fot. Paweł Mruczek (www.pawelm-foto.pl) fot. Paweł Mruczek (www.pawelm-foto.pl)

Rekord w finale BFC po epickim meczu ze Słowakami!

Zespół z Bielska-Białej pokonał w decydującym meczu Slov-Matic FOFO Bratysława 6:4. Niestety dwie inne polskie ekipy nadal są tłem dla rywali, choć znacznie korzystniejsze wrażenie z tej dwójki sprawia chorzowski Clearex.

Grupa A

GAF Jasna Gliwice
Energia Lwów

GAF Jasna Gliwice - Energia Lwów
1:11

Bramki: Krzysztof Filipczak (30) - Stepan Struk (5), Maksym Pawłenko (10), Ołeksandr Bondar (15), Taras Kuz´ 2 (19, 40), Władysław Mazur (26), Dmytro Bondar (27), Mykoła Hrycyna 2 (32, 34), Denys Owsiannikow (37), Serhij Kowal (40).
Rekord Bielsko-Biała
Slov-Matic FOFO Bratysława

Rekord Bielsko-Biała – Slov-Matic FOFO Bratysława
6:4

Bramki: Rafał Franz (5), Michał Marek (8), Artur Popławski (19), Tomasz Dura (21), Paweł Machura (38), Andrzej Szłapa (40) - Peter Haľko (5), Piotr Bubec (21 - samobójcza), Ladislav Mikita (24), Gabriel Bartošek (26).
 
O meczu gliwiczan można powiedzieć właściwie tylko tyle, że się odbył. Choć pierwszy gwizdek zaplanowano dopiero na 14:00, to zawodnicy GAF-u wyglądali, jakby chwilę wcześniej zostali wyciągnięci z łóżek. Lwowianie górowali nad nimi pod każdym względem, często mijając rywali jak tyczki. Ostatni raz sportową złość w podopiecznych Rafała Barszcza było widać przy bramce na 0:3, gdy swoje niezadowolenie w dosadny sposób wyraził Krzysztof Filipczak. On sam zresztą jako jedyny wpisał się na listę strzelców po stronie polskiego zespołu, przy stanie 0:6 zdobywając pierwszą bramkę dla śląskiej ekipy... w całym turnieju. Jedyna nadzieja dla kibiców GAF-u jest w tym, że piłkarze są zmęczeni jakimiś ultraciężkimi treningami fizycznymi. W przeciwnym razie w ekstraklasie beniaminek będzie chłopcem do bicia.

Wiele ciepłych słów można natomiast powiedzieć o "Rekordzistach". Mecz transmitowany na żywo w stacji Orange Sport był wspaniałą reklamą futsalu, a Polacy poradzili sobie z presją i po pokonaniu wielokrotnego mistrza Słowacji zagrają jutro w finale turnieju. Na prowadzenie wyprowadził gospodarzy Rafał Franz, ale błyskawicznie po rzucie rożnym odpowiedział Peter Haľko. Szczęśliwa bramka dla Rekordu autorstwa Michała Marka (po mylącym golkipera rykoszecie), a później podwyższenie Artura Popławskiego dawały sporo optymizmu przed drugą połową. I słusznie, bo zaraz po wznowieniu gry do siatki trafił Tomasz Dura i było już 4:1. Ale emocji wcale to nie był koniec. Slov-Matic w 5 minut doprowadził do remisu i emocjonującej końcówki. Decydujące okazało się trafienie Pawła Machury na 2 minuty przed ostatnią syreną. Słowacy wycofali bramkarza, co 15 sekund przed końcem wykorzystał jeszcze Andrzej Szłapa, celnie uderzając do pustej bramki.

Dla Rekordu będzie to drugi finał w pięcioletniej historii turnieju. Wcześniej zespół z Bielska-Białej triumfował w 2010 roku, po pokonaniu Hurtapu Łęczyca. Po takiej grze, jaką drużyna Adama Krygera zaprezentowała w piątek, możemy spodziewać się wyjątkowych emocji w finale!

Grupa B

Kardinal Równe
ERA-PACK Chrudim

Kardinal Równe - ERA-PACK Chrudim
3:7

Bramki: Witalij Tans´kij (20), Serhij Tryhubec´ 2 (22, 39) - Dogulas (11), Lukáš Rešetár (24), Max (25), Dentinho 2 (28, 39), Felipe (28), Roman Mareš (33).
Uragan Iwano-Frankowsk
Clearex Chorzów

Uragan Iwano-Frankowsk - Clearex Chorzów
3:2

Bramki: Orest Borhun (9), Pabło Mykoluk (32), Roman Horpynycz (34) - Michał Tkacz (16), Krzysztof Salisz (33).
 
Drugim finalistą Beskidy Futsal Cup zostali Czesi z ERA-PACK Chrudim, którzy choć na początku drugiej połowy przegrywali z Kardinalem Równe 1:2, to ostatecznie wygrali całe spotkanie 7:3. Ukraińcom pozostaje gra o ostatnie miejsce na podium, ich przeciwnikiem będzie Slov-Matic FOFO Bratysława. Dwa ukraińskie zespoły spotkają się za to w pojedynku o 5. miejsce, gdyż w ostatnim meczu grupowym Uragan Iwano-Frankowsk pokonał Clearex Chorzów. To spotkanie także miało swoje emocje, choć znacznie mniejsze niż w późniejszym meczu "Rekordzistów". Już tradycyjnie na tym turnieju chorzowianie musieli ciągle gonić wynik. Dwukrotnie udawało im się doprowadzić do wyrównania, niestety jako ostatni na listę strzelców wpisał się Roman Horpynycz. A wcale tak być nie musiało, gdyby np. na dwie minuty przed końcem zamiast na siłę Tomasz Rabczak postawiłby na precyzję, gdy z maksymalnie dwóch metrów (ale i dość ostrego kąta) nie trafił do pustej bramki. Clearex jest jednak bardziej usprawiedliwiony niż GAF Jasna. Na turniej zaproszony został dosłownie w ostatniej chwili, po rozegraniu ledwie jednego sparingu, a i tak prezentuje się o niebo lepiej niż gliwiczanie. Dwa polskie zespoły zmierzą się więc jutro w meczu o niezajęcie ostatniego miejsca. Faworyt jest jeden i to zdecydowany, chyba że taka była taktyka Rafała Barszcza, by siły oszczędzać właśnie na to jedno spotkanie.

Harmonogram ostatniego dnia turnieju:
  • 12:00 mecz o 7. miejsce: GAF Jasna Gliwice - Clearex Chorzów
  • 14:00 mecz o 5. miejsce: Energia Lwów - Uragan Iwano-Frankowsk
  • 16:00 mecz o 3. miejsce: Slov-Matic FOFO Bratysława - Kardinal Równe
  • 18:30 finał: Rekord Bielsko-Biała - ERA-PACK Chrudim (transmisja w i na Orange.pl)

Poprzednie relacje z Beskidy Futsal Cup 2013