Constract - Gwiazda 3:5. Rudzianie wracają do ekstraklasy fot. Constract Lubawa/ Paweł Jakubowski

Constract - Gwiazda 3:5. Rudzianie wracają do ekstraklasy

Constract Lubawa na własne życzenie przegrał rewanżowy mecz barażowy z Gwiazdą Ruda Śląska i to goście awansowali do ekstraklasy.

Constract LubawaGwiazda Ruda Śląska18.05.2019 godz. 18:00

Constract Lubawa - Gwiazda Ruda Śl.
3:5

Protokół meczowy

W pierwszej połowie gospodarze zdominowali Gwiazdę i gdyby prowadzili nie 1:0 ale np. trzema bramkami, przyjezdni nie mogliby mieć pretensji. W drugiej części również to Constract miał optyczną przewagę. Co z tego, skoro rudzianie wygrali ją 2:1. Dopiero dogrywka była naprawdę wyrównana. Zespół Damiana Jarzembowskiego i Dawida Grubalskiego nie skorzystał z okazji i mocno utrudnił sobie wymarzoną drogę do ekstraklasy.




Constract prowadził do przerwy 1:0 po golu Daniela Sassa, ale efektowną podcinką w poprzeczkę trafił też Mateusz Łożyński. Bramkarz Dawid Barteczka miał sporo pracy, niejednokrotnie pomagali mu też ofiarnymi interwencjami koledzy z obrony, ale ofensywa Gwiazdy radziła sobie bardzo słabo. Pedro Rosario w praktyce był w tej części bezrobotny. Tym bardziej zaskoczyło go efektowne wyrównujące trafienie Mateusza Mrowca w 23. minucie. Ale już minutę później Constract znów był bliżej ekstraklasy, gdy na 2:1 strzelił Bartłomiej Piórkowski. Coraz bardziej przyciśnięta sytuacją drużyna ze Śląska wyrównała tuż przed końcem regulaminowego czasu gry, za sprawą koronkowej akcji w przewadze, zakończonej dostawieniem nogi przez Jakuba Naleśnika.

Lubawianie stworzyli sobie więcej okazji już w 40 minutach i mogli mecz wygrać. Ale podobnie mogli uczynić i w dogrywce. Na dobre zaczęło się dziać po słupku Sebastiana Grubalskiego. Po chwili na 2:3 z dystansu ładnym trafieniem popisał się Paweł Barański. Warto zwrócić uwagę, że piłkę dostał od Barteczki, często wychodzącego do "fałszywej" przewagi. Ale nawet wtedy Constract nie stał na straconej pozycji, bo Gwiazda już dawno miała na koncie pięć przewinień. W końcu, dopiero po ośmiu minutach gry w tym stanie, goście faulowali po raz szósty, a z przedłużonego karnego Piórkowski trafił... w słupek. Minutę później powtórkę wykorzystał Arkadiusz Budzyn i miejscowi wciąż byli w grze, zwłaszcza, że niesieni byli przez doping publiczności, która szczelnie wypełniła halę. Gol na 4:3 padł jednak nie dla lubawian, a dla przyjezdnych, i to w kuriozalnych okolicznościach. W głównej roli wystąpili dwaj najważniejsi w sobotę gracze Gwiazdy - Barteczka rzucił piłkę przez całe boisko, a Mrowiec na raty, bo pierwszy strzał Rosario obronił, wyprowadził swój zespół na ponowne prowadzenie - mimo, że oprócz bramkarza przeszkadzało mu dwóch obrońców!



Ten sam duet, w niemal identyczny sposób ustalił wynik spotkania, tyle że tym razem Mrowiec trafił za jednym zamachem. Rozmiarów porażki nie zniwelował Budzyn, który przestrzelił kolejny przedłużony rzut karny. Gdy ma się więc taką liczbę dobrych sytuacji, trzykrotnie obija się obramowanie bramki i nie wykorzystuje dwóch karnych, nie można mówić, że Constract przegrał niezasłużenie, choć miał optyczną przewagę.

Szczególnie zadowolony z wyjazdu może być duet Mrowiec-Barteczka. Ten pierwszy wraca z Lubawy z hat trickiem. Golkiper Gwiazdy natomiast zapisał na swoim koncie aż trzy asysty - nieformalnie, bo jak wspomnieliśmy raz Mrowiec swój strzał dobijał, ale z kolei podanie od bramkarza miało wówczas znacznie większe znaczenie, niż przy golu Barańskiego. Pomyśleć, że gdyby nie czerwona kartka Aleksandra Waszki w pierwszym meczu, przypuszczalnie w ogóle by w rewanżu nie zagrał...

Constract będzie miał jeszcze jedną szansę na ekstraklasę, w drugiej fazie barażów, prawdopodobnie z Pogonią 04 Szczecin. Ale na tę chwilę wydaje się to trudniejsze zadanie, niż pokonanie Gwiazdy. A temu wyzwaniu lubawianie nie sprostali.