Rafał Klimkowski: Znowu zaczynamy od zera
Poprzednie lata Akademicy z Warszawy pierwsze sparingi - jeśli w ogóle - rozgrywali dopiero tuż przed ligą. Teraz zaczęli mecze jako pierwszy z AZS-ów, mają za sobą już dwie potyczki, a w planach kolejne. O przygotowaniach AZS UW opowiada trener Rafał Klimkowski, a za udostępnienie nam wywiadu dziękujemy Stołecznemu Blogowi Sportowemu.
W poprzednim sezonie waszym pierwszym sparingiem był praktycznie pierwszy mecz w I lidze. Treningów biegowych praktycznie nie było. Tym razem jest inaczej.
- Na razie zawodnicy piłki dotykają tylko podczas sparingów. Frekwencja jest różna - od ośmiu do aż szesnastu. Jest to miłe zaskoczenie dla mnie, że chłopaki chcą tak ciężko pracować. Natomiast smuci mnie to, że po tym, jak się rozstaliśmy to nic ze sobą nie robili i to po nich widać. Znowu zaczynamy od zera, żeby dojść do jakiegoś poziomu. Do końca sierpnia wejdziemy na halę maksymalnie trzy razy, a tak będziemy pracować nad wytrzymałością tlenową. Później przejdziemy na szybkość, siłę i skoczność.
W zeszłym sezonie osiągaliście dobre wyniki. Teraz jednak dojdzie do zmiany w regulaminie i zawodnicy z dużego boiska będą mogli łączyć grę z futsalem. Dla was to chyba zła wiadomość, bo bogatsze kluby stać będzie na ściągniecie sobie piłkarzy z III ligi. Wy nie macie tego komfortu, że możecie zaproponować konkretne pieniądze wybranemu zawodnikowi, bo gracie za darmo.
- Ogólnie uważam, że jest to zmiana na korzyść dla futsalu, ponieważ poziom techniczny samej gry się podniesie. Trafić do futsalu może dużo lepiej wyszkolonych technicznie zawodników, chociaż nie zawsze przekłada się to na organizację gry zespołu. Jednak prawda jest taka, że Ci co mają grać "na trawie" wybiorą duże boisko i tam będą zarabiać pieniądze niż reprezentanci Polski w futsalu. Zawodnik z III ligi, który lubi mieć piłkę przy nodze przychodząc do futsalu spokojnie może ocierać się o kadrę. Dla nas jest to trudna sytuacja, ale się do niej adaptujemy i można powiedzieć, że się przyzwyczailiśmy. Nikt nie chce grać za darmo, bo boi się odniesienia kontuzji. Gdy kiedyś zaczynaliśmy, to tak wyglądało, że było nas paru chłopaków, którzy stwierdzili żeby wieczorem pograć na hali. Teraz już moi zawodnicy grają tylko na hali. Na plus jest to, że taktycznie możemy starać się zniwelować nasze braki.
Wzmocnienia jednak będą, podobno wraca do zespołu wasz stary znajomy Rafał Prażuch - wychowanek Okęcia Warszawa, który ostatnio grał w Gromie Lipowo.
- Mam nadzieję, że Rafał będzie z nami. Byłoby to duże wzmocnienie, bo jest to bramkostrzelny zawodnik, a takich w Polsce mało.
Jaki jest plan AZS Uniwersytetu Warszawskiego na najbliższy sezon?
Bawić się dobrze! (śmiech)
W takim razie dobrej zabawy! Dziękuje za rozmowę.
Rozmawiał Robert Zakrzewski
Dodatkowe informacje
- Źródło: Stołeczny Blog Sportowy