Puchar Polski kobiet dla AZS UJ Kraków. Aftański: Rozdział futsal-trawa to trudna sztuka, ale jest to możliwe fot. Futsal-Polska/ Maciej Gilewski

Puchar Polski kobiet dla AZS UJ Kraków. Aftański: Rozdział futsal-trawa to trudna sztuka, ale jest to możliwe

Zwycięstwem AZS UJ Kraków zakończył się rozgrywany po raz pierwszy w historii Puchar Polski w futsalu kobiet. Jagiellonki zdobyły w tym roku wszystko, co się dało.

Pierwszy raz kobiecy puchar rozgrywano jeszcze w sezonie 2008/09, ale po drugiej edycji pomysł zarzucono. Teraz, już pod zupełnie innym szyldem, udało się doprowadzić do wznowienia rywalizacji. Było o co grać, bo zwycięzca miał otrzymać nagrodę w wysokości 5 tys. zł.

Ale nie wszystkim się grać chciało. Choć liczba zgłoszeń przebiła oczekiwania, w pierwszych rundach nagminne były walkowery. Oddawały nim mecze nawet drużyny, które w poprzedniej rundzie dostały... wolny los. Zewsząd na branżowych portalach dobiegały pretensje o termin rozgrywania pucharu - po ligowym sezonie futsalowym, gdy już rozpoczęły się rozgrywki na trawie. "Niestety okazało się, że z ciekawego pomysłu, który był skierowany zarówno dla drużyn grających w ligowych futsal jak i nawet dla trzecioligowych zespołów z całej Polski, które grają na trawie wyszedł niewypał, a co więcej - wyszedł nawet opóźniony niewypał" - stwierdzał w marcu portal kobiecapilka.pl (autor się nie podpisał).

"Pojawia się pytanie, jaki jest sens grania o Puchar Polski kobiet w kwietniu, kiedy wszyscy już o futsalu zapominają i wracają na trawę? W futsal zawodniczki chcą grać w listopadzie, grudniu i jeszcze w styczniu. Później, kiedy dni są dłuższe, a za oknem pojawia się słońce myśli się już o trawie. Zresztą jak dopasować terminy meczów ligowych do futsalowego pucharu w marciu i kwietniu?" - można było przeczytać na portalu.

Jednemu portalowi wtórowała inna strona - tylkokobiecyfutbol.pl. "Kończy się pełen absurdów puchar, który niewątpliwie jest potrzebny, ale nie w tym terminie i nie w takiej partyzanckiej formie. Mamy nadzieję, że rozgrywki te wpiszą się do kalendarza już na stałe. Jest jednak pewien ważny warunek. Niech Komisja Futsalu uzgodni terminy rozgrywek z klubami, a nie robi partyzantki" - napisał redaktor Dawid Gordecki w informacji o wynikach Final Four.

Ostatecznie walkowerów było 9 i tylko w dwóch pierwszych rundach. Można tę liczbę zaokrąglić, dodając kuriozalną przegraną AZS UAM Poznań 0:16 w 1/16 finału, gdy akademiczki zagrały rezerwy, bo pierwszy zespół przygotowywał się do turnieju międzynarodowego. Tomasz Aftański, były selekcjoner męskiej reprezentacji, a obecnie szkoleniowiec futsalistek AZS UG Gdańsk, ocenia jednak Puchar Polski pozytywnie.

- Przede wszystkim dla wielu dziewczyn była to okazja to wydłużenia sezonu futsalowego. Zdaję sobie sprawę z organizacyjnych niedociągnięć oraz z trudności z wpasowaniem tych rozgrywek w kalendarz. Uważam jednak, że jest to inicjatywa ciekawa i liczę, że z roku na rok będziemy widzieli więcej ciekawych i emocjonujących spotkań niż wpadek i logistycznych lapsusów - mówi trener w rozmowie z Futsal-Polska.

Podsumowując 2018 rok w wykonaniu reprezentacji kobiet zwróciliśmy uwagę, że w damskim futsalu potrzebna jest specjalizacja. Mężczyznom dekadę temu zafundowano terapię szokową - w rozgrywkach centralnych nie można było łączyć hali z trawą, co z jednej strony poskutkowało błyskawicznym zmniejszeniem się liczby zainteresowanych rozgrywkami drużyn, z drugiej ową specjalizację wymusiło. Później z tej reformy się wycofano, ale większym problemem w tej kwestii nie jest obecnie traktowanie futsalu jako dodatku do piłki jedenastoosobowej, a niejasne i sprzeczne przepisy dotyczące łączenia gry.

Nikt nie domaga się podobnej "terapii" u kobiet, choćby dlatego, że piłkarek jest po prostu mniej, ale Aftański uważa, że specjalizacja w rywalizacji pań będzie trudna, lecz możliwa. - Brak specjalizacji obecnie nie wynika z braku chęci dziewczyn a braku możliwości. W wielu ośrodkach lobby trenerów i zespołów trawiastych jest za duże, aby dziewczyny mogły się rozwijać w futsalu. Niestety brakuje u nas większego wsparcia dla futsalu od związku. Dla wielu drużyn futsal jest przerywnikiem w zimę, a tak go traktując nie mamy szans na zbudowanie silnych rozgrywek futsalowych - zauważa.

Czy jednak tej wody z ogniem nie da się pogodzić? Najlepszym dowodem mogą być triumfatorki Pucharu. AZS UJ Kraków wygrał w tym roku futsalową ekstraligę oraz dodatkowo bardziej prestiżowe niż u mężczyzn Akademickie Mistrzostwa Polski. A to wszystko z powodzeniem łącząc z występami w trawiastej ekstralidze - krakowianki prowadzą w dolnej połówce ekstraligowej tabeli, która podobnie jak LOTTO Ekstraklasa gra rundę finałową z podziałem stawki na dwie grupy. Spadek w żadnym wypadku im nie grozi. O mały włos zresztą nie zakwalifikowały się do grupy mistrzowskiej - miały tyle samo punktów, co piłkarki GKS Katowice, ale gorszy bilans bezpośrednich pojedynków.

O czym to świadczy? - Na pewno o tym, że AZS UJ ma bardzo dobre zdolne dziewczyny i mądrych zarządców, którzy potrafią połączyć rozgrywki trawiaste z futsalem - podkreśla Tomasz Aftański. - Z tego co wiem, UJ ma spory sentyment do futsalu i byłby bardzo zainteresowany rozwojem na tej płaszczyźnie. Śmiało mógłby być odpowiednikiem męskiego Rekordu-Bielsko Biała - ocenia. Dodajmy, że w Final Four grały też zawodniczki Unifreeze Górzno - w piłce trawiastej grające w I lidze, a jeszcze rok temu - również w ekstralidze.

Raczej więc mamy do czynienia z niechęcią do gry na dwóch frontach, niż z faktyczną niemożnością. Na pytanie portalu kobiecapilka.pl "jaki jest sens grania o Puchar Polski kobiet w kwietniu, kiedy wszyscy już o futsalu zapominają i wracają na trawę" można odpowiedzieć - a taki, że eliminacje do futsalowego EURO kobiet odbywają się w sierpniu i wrześniu, gdy zapomina się nie tylko o hali, ale i o trawie, za to z niechęcią zrywa się z piaszczystych plaż i - w niektórych przypadkach - beach soccera. I nigdy polska reprezentacja nie zakwalifikuje się do tej imprezy, jeśli selekcjoner będzie musiał powoływać zawodniczki na podstawie ich marcowej formy w hali i/lub czerwcowej na trawie.

Na koniec warto zauważyć, że w przeciwieństwie do męskiego Pucharu, kobiety grały klasyczne Final Four. - Zarówno taka forma końcówki rozgrywek jak i jeden mecz z danym rywalem daje większą szansę na niespodzianki. Przy dwumeczu jest o to trudniej - zauważa Tomasz Aftański. - Dodatkowo trzeba pamiętać, że dziewczyny w Polsce nie grają w piłkę dla pieniędzy, więc taki turniej to dodatkowa przygoda dla nich - dodaje.

AZS UJ zresztą także poprzez Final Four wygrał futsalową ekstraligę, która tradycyjnie podzielona na dwie grupy najpierw grała play-offy (mecz i rewanż), a później jeszcze trudniejsze pojedyncze mecze w półfinałach i pojedynkach o medale. W ekstraklasie męskiej nawet takiej namiastki play-offów nie ma już od trzech lat.

Final Four Pucharu Polski w futsalu kobiet

  • półfinały:
    AZS UJ Kraków - Unifreeze Górzno 8:3 (3:1)
    ⚽ Katarzyna Włodarczyk 3 (7, 23, 32), Weronika Wójcik (17), Anna Zapała (20), Natalia Wróbel (33), Justyna Maziarz (35), Aleksandra Nieciąg (38) - Natalia Żakiewicz (13), Agata Bała 2 (34, 40).
    AZS Uniwersytet Szczeciński - AZS UEK Wanda Słomniczanka Słomniki 2:6 (0:1)
    ⚽ Anita Piekarek (37), Joanna Preś (39) - Julia Basta 2 (2, 32), Monika Jaskółka 2 (28, 38), Julia Szostak (29), Agnieszka Karcz (40).
  • finał:
    AZS UEK Wanda Słomniczanka Słomniki - AZS UJ Kraków 2:3 (0:1)
    ⚽ Julia Basta (28), Natalia Malota (40) - Izabela Tracz (9), Katarzyna Włodarczyk (33), Anna Zapała (37).