Brazylia - Polska 3:1 w meczu towarzyskim
Reprezentacja Polski przegrała w towarzyskim starciu z pięciokrotnymi mistrzami świata, ale po pierwszym meczu w Uberabie pozostawiła po sobie jak najlepsze wrażenie.
Brazylia - Polska
3:1
Bramki: Rocha (16), Rodrigo (36), Gleidson (37) - Rodrigo (35-samobójcza).
Żółte kartki: Renatinho - Robert Gładczak, Mikołaj Zastawnik
Brazylia: Thiago Mendes Rocha "Guitta" (Giancarlo Ramos Rodolpho "Gian") - "Leandro Lino" dos Santos, "Marcel" de Mendonça Marques, "Rodrigo" Hardy Araújo, Vinícius Nunes "Rocha" - "Felipe Valério" Paschoal, "Gleidson" Gomes Saturnino, "Daniel" Ferreira da Cruz, "Kevin" Aluthgama Farias, "Douglas" Moraes Felix, "Sinoê" Alves Avencurt, Dione Alex Veroneze "Bateria", Renato Farias Anastácio "Renatinho".
Polska: Michał Kałuża (Michał Widuch) - Mikołaj Zastawnik, Tomasz Lutecki, Marcin Mikołajewicz, Tomasz Kriezel - Sebastian Grubalski, Michał Marek, Michał Wojciechowski, Robert Gładczak, Dominik Solecki, Sebastian Leszczak, Sebastian Wojciechowski (Mateusz Cyman).
Żółte kartki: Renatinho - Robert Gładczak, Mikołaj Zastawnik
Brazylia: Thiago Mendes Rocha "Guitta" (Giancarlo Ramos Rodolpho "Gian") - "Leandro Lino" dos Santos, "Marcel" de Mendonça Marques, "Rodrigo" Hardy Araújo, Vinícius Nunes "Rocha" - "Felipe Valério" Paschoal, "Gleidson" Gomes Saturnino, "Daniel" Ferreira da Cruz, "Kevin" Aluthgama Farias, "Douglas" Moraes Felix, "Sinoê" Alves Avencurt, Dione Alex Veroneze "Bateria", Renato Farias Anastácio "Renatinho".
Polska: Michał Kałuża (Michał Widuch) - Mikołaj Zastawnik, Tomasz Lutecki, Marcin Mikołajewicz, Tomasz Kriezel - Sebastian Grubalski, Michał Marek, Michał Wojciechowski, Robert Gładczak, Dominik Solecki, Sebastian Leszczak, Sebastian Wojciechowski (Mateusz Cyman).
Minutę później gospodarze objęli prowadzenie. Na lewej stronie pojedynek z Luteckim wygrał powołany w ostatniej chwili do miejscowej reprezentacji Rocha i mocnym strzałem po długim rogu pokonał świetnie broniącego Michała Kałużę. Polski bramkarz po chwili w beznadziejnej - wydawałoby się - sytuacji - uratował skórę Dominikowi Soleckiemu, który dwukrotnie podawał piłkę prosto pod nogi rywali.
Druga część rozpoczęła się od akcji Douglasa, za którym na lewej stronie nie zdążył Zastawnik. Brazylijski futsalista trafił jednak tylko w słupek. Nie minęły dwie minuty, gdy również w obramowanie bramki trafił po raz drugi w tym meczu Kriezel, po tym, gdy bez respektu pod polem karnym Brazylijczyków Solecki zabrał piłkę Danielowi.
Na niewiele się to zdało, bo twardo grający Polacy radzili sobie z większością ataków Brazylijczyków, a w krytycznych momentach znakomicie między słupkami spisywał się Michał Kałuża. "Canarinhos" zaczęli natomiast popełniać coraz bardziej kuriozalne błędy. W 35. minucie po mocnym wgraniu z lewej strony Tomasza Kriezela, piłkę do własnej bramki wbił Rodrigo. Chętnie zapisalibyśmy tę bramkę na konto zawodnika FC Toruń, ale obiektywnie był to wzorcowy "samobój".
Niestety dla biało-czerwonych niedługo później, gdy miejscowi grali z wysuniętym golkiperem, Rodrigo w sytuacji sam na sam z Kałużą trafił już do właściwej bramki. Trener Błażej Korczyński wziął czas, wycofał bramkarza, lecz nie przyniosło to oczekiwanego rezultatu. Jedno z podań wślizgiem przeciął Gleidson i z własnej połowy ustalił wynik na 3:1.
Cała drużyna spisała się bardzo dobrze i przy odrobinie szczęścia (lub koncentracji - dla tych, którzy o sportowym szczęściu nie chcą słyszeć) mogła sprawić prawdziwą sensację. Bo spokojnie można byłoby tak nazwać każdy inny wynik, niż piętnasta z rzędu wygrana Brazylijczyków. Czy na tym dobrym tle można jednak kogoś specjalnie wyróżnić? Tak jak można się było spodziewać, miejscowi komentatorzy byli zachwyceni przede wszystkim formą Michała Kałuży, z biegiem czasu nauczyli się także poprawnie wymawiać nazwisko Zastawnik. Ale pozytywnie zaprezentowali się nawet ci, w przypadku których trema byłaby jak najbardziej usprawiedliwiona.
Najbardziej jednak cieszy to, że zawodnicy w czasie meczu się uczyli. Gdy zobaczyli, że Brazylijczycy, to nie są nadludzie. Debiutant Sebastian Leszczak zaczął od dwóch strat, a później walczył z Canarinhos jak równy z równym. Że Sebastian Grubalski gra w kadrze po raz drugi, w ogóle nie można było dostrzec. Dominik Solecki po dwukrotnym "wsadzeniu na konia" Michała Kałuży wziął się w garść i bardzo skutecznie rozbijał ataki miejscowych. Ale najlepsze jest to, że prawdopodobnie gdyby jakiś statystyk policzył niewymuszone błędy typu przejście piłki pod nogą czy podanie absolutnie do nikogo, Brazylijczycy popełnili ich więcej, niż biało-czerwoni. Już sama ta mobilizacja zasługuje na szacunek.
W niedzielę o 15.00 polskiego czasu rewanż. To nie te święta, ale prezent od biało-czerwonych jest bardzo mile widziany.
Etykiety