Dziś środa, czyli: FUT5AL HEA7EN

No to pora kończyć pisanie o futsalu, wszystko poszło teoretycznie zgodnie z planem, gdyż główny faworyt zaliczył dublet. A nawet triplet, bo przecież Wisła Krakbet wygrała też superpuchar. Debiutancki sezon Krzysztofa Kusi okazał się ogromnym sukcesem, z parkietu przesiadł się na fotel dyrygenta i wygrał wszystko co możliwe. Nie była to łatwa droga, ale sprawnie poprowadził swój team po medale. Pucharów ma tyle, że ze dwie kwiaciarnie może wykupić, a powodów do zadowolenia jeszcze więcej. Na dodatek umiejętnie wprowadzał do gry młodzież w osobach Mikołaja Zastawnika i Kamila Lasika, tak więc został polskim odpowiednikiem Guardioli, który też wszystko "posprzątał" w pierwszym roku rządów.

Ciut więcej obiecywałem sobie po ostatnim meczu, "title decider". Gatta strasznie przysnęła na początku, a 5:0 to już prawdziwy nokaut. Dodajmy do tego prawidłową szóstą bramkę - jak tego można było nie zaliczyć??? Wyjść z takiej sytuacji, to było praktycznie niemożliwe, choć zduńskowolanie jeszcze próbowali szarpać rywali. Grając jednak w szóstkę, nie byli w stanie nawiązać równorzędnej walki i polegli, ale z honorem. Minusem całego widowiska był brak oprawy wręczenia medali i pucharów. Podobno to Mistrz sam to sobie organizuje, ale na wszelki wypadek w przyszłorocznym budżecie FE powinna być zaplanowana kwota na efektowne opakowanie finiszu ligi, tym bardziej, jeśli jest to pokazywane w telewizji. Na zewnątrz musimy prezentować się doskonale, tak aby ewentualni sponsorzy widzieli, iż mamy porządny produkt z ładnymi napisami. Wręczaniem nagród na tle dwóch złożonych koszy i pustej ściany nie zrobimy szału, tak samo jak nie robi sprzedawca kukurydzy na sopockim molo. Ale jak do tego doda gadającą papugę i tańczącą małpę, to już po popcorn ustawi się cała kolejka. T-Mobile Ekstraklasa na trawie prezentuje mizerny poziom, ale w Canal+ Sport pokazywane to jest jak Liga Mistrzów. No i raczej nie mają problemów finansowych. W takim kierunku powinniśmy podążać, brać co najlepsze od dużego brata.

Jeszcze w temacie powiększenia ligi - cztery kluby były za, sześć przeciwko, jeden się wstrzymał, a jeden nie głosował. Tak więc Pogoń ’04 i AZS UG będą musiały grać w pierwszej lidze, która w grupie północnej będzie bardzo mocna. Mamy do tego AZS UW i KS Gniezno, tak więc co najmniej cztery zespoły będą się biły o awans. Szczecin zapowiada, iż utrzyma cały skład, więc na pewno będą faworytem nr 1.

W południowej trudno mi powiedzieć, jestem za daleko od wydarzeń. Bochnia w głupi sposób (dwa walkowery) sama się wyeliminowała z gry w pierwszej lidze, to myślę iż Cuprum Polkowice będzie głównym faworytem rozgrywek. W drugiej rundzie AZS UMCS Lublin zanotował serię dobrych występów, ale z drużyny odszedł Brazylijczyk Marco Aurelio, który był motorem napędowym zespołu. Może GKS Tychy nabierze rozpędu, to był kiedyś solidny ligowiec...

A do Futsal Ekstraklasy weszły dwa dobrze zorganizowane kluby - FC Toruń i Nbit Gliwice. W obu znani zawodnicy i trenerzy, solidne pomieszanie rutyny i młodości. W mieście pierników z niejednego pieca jedli chleb, wiedzą jak to się robi. Najtrudniejszym zadaniem będzie wytypowanie ewentualnych spadkowiczów, bo liga tym bardziej wyrówna swój poziom. Na medale także ma chrapkę liczne grono klubów - zapowiada się naprawdę ekscytujący sezon!!!

Największe plusy minionego sezonu (kolejność przypadkowa):

  • 1. Debiutanci z Red Dragons Pniewy. Przypomnę dwa pierwsze mecze Dragonsów: z Cleareksem 0:1 i z Euromasterem 0:3. 80 minut bez strzelenia bramki. Kto w tamtym momencie by powiedział, iż ta drużyna będzie grać w czwórce? NIKT. Absolutnie NIKT. Nawet sam Łukasz Frajtag, Rafał Gnybek i Bartek Barański nie wierzyli w takie cuda. A jednak... Zespół z najmniejszym budżetem w lidze, bez kontraktów, bez pieniędzy, dał radę. W biedzie trzeba sobie umieć radzić. Łukasz Błaszczyk został trenerem przygotowania fizycznego, Łukasz Frajtag się dokształcał i z bandy nieokrzesanych młodzieńców powstał ZESPÓŁ, MONOLIT. A sprzedawca kebabów został najlepszym bramkarzem ligi. Wielokrotnie chwaliłem działaczy i piłkarzy z Pniew, bo pokazali przede wszystkim, iż można stworzyć zespół stricte futsalowy, nie potrzeba ściągać piłkarzy z trawy. Wystarczy mocno postawić na treningi w hali, systematyczność i ciężką pracę, a także można osiągać sukcesy. To jest drogowskaz dla klubów, które chcą coś osiągnąć w hali, a dopiero zaczynają przygodę z naszym sportem. Ale tutaj też przestroga - drugi sezon jest zawsze najtrudniejszy, nikt was nie będzie lekceważył, a wy także nie zadzierajcie nosów do góry, bo nie tym osiągnęliście sukces.
  • 2. Kurs trenerski w Polsce - wreszcie się odbył. I to naprawdę jakościowo bardzo dobry, solidny, gdzie wszyscy mogli pozyskać szeroką wiedzę na tematy futsalu. Świetny ruch Komisji Futsalu, oby takie kursy odbywały się systematycznie i nie tylko na południu Polski, bo nie wszyscy mogą sobie pozwolić na tak długie i dalekie wyjazdy, ze względu na pracę zawodową. Już rok temu zaproponowałem taki kurs w Gdańsku, ale ten pomysł był torpedowany, wiadomo przez kogo. Może teraz wreszcie się coś ruszy, chodzą pogłoski o Toruniu lub Poznaniu. Oby jak najszybciej to ruszyło z miejsca, bo chętnych czeka wielu w kolejce.
  • 3. "Dziadki" z Gatty jeżdżące na d... przez cały sezon. Tu duże zaskoczenie, bo kto by się spodziewał, że w tym sezonie tak zaskoczą? A wystarczyło poukładać sprawy od tyłu. To kolejne potwierdzenie teorii, iż bramkarz na hali to 50% wartości drużyny. A jak dodamy wślizgi i zaangażowanie, plus nowa miotła w postaci grającego trenera Stanisławskiego, to dostaliśmy walkę do końca o tytuł mistrza. Szkoda tylko, iż krótka ławka i kontuzje nie pozwoliły na wyrównaną grę o złoty medal w ostatnim meczu ligowym. Jeśli się wzmocnią, to będą mocnym kandydatem do mistrzostwa w nowym sezonie.
  • 4. Błażej Korczyński - co tu dużo pisać - jedna z ikon polskiego futsalu, obok Andrzeja Szłapy, Krzysztofa Kuchciaka, czy Krzysztofa Jasińskiego. Pobił rekord rekordów, którego, śmiem twierdzić, nikt już nie pobije. Po pierwsze to nie są już czasy, kiedy strzelało się po 40-50 goli w sezonie, po drugie nie znajdziemy zawodnika, który przez 15 sezonów będzie regularnie trafiał do siatki. Chyba, że Messi lub Ronaldo przerzucą się na futsal i do 50-tki będą kopać w naszej lidze. Zobaczymy, czy "Korek" zakończy karierę tak, jak to zapowiadał - moim zdaniem byłby to błąd, bo ma jeszcze sporo do pokazania, a wielu futsalistów może się od niego uczyć. Może w mniejszym rozmiarze czasowym, ale ja bardzo chętnie popatrzę na kolejne podcinki lub inne techniczne zagrania, z których słynie Błażej.
  • 5. Rekordy frekwencji na meczu ligowym, regularnie bite w Szczecinie. Aż nie chce się wierzyć, iż to miasto pozbyło się Futsal Ekstraklasy. Tysiąc, półtora tysiąca, dwa tysiące - pomimo słabych występów, to publika rosła jak na drożdżach. Strach pomyśleć, co by było, gdyby Pogoń grała o Mistrzostwo Polski. Na pewno na rok bicie kolejnego rekordu jest wstrzymane, ale jak wrócą, to kibice także powrócą na Arenę Azoty. Tylko zespół musi częściej trenować w tej hali, bo gra "w domu" była taką tylko z nazwy. 

Największe minusy ostatnich rozgrywek (tutaj także kolejność nie ma znaczenia):

  • 1. Upadek Kazimierza Grenia. Wydawałoby się, iż niezniszczalny baron, który rządził w polskim futsalu niepodzielnie, nie licząc się z nikim. Na Titanicu była "Niezatapialna Molly", my mieliśmy w PZPN "Niezatapialnego Kazia". Było kilka prób ataków na KG, ale wszystkie spaliły na panewce, ten rzeszowski cwaniak wyszedł górą z każdego starcia z działaczami. Trzeba też przyznać, iż był atakowany przez środowisko futsalu wyjątkowo nieudolnie. Zamiast skupić się na jego samowolce w reprezentacji, gdzie traktował ją jak prywatny folwark, ataki dotyczyły nieistotnych i mało ważnych spraw. Ale jak to się mówi, "przyszła kryska na matyska", teraz wpadł jak pierwszy lepszy frajer i komisja dyscyplinarna PZPN nałożyła na niego 10 lat zakaz działalności w związku. Według mnie powinien dostać dożywocie za całokształt "twórczości". Niestety, 9 czerwca na zjeździe PZPN dzięki swoim kolesiom, chwilowo zawieszenie w Zarządzie zawiesili, do czasu zakończenia postępowania dyscyplinarnego. Do tej pory jego obowiązki pełnił Bogdan Duraj, który na pewno jest dużo bardziej komunikatywny i można z nim dyskutować na różne tematy. Czy będzie lepiej? Zobaczymy. Na razie wydaje się, bo takie otrzymuję sygnały z klubów (zwłaszcza pierwszoligowych), iż komisja trochę przysypia, a tu powoli nawarstwiają się sprawy związane z nowym sezonem.
  • 2. Fatalny poziom sędziowania, mnóstwo pomyłek, bramki po syrenach kończących mecz, nieuznane bramki, kiedy piłka ewidentnie przekraczała linię bramkową - to tylko zdarzenia z ostatnich kolejek. Zresztą mogę tak wymieniać błędy długo. Jestem obecny w polskim futsalu od ponad 12 lat. Kiedyś były patologie związane z przekupstwem sędziów, potem przez dłuższy czas poziom sędziowania systematycznie się poprawiał. Ale bieżący sezon pod tym względem był tragiczny, najgorszy od kiedy pamiętam. Coś z tym trzeba zrobić, bo takie decyzje wypaczają wyniki spotkań. Pan Przemysław Sarosiek ma ogrom pracy przed sobą. Wydaje mi się, iż trzeba położyć maksymalny nacisk na szkolenia sędziowskie. Nie wiem, czy jest to możliwe, ale w futsalu mamy zatrzymywany czas i teoretycznie jest chwila na konsultacje sędziów, aby podejrzeć zapis video spornej sytuacji. Ale pewnie mądre przepisy zabraniają czegoś takiego, bo jeszcze by można poprawić błędy sędziowskie i co wtedy by było? Problemy. A tego nikt przecież nie chce...
  • 3. Reprezentacja Polski - ogromne przygotowania, rekordowa ilość sparringów (aż 33!!!) i wielka klapa. Jeden mizerny punkt w meczu otwarcia z Białorusią, porażka z drwalami z Finlandii i planowy oklep od Włochów. Te występy najlepiej można podsumować na przykładzie selekcji bramkarzy - spójrzmy na plebiscyt, gdzie głosowali trenerzy, kapitanowie i prezesi - czyli osoby, które ZNAJĄ się na futsalu. Dwóch NAJLEPSZYCH bramkarzy, czyli Foltyn i Słowiński kompletnie nie byli brani pod uwagę do gry w reprezentacji. Coś tutaj "nie jest halo", podobnie z zawodnikami w polu, gdzie kilku naprawdę dobrych także nie miało okazji wystąpić w koszulce z orłem. Prywatne animozje wzięły górę nad rozsądkiem przy przesyłaniu powołań. A że nie cierpimy na nadmiar klasowych zawodników, to turniej w Krośnie skończył się tak, jak w czarnym śnie - kompletnym fiaskiem.
  • 4. Postawa Pogoni ’04 Szczecin. Cóż, jak to się mówi - nie grzebmy w trupach, ale parę słów należy napisać. Vice Mistrz Polski spadł z ligi, co jest ewenementem w historii polskiej piłki halowej. Odeszło zaledwie dwóch zawodników, a gra zespołu kompletnie się zawaliła. Dodajmy do tego brak kontroli trenera nad zespołem podczas spotkań (naocznie się o tym przekonałem, iż zawodnicy nie słuchali poleceń Żebrowskiego), no i w Szczecinie zrobili kotlet, którego nawet pies nie chciał zeżreć. Jakości było tam sporo, na pewno więcej niż w innych drużynach, ale nie było zespołu. Czekano do samego końca i przeczekano moment, kiedy można było wstrząsnąć ekipą. Cóż, teraz czas na odbudowę, są faworytem nr 1 i pewnie wrócą za rok do FE, ale ten rok będzie stracony dla kilku zawodników.
  • 5. Reprezentacja Polski kobiet - likwidacja, czy też zawieszenie, sam nie wiem. Wiadomo, iż futsal kobiecy jest w powijakach, ale właśnie kadra mogła tutaj poczynić postępy. Wiadomo, iż występy w orzełkiem na piersi są nobilitacją i mogą być właśnie tym magnesem, który przyciągnie utalentowane dziewczęta do gry w hali. Komisja Futsalu powinna dążyć ze wszystkich sił, aby ponownie reprezentacja wystartowała, gdyż jest to niezwykle ważny element rozwoju kobiecego futsalu.

A teraz o plebiscycie. Napiszę jak ja głosowałem i porównam to do wyników końcowych. Jak zauważycie, moje typy niewiele odbiegały od ostatecznego podium, czasem tylko nieco inna kolejność. To chyba się trochę znam na tym futsalu. Podobno ;)

Najlepszy Zawodnik - wygrał Daniel Krawczyk, którego i ja typowałem. Drugie miejsce tak samo, Oleksandr Bondar. Wiadomo iż ta dwójka w bardzo dużym stopniu decydowała o obliczu ofensywnym swoich zespołów, co także przełożyło się na zdobycie medali. Trzecie miejsce zajął Rafał Franz, który moim zdaniem miał nieco słabszą drugą rundę, podobnie zresztą jak cały Rekord. Ja postawiłem nietypowo, bo bramkarza - Dariusza Słowińskiego, który przez cały sezon imponował niesamowicie równą formą i był jednym z najważniejszych autorów sukcesu w Zduńskiej Woli.

Odkrycie Sezonu - Zastawnik, Wachoński, Lasik. Ja kolejność nieco zmieniłem - Wachoński, Lasik, a potem Zastawnik. Dlaczego inaczej? Bo wg mnie decydowało "granie". Adam zagrał cały sezon, Lasik mniej więcej połowę, a Zastawnik najmniej z tej trójki występował na parkiecie. Generalnie duży powiew świeżości, zwłaszcza ze strony Pniew, no i cieszy fakt, iż w tak silnym zespole jak Wisła Krakbet młodzieżowcy dostali szansę pokazania się na tyle, że zyskali uznanie.

Najlepszy Młodzieżowiec - w plebiscycie Lasik, Zastawnik, Hoły. A według mnie: Hoły, Lasik i Zastawnik. Podobnie jak w kategorii "odkrycie", tutaj uszeregowałem zawodników przez pryzmat ilości występów w lidze. Prosta zasada - im więcej grałeś, tym więcej mogłeś pokazać, choć jestem pod dużym wrażeniem całej trójki. Idzie młodość, dawno nie było takiego wysypu dobrych zawodników w tak młodym wieku.

Najlepszy Bramkarz - tutaj Foltyn z dużym zapasem, potem Słowiński i trójkę zamyka Lasik. Ja się długo wahałem pomiędzy pierwszą dwójką, zdecydowałem się postawić na Darka Słowińskiego jako numer 1 ze względu na olbrzymią zmianę jakości w bramce Gatty. Tego tam brakowało od długiego czasu, dzięki jego postawie Gatta walczyła do końca o mistrzostwo Polski. Co prawda w decydującym meczu zagrał nieco słabiej, ale to był pierwszy taki występ naprawdę od wielu spotkań. Foltyn wg mnie na tym samym poziomie, ale Darek walczył o medale, tak więc wskoczył na pierwsze miejsce. Trzecim był dla mnie Bondarenko, który w drugiej rundzie był zaporą niezwykle trudną do pokonania. Jeśli sprawdzicie dokładnie, to właśnie od stycznia drużyna Red Devils (Bondarenko bronił prawie we wszystkich meczach) stracili najmniej bramek ze wszystkich zespołów, co jest wielką zasługą Władysława.   

Najlepszy Obcokrajowiec - tutaj niespodzianki nie było, zdecydowanie zwyciężył Oleksandr Bondar, zarówno w plebiscycie jak i u mnie. Dostał rekordową ilość punktów, ale nie ma się tutaj czemu dziwić, bo imponował równą formą i bardzo dużym wkładem w dublet Wisły Krakbet. Na drugim miejscu Janovsky (u mnie był na trzecim), a na trzeciej pozycji Serhij Kowal. Ja na drugim miejscu postawiłem na Bondarenkę, o którym już szerzej pisałem, ale także się zastanawiałem nad Kowalem, który także miał duży wkład w medale krakowian. Ciekawy jestem, kto z obcokrajowców zostanie w Wiśle, bo wszyscy prezentują bardzo wysoki poziom i trener Kusia będzie miał spory dylemat.

Najlepszy Trener - Frajtag/Korczyński/Kusia. Ja typowałem bardzo podobnie, tylko na trzecim miejscu postawiłem Marcina Stanisławskiego. Łukasz Frajtag to wiadomo, z niczego ulepił ZESPÓŁ. Nie pamiętam, aby ktokolwiek w historii polskiego futsalu zrobił coś podobnego. Błażej to także cudotwórca (dodatkowo z magią w obu "kopytach"), który ze słabych Katowic zrobił solidnego ligowca. Na trzecim postawiłem "Małego", ale mocno się wahałem pomiędzy nim a Kusią. Na pewno w pewien sposób krzywdzi to trenera Wisły, bo w debiucie zdobyć dublet to naprawdę wielka sprawa, ale w momencie głosowania nie było wiadomo kto wygra ligę. Kusia miał do dyspozycji samograj i wg mnie powinien startować w osobnej kategorii "Najlepszy Kierowca Kombajnu", bo tam nie miał absolutnie konkurencji. Ja doceniłem Marcina za zmianę oblicza Gatty z zespołu który miał co roku ambicje, na drużynę która te ambicje realizowała.  

Osobowość Sezonu - Korczyński, Szymura i na trzecim miejscu jakiś ogórek. Ja typowałem Kazimierza na wszystkich trzech miejscach, bo jak powszechnie wiadomo, jestem jego fanem nr 1, to trudno mi było nie złożyć hołdu. Nigdy jeszcze nie było tak głośno o człowieku z naszego środowiska, no i chciałem, aby coś mu pozostało na pamiątkę po działalności w futsalu. Oczywiście mogłem też głosować sam na siebie, ale aż tak bardzo zakochany w lustrze to nie jestem. Chyba ;)

Najlepszy Sędzia - tutaj znacząco się różniłem od typowań. Wygrał Stawicki przed Frąkiem i Hamowskim, ja typowałem Baryczkowskiego, Smolarka i Złotnickiego, choć długo się zastanawiałem się nad postawieniem na Stawickiego i Hamowskiego, bo także potrafili dobrze prowadzić mecze. Do całej piątki nie mogę mieć większych zastrzeżeń, w przeciwieństwie do Frąka. Zresztą złożyłem protest w sprawie naszego meczu w Chorzowie i liczę iż sędziowie prowadzący to spotkanie zostaną ukarani za swoją nieudolność. Tak panie Tomaszu, ja - ten "pisarczyk" jak pan mnie nazywa, ma prawo do reagowania, kiedy pan wypacza wynik spotkania. Jedno jest pewne - ja robię mniej błędów w moich felietonach, niż pan na parkiecie.

Najlepsza Publiczność - wygrała publika w Szczecinie za Pniewami i Zduńską Wolą. Ja spojrzałem na to z innej strony, nie na ilość a na jakość. I postawiłem na Pniewy, Zduńską Wolę i moje Chojnice. Na Pogoni bili rekordy, ale udział publiczności ograniczał się do braw, które jednak ze względu na postawę drużyny nie były zbyt częste i zbyt obfite. W Pniewach momentami czyste szaleństwo, w hangarze Gatty doping rodzinny, ale zorganizowany. U nas nie było aż tak często i tak kolorowo, ale jak się zrywał doping to dach się unosił.

A ja zapraszam na lato po ukraińsku. Zbliżają się wakacje, czas odpoczynku i relaksu... Może inaczej - czas budowy nowej drużyny, a w międzyczasie wracamy do grania w beach soccera. Kiedyś w plażówce grało wiele futsalowych drużyn, m.in. Hurtap, Clearex, Marwit. Była to przede wszystkim fajna zabawa, drużyny się integrowały. Po paroletniej przerwie wystąpimy w Pucharze Polski, rozgrywkach I ligi i jeśli nam pójdzie to na Mistrzostwach Polski w Ustce. Ostatnim razem, w 2010 roku zdobyliśmy 4. miejsce w Polsce, nawet strzeliłem parę bramek. A teraz czas na pożegnanie - bye bye, do września :)


M7

(opinie wyrażone w powyższym felietonie są prywatnymi poglądami autora, a nie klubu Red Devils Chojnice)