamiast kontaktowego trafienia gości, kibice byli świadkami ostatecznego przypieczętowania zwycięstwa, do którego doprowadził na sekundy przed końcem Denis Demiszew. Po zwycięstwie GAF umocnił się na piątej pozycji w tabeli, a Gwiazda z dorobkiem 7 punktów zajmuje 10. lokatę.
Trzecie przewinienie - Red Devils Chojnice 2:2 Gatta Active Zduńska Wola
Cóż za emocje w Chojnicach! Po objęciu przez popularnego "Aftana" stanowiska tymczasowego trenera, zawodnicy z Chojnic deklarowali walkę do samego końca z wyżej notowaną Gattą Active Zduńska Wola. Słowa co prawda dotrzymali, chociaż początek spotkania nie mógł należeć do wymarzonych. Po typowych futsalowych szachach, do głosu pierwsi doszli goście, którzy za sprawą dobrze dysponowanego Marcina Stanisławskiego wyszli na prowadzenie. Na drugą część meczu Czerwone Diabły wyszły bardzo zmotywowane i skoncentrowane, jednak po raz drugi w tym meczu goście znaleźli sposób na umieszczenie piłki w siatce. Gdy wydawało się, że doświadczeni zawodnicy ze Zduńskiej Woli przywiozą do domu pewne zwycięstwo, swoje show rozpoczął Wadim Iwanow. Najpierw po szczęśliwym uderzeniu, gdzie piłka po rykoszecie znalazła lukę między nogami bramkarza Kocurów, a później strzałem z najbliższej odległości doprowadził do remisu. Gospodarze w końcówce rywalizacji pokazali charakter, którego brakowało w poprzednich potyczkach. Goście zaś z niesmakiem musieli wrócić do domu i myśleć już o następnym rywalu, jakim jest liderująca Wisła Krakbet Kraków.
Czwarte przewinienie - AZS UŚ Katowice 3:5 Wisła Krakbet Kraków
Początek rywalizacji z murowanym faworytem, jakim była ekipa Krzysztofa Kusi, wyglądał dla nas bardzo obiecująco. Zdecydowaliśmy się cofnąć pod własną bramkę i czekać na swoje szanse w grze z kontrataku. Po pierwszych dziesięciu minutach Wisła częściej utrzymywała się przy piłce i kontrolowała tempo gry, jednak to my mieliśmy groźniejsze sytuacje podbramkowe. Wszystko zmieniło się w 14. minucie, kiedy to kąśliwym strzałem popisał się Ricardo Gomes. Minutę później na 2:0 podwyższył Piotr Morawski i wydawało się, że kolejne bramki dla brązowego medalisty poprzedniego sezonu są kwestią czasu. Niesygnalizowanym strzałem w 18. minucie popisał się jednak Mateusz Kowaluk, dla którego było to debiutancki trafienie w Futsal Ekstraklasie. Jednobramkowa strata jak najbardziej była do odrobienia, dlatego pełni nadziei oczekiwaliśmy drugiej połowy. Ta niestety zweryfikowała nasze plany i w 37. minucie po bramkach Pawła Budniaka, Romana Wachuły i Piotra Morawskiego było już 1:5. W ostatnich dwóch minutach za sprawą Jędrzeja Jasińskiego i Błażeja Korczyńskiego zniwelowaliśmy rozmiary porażki, jednak sam wynik nie napawa optymizmem. Warto zauważyć, że Biała Gwiazda musiała się namęczyć, aby wrócić do Krakowa z kompletem punktów.
Piąte przewinienie - AZS Uniwersytet Gdański 3:3 Red Dragons Pniewy
Ciężko wywalczony remis przez Akademików to dopiero drugi punkt, jaki zdobyli w tym sezonie podopieczni Szymona Hartmana. Początek rywalizacji to bezpieczne badanie przeciwnika i asekuracyjna gra w obronie. Pierwsi groźniej zaatakowali goście, Wojciech Pawicki stracił piłkę na swojej połowie na rzecz Adama Wachońskiego, który wyłożył piłkę Dominikowi Soleckiemu, a ten uderzając w długi róg dopełnił formalności. Pierwszą połowę ciężko nazwać emocjonującą i dopiero po zmianie stron kibice zgromadzeni na trybunach zobaczyli lepsze widowisko. Do wyrównania w 29. minucie po indywidualnej akcji doprowadził Maciej Osłowski. 3 minuty później, o swojej obecności przypomniał Dominik Depta, który po fantastycznym dograniu Pawickiego nie miał problemu z umieszczeniem piłki obok bezradnie interweniującego bramkarza. Goście podjęli rękawice i grając w przewadze zdołali wyrównać za sprawą Patryka Zdankiewicza. 60 sekund później, grający trener Smoków, Łukasz Frajtag z zimną krwią wykorzystał przedłużony rzut karny. Ciężko ocenić czy piłka przeszła całym obwodem za linię bramkową. Ostatnie słowo należało jednak do gospodarzy, a dokładnie kapitana Azetesiaków, który potężnym uderzeniem pod poprzeczkę wyrywa futsalistom Red Dragons Pniewy cenny punkt.
Szóste przewinienie - Rekord Bielsko-Biała 4:4 KGHM Euromaster Chrobry Głogów.
Strata punktów na własnym parkiecie przez aktualnych mistrzów Polski należy do nie lada sensacji. Nie pomogła w tym nawet wysoka forma Radka Polaska, który zakończył spotkanie z trzema trafieniami na koncie. Ba, w pewnym momencie drużyna Tomasza Trzandela prowadziła dwiema bramkami i to Dariusz Pieczyński był najjaśniejszą postacią całej rywalizacji. Warto jeszcze wspomnieć o znakomitej dyspozycji bramkarza z Głogowa Michała Długosza, który niejednokrotnie ratował swój zespół z tarapatów. Słowa uznania należą się głogowianom za skuteczność ze stałych fragmentów gry oraz łatwość konstruowania groźnych sytuacji strzeleckich. Rekordowi w tym spotkaniu nie pomógł Piotr Szymura, który zanotował parę niedokładnych podań, głupich strat oraz czerwoną kartkę za faul taktyczny. Remis spowodował, że podopieczni Adama Krygera tracą już pięć punktów do prowadzącej Wisły Krakbet Kraków.
Piątka Tygodnia:
Michał Widuch - Roman Polasek, Wadim Iwanow, Piotr Morawski, Dariusz Pieczyński.