Remis uratowany w ostatniej minucie
Przebieg drugiego towarzyskiego meczu młodzieżowych reprezentacji Polski i Rumunii zaskoczył kibiców. Na początku inicjatywę przejęli goście, a biało-czerwoni zdołali wyrównać dopiero 29 sekund przed końcem spotkania.
Polska U21 - Rumunia U21
3:3
Bramki: Mateusz Omylak (14), Marek Bugański (36), Adam Wachoński (40) - Levente Tanko (3), Liviu Ruxandari 2 (7, 21).
Żółte kartki: Adam Wachoński, Mateusz Omylak, Tomasz Kriezel - Octavian Cires.
Sędziowali: Seweryn Dębowski (Polska) i Gabriel Constantin Gherman (Rumunia).
Polska: Damian Purolczak (Paweł Kurowski) - Krzysztof Piskorz, Marek Bugański, Mateusz Omylak, Dawid Biały - Adam Wachoński, Adrian Skrzypek, Tomasz Kriezel, Mateusz Jedliński, Patryk Hoły, Wojciech Pawlak (Mateusz Kostecki).
Rumunia: Zsolt Kisgyorgy (Cristian Marin) - Liviu Ruxandari, Attila Biro, Andrei Petcu, Razvan Togan - Dumitru Ion, Octavian Cires, Tamas Miklos, George Buleandra, Ionut Lupea, Levente Tanko.
Żółte kartki: Adam Wachoński, Mateusz Omylak, Tomasz Kriezel - Octavian Cires.
Sędziowali: Seweryn Dębowski (Polska) i Gabriel Constantin Gherman (Rumunia).
Polska: Damian Purolczak (Paweł Kurowski) - Krzysztof Piskorz, Marek Bugański, Mateusz Omylak, Dawid Biały - Adam Wachoński, Adrian Skrzypek, Tomasz Kriezel, Mateusz Jedliński, Patryk Hoły, Wojciech Pawlak (Mateusz Kostecki).
Rumunia: Zsolt Kisgyorgy (Cristian Marin) - Liviu Ruxandari, Attila Biro, Andrei Petcu, Razvan Togan - Dumitru Ion, Octavian Cires, Tamas Miklos, George Buleandra, Ionut Lupea, Levente Tanko.
Z pewnością nikt w naszej drużynie się do tego nie przyzna, ale początek spotkania wyglądał, jakby Polacy uspokojeni okazałym zwycięstwem dzień wcześniej czekali, aż rywale znów sami zaczną sobie strzelać bramki. Gol Levente Tanko w 3. minucie mógł jeszcze wyglądać jak wypadek przy pracy, ale gdy na 0:2 podwyższył w dość niegroźnej sytuacji Liviu Ruxandari, zrobiło się już bardzo nieciekawie. Damian Purolczak miał znacznie więcej pracy między słupkami niż w środę, w 9. minucie to on uratował zespół przed stratą kolejnego gola, gdy po błędzie Adama Wachońskiego szarżował Attila Biro. Kontakt z przeciwnikiem team Gerarda Juszczaka uzyskał dopiero w 14. minucie. Najbardziej aktywny wśród zawodników z orzełkiem na piersi Mateusz Omylak najpierw wgrywał piłkę na długi słupek do kolegi. Podanie zostało przechwycone, ale ambitny Polak z powrotem odebrał piłkę wślizgiem, zwiódł obrońcę i strzałem między nogami pokonał Zsolta Kisgyorgy'ego. Tyle że później ponownie to Rumuni sprawiali lepsze wrażenie. Po przewinieniu w polu karnym Wachońskiego goście mieli wyborną okazję na powiększenie zdobyczy, lecz rzut karny zmarnował Andrei Petcu (trafił w słupek). Bardzo dobrą okazję wypracował sobie także w 17. minucie Biro. Po nieudanym wybiciu rzutu rożnego przez Polaków kapitan rywali z łatwością wygrał pojedynek biegowy z Mateuszem Jedlińskim, na szczęście w sytuacji sam na sam z Purolczakiem uderzył minimalnie niecelnie. Najlepszą okazję na wyrównanie w pierwszej połowie nasza młodzieżówka zmarnowała na kilkadziesiąt sekund przed ostatnią syreną. Jednak nie można było mieć pretensji do Marka Bugańskiego, bo Portowiec nie miał czasu na opanowanie piłki, trafił ją w dość ekwilibrystyczny sposób, ale efektem, zamiast strzału, było podanie w ręce bramkarza.
Po przerwie obraz gry wcale się nie zmienił. Na dodatek już w 52. sekundzie po niefortunnym rykoszecie wynik na 1:3 podwyższył Ruxandari. Ten sam zawodnik wkrótce obił jeszcze poprzeczkę, a niecelną podcinkę nad Purolczakiem posłał Petcu, ale w końcu do głosu doszli i nasi zawodnicy. Po kontrze Tomasza Kriezela i strzale Patryka Hołego Kisgyorgy mógł w końcu udowodnić, że do Pruszkowa nie wybrał się tylko na wycieczkę, a w 32. minucie niedawno wprowadzony pierwszy raz na parkiet Wojciech Pawlak jak rasowy pivot wziął na plecy obrońcę i... trafił w słupek. Ale i Rumuni nie próżnowali, Kriezel w ostatniej chwili wygarnął piłkę spod nóg popisującego się technicznymi umiejętnościami Tamasa Miklosa, a Omylak w równie groźnej sytuacji zablokował strzał Petcu. Na szczęście goście często gubili się w obronie i ratowali faulami, w efekcie w 36. minucie do przedłużonego rzutu karnego podszedł Bugański i pokazał nieskutecznym dzień wcześniej w tym elemencie gry kolegom z reprezentacji, jak strzela się z 10. metra. Zresztą pomimo, iż jednym z sędziów był rodak naszych rywali, to na pracę arbitrów biało-czerwoni narzekać nie mogą. Zwłaszcza Purolczak, który w 36. minucie nie wyhamował przed linią i zagrał ręką poza polem karnym, a nieliczna widownia obserwując to aż jęknęła. Ale gwizdka nie było. Kolejne ataki naszych futsalistów nie przynosiły skutków, trener Juszczak zdecydował się więc na 3 minuty przed końcem na wycofanie bramkarza. 82 sekundy przed syreną Jedliński bardzo dobrze zagrał po przekątnej do Bugańskiego, lecz ten trafił tylko w boczną siatkę. Ale równo w 39. minucie i 31. sekundzie w kopii tej akcji wgranie Kriezela zamknął Wachoński i zawodnik Red Dragons Pniewy w ostatniej chwili wydarł przeciwnikom remis.
Drugie spotkanie kadr U-21 Polski i Rumunii było więc już znacznie ciekawsze. Głównie dzięki wyżej ustawionej obronie i po prostu większej chęci do gry naszych gości. W polskim zespole na plus wyróżniali się przede wszystkim Omylak i Bugański, czyli ligowcy pewni miejsc w składzie ekstraklasowych drużyn. Dość solidnie, choć bez jakiegoś błysku, grał również Kriezel, a bardzo ambitny był Wachoński, tyle że jego konto choć po części obciąża druga bramka przeciwników i rzut karny - na szczęście niewykorzystany. Największa szkoda, że w biało-czerwonych barwach nie wystąpił tym razem Krystian Antczak, który po pierwszym meczu powrócił do swojej... drużyny trawiastej. W środę to on był koniem pociągowym naszej kadry.
Po sparingach młodzieżowców teraz czas na kadrę seniorów. W piątek w Tychach, a w sobotę w miejscowości Bojszowy drużyna Andrei Bucciola zmierzy się w dwumeczu z Cyprem. Oba mecze rozpoczną się o godz. 18:00, a ich transmisję zapowiedziała telewizja Sfera TV.
Po przerwie obraz gry wcale się nie zmienił. Na dodatek już w 52. sekundzie po niefortunnym rykoszecie wynik na 1:3 podwyższył Ruxandari. Ten sam zawodnik wkrótce obił jeszcze poprzeczkę, a niecelną podcinkę nad Purolczakiem posłał Petcu, ale w końcu do głosu doszli i nasi zawodnicy. Po kontrze Tomasza Kriezela i strzale Patryka Hołego Kisgyorgy mógł w końcu udowodnić, że do Pruszkowa nie wybrał się tylko na wycieczkę, a w 32. minucie niedawno wprowadzony pierwszy raz na parkiet Wojciech Pawlak jak rasowy pivot wziął na plecy obrońcę i... trafił w słupek. Ale i Rumuni nie próżnowali, Kriezel w ostatniej chwili wygarnął piłkę spod nóg popisującego się technicznymi umiejętnościami Tamasa Miklosa, a Omylak w równie groźnej sytuacji zablokował strzał Petcu. Na szczęście goście często gubili się w obronie i ratowali faulami, w efekcie w 36. minucie do przedłużonego rzutu karnego podszedł Bugański i pokazał nieskutecznym dzień wcześniej w tym elemencie gry kolegom z reprezentacji, jak strzela się z 10. metra. Zresztą pomimo, iż jednym z sędziów był rodak naszych rywali, to na pracę arbitrów biało-czerwoni narzekać nie mogą. Zwłaszcza Purolczak, który w 36. minucie nie wyhamował przed linią i zagrał ręką poza polem karnym, a nieliczna widownia obserwując to aż jęknęła. Ale gwizdka nie było. Kolejne ataki naszych futsalistów nie przynosiły skutków, trener Juszczak zdecydował się więc na 3 minuty przed końcem na wycofanie bramkarza. 82 sekundy przed syreną Jedliński bardzo dobrze zagrał po przekątnej do Bugańskiego, lecz ten trafił tylko w boczną siatkę. Ale równo w 39. minucie i 31. sekundzie w kopii tej akcji wgranie Kriezela zamknął Wachoński i zawodnik Red Dragons Pniewy w ostatniej chwili wydarł przeciwnikom remis.
Drugie spotkanie kadr U-21 Polski i Rumunii było więc już znacznie ciekawsze. Głównie dzięki wyżej ustawionej obronie i po prostu większej chęci do gry naszych gości. W polskim zespole na plus wyróżniali się przede wszystkim Omylak i Bugański, czyli ligowcy pewni miejsc w składzie ekstraklasowych drużyn. Dość solidnie, choć bez jakiegoś błysku, grał również Kriezel, a bardzo ambitny był Wachoński, tyle że jego konto choć po części obciąża druga bramka przeciwników i rzut karny - na szczęście niewykorzystany. Największa szkoda, że w biało-czerwonych barwach nie wystąpił tym razem Krystian Antczak, który po pierwszym meczu powrócił do swojej... drużyny trawiastej. W środę to on był koniem pociągowym naszej kadry.
Po sparingach młodzieżowców teraz czas na kadrę seniorów. W piątek w Tychach, a w sobotę w miejscowości Bojszowy drużyna Andrei Bucciola zmierzy się w dwumeczu z Cyprem. Oba mecze rozpoczną się o godz. 18:00, a ich transmisję zapowiedziała telewizja Sfera TV.
Etykiety
- Gerard Juszczak
- Wojciech Pawlak
- Patryk Hoły
- Mateusz Kostecki
- Dawid Biały
- Mateusz Jedliński
- Tomasz Kriezel
- Adrian Skrzypek
- Adam Wachoński
- Krystian Antczak
- Mateusz Omylak
- Marek Bugański
- Krzysztof Piskorz
- Paweł Kurowski
- Damian Purolczak
- Rumunia
- Polska U21
- Levente Tanko
- Liviu Ruxandari
- Attila Biro
- Zsolt Kisgyorgy
- Andrei Petcu
- Tamas Miklos