Mecz towarzyski w Jelczu-Laskowicach: Polska - Serbia 3:5 fot. Futsal-Polska/ Jarosław Frąckowiak

Mecz towarzyski w Jelczu-Laskowicach: Polska - Serbia 3:5

Reprezentacja Polski przegrała z Serbią 3:5 w rewanżowym towarzyskim meczu rozegranym we wtorek w Jelczu-Laskowicach. Dzień wcześniej biało-czerwoni w Lublinie wygrali 4:1.
 

Polska Polska - SerbiaSerbia
3:5

Bramki: Sebastian Leszczak (11), Michał Kubik (24), Dominik Solecki (30) - Mikołaj Zastawnik (13-samobójcza), Stefan Rakić (19), Veroljub Vukadinović (28), Nikola Matijević (30), Strahinja Petrov (36).
Żółte kartki: Michał Kubik - Marko Radovanović, Miloš Stojković, Darko Ristić.
Sędziowali: Vladan Radulović (Serbia) i Sławomir Steczko (Polska).
Polska: Michał Kałuża (Michał Widuch) - Piotr Łopuch, Mikołaj Zastawnik, Tomasz Lutecki, Tomasz Kriezel - Michał Kubik, Karol Czyszek, Robert Gładczak, Dominik Solecki, Sebastian Leszczak, Michał Marek, Sebastian Wojciechowski (Piotr Pietruszko).
Serbia: Jakov Vulić (Nemanja Momčilović) - Strahinja Petrov, Stefan Rakić, Dragan Tomić, Miloš Simić - Ninoslav Aleksić, Nikola Matijević, Denis Ramić, Darko Ristić, Veroljub Vukadinović, Miloš Stojković, Pavle Pešić, Marko Radovanović.




Tym razem wynik otworzyli Polacy za sprawą silnego uderzenia Sebastiana Leszczaka po rzucie rożnym w 11. minucie, ale już wcześniej biało-czerwoni mieli niezłe okazje na trafienia. Najbliżej był Michał Marek, który klasycznie odwrócił się na obrońcy i posłał bombę z okolic 13. metra w słupek. Zarówno strzelona bramka, jak i inne sytuacje, wskazywały jednak nadal na podstawowy brak w polskiej reprezentacji - nieumiejętność zagrożenia bramce rywali w inny sposób, niż uderzeniem z dystansu (nie licząc naturalnie kontr i stałych fragmentów). Serbowie tymczasem szybciej operując piłką potrafili przedostać się z nią w okolice pola karnego. Wyrównanie padło jednak po kontrataku, gdy Mikołaj Zastawnik przeciął wgranie na długi słupek, niejako kradnąc gola czającemu się tuż za nim Nikoli Matijeviciowi. Na tym goście nie poprzestali. Gdy sędziowie nie odgwizdali raczej ewidentnego szóstego przewinienia Zastawnika, sprawy w swoje ręce wziął Stefan Rakić. 26-letni zawodnik rumuńskiego zespołu Imperial-WET przymierzył po rzucie rożnym w „okienko”, korzystając z tego, że jeden z kolegów znakomicie wyblokował Marka.



Tak jak dzień wcześniej, Serbowie popełnili szkolny błąd, dwukrotnie podając piłkę do bramkarza. W poniedziałek nie udało się z tego skorzystać, we wtorek już tak, mimo że ponownie obrońcy wyskoczyli z muru przed zagraniem piłki przez gospodarzy. Na listę strzelców wpisał się Michał Kubik a po chwili mógł to uczynić także Zastawnik, gdy niepewnie interweniował Jakov Vulić, Późniejszy okres był tym, który mógł zdecydować o losach spotkania, z korzyścią dla każdej ze stron, bo obie drużyny popełniały proste błędy i obie dochodziły do znakomitych sytuacji. Zaczął Rakić, trafiając w poprzeczkę, stuprocentowej okazji nie wykorzystał Leszczak, a po kilku następnych próbach w końcu szalę na swoją korzyść przechylili goście, gdy zupełnie zapomniany na polskiej połowie został Matijević i wystawił idealną piłkę do Veroljuba Vukadinovicia. Biało-czerwoni jeszcze się zerwali, a konkretnie zerwał się Dominik Solecki, bo trzeci gol naszych reprezentantów był w zasadzie jego wyłączną zasługą. Radość nie trwała nawet minuty. Identycznie jak Rakić, tylko po ziemi, po rzucie rożnym Michała Kałużę pokonał Matijević.

Na 4 minuty przed końcem dzieła zniszczenia dopełnił Strahinja Petrov. Trafił znów po rogu, przywracając koszmary z Zielonej Góry. Zaordynowana przez Błażeja Korczyńskiego gra w przewadze nic nie zmieniła, ponieważ podanie z pierwszej piłki było rzadkością, tak że Serbowie nawet niespecjalnie musieli spieszyć się z przesuwaniem w obronie. Mogli za to jeszcze podwyższyć, gdy tym razem po stracie Leszczaka w poprzeczkę posłał Dragan Tomić.

Kolejne mecze biało-czerwoni rozegrają na przełomie stycznia i lutego, i będą to już pojedynki w ramach preeliminacji do Mistrzostw Europy. Na Malcie oprócz gospodarzy przeciwnikami Polaków będą Szwedzi i Grecy.