Skrót meczu /
KP Sport
UG lubi szokować. Rekord gubi punkty w Gdańsku
Cudów potrzeba w Gdańsku do utrzymania się w ekstraklasie i pierwszy z nich już nastał. Zawodnicy Szymona Hartmana, jakby odmienieni nie marnowali sytuacji, nie popełniali prostych błędów, co sprawiło, że pokonali aktualnego mistrza Polski - Rekord Bielsko-Biała.
Początek spotkania zapowiadał, że wszystko pójdzie zgodnie ze scenariuszem, jaki nakreślili sobie goście. Już na początku drugiej minuty meczu Artur Popławski pokonał Michała Kartuszyńskiego swoją najsilniejszą bronią - strzałem z dystansu. Po tej bramce wydawało się, że kolejne gole dla Rekordu i powtórka wyniku sprzed tygodnia (Rekord pokonał u siebie Pogoń 04 Szczecin 8:1) są bardzo realne. Nic bardziej mylnego. Kolejnych bramek rekordziści przed przerwą strzelić już nie byli w stanie, a ponadto Marek Widzicki po znakomitym wyłożeniu piłki przez Tomasza Bronera zdołał doprowadzić do wyrównania.
- Chciałbym podziękować "starej gwardii" za zaangażowanie, jakie prezentują. Chłopacy mają już sporo lat na karku a jednak wciąż ciężko pracują żeby utrzymać ekstraklasę w Gdańsku - mówił po meczu o Widzickim, Bronerze i Marku Cirkowskim Szymon Hartman.
Na początku drugiej części meczu przed wyśmienitą szansą stanął Rafał Franz, jednak jego strzał poszybował wysoko nad bramką. Grę wznowił długim wyrzutem Michał Kartuszyński, Tomasz Poźniak znakomicie zastawił się, minął Krystiana Brzenka i wyprowadził AZS na prowadzenie już w 22. minucie.
4 minuty później wynik spotkania podwyższył Wojciech Pawicki, który dobił piłkę wybijaną nieszczęśliwie z pola karnego przez Piotra Szymurę. Przed wpadnięciem do bramki piłka odbiła się jeszcze od słupka, a bezradny Brzenk mógł jedynie wyjąć piłkę z siatki.
Przy wyniku 3:1 goście zdecydowali się na grę z wycofanym bramkarzem. Mimo tego przez ponad 10 minut szanse na zdobycie bramki można by policzyć na palcach jednej ręki, a kiedy już do nich dochodziło, to w niewiarygodnych okolicznościach goście pudłowali.
- Powinienem zrobić tam ze 100 pompek za karę, przy tej sytuacji, której nie wykorzystałem - powiedział po spotkaniu Piotr Szymura, który w stuprocentowej sytuacji uderzył ponad bramką.
Co nie udawało się Rekordowi, udało się AZS-owi. Michał Kartuszyński po jednej z akcji gości przechwycił piłkę i celnie kopnął w stronę pustej bramki rywali. Goście mimo wielu prób (m.in. gra 5 na 3 po drugiej żółtej kartce Bronera) zdołali zdobyć już tylko jedną bramkę, autorstwa Kameko.
Po porażce w Gdańsku szanse Rekordu na obronę mistrzowskiego tytułu zmalały do zera. Bielszczanie mają aż 8 punktów straty do lidera z Krakowa, który teoretycznie "łatwe" punkty gubi znacznie rzadziej. Akademicy pozostają na ostatnim miejscu w tabeli, ale do zajmującej "barażowe" miejsce Gwiazdy tracą już tylko (i aż) 4 punkty. Kluczowy dla ich losów może być pojedynek w następnej kolejce, która jednak odbędzie się dopiero za miesiąc. Drużyna Szymona Hartmana zagra w Szczecinie z nienajlepiej radzącą sobie ostatnio Pogonią 04.
Dodatkowe informacje
- Źródło: Jakub Lempski
Etykiety

