Dziś środa, czyli: FUT5AL HEA7EN
Uff, to mój ostatni felieton. Uff, westchnęli czytelnicy. Kuba zapłakał, ale żona go kocha, to obtarła łzy. Ale spokojnie, powinienem wrócić od stycznia (po 12. kolejce FE) z moimi cotygodniowymi pierdołkami. Jeszcze nie umarłem, ale jak to się przydarzy, to na pogrzeb przyjdzie więcej ludzi, niż na papieża. Co prawda większość aby splunąć na trumnę, ale tym się nie przejmuję zupełnie. Kto nie ma wrogów, ten nie istnieje.
I jeszcze jedno, do tych wszystkich "obrażalskich" - nie podoba się, nie czytaj. Albo weź słownik poprawnej polszczyzny i sam napisz felieton. Pewnie przyjdzie ci to z dużo większym trudem niż kopnięcie piłki, ruszyć nogą łatwiej niż mózgiem.
Jeśli grasz/trenujesz/działasz w klubie futsalu, uczestniczysz w meczach, które są publicznym wydarzeniem, to ja, tak samo jak każdy inny kibic, mam prawo skomentowania i wydania własnej opinii. Jak coś zawalisz, wywrócisz się na piłce, dostaniesz dziurę z kilometra, to ci to wytknę. Ale też jak walniesz po widłach, skopiujesz tricki Falcao, okiwasz pięciu i samego siebie, to pochwalę. Nikogo nie zmuszam, nikomu pistoletu do głowy nie przystawiam, żeby czytał moje teksty. Moja opinia, moje zdanie. Wystarczy powstrzymać łapę od kliknięcia w link i masz już spokojny wieczór bez nerwów, możesz zjeść budyń od babci i być szczęśliwym dalej.
W dużej piłce piłkarzy nieudaczników wytykają publicznie palcem w "Liga+Ekstra" albo w "Przeglądzie Sportowym". Wy macie dużo więcej szczęścia, bo tylko jeden obserwator kłuje was palcem w bok na niedużym portalu futsalowym. I to tylko raz w tygodniu, a nie codziennie, więc nie narzekajcie, że dzieje się wam wielka krzywda.
Losowanie par 1/16 finału Halowego Pucharu Polski odbyło się w środę 17 grudnia 2014. Oczywiście bez świadków, jak zwykle. Czy to byłby problem przeprowadzić transmisję w internecie z losowania? Wszędzie losowania można obserwować na żywo, z każdych rozgrywek. Ale nie z HPP. To wzbudza sporo kontrowersji, to nie tylko moje zdanie ale wielu osób ze środowiska.
Podam przykład - za prezesury Andrzeja Hendrzaka graliśmy pierwszą rundę HPP (z udziałem klubów FE) z zespołami z regionu: Auto Complex Przodkowo, czy też Mściwój Kartuzy (100 km od Chojnic). Za rządów Kazimierza Grenia (I kadencja) Gorzyczki x2 (prawie 600 km) i Białystok (prawie 500 km), za Grenia (II kadencja) Białystok i Białystok w kolejnych rundach. Za każdym razem drugi koniec świata, a podobno obowiązywał w tej rundzie klucz geograficzny. Przypadek? Wnioski niech każdy sam wysunie.
Na szczęście tym razem było normalnie i gramy z pierwszoligowym Unikatem Osiek. A głupia kamerka internetowa jakości HD rozwiązuje cały problem i szeptanie po kątach. I każdy z zainteresowaniem obejrzy ceremonię. W Nyon losuje "Łysy z UEFA", ciekawe, kto u nas podjąłby się roli "sierotki"? ;)
Ostatnia kolejka była naprawdę interesująca. Cooo? Była zajebiście fajna, a nie "interesująca"!!! Rollercoaster na paru halach, prawie każdy mecz mógłby być, a nawet powinien być pokazywany w telewizji na żywo.
Najpierw Red Dragonsi planowo przegrali z Gattą u siebie. Dopóki mają korzystny wynik, to się trzymają. Tutaj dostali dwa gole w pierwszej połowie i już się nie podnieśli. Marciniak popisał się asystą meczu przy pierwszym golu Krawczyka, a potem solo akt Daniela, w końcówce gospodarze jeszcze dostali trzecią przy wycofanym. Należy pochwalić Darka Słowińskiego, który zagrał dobre spotkanie i miał świetne interwencje. Dzięki niemu Gatta na zero z tyłu.
Gdańsk - Głogów... Co tu dużo mówić, tsunami znad morza zmiotło Euromastera z powierzchni ziemi. Od kilku spotkań zaczęli grać to, co rok temu, teraz spuścili duże lanie solidnej ekipie z Głogowa. Już po 8 minutach można było iść do domu, było 5:0 i gasimy światła na hali. "Jedźcie do domu, nie powiemy nikomu..." Wynik dramatycznie wysoki. Brak kilku zawodników w niczym nie usprawiedliwia słabej postawy głogowian, Michał Długosz był niemiłosiernie dziurawiony i na pewno nie pomógł. A Gdańsk zagrał super mecz, wychodziło im wszystko. Hat-tricki Poźniaka i Osłowskiego, co nie zdarza się często.
W Gliwicach Pogoń wygrywa 4:1. GAF ma trzech dobrych bramkarzy, ale tracą sporo goli. Widuch zawalił gola nr 1 i nr 3 i dostał wędkę, do bramki wszedł Cielesta. Trzecim jest reprezentacyjny golkiper Krzyśka, który grzeje ławę. Ciekawe dlaczego? W Pogoni za to świetnie zagrał Koszmider, na wyróżnienie zasługuje też piękny gol Szamotija, który z dystansu walnął w okieneczko. Oba zespoły całą rundę grają mocno w kratkę, gdyby ten mecz odbył się dzień później, wynik mógłby być odwrotny.
Cuda, cuda niepojęte w Katowicach. Akademicy wygrali z Rekordem, szkoda tylko, że na widowni dwóch pijanych i zdechły pies. Nie piszę tego złośliwie, ale taka frekwencja naprawdę nie przynosi chluby. A to był naprawdę fajny mecz. Adam Kryger schodził do szatni ze spokojną głową, kilkadziesiąt minut później prawie osiwiał. Takie proste, juniorskie błędy przy SFG (stałe fragmenty gry) to aż wprost niepojęte że przydarza się Mistrzom Polski. Po prostu nie wyszli na drugą połowę meczu. "Korek" zdobył dwa gole i dogonił "Filipa", ma jeszcze 11 meczów, aby strzelić jedną bramkę - bez problemów mu się to uda. Ale ma drugi problem, utrzymać UŚ w lidze.
Wisełka zakończyła rundę z wielkim "Bang!" jak śpiewa fenomen internetu "Sowa". Bondar Królem Polowania, zastrzelili szeryfa i zerwali mu gwiazdę z koszuli. A Wojciechowski zagrał w kiwaka jak z Włochami, to się podoba. Potem już się tylko bawili na parkiecie. Wisła przypieczętowała efektownie 1. miejsce w tabeli, jak najbardziej zasłużone. Gwiazda na miejscu barażowym, tak jak przewidywałem przed sezonem.
W Chojnicach przed halą, w chwili kiedy przyjechała drużyna Cleareksu i zawodnicy chcieli wejść na obiekt, ktoś urwał klamkę od drzwi. Jeden z zawodników gości wziął ją do ręki i kombinował jak te drzwi otworzyć. Ja na to - "ta klamka to jedyna rzecz jaką dzisiaj możecie wywieźć z Chojnic" i się nie pomyliłem. Powiem szczerze, że zawiodłem się na chorzowianach. Spodziewałem się dużo lepszej gry rywali. Albo po prostu my wreszcie zagraliśmy tak, jak powinniśmy grać od początku sezonu. U nas nie było słabych punktów, wszyscy zasuwali, jakby to był ich ostatni mecz w karierze. Wadik miał w dniu meczu urodziny, to była dodatkowa okazja do świętowania. Nie będę wyróżniać pojedynczych piłkarzy, bo cała jedenastka dała z siebie wszystko. I wiem jedno, Tomek Aftański obudził ducha zwycięstwa w naszej drużynie i było to widać na parkiecie. Mission completed, jak zaraportował na facebooku. Zgadzam się z nim zupełnie, dostał rolę "strażaka" i ugasił pożar w Red Devils. Nowy trener dostanie uporządkowaną drużynę i przygotowanych chłopaków do gry. Jest kilku kandydatów, rozmowy trwają, być może do futsalu powróci znana postać. Do końca roku wszystko u nas się wyjaśni.
Teraz podsumuję moje przedsezonowe prognozy do stanu faktycznego na koniec rundy:
"Drugi sezon dla Adama Krygera na pewno będzie dużo trudniejszy, jednakże powinni do końca rywalizować z Wisłą o tytuł mistrzowski" - tutaj jak na razie przeceniłem szanse Rekordu, choć oczywiście tylko szaleniec by ich skreślał w tym momencie. 8 punktów straty do lidera to bardzo dużo, ale poziom ligi strasznie się wyrównał i każdy zespół gubi punkty. Plaga kontuzji na pewno miała spory wpływ na zajęcie dopiero czwartego miejsca. Duża skuteczność (50 goli), ale też bardzo dużo stracili (35 bramek). Tyle samo wpuściła np. Gwiazda, która zajmuje miejsce barażowe w tabeli. Poniżej oczekiwań.
"Wg mnie zapowiada się słabszy sezon dla wicemistrzów Polski" - tutaj się nie pomyliłem. Trauma po odejściu Neagu i Mikołajewicza nadal trwa. W swojej hali forma beznadziejna, tylko Katowice grają gorzej. Spaść na pewno nie spadną, ale medalu przy takiej grze też nie zdobędą. Sezon na średniaka i na wymyślenie nowej receptury na przyszłość. Forma jo-jo, nigdy nie wiesz jak zagrają. Albo czapa albo fajna gra. Wytypować właściwy wynik to jak wyciągnąć królika z kapelusza.
"Zmiana trenera, ale na pewno nie stylu. Poza tym trener z boku, a nie na parkiecie, to także duży plus. Los Milioneiros z Krakowa z góry są skazani na walkę o Mistrza Polski, inaczej być nie może" - tutaj też się nie pomyliłem. Najlepszy atak (50 goli) i najlepsza obrona (23 bramki), czyli bezdyskusyjny lider. 7 punktów nad Cleareksem, 8 nad Rekordem - tutaj grupa pościgowa ma nieduże szanse. A drugą w tabeli Gattę mają u siebie, to rozdają karty w lidze i mają same asy w rękawie. Przypadkowa porażka w Pniewach była jedyną, a wynikała bardziej ze zlekceważenia przeciwnika, niż sportowej słabości. Moim zdaniem nie mogą, a muszą wygrać tę ligę.
"Doszedł znany z trawy Adrian Budka, ale ja jestem sceptycznie nastawiony do takiego typu wzmocnień. Mateusz Mika wrócił po kilku sezonach przerwy, ale on także nie wygląda na zbawcę Gatty. Odwieczne problemy z bramkarzami rozwiązali w ten sposób, iż mają ich 5 na 15 zawodników zgłoszonych do ligi. Niemniej mają sporo klasowych zawodników, którzy zapewnią miejsce w czołowej szóstce, ale na medale to będzie za mało" - co do Budki i Miki to miałem rację. Co do reszty, to na pewno nie. Darek Słowiński rozwiązał problem z obsadą bramki, no i gra w defensywie to +100 w porównaniu do poprzednich sezonów. Marcin Stanisławski zajął się trenerką i mamy frukty jego pracy. Mocny "kontender" do tytułu, jedyny konkretny rywal Wiślaków.
"Dobrze wystartowali, ale nie wróżę im wielkiego powodzenia" - święte słowa Wernyhory. Co prawda trzecie miejsce w tabeli na półmetku, ale jeden punkt z trzech ostatnich meczów to piłkarski dramat. I nie grali tego z czołówką. To nie tylko moje zdanie, że pozycja w tabeli jest ciut na wyrost w stosunku do możliwości tego zespołu. Można ich porównać do Gdańska z poprzedniego sezonu, gdzie wystartowali jak rakieta, a skończyli w środku tabeli. Na transfery nie ma co liczyć, to raczej będą się osuwać w tabeli.
"Mądrze budowany klub, mądrze budowana drużyna, finansowo bez szaleństw ale stabilnie, a to najważniejsze. Wzmocnienia plus skład z poprzedniego sezonu gwarantują pewną jakość i dobry poziom gry, dlatego moim zdaniem włączą się do walki o medale" - tutaj jak na razie nie idzie wg prognozy pogody. Rozczarowanie pierwszą runda w Gliwicach nie mniejsze niż u nas. Prezesi spodziewali się miejsca na pudle, więc wróble ćwierkają, że trener Rafał Barszcz ma zapłacić głową za te wyniki.
"Taki sezon jak rok wcześniej, to się już nie powtórzy. Postawili na zawodników z trawy, którzy mają dla Gdańska uratować ekstraklasę, ja jednak widzę ich jako pierwszy zespół z czwórki, która będzie grać o pozostanie w lidze" - tutaj miałem w 100% rację. Zamykają jeszcze tabelę, ale w trzech ostatnich meczach zrobili 5 punktów. W ostatniej chwili poukładali sobie sprawy wewnątrz klubu, zaczęli trenować i rozpoczęli akcję pt. "Wielka Ucieczka". Powiało optymizmem z Trójmiasta. Na jak długo? Dopóki zawodnicy nie rozpoczną treningów na trawie, bo wtedy cała koncepcja może się posypać...
"Liczę iż będziemy czarnym koniem rozgrywek. Jak nas ominą kontuzje to powinniśmy być w górnej części tabeli. Chyba że będziemy tracić punkty w taki frajerski sposób jak z Euromasterem u siebie" - czarny koń, ale bez zębów i mocno wychudzony. Choć ostatnie mecze na aftańskich sterydach, to chabeta wreszcie ruszyła z kopyta. Kontuzje nas ominęły, kartki także, ale wąska kadra dała się we znaki. Teraz dojdzie dwóch, trzech zawodników to będzie lepiej. Mamy potencjał, mamy dobrych zawodników, mamy dobry klub. Teraz do tego potrzeba dobrego trenera i włączymy się w walkę o "czwórkę".
"Doświadczeni piłkarze zapewnią mu utrzymanie, ale na gra o medale to już za wysokie progi" - typowy zespół środka. Potrafią zagrać świetny mecz z lepszym przeciwnikiem, po to żeby za chwilę dostać lanie od słabeuszy. Nieobliczalni, nigdy nie wiesz jak zagrają. Tak samo jak Pogoń. Kilku fajnych chłopaków do gry mają. Gdyby się wzmocnili, to wtedy może medale, ale tak to zostaną w lidze i tyle.
"Zbyt mało jakości w tym wszystkim, więc będzie to drugi zespół, który będzie grać o utrzymanie" - tutaj dobrze przewidziałem. W ostatniej kolejce wyrwali Rekordowi z gardła trzy punkty i gdyby tak częściej grali, to by się utrzymali. A tak to mają zmianę trenera, Korek wraca na fotel szefa. Do tej pory grał co rok o medale, teraz o przeżycie. To ich jedyna szansa, żeby to pudło, co się rozpada na rogach, jakoś posklejać. Przydałby się jeszcze bramkarz, bo "Jojo" ma mocno średnią rundę.
"Generalnie duża niewiadoma, jest trochę doświadczonych grajków plus doszedł Patryk Szachnitowski, Piotr Bubec z Rekordu oraz podobno dobry Ukrainiec Andrij Kidanow. Typowy zespół jo-jo" - dużo w ocenie się nie pomyliłem. Szachnitowski leczy kontuzję, Bubec nie jest tym samym zawodnikiem, co w Rekordzie, jedynie Kidanow wypalił i strzelił kilka goli. Na razie pozycja barażowa, o którą stoczą walkę z Azetesiakami i "Czerwonymi Smokami".
"Młody zespół, ale budowany stricte futsalowo. Nawet jeśli spadną, to pewnie nic się nie stanie, gdyż spokojnie i rozważnie budują klub w Pniewach. Jest sporo kibiców, a to ważne dla naszej dyscypliny" - tutaj największe zaskoczenie na plus. Skazani na pożarcie, a radzą sobie znakomicie. Świetnie grają w defensywie, co jest ich największym atutem. Moim zdaniem utrzymają się w lidze, bo mają dobry kalendarz gier, nawet przy ich częstej indolencji strzeleckiej. "Nie stracić, a może coś strzelimy" to ich taktyka. Sprawdziła się w I rundzie, to pewnie i w II dadzą radę.
I na koniec chciałbym wszystkim ze światka polskiego futsalu życzyć na święta i nowy rok przede wszystkim wiary w swoje poczynania. Działaczom, trenerom, zawodnikom. Dzięki nam, pasjonatom z FE, I i II ligi, z lig środowiskowych ten sport się rozwija. Tym wszystkim osobom dedykuję jedną z moich ulubionych piosenek z lat 80-tych z przesłaniem "Somehow I'll find my way home".
M7
(opinie wyrażone w powyższym felietonie są prywatnymi poglądami autora, a nie klubu Red Devils Chojnice)