Smoki nabrały rozpędu

  • Media
Pierwsze wyjazdowe zwycięstwo zapisali na swoim koncie futsaliści Red Dragons Pniewy. Po zaciętym meczu w Gdańsku, w którym Akademicy częściej niż do bramki, trafiali w jej obramowanie, drużyna Łukasza Frajtaga wygrała 2:1.
AZS Uniwersytet GdańskiRed Dragons Pniewy15.10.2016 godz. 18:00

AZS Uniwersytet Gdański - Red Dragons Pniewy
1:2 (0:1)

Protokół meczowy

Losy meczu gdańskich Azetesiaków z Red Dragons ważyły się do ostatnich sekund. Ostatecznie 2:1 zwyciężyli goście, którzy jako pierwsi w tym sezonie wywieźli punkty z gorącego terenu.

Początek spotkania przebiegał wedle sprawdzonego już w tym sezonie w Hali AWFiS scenariusza. Przede wszystkim nie padały bramki, chociaż okazji dla obu drużyn nie brakowało. Jako pierwsi przyspieszyli goście. Najpierw kilka groźnych strzałów obronił Jacek Burglin, ale przy uderzeniu Łukasza Frajtaga z 12 minuty był już bezradny. Chwilę później najpierw kostkę podkręcił Tomasz Kriezel, a po przeniesieniu akcji na drugą stronę parkietu doszło do małej przepychanki. Kriezel po interwencji medyka zdołał powrócić na boisko, ale mecz się nieco zaostrzył. Stracona bramka podziałała motywująco na futsalistów AZS UG. Przejęli inicjatywę i nie oddali jej już do końca pierwszej połowy spotkania. W jednej z ostatnich akcji tej części gry kontuzji doznał Burglin, a jego miejsce między słupkami zajął Kacper Sasiak. Wynik nie uległ jednak zmianie.

Po przerwie przewaga gospodarzy rosła. W 26 minucie strzał Mateusza Osińskiego zatrzymał się na poprzeczce, a kilkadziesiąt sekund później uderzenie Kriezela obiło słupek. W końcu dominacja gdańszczan udokumentowana została bramką Wojciecha Pawickiego. Do końca spotkania pozostało nieco ponad 10 minut. Akademicy konsekwentnie dążyli do strzelenia zwycięskiej bramki i co chwilę kreowali sobie kolejne sytuacje podbramkowe. Zepchnęli Red Dragons do głębokiej defensywy, a goście ograniczyli się do bronienia i wyprowadzania nielicznych kontr. Po jednej z nich, na niespełna 4 minuty przed końcem, na ponowne prowadzenie wyprowadził ich Oskar Stankowiak. Ostatnie dwie i pół minuty meczu AZS grał z wycofanym bramkarzem. Kilka oddanych w końcówce strzałów nie znalazło jednak drogi do bramki zespołu z Pniew i Red Dragons po ostatniej syrenie mogli długo fetować pierwsze wyjazdowe zwycięstwo w sezonie.

Dodatkowe informacje

  • Współpraca: Michał Faran