Komisja Dyscyplinarna PZPN zamiotła Chrzanów pod dywan Screen z transmisji LajfyTV

Komisja Dyscyplinarna PZPN zamiotła Chrzanów pod dywan

Bocheńskie Stowarzyszenie Futsalu zdecydowało się wysłać wniosek do Komisji Dyscyplinarnej PZPN po słynnym już "golu widmo" i tzw. "wideoweryfikacji" w czasie ćwierćfinału Młodzieżowych Mistrzostw Polski U-16. Komisja po kilku tygodniach orzekła, że "nie zachodzi uzasadnione podejrzenie popełnienia przewinienia dyscyplinarnego".

Przypomnijmy: w czasie ćwierćfinału między BSF-em a Hurtapem Łęczyca piłka po strzale z rzutu wolnego, przyznanego gospodarzom turnieju, wpadła tuż przy słupku do siatki. Gdy wszyscy szykowali się do rozpoczęcia gry od środka, przy stoliku sędziowskim powstało zamieszanie, po którym sędzia Rafał Ziach nie uznał gola i nakazał wznowienie gry od bramki. Powtórki jednoznacznie wskazują, że trafienie powinno być zaliczone. Dodatkowo Grzegorzowi Morkisowi, wiceszefowi Komisji Futsalu PZPN, który siedział wówczas przy stoliku, zarzucono, że dokonał "wideoweryfikacji" na podstawie zapisu transmisji telewizji LajfyTV. Dodatkowo po zwycięskiej bramce na półtorej sekundy przed końcem spotkania, gdy zawodnicy z Łęczycy wybiegli na boisko, wyrażając swoją radość z wygranej, na boisko wszedł Tomasz Kulczycki (inny członek Komisji Futsalu) i palcem wskazał zawodnika, który powinien otrzymać żółtą kartkę za przesadne okazywanie radości. Sędzia Ziach kartkę pokazał.

Dowiedz się więcej: Finały MMP U-16: Gol widmo, "wideoweryfikacja" i wskazywanie palcem zawodnika

Po turnieju w Chrzanowie BSF wystosował pismo do Komisji Dyscyplinarnej, w którym zwrócił się o pochylenie się nad sprawą. Wskazał nie tylko na błędne decyzje i niezrozumiałe postępowanie sędziego, ale także kontrowersyjne zachowanie dwóch członków Komisji Futsalu, którzy na turnieju (razem z Anną Straszewską, niezaangażowaną w zdarzenie) zasiadali w komisji technicznej.

Po niemal miesiącu (wniosek datowany jest na 14 lutego), Komisja Dyscyplinarna PZPN zdecydowała o odmowie wszczęcia postępowania dyscyplinarnego w sprawie wydarzeń podczas turnieju.

"Komisja Dyscyplinarna zebrała materiał dowodowy w przedmiocie ww. zdarzenia - wyjaśnienia sędziego zawodów w przedmiocie wydarzeń w trakcie turnieju, notatka pana Przemysława Adama Sarosieka - Przewodniczącego Zespołu Futsalu Kolegium Sędziów PZPN oraz materiał audiowizualny z przebiegu zdarzenia. Komisja, po przeprowadzeniu postępowania wyjaśniającego, nie znalazła przesłanek do sformułowania zarzutu dyscyplinarnego w przedmiotowej sprawie" - czytamy w uzasadnieniu odmowy wszczęcia postępowania.

"Zdaniem Komisji Dyscyplinarnej organem właściwym dla oceny zachowania zespołu sędziowskiego, ewentualnych błędów w komunikacji oraz obsady zawodów, w tym ewentualnego wyciągnięcia konsekwencji za przyczyny ww. zdarzenia właściwy jest Zespół Futsalu Kolegium Sędziów PZPN" - dodaje dalej Komisja. Odnotować należy, że w całym uzasadnieniu Komisja wskazuje tylko na pracę sędziów - nie wspomina natomiast żadnym zdaniem o kontrowersjach dotyczących zachowania Grzegorza Morkisa i Tomasza Kulczyckiego. Temat ten został całkiem pominięty, a ocena pracy arbitra scedowana jest na Kolegium Sędziów.

"Nadto Komisja pragnie zauważyć, iż zaistniałe zdarzenie ma charakter precedensowy i jako taki winien być traktowany" - czytamy dalej w piśmie, podpisanym przez przewodniczącego Komisji Dyscyplinarnej PZPN Mikołaja Bednarza i jej sekretarza Arkadiusza Karasińskiego. Ze zdania nie wynika, na czym ma polegać precedensowość zdarzenia i w jaki sposób wpływa ona na decyzję KD. Tym bardziej, że Regulamin Dyscyplinarny zawiera szeroki wachlarz możliwych przewinień, łącznie z "podważaniem kompetencji sędziowskich", a dodatkowo znajduje się w nim zapis mówiący o karach za "rażące naruszenie przepisów prawa związkowego lub norm etyczno-moralnych, obowiązujących w piłce nożnej".

Upraszczając - arbitra wystarczająco ukarze Kolegium Sędziów, a zachowanie Grzegorza Morkisa i/lub Tomasza Kulczyckiego nie było naganne, tylko "precedensowe".

Komisja Dyscyplinarna wskazuje, że "po przeprowadzeniu postępowania wyjaśniającego ustalono, że nie zachodzi uzasadnione podejrzenie popełnienia przewinienia dyscyplinarnego", w związku z czym "odmawia wszczęcia postępowania dyscyplinarnego".

Dodajmy, że od turnieju w Chrzanowie Rafał Ziach tylko raz znalazł się w obsadzie sędziowskiej, na mecz I ligi w połowie marca. Jeśli chodzi o futsal, ponieważ w Małopolsce sędziuje na trawie na poziomie A-klasy.