Dziś środa, czyli: FUT5AL HEA7EN
Turniej w Krośnie już za chwilę, a nadal nic nie wiadomo, czy będzie w telewizji lub w internecie. Cała futsalowa Polska czeka na to.
Dzisiejszy felieton nie będzie zbyt długi, ale za tydzień to już w ogóle go nie będzie - piszę o tym z wyprzedzeniem. Kadra będzie w trakcie turnieju, liga na przystanku, to nie będę znowu pisać o sobie, bo umrzecie z zazdrości, jak mi się dobrze żyje na tym świecie ;)
Powołania... Na pewno niektóre kontrowersyjne. Przewodniczący Kazimierz Greń na konsultacji mówił, iż w zespole są "czarne owce" i należy je wyeliminować. W środowisku głośno jest, iż są to piłkarze którzy nie opublikowali tzw. "oświadczeń". Ile jest w tym prawdy - nie wiem. Ale jestem skłonny uwierzyć w taką teorię spiskową.
Nie będę tutaj opisywać szerzej kto nie został powołany i dlaczego, bo to by zajęło cały felieton, ale wymienię tylko jedno nazwisko - Tomasz Kriezel. Tomek od kilku meczów jest w życiowej formie, co wszyscy widzieli w meczu Red Devils - Wisła pokazywanym przez Orange Sport. W kolejnym spotkaniu z Pogonią w HPP ponownie znacząco wyróżniał się, kreując grę naszego zespołu. To nie jest przypadkowy "wybryk". To regularna wysoka forma prezentowana przez najlepszego zawodnika młodego pokolenia. Przypomnę tylko, iż Tomek był kapitanem zespołów U-19 i U-21. Oficjalnym powodem niepowołania było jego "zbyt małe doświadczenie".
Okey, rozumiem - trener ma prawo powołać zawodników, którzy wezmą ciężar gry na swoje barki. Ale wówczas nie rozumiem powołania Mikołaja Zastawnika (nie mam nic przeciwko temu zawodnikowi, to świetny materiał na przyszłość), który w ekstraklasie zagrał dotąd 15 spotkań. Kriezel gra już SZÓSTY SEZON. Debiutował w wieku 16 lat i szturmem dostał się do każdej możliwej kadry futsalu w Polsce. Jedno powołanie przeczy drugiemu.
A w Chorzowie kręcą trenerskim fotelem obrotowym w lewo i w prawo (a tu moja dedykacja muzyczna). Był Lichota, nie było Lichoty i jest Lichota. W marcu jak w garncu. Był Mirosław Miozga trenerem, teraz podobno zawieszony. Tomasz Ulfik był trenerem bramkarzy, potem pierwszym trenerem, a teraz jest asystentem. Czyli wrzucamy do jednego kapelusza nazwiska, do drugiego funkcje klubowe i co tydzień losujemy pary od nowa. Chorzowska teletombola. Jeśli da to pozytywny efekt - to brawo dla działaczy Clearexu za danie kolejnej szansy poprzedniemu trenerowi, ale jednocześnie będzie to przyznanie się do błędu ze zwolnieniem. Poczekamy, zobaczymy...
A teraz o ćwierćfinałowych meczach Halowego Pucharu Polski. Można powiedzieć, iż wszystko poszło zgodnie z planem, wyżej sklasyfikowane zespoły uzyskały korzystniejsze rezultaty i są faworytami w rewanżach. Nie ma tu żadnego zaskoczenia, czołówka ligi bryluje także w rozgrywkach pucharowych. Nie ukrywam iż organizacyjnie jesteśmy już naprawdę wysoko, teraz chłopacy wreszcie podciągnęli wyniki sportowe do tego poziomu.
Gwiazda - Rekord (zobacz skrót). Goście kontrolowali przebieg spotkania, bardzo szybko, bo już w 1. minucie objęli prowadzenie po golu "goleadora" Rafała Franza, któremu piłkę do pustaka wystawił Jan Janovsky. W 5. minucie Dmytro Kameko popisał się fantastycznym uderzeniem z dystansu pod poprzeczkę. Na tę samą bramkę bardzo podobnym strzałem trafł Vadym Ivanov. Ta bramka kusi, aby mocno przymierzyć z daleka ;) Jeszcze przed przerwą Wojciech Działach po szybkiej kontrze dał na kontakt, ale od razu Artur Popławski odebrał piłkę i sklepał z Janovskym na 3:1. W drugiej połowie nie działo się zbyt wiele, w końcówce gole zdobywali Szymon Łuszczek i Radek Polasek cwaną podcinką.
Red Devils - Pogoń ’04 (zobacz skrót). My zagraliśmy kolejne bardzo dobre spotkanie. Zespół jest na fali i przed spotkaniem byłem pewien, że wygramy mecz z Pogonią. Atmosfera jest doskonała, wszyscy ciężko pracują na wynik sportowy. W pierwszej połowie jeszcze nie błyszczeliśmy aż tak bardzo, ale druga to był prawdziwy huragan w naszym wykonaniu. Ale po kolei...
Mecz rozpoczął się dosyć spokojnie, a ożywił się dopiero w ostatnich 5 minutach pierwszej połowy. Po wymianie piłek Charczenko - Łuciw nasz grający trener po futsalowemu z czuba otworzył wynik spotkania. Niedługo cieszyliśmy się z prowadzenia, Michał Kubik w swoim stylu złamał do środka i potężną bombą wyrównał na 1:1. Jeszcze Tubacki uchylił głowę - dobrze zrobił, bo by mu ją urwało. Jacek Burglin był zasłonięty i nic nie mógł zrobić. Tuż przed przerwą w polu karnym zawodnik gości nabił piłkę na rękę naszego obrońcy, a sędziowie odgwizdali słusznie rzut karny. Marek Bugański nie pomylił się i to rywale schodzili na przerwę z prowadzeniem.
W przerwie meczu obaj bramkarze, Jacek Burglin i Dominik Kubrak już się nie pojawili na parkiecie z powodu kontuzji. Te zmiany okazały się bardzo korzystne dla nas, bo Bondarenko bronił znakomicie, a Koszmider już nie tak dobrze. Nasz trener zdecydował się na grę z wycofanym bramkarzem, ale wyrównującego gola zdobyliśmy po odzyskaniu piłki przez Tomka Kriezela i szybkiej akcji Charczenko - Iwanow. Pogoń słabo się broniła w grze w przewadze, tak więc trener nakazał dalszą grę piątką w polu. No i kolejna akcja, Iwanow wyłożył piłkę do pustaka Łuciwowi. Goście popełniali sporo błędów, po kolejnym Kriezel przejął piłkę i poszedł sam na sam z bramkarzem i spokojnie podwyższył na 4:2. Po chwili znakomite wyjście z pressingu, podanie Koleśnika do Iwanowa, a Wadik z zimną krwią strzelił obok golkipera. To było pięć minut, które wstrząsnęły Pogonią. Na parkiecie pojawił się trener Łukasz Żebrowski, który uspokoił grę. Jeszcze Tubacki sprytnie się obrócił i zdobył trzecią bramkę, ale w końcówce po zagraniu ręką sędzia tym razem dla nas podyktował karnego. Wadik podszedł, mocnym strzałem skompletował hat-tricka. Trzy bramki różnicy to solidna zaliczka, pojedziemy do Szczecina w roli faworyta i postaramy się nie zmarnować tej zaliczki.
Solidne treningi na hali i w terenie oraz siłowni, odżywki od Marcina Żyndy i wiernego kibica Michała Lenca, ta cała ciężka praca daje efekty. A to początek drogi dla naszego klubu. Potrzebujemy jeszcze sukcesu, aby pozyskać nowych sponsorów i zbudować zespół, który będzie walczyć w przyszłym sezonie o Mistrzostwo Polski. Zapamiętajcie moje słowa.
AZS UŚ - Gatta Active. Tutaj mieliśmy prawdziwą wymianę ciosów. Po awansie Korczyńskiego na trenera i wypożyczeniu Krzyśki ten zespół nabrał charakteru i jest ciężkim rywalem do ogrania. Tym razem w bramce jednak wystąpił Mateusz Bednarczyk i myślę, że nie zawiódł. Niestety nie widziałem skrótu, śledziłem przebieg meczu na lajfach i opieram się na opisie spotkania otrzymanego od Krzyśka Nosa. W polu po przerwie pojawił się Łukasz Kuś, który otworzył wynik meczu, ale pod koniec pierwszej połowy do remisu doprowadził Daniel Krawczyk. Katowiczanie jeszcze raz zerwali się do ataku i ponownie Kuś dał im prowadzenie. W tej części meczu obaj bramkarze byli bohaterami swoich zespołów. Druga odsłona to ataki gości, Krawczyk dwukrotnie celnie przymierzył i było już 3:2 dla Gatty. Gospodarze nieco przysnęli przy trzecim golu, kiedy zduńskowolanie umiejętnie rozegrali rzut rożny. Akademicy wycofali bramkarza, ale gola wyrównującego zdobyli z PRzK na półtorej minuty przed syreną. Będący ostatnio w wysokiej formie Robert Gładczak strzelił na 3:3 i takim wynikiem zakończyło się to spotkanie.
KGHM Euromaster Chrobry - Wisła Krakbet. Tu także nie widziałem skrótu, nie było też transmisji na lajfach. Poczułem się jak na początku lat "zerowych", kiedy wyniki futsalu można znaleźć było wyłącznie na telegazecie późnym niedzielnym wieczorem. Opisu meczu nie ma ani na stronie Wisły, ani Euromastera. U gości dwa zdania, podani strzelcy i tyle. U gospodarzy info, że mecz się dopiero odbędzie. Pełna konspiracja, III wojna światowa nadciąga. Dobrze, że w ogóle kibiców na halę wpuścili.
No to ja też krótko, w drugiej połowie na jeden zero Łukasz Pieczyński, wyrównał Paweł Budniak. Potem Mateusz Niedźwiedź na dwa jeden, a z PRzK w ostatniej minucie trafił na remis Piotr Morawski. Piłkarze biegali, bramkarze bronili. Robili zmiany, trenerzy coś tam krzyczeli. Sędziowie pogwizdali, kibice poklaskali. Jedno z tysięcy spotkań, po chuj ktoś coś ma wiedzieć co tam było? Mordy w kubeł i cicho siedzieć. No i tyle o tym wydarzeniu.
M7
(opinie wyrażone w powyższym felietonie są prywatnymi poglądami autora, a nie klubu Red Devils Chojnice)