Mecz towarzyski w Lubinie: Polska - Serbia 4:1 fot. Andrzej Sacha / ZGSPORT.PL

Mecz towarzyski w Lubinie: Polska - Serbia 4:1

Reprezentacja Polski pokonała Serbię 4:1 w towarzyskim meczu rozegranym w poniedziałek w Lubinie. To pierwsza w historii wygrana biało-czerwonych z tym rywalem - dotychczasowy bilans to jeden remis i osiem porażek.
 

Polska Polska - SerbiaSerbia
4:1

Bramki: Michał Kubik (34), Mikołaj Zastawnik (37), Tomasz Lutecki (40), Michał Marek (40) - Stefan Rakić (2).
Żółta kartka: Michał Kubik - Nikola Matijević.
Sędziowali: Damian Grabowski (Polska) i Vladan Radulović (Serbia).
Polska: Michał Kałuża (Michał Widuch) - Piotr Łopuch, Mikołaj Zastawnik, Tomasz Lutecki, Tomasz Kriezel - Michał Kubik, Robert Gładczak, Dominik Solecki, Sebastian Leszczak, Michał Marek, Sebastian Wojciechowski (Karol Czyszek, Piotr Pietruszko).
Serbia: Jakov Vulić (Nemanja Momčilović) - Strahinja Petrov, Stefan Rakić, Dragan Tomić, Miloš Simić - Ninoslav Aleksić, Nikola Matijević, Denis Ramić, Darko Ristić, Veroljub Vukadinović, Miloš Stojković, Pavle Pešić, Marko Radovanović.




Goście zaczęli od mocnego uderzenia, gdy lewą stroną Piotrowi Łopuchowi urwał się Stefan Rakić i mocnym strzałem zaskoczył Michała Kałużę. Cztery minuty później kolejny raz piłka wpadła do siatki po strzale Nikoli Matijevicia, ale gol nie został uznany, bo Serb pomógł sobie ręką w opanowaniu piłki. Oprócz tego rywale biało-czerwonych mieli jeszcze minimalnie przestrzeloną okazję Dragana Tomicia oraz uderzenie w spojenie a następnie słupek Denisa Ramicia. Wynik 0:1 utrzymał się jednak do przerwy - Serbowie mieli jeszcze większe powody do narzekania na skuteczność, niż Polacy. Po naszej stronie umiarkowanie dobrej okazji nie wykorzystał Tomasz Kriezel a stuprocentowej Michał Kubik. Poza tym zawodnicy Błażeja Korczyńskiego, tak jak na eliminacjach MŚ w Zielonej Górze, tylko oddawali strzały z dystansu - na ogół prosto w Jakova Vulicia, choć i on musiał kilkakrotnie wykazać się swoimi umiejętnościami.

W drugiej połowie gospodarze od pierwszego gwizdka ruszyli do ataków, przy czym największe zagrożenie stwarzali po wysokich odbiorach i przechwytach, bo gra pozycyjna dalej szwankowała. A tym bardziej skuteczność. Sytuacji sam na sam nie wykorzystał Sebastian Leszczak a już dwustuprocentowej - Dominik Solecki. Ale i rywale swoje okazje mieli, choć widać było, jak z czasem tracą siły i coraz bardziej rażą niedokładnością. Nie jest to usprawiedliwieniem dla Marko Radovanovicia, który w 30. minucie miał okazję marzenie - po wyjściu do przewagi Michała Kałuży, przejęciu piłki i strzale przez całe boisko Vulicia, futbolówka odbiła się od poprzeczki, a grający w Slavii Praga zawodnik w sobie tylko znany sposób przestrzelił dobitkę.

Ostatnie minuty były jakby trzecią częścią meczu. Zmęczonych Serbów napoczął Michał Kubik, po akcji z Michałem Markiem i błędzie Vulicia. Skoro rywale dali się doścignąć, czemu z nimi nie wygrać? Po trzech minutach po kolejnym błędzie Vulicia, który tym razem podjął zbyt wysoko ryzykowną interwencję, kontrę i przewagę wykorzystał Mikołaj Zastawnik. Serbowie wycofali bramkarz, co skończyło się drugim „bramkowym” przechwytem, po którym piłkę przez trzy czwarte boiska do pustej bramki posłał Tomasz Lutecki. Czwarte trafienie to zasługa Marka, który wreszcie w klasyczny dla pivota sposób zmylił kryjącego go obrońcę i bombą ze środka nie dał szans golkiperowi.

We wtorek spotkanie rewanżowe - tym razem w Jelczu-Laskowicach. Początek meczu i transmisji na youtube'owym kanale Łączy Nas Piłka o godz. 18.00.