Dziś środa, czyli: FUT5AL HEA7EN

Arnie Schwarzenegger mawiał "I’ll be back", więc ja także wracam do mojej pisaniny. Stęskniliście się pewnie, ciekawe jak wam mijały te długie, samotne środowe wieczory kiedy nie mieliście co ze sobą zrobić?

No to jedziemy, ostro i soczyście. Nowy rok, nowe rozdanie kart. Na razie mamy dwa asy, kier z Krakowa i pik ze Zduńskiej Woli, ale jest kilka jokerów, które czają się na pudło. I te głodne wilki będą gryźć po nogach Wisłę i Gattę. I mam nadzieję, że to "Czerwone Diabły" będą mieć najtwardsze kły, ale to okaże się na koniec.

W środku tabeli wszystko się zmieliło, zespoły z miejsc 3 do 8 dzielą zaledwie trzy punkty różnicy. Jeden mecz i można wskoczyć na pudło, albo gryźć palce z nerwów, grając o utrzymanie. To najciekawszy sezon pod tym względem od wielu, wielu lat. Wszystkie kluby funkcjonują normalnie, może nie jest za bogato, ale jest mniej więcej stabilnie. I to cieszy. Jak na razie wszyscy płacą w normalnych pieniądzach, bo bywało już wcześniej, iż prezesi wypłacali pensje pieniędzmi z gry "Monopoly", jak pewien oszust w Jango.

Pokrótce o transferach, wielkich zmian nie było. Do rekordu doszedł Ukrainiec Dmytro Kameko, do Gatty trzech młodych piłkarzy, a odpalili Mikę i Budkę. Pierwszy to kiedyś coś tam pogrywał w Akademii, był specjalistą od zadań siłowych, a teraz pozostał tylko cień tamtego zawodnika. Budka z kolei był maskotką prezesa i jest to kolejny przykład iż ściąganie "nazwiska" z trawy nie jest odpowiednią promocją futsalu, co ktoś kiedyś bzdurnie wymyślił. W ich miejsce przyszli młodzi i to jest właściwe posunięcie działaczy ze Zduńskiej Woli.

W ogóle to jest chore myślenie, żeby ktoś z zupełnie innej dyscypliny miał promować nasz futsal. Dzieciak z Pniew lepiej gra na hali od tego Budki, bo od małego trenuje futsal. Może wtedy namówimy Gołotę albo Małysza? W sumie Adam może by sobie poradził, bo gabaryty ma futsalowe. Michael Schumacher umiał grać, pogrywał w niższych ligach niemieckich, podobnie Robbie Williams w Anglii. Ale to było na trawie, do futsalu to szukajmy artystów techników a nie kopaczy. A najlepiej ich sobie wychowujmy, jak właśnie w Pniewach. Na przykład taki Patryk Hoły. Miał 15 lat, piłki nie umiał kopnąć, coś tam trenował na trawie w lokalnym klubiku. Ale wtedy postawił na futsal i świetnie się rozwinął pod okiem Łukasza Frajtaga. A teraz grał już w kadrze U-21, strzela gole w ekstraklasie. A zwłaszcza ten ostatni w meczu z Clearexem. Paluchy tylko oblizywać. To modelowy przykład szlifowania zawodnika. A już wcześniej potrafił strzelać efektowne gole. Tak to się robi, a nie budki srutki jakieś.

Nie kryję, iż często podaję przykłady klubów czy też zawodników z którymi mam niemal codzienne kontakty i wiem co tam/co z nim się dzieje. Z racji odległości trudno mi jest śledzić na bieżąco, co tam słychać na południu Polski. Tam na pewno jest wielu świetnych zawodników, przecież Śląsk to kopalnia futsalowych talentów. No ale mnie tam nie ma, więc posiłkuję się przykładami z górnej części Polski.

Z GAF Jasna Szczurek i Krzyśka wypożyczeni do AZS UŚ Katowice, na pewno im się przydadzą. Jeśli "Vifon" nie pomoże, to zaliczy raczej niechlubnego hat-tricka, czyli trzy spadki z rzędu z trzema różnymi zespołami. Oczywiście Rafałowi tego nie życzę, ale życie pisze różne historie.

W Gdańsku odkopano Marka Cirkowskiego, ale to doświadczony zawodnik który na pewno im się przyda, bo świetnie gra na hali. Wiem co mówię, bo występował kiedyś w Red Devils. Z Gwiazdy ubył Piotr Bubec, z którym rozwiązano kontrakt. A jeszcze niedawno świętował mistrzostwo Polski z Rekordem. Swoją drogą ciekawe, kto jest najstarszym zawodnikiem, który występował w Futsal Ekstraklasie? Ja jestem zgłoszony, ale jeszcze nie miałem okazji zadebiutować, może kiedyś wejdę przy 15:0 dla nas i strzelę samobója. A tak to jest chyba jak w tym starym dowcipie. W Egipcie odkryto nową piramidę i wykopano mumię faraona. Naukowcy ostrożnie otwierają, a mumia się budzi i do nich zagaduje: "A Zbynek Modrzik jeszcze gra?"

Oczywiście to żart, bo Zbynek to legenda polskiego futsalu. I szczerze go podziwiam, bo dalej grywa w Tychach w I lidze. A tu jeden z jego świetnych meczów, jakie rozegrał w FE. Modrzik karierę rozpoczynał od piłki ręcznej, kiedyś jak rodził się futsal, to wielu bramkarzy trafiało właśnie z ręcznej do halówki. A teraz świetnie radzi sobie za mikrofonem, regularnie komentując mecze w Orange Sport.

W innych drużynach kosmetyczne zmiany, jak już dochodzili to raczej anonimowi zawodnicy. Dwie zmiany trenerskie, jedna w Katowicach, ale to już wiadomo od dawna, plus u nas w Red Devils. Mamy Andrija Łuciwa, który kilka lat temu grał w Hurtapie Łęczyca i był grającym trenerem w Grembachu Łódź. Ostatnio pracował w Energii Lwów, ale wiadomo jak tam teraz jest - kluby padają finansowo, tak więc Andrij nie zastanawiał się długo nad naszą ofertą. I jak na razie jesteśmy bardzo zadowoleni, piłkarze także. Łuciw pracuje spokojnie, kładzie duży nacisk na grę obronną, a więc zobaczymy czy się poprawimy w tym elemencie gry.

A teraz pokrótce o lidze. Tadek Danisz jednym zdaniem dobrze to opisał, Śląsk - Reszta Świata 0:5. Ale zacznijmy od pozytywów, Mirosław Miozga - nagrodzony na Balu Sportowca w Chorzowie. To jedna z ikon naszego sportu i nagroda jak najbardziej zasłużona. Niestety, kapitan Clearexu musiał przełknąć gorycz porażki z Red Dragons Pniewy 2:3 (zobacz skrót). Dla mnie to jednak nie jest jakimś wielkim zaskoczeniem. Pniewy wyrosły w międzyczasie na bardzo solidnego ligowca, bardzo trudno im strzelić gola. A Clearex już pod koniec pierwszej rundy radził sobie słabo, niemoc trwa. Trener Lichota bardzo niezadowolony, ale co ma zrobić jak bardzo licho to wygląda. A młoda banda Frajtaga robi dalej hałas w lidze. Dodam jeszcze, iż Łukasz wyrasta na czołowego strzelca z 10 metrów, robi to naprawdę dobrze.

GAF Jasna w ryj z akademikami z Gdańska. Kto by na to postawił? Ten milioner. Na dodatek "Karton" w bramce UG pomógł wygrać gliwiczanom pierwszą część gry. Ale druga połowa to obraz nędzy i rozpaczy gospodarzy. Stanęli, a wręcz położyli się na parkiecie. Grający bez swojego kapitana i najlepszego zawodnika Wojtka Pawickiego gdańszczanie nie namyślali się zbyt długo. "Jak dają, to bierzemy" - spakowali trzy punkty w Pendolino i nawrotka nad morze. To zupełnie inny zespół niż na początku rozgrywek, więc uważać na nich. Za tydzień mecz o 666 (słownie sześćset sześćdziesiąt sześć) punktów w akademickich derbach. Będę, tylko nie rzucać jajkami, a piątakami.

Krzyśka nieco uszczelnił katowiczan, ale punktów ze Szczecina nie przywieźli. Pogoń ’04 wygrała 2:1 z AZS UŚ i po słabej pierwszej rundzie zgłasza aspiracje do medalu. Ale gdyby "Słonik" trafił w ostatnich sekundach, to Mirek Grycmacher straciłby ostatnie włosy. Ale nie to było najważniejsze, na wyróżnienie zasługuje zupełnie coś innego - organizacja meczu. To naprawdę olbrzymia praca wykonana przez Krzyśka Bobera, Mirka i pozostałych działaczy klubu. Ponad 2000 widzów na futsalowym meczu na super nowoczesnej hali, konkursy, atrakcje, wodotryski. Świetna robota. Tak trzymać i wzór do naśladowania dla wszystkich. Bardzo dobrze, że mecze Polska - Rosja właśnie tam się odbędą, trzeba będzie się wybrać z wizytacją. Mirek, szykuj czerwony dywan i najdroższą whisky, Król Felietonów nadciąga.

Gatta rozbiła Gwiazdę. 4:0, to i tak niski wynik. Tak samo niski jak żądła gospodarzy, Marciniak i Krawczyk, cytując Igora Sobalczyka. Ta dwójka zrobiła niezłą karuzelę Ślązakom. Mecz bardzo jednostronny, "rajtuzy" w wysokiej formie. Krótka ławka, ale konkretna. Jak ominą kontuzje to będą gonić Wisełkę do końca.

Mecz w Orange to dopiero było widowisko. Była jakaś historyczna bitwa w Bielsku Białej? Nie? To teraz będą mieć co pokazywać w History Channel. No dobra, była bitwa ze Szwedami w 1646 roku na wzgórzu Trzy Lipki, ale ten pojedynek także zasługuje na wyróżnienie. Rekord żegna się z mistrzostwem, a Wisła pruje w kierunku złotego medalu. Można gdybać na różne strony, ale tej kolejności już nie odwrócimy.

Acha, brawo dla Budniaka. Murarz, tynkarz, akrobata? Nie, tu nie było przypadku, tylko czysta klasa Pawła. Do odważnych świat należy, a niekonwencjonalne zagrania, strzały dodają smaczku lidze. Budniak zagrał świetny mecz, tak samo jak Bondar i cała Wisełka. Do 35. minuty gospodarze jeszcze nadążali, ale potem Bartek Nawrat przyspał przy wolnym i krakowianie objęli prowadzenie. To był decydujący moment spotkania, Wisła złapała lejce w ręce i pognała po zwycięstwo.

Na koniec my w Głogowie. Wiadomo, nowy trener, to każdy chciał się pokazać z dobrej strony. Powiem tak, nota za styl to co najmniej 8. Za grę w defensywie to mocna 9, ale za skuteczność to JEDEN. Zagraliśmy naprawdę fajny mecz, ale co z tego? Andrij powiedział, że sytuacji powinno starczyć do wygrania trzech meczów. Tyle razy, co łapałem się za głowę, to tylko mały cygan z zaawansowaną wszawicą może mi dorównać. Ach, jak ja lubię być niepoprawny politycznie w tych dzisiejszych czasach... Jak będę mieć zapis całego spotkania, to pokażę wam Obronę Sezonu Vlada Bondarenko, szkoda że nie ma tego na skrótach. Trudno, gramy dalej.  

A teraz dwa stałe kąciki, najpierw kontrowersje. Znowu popis dali arbitrzy. Nieuznana bramka Adriana Skrzypka (zobacz sytuację) w ostatniej sekundzie pierwszej połowy. Syrenę słychać wyraźnie już po uderzeniu piłki przez Adriana, piłka wpada do siatki i jest gol. Ale nie dla sędziów.

Druga sytuacja, mecz I ligi Unikat Osiek - Unisław Team. Jest remis 4:4, gospodarze mają róg i grają z wycofanym o pełną pulę. Tracą niestety piłkę. Najpierw słychać syrenę, a następnie zawodnik Unisławia uderza na bramkę Unikatu. Sędziowie najpierw (słusznie!!!) nie uznają bramki, jednak po kilku minutach (!!!) gola uznają i kończą spotkanie zwycięstwem gości (zobacz sytuację). To już jest wyższy poziom abstrakcji. Teoretycznie zakończyli już spotkanie i nie mogą zmienić wyniku, ale cóż - tak właśnie zrobili. Długo analizowałem tą sytuację, konsultowałem to także z sędziami. Czasem zapis dźwięku jest nagrywany z opóźnieniem, ale tutaj to nie miało miejsca, sytuacja jest bezdyskusyjna. Szef kolegium sędziów Przemysław Sarosiek ma twardy orzech do zgryzienia, bo obie sytuacje są mocno kontrowersyjne, na dodatek druga wpłynęła na wynik spotkania.

Przeprowadziłem długą rozmowę z jednym z arbitrów z ekstraklasy. Przyznał mi rację w obu przypadkach, ale zwrócił też uwagę iż w ferworze meczu bardzo ciężko jest ocenić, czy uderzenie było przed, czy w trakcie syreny. To dwa sygnały, wzrokowy i dźwiękowy, które należy w ułamku sekundy przeanalizować.

Powiedział też, iż gdyby to zdarzyło się w meczu decydującym o mistrzostwie czy spadku, to najpierw zapoznałby się z zapisem video, choć jest to wbrew obowiązującym przepisom. Ale by podjął właściwą decyzję i spał spokojnie, choć raczej na pewno poniósłby konsekwencje za takie działania.

Dlatego też sędziowie będą prosić o trzeciego sędziego przy parkiecie, który pomoże im w analizie takich zdarzeń. Myślę, iż w meczach o decydującą stawkę powinno się desygnować jednego arbitra więcej, aby zapobiec kontrowersyjnym sytuacjom. Ideał to "goal line technology", ale w futsalu to raczej niemożliwe ze względu na koszty.

Dodam też, iż bardzo istotną sprawą jest zakładanie znaczników, czyli kamizelek przez zawodników rezerwowych. A dlaczego? Bo np. jeśli zawodnik grający w polu podczas przerwy technicznej otrzyma czerwoną kartkę, to drużyna gra w osłabieniu. Sędzia ma obowiązek także zapisać, kto po zakończeniu pierwszej połowy był na parkiecie, bo np. taki piłkarz może w czasie przerwy otrzymać "czerwo" i wówczas zespół rozpoczyna drugą połowę trójką w polu.

Powiem szczerze, że być sędzią to jest bardzo niewdzięczna praca. Jak będziesz gwizdać prawidłowo, to nikt ciebie nie pochwali na konferencji. Bardzo rzadko to się zdarza, ale gdy się pomylisz to każdy trąbi na konfie, że sędzia przegrał im mecz. Szkoda, że zapomina się, iż pięciokrotnie nie trafili do pustej bramki. Błąd sędziego jest elementem gry, tak samo jak pudło zawodnika i trzeba się do tego przyzwyczaić. Ale właściwe przeszkolenie arbitrów powinno zminimalizować margines błędu i do tego powinno się dążyć. Dobrze, że już pozwolono sędziom na prowadzenie meczów na trawie po zakończonym sezonie futsalu. Ponad 4-miesięczna laba nie sprzyjała kondycji, a tak to każdy trochę pobiega po dużym placu i podtrzyma formę fizyczną.

Drugi, nowy kącik to bibliotekarski - tutaj będę polecać/nie polecać książki o tematyce piłkarskiej, bo futsalowych biografii to nie ma zbyt wiele. Ostatnio przeczytałem Janusza Wójcika "Wójt - jazda z frajerami".

Tę pozycję można podsumować jednym zdaniem: "kurwa w żadnej kurwa książce nie było kurwa tyle przekleństw kurwa co w tej kurwa". No i wódka na każdej stronie, od tej w bidonach na meczach po najdroższe butelki na stadionach i hotelach. Można poczytać, bo jest kolorowo napisana, ale to hagiografia najwyższej klasy. "Wójt" oczywiście bez skazy, no i wszędzie ma kontakty oraz plecy - "tu mam ciotkę, tam mam wuja, znajomości mam od chuja".

Gangsterzy, prezydenci, wszyscy go hołubili, a teraz się odwrócili. Świat piłki nożnej z przełomu wieków, z prezesami i działaczami PZPN rodem z PRL w niemodnych garniturach, ale z flaszką wódki w tylnej kieszeni tuż obok grzebienia. Wąsy, rosoły, białe kiełbasy i alkohol lejący się z każdego kąta.

"Kto nie pije, ten nie gra, gaz robi gaz" - takie bon-moty wówczas obowiązywały w każdej piłkarskiej szatni. No i sędziowie, którzy opierdalali mecze za schabowego z kapustą. Dobrze, że te czasy już minęły. Jak ktoś ma sentymenty, to można przeczytać, jak ktoś się brzydzi, to na kilometr z daleka.

A na koniec dwa linki video, najpierw kolejny świetny materiał promo KS Constract Lubawa, oraz najlepsza indywidualna akcja z 2014 roku. Gdyby ktoś się pytał, to właśnie jest mój styl gry. W kiwaka i heja do przodu ;)

Fajnie się czytało? No wiadomix!!! Zarzeczny mój idol, ja jego wierny naśladowca. To za tydzień się widzimy, bye :)


M7

(opinie wyrażone w powyższym felietonie są prywatnymi poglądami autora, a nie klubu Red Devils Chojnice)