Skrót meczu

Diabły wreszcie bez porażki

Red Devils Chojnice po dziesięciu przegranych z rzędu wreszcie zakończyli mecz z punktem. Choć podopieczni Olega Zozuli prowadzili w Katowicach już 3:1, to Akademicy z UŚ zdołali wyszarpać remis.
AZS UŚ KatowiceRed Devils Chojnice06.01.2017godz. 18:00

AZS UŚ Katowice - Red Devils Chojnice
3:3

Protokół meczowy

Mecz otwierający rundę rewanżową miał być dla AZS-u spacerkiem. Okazało się jednak zupełnie inaczej i to Czerwone Diabły z Chojnic były bliższe zgarnięcia dzisiaj kompletu punktów. Kibice zgromadzeni na trybunach hali w Katowicach z pewnością nie mogli narzekać na emocje do ostatniej sekundy spotkania.

Zdecydowanie lepiej mecz rozpoczęli miejscowi piłkarze, którzy już w 2. minucie mogli wyjść na prowadzenie. Tomasz Dura otrzymał świetne podanie na piątym metrze, ale zdecydowanie zbyt długo zwlekał z decyzją o oddaniu uderzenia. Minutę później prowadzenie objęli goście, dla których był to dopiero pierwszy ofensywny wypad w spotkaniu. Mariusz Kaźmierczak dostał piłkę na linii pola karnego i pewnym uderzeniem w sam narożnik bramki pokonał Mateusza Bednarczyka. Bramka ta pozytywnie wpłynęła na podopiecznych Pawła Machury i szybko doprowadzili oni do wyrównania. Po składnej akcji na prawej stronie boiska piłkę ostatecznie na drugim metrze otrzymał Kamil Musiał. Bez większego problemu doprowadził tym samym do wyrównania. Kolejne minuty przebiegały pod znakiem przewagi gospodarzy, ale to goście z Chojnic drugi raz w tej rywalizacji objęli prowadzenie. Sebastian Wojciechowski, który dołączył do Czerwonych Diabłów w przerwie zimowej, stracił piłkę po indywidualnej akcji, a ta dotarła na prawe skrzydło do niepilnowanego Dariusza Rychłowskiego. Zawodnik przyjezdnego teamu uderzył bez zastanowienia i piłka po rękach golkipera Akademików wpadła do siatki.

Pierwsze osiem minut spotkania przyniosło nam trzy gole i mnóstwo emocji, a kolejne były równie ciekawe. Kilkadziesiąt sekund po bramce chojniczan swoją szansę na bramkę miał najskuteczniejszy zawodnik gospodarzy w tym sezonie, ale przegrał pojedynek z Michałem Kartuszyńskim. W tym momencie zdecydowaną przewagę mieli miejscowi piłkarze, ale zawodziła ich skuteczność. Swoje szanse marnowali kolejno Kamil Musiał i Damian Wojtas.  W 15. minucie pierwszej połowy spotkania kapitalną szansę na podwyższenie rezultatu miał Przemysław Laskowski, jednak nie zdołał on pokonać w sytuacji sam na sam Bednarczyka. Ostatnie minuty pierwszej odsłony to dominacja przyjezdnych. Dwie minuty przed końcem tej części gry potężnie z bocznego sektora boiska huknął Kaźmierczak, ale nie dał się zaskoczyć golkiper gospodarzy. Golkiper ratował jeszcze skórę miejscowych po uderzeniach Marka Steinborna i Piotra Wardowskiego.
W przerwie z pewnością sporo do powiedzenia miał trener gospodarzy i jego gracze w drugiej połowie wyszli niezwykle zmotywowani. Bardzo dobrze dysponowany był jednak dzisiaj Michał Kartuszyński, który nie dał się pokonać dwukrotnie Jackowi Hewlikowi. W 25. minucie Wojciechowski powinien zdobyć bramkę dla swojej drużyny. Nie pokonał jednak Bednarczyka, który na raty wyłapał jego techniczne uderzenie! Co nie udało się graczom Olega Zozuli wtedy, wyszło dwie minuty później. Fatalnie z własnej połowy piłkę wyprowadzali gospodarze i świetnie w tej sytuacji zachował się Witalij Koleśnik. Podał on idealnie futbolówkę na trzeci metr do Piotra Wardowskiego, który podwyższył prowadzenie Czerwonych Diabłów. AZS UŚ pokazał jednak w swojej następnej akcji, że nie odpuści dzisiaj do samego końca. Znowu gola zdobył Kamil Musiał, który otrzymał dokładne dogranie przed bramkę od Krzysztofa Salisza.

Ostatnie dziesięć minut zapowiadało się wręcz fascynująco. Dariusz Rychłowski miał szansę na swoje drugie trafienie w tym spotkaniu, ale nie potrafił pokonać golkipera Akademików po świetnym podaniu byłego gracza Gatty. Następnie dwie okazje miał Salisz. Najpierw cudownie jego strzał z powietrza wybronił Kartuszyński, a później bramkarz gości wykazał się refleksem przy strzale z rzutu wolnego. W 33. minucie wszyscy widzieli już piłkę w katowickiej bramce. Chyba tylko sam Przemysław Laskowski wie, jakim cudem nie trafił do siatki strzałem z najbliższej odległości. Niewykorzystane szanse zemściły się na pięć minut przed końcem meczu. Kamil Kmiecik, który wrócił do AZS-u po dwóch latach przerwy, dograł piłkę na prawą stronę boiska. Tam świetnie zachował się Jacek Hewlik i najpierw balansem ciała zwiódł rywala, a później wpakował futbolówkę potężnym uderzeniem w dalszy róg bramki do siatki. W końcówce dwie piłki meczowe mieli miejscowi zawodnicy. Dwukrotnie jednak mylił się strzelec ostatniej bramki dla Akademików. Szczególnie sytuacja z 37. minuty będzie zapamiętana, gdyż nie potrafił on wykorzystać kapitalnego podania Jędrzeja Jasińskiego na szósty metr. W tamtej sytuacji Michał Kartuszyński zapracował sobie na miano jednego z bohaterów tego widowiska.

Oba zespoły mogą po końcowej syrenie czuć lekki niedosyt. Dla gospodarzy remis z ostatnią drużyną w tabeli z pewnością nie będzie przyjęty pozytywnie. Warto podkreślić, że chojniczanie jedyne swoje punkty w tym sezonie zdobywali w meczach z AZS UŚ Katowice. Czerwone Diabły natomiast po ewentualnej wygranej mogłyby zbliżyć się do strefy barażowej. Po zdobyciu jednego punktu podopieczni Olega Zozuli tracą do Solnego Miasta Wieliczka wciąż aż osiem oczek.