Dziś środa, czyli: FUT5AL HEA7EN
No i mamy "Final Four" w Chojnicach. Będzie Święto Futsalu, serdecznie zapraszam wszystkich kibiców na naszą halę, a tych co nie mogą przyjechać to przed monitory, bo telewizja internetowa KP Sport przygotuje profesjonalne relacje z kilku kamer plus studio turniejowe. Chyba że uda się załatwić TV, ale to będzie bardzo trudne na ostatnią chwilę.
A chcecie wiedzieć jak to było naprawdę? No to czytajcie - droga do przyznania nam organizacji była daleka i wyboista. Już po pierwszym meczu ćwierćfinałowym z Pogonią (wygranym 6:3) sondowaliśmy temat u jednego z członków komisji futsalu, czy można starać się o organizację. Otrzymaliśmy odpowiedź, iż możemy zapomnieć o tym, bo wszystko już jest ustalone. Przyznam się szczerze, iż wzburzyło mnie to ogromnie. Nikt jeszcze nie znał składu "czwórki", a już rozdysponowano miejsce finału. No dobra, poczekałem na rewanż i kiedy w ubiegły wtorek przypieczętowaliśmy awans, to od razu napisałem zgłoszenie chęci organizacji FF w Chojnicach i wysłałem do PZPN.
A w środę włączam komputer i... co widzę? Na stronie Gatty Active na Facebooku info "Z OSTATNIEJ CHWILI FINAL FOUR W ZDUŃSKIEJ WOLI!!! 16-17 MAJA" oraz link do artykułu z lokalnego portalu informujący o tym, iż na 100%(!!!) FF odbędzie się w tym mieście.
Pomyślałem "no cóż, mają to niech grają". Tylko dlaczego ma być zmieniany termin, który ustalono jeszcze przed startem sezonu 2014/15? Przecież 16-17 maja gra Futsal Ekstraklasa pierwszą kolejkę z trzech dodatkowych, zwanych nie do końca prawidłowo "play offem". Zwróciłem się z prośbą do PZPN o wyjaśnienia w.w. zdarzeń, czy miejsce zostało już ustalone i czy zatwierdzono zmianę terminu.
W czwartek kluby otrzymały pismo od p. Macieja Sawickiego, sekretarza PZPN informujące, iż termin 9-10 maja jest nadal aktualny a jedynym klubem, który zwrócił się z prośbą o przyznanie organizacji jest Red Devils Futsal Club, ale można zgłaszać jeszcze kolejne aplikacje oraz przekazać swoje uwagi. Nieoficjalnie dowiedziałem się, iż działacze Gatty lobbując za zmianą terminu zgłosili się do spółki Futsal Ekstraklasa o przesunięcie dodatkowych kolejek, tak aby mieć miejsce w kalendarzu na "Final Four". Dostali pozytywną odpowiedź (dziwna sprawa, bo bez konsultacji z zainteresowanymi klubami).
Wówczas wysłałem kolejne pismo, w którym my nie wyraziliśmy zgody na zmianę daty, tym bardziej, iż jesteśmy gotowi do organizacji w pierwotnym terminie. Nie wydaje mi się, że naginanie regulaminów, zmiany terminów kolejek, wydłużenie sezonu i inne sprawy miały być jakoś uzasadnione. Dla mnie sytuacja była prosta - nie możesz zorganizować 9-10 maja, to nie kombinuj, tylko jedź tam, gdzie ktoś jest gotowy zrobić turniej. Gdyby Gatta dostała organizację w tym terminie, to nikt by nie miał pretensji, my byśmy pewnie nawet nie złożyli aplikacji. W Zduńskiej Woli halę wynajęto na lokal wyborczy wyborów prezydenckich, drugiej nie mają, to zaczęło się kombinowanie. W dodatku wszystko było dogadywane "na gębę", bo Gatta nawet nie wysłała żadnego oficjalnego zgłoszenia do Komisji Futsalu. No i skończyło się tym, iż kibice w Zduńskiej Woli mogą poczuć się oszukani, bo został im obiecany (na 100%!!! przecież) turniej z medalami ze złota, a dostaną takie z kartofla. Jak widać, nie wszyscy działacze w Polsce orientują się, iż wpływy pewnego pana w PZPN skończyły się po Irlandii.
Do tej pory bardzo często właśnie w taki sposób załatwiano wiele rzeczy w polskim futsalu, gdzie Pan i Władca jednoosobowo dyrygował całym futsalowym cyrkiem i albo skakałeś jak małpa pod jego dyktando, albo byłeś bezlitośnie wycinany. Ale czasy się zmieniają jak śpiewał Bob Dylan (tu intro z filmu "Watchmen", bardzo dobrej ekranizacji bardzo poważnego komiksu, gorąco polecam) i zanosi się na to, iż więcej takich sytuacji już w naszym futsalu nie będzie. I bardzo dobrze, bo albo będzie wreszcie normalnie, albo do końca naszych naszego życia albo naszych klubów będziemy siedzieć w głębokiej futsalowej d...
Pokrótce o lidze... Zacznę od Gatta Active - Red Devils. Moja drużyna po raz kolejny mocno zawiodła. W ogóle nasza forma wyjazdowa to jakiś żart, na 10 meczów wygraliśmy 1, zremisowaliśmy 2, ale aż 7 razy w było w czapę. Teraz podobny scenariusz, Gatta przeważała przez niemal całe spotkanie, ale gdy doszliśmy na 2:2 to mieliśmy 10 minut gry, kiedy to gospodarze rozpaczliwie się bronili. Gdybyśmy strzelili wówczas gola, to myślę, że zrobilibyśmy jakieś punkty na Gatcie. "Gdyby" - ulubione słowo polskich trenerów i działaczy :) No ale nie strzeliliśmy, to dostaliśmy trzy ciosy w ryj i pokazaliśmy podkowy w górze. Gatta zyskała bezcenne punkty i może spokojnie przygotowywać się do arcyważnego spotkania z Wisłą w Krakowie w najbliższy poniedziałek. Chyba nikogo z polskiego światka futsalu nie zabraknie przed telewizorem, bo dawno nie było takiego szlagieru.
Red Dragons - AZS UG. Nie chcę zbytnio krytykować kolegów z Gdańska, ale pozbycie się na rzecz beachsoccera i mało ważnego turnieju (nawet nie reprezentacji, a klubów!!!) trzech ważnych zawodników (Poźniak, Depta, Friszkemut) to czyste samobójstwo. Szczerze podziwiam, bo mało kogo stać na taką odwagę, aby przyłożyć sobie rewolwer do skroni. Fakt, iż ci zawodnicy jakoś dotarli do Pniew, ale zmęczenia kilkudniową grą na piasku nie dało się ukryć. Kolejny raz ciągnięcie trzech srok za jeden ogon nie wyszło Akademikom na dobre. Albo gramy na hali, albo wszędzie - ale wtedy "witaj pierwsza ligo", bez sentymentów. Patrząc na to wszystko okiem działacza, to szkoda czasu i wysiłku, a przede wszystkim pieniędzy na firmowanie takiej amatorki, bo wychodzi na to, iż jedynymi wygranymi są piłkarze. A dlaczego? Bo równo "koszą siano" - w plażówce, na trawie, w futsalu i w stu ligach orlikowo-halowych wokół Trójmiasta. Tylko kto i kiedy trenuje, aby przygotować się do dobrej gry w Futsal Ekstraklasie???
Niektórzy mogą mieć pretensje do działaczy z Pniew, iż nie wyrazili zgody na zmianę terminu. Ja się im nie dziwię, bo albo gramy poważnie w futsal albo w bierki. Jeśli gdańszczanie mieliby ważny powód - zatrucie pokarmowe, choroby zakaźne, wirus albo inny czynnik losowy to przypuszczam, iż wiele klubów by się zgodziło na zmianę terminu. Ale zmieniać wszystko, swój rytm przygotowań, plany treningowe, bo kilku chłopaków chce sobie pograć na piasku? To jakiś żart. Beachsoccer niech się opiera na zawodnikach, dla których jest to sport nr 1, a nie "pożycza" piłkarzy z innych klubów. Niektórzy się tutaj oburzą, ale np. dlaczego działacze z plażówki nie sięgną po zawodników z Legii Warszawa czy Lecha Poznań? Czy nawet z klubów I ligi na trawie? Bo tam działacze by ich wyśmiali. Kontrakt - sprawa nie do podważenia. W Red Devils wszyscy mają zapisany w kontraktach absolutny zakaz uprawiania jakichkolwiek innych dyscyplin sportowych. Płacimy za pełną dyspozycyjność do futsalu, a nie za to, że ktoś chce pograć w reprezentacji darta albo curlingu.
Wisła Krakbet - AZS UŚ. Wisełka nie miała najmniejszych problemów z pokonaniem Akademików z Uniwersytetu Śląskiego. Do przerwy 6:1, po składzie widać iż AZS nie liczył na zbyt wiele, nastawił się na wyczyszczenie kartek Piskorza i Korczyńskiego, tak aby mogli zagrać w dużo ważniejszych spotkaniach z Gwiazdą i Rekordem. Gospodarze w drugiej połowie już tylko odpoczywali, tempo było wczasowe. Gdyby obie drużyny położyły się na leżakach, to kibice by nawet tego nie zauważyli.
Clearex - Pogoń. Co tu można napisać, oba zespoły nie były zadowolone z remisu, a można powiedzieć, iż to chorzowianie na własną prośbę nie wygrali w końcówce tego spotkania. Michał Kubik w pomeczowym wywiadzie powiedział "nie udało się dzisiaj". Cóż, prawda jest taka, że nie udaje się już od ośmiu (!!!) kolejek w lidze, dodajmy do tego dwie porażki w HPP - to już prawdziwa "czarna" seria. Podobnie Clearex, tylko tutaj tylko pięć spotkań bez wygranej, ale za to pięćdziesiątpięć zmian trenera. Wrócił duet Ulfik/Miozga, który ciuła punkciki po jednym w ostatnich kolejkach. Droga żółwia, ale na razie uciekają spod topora. Pogoń nie wygrała od 400 minut, to teraz ma wygrać ostatnie 80? Bracia z północy, życzę im dobrze - byle nie naszym kosztem.
Gwiazda - GAF Jasna. Co tu dużo pisać, olewactwo obowiązków gliwiczan sięga zenitu, cztery mecze, cztery w ryj. Miały być medale, autografy, zdjęcia. A co się stało? Piękny panicz z pałacu zamienił się w zaspanego chłopa prosto z obory. Utrzymali się (prawie) w lidze, to powietrze uszło jak z przebitego balonu. Gdzieś tam w tle przewijają się podteksty o solidarności śląskiej, jaka jest prawda, to nie wiem. Frustracja narastała, 5 żółtych, 2 czerwone - to też oznaka słabości. Działacze GAF się wściekają, a piłkarze mają to gdzieś. Gospodarze zagrali z dużą werwą, mądrze taktycznie i skasowali punkty. Niedawno nikt nie dawał szans zespołowi z Rudy Śląskiej, ale wyszli z dołka i zanotowali świetną serię meczów (3 zwycięstwa z 4 ostatnich spotkań). Jeden punkcik, albo trzy i mają spokój.
Euromaster - Rekord. W tym telewizyjnym meczu do przerwy sporo nudy, po wznowieniu gry Głogów wyszedł na 2:0, ale natychmiast Paweł Machura, bardzo głodny gry po długiej przerwie dał bramkę na kontakt. Piłkarze gospodarzy wyczuli, iż pojawiła się szansa gry o medal, ale przysnęli w końcówce, kiedy Janovsky doprowadził do remisu na 16 sekund przed syreną. Rekord zachował w miarę bezpieczną różnicę punktów, ale młode "Smoki" z Pniew depczą im po palcach przypalając ogniem z pyska.
Tyle o lidze, jeszcze info z ostatniej chwili - dzisiaj zarząd naszego klubu miał spotkanie ze sztabem trenerskim, a przede wszystkim z trenerem Andrijem Łuciwem. Działacze zażądali wyjaśnień, dlaczego pomimo stworzenia bardzo komfortowych warunków do uprawiania futsalu, regularnych wypłat i wielu innych spraw, które są profesjonalnie przygotowane, nie ma wyników sportowych w lidze. Wyniki są skrajnie niezadowalające, zdobyliśmy zaledwie jeden punkt w czterech ostatnich meczach, na dodatek grając m.in. z zespołami z ostatnich miejsc tabeli. Po wysłuchaniu trenera i dyskusji wewnątrz zarządu jednogłośnie podjęliśmy decyzję, iż zakończymy współpracę z Andrijem Łuciwem ze skutkiem natychmiastowym. Uznaliśmy, iż w tym momencie najlepszą decyzją dla naszego klubu będzie zmiana na stanowisku trenera. Jednocześnie przegłosowaliśmy uchwałę, iż zatrudnimy nowego szkoleniowca, z którym od dwóch dni rozmawialiśmy na temat podjęcia pracy w Red Devils. 
W czwartek na zajęciach ma się pojawić doskonale znany w Polsce Vlastimil Bartosek (51 lat), który m.in. prowadził przez ponad trzy lata reprezentację Polski, a ostatnio Tango Brno. Szkoleniowiec jest także asystentem trenera Tomasa Neumanna w reprezentacji Czech. Zadanie ma proste, a zarazem trudne - utrzymać zespół w lidze i powalczyć o jak najlepszy wynik w Final Four HPP. A tu ostatni wywiad Bartoska sprzed pół roku.
A jeszcze na koniec TOP3 największych rozczarowań bieżącego sezonu, choć jeszcze się nie skończył, ale już powoli można podsumować drużyny:
1Pogoń ’04 Szczecin - bezapelacyjnie za zjazd z vice mistrzostwa Polski na pozycję spadkową. Jeszcze mogą się wygrzebać, jeszcze dyszą, ale seria 10 spotkań bez wygranej nie wróży specjalnie powodzenia przed dwoma ostatnimi meczami.
2Red Devils Chojnice - wybujałe ambicje, w klubie wszystko doskonale zorganizowane, a wyniki jak na drużynę amatorów przystało. Cóż, wypada schować głowę głęboko w piasek, przeprosić kibiców za dotychczasowe mecze. Można się jeszcze zrehabilitować w HPP, albo spaść kompletnie w przepaść czyli do I ligi... Do tego karuzela trenerska, choć na usprawiedliwienie dodam, iż w trakcie sezonu szukaliśmy właściwych rozwiązań, ale wszyscy klasowi trenerzy mają robotę i nie było możliwości zatrudnienia "od zaraz".
3GAF Jasna - jeden z głównych pretendentów do walki o medale, ale druga runda wprost tragiczna. Sześć porażek w dziewięciu spotkaniach, zamiast krążka - środek tabeli albo nawet słabiej. Brakiem Kiełpińskiego nie można tłumaczyć wszystkiego, to nie była jednoosobowa orkiestra.
Dodam do tego TOP3 największych może nie niespodzianek, ale po prostu solidności w lidze:
1Red Dragons Pniewy - skazywani na automatyczny spadek, są o krok od medalu. Znakomita forma w domu (druga w lidze), znakomita gra w defensywie (druga w lidze). Bez gwiazd (no, oprócz Soleckiego i Foltyna), ale znakomicie poukładani taktycznie. W Pniewach czołówka pogubiła punkty, w pierwszej rundzie można to kłaść na karb lekceważenia, ale w drugiej to już bez takich głupich tłumaczeń ograli dobre zespoły.
2Gatta Active Zduńska Wola - zawsze mieli dobry zespół, ale zawsze brakowało tego "czegoś", aby powalczyć o najwyższe miejsca. Bardzo dobrą decyzją było włączenie Marcina Stanisławskiego do sztabu trenerskiego, no i wreszcie mają bramkarza Darka Słowińskiego (najmniej straconych bramek w lidze), który zapewnił spokój w tyłach.
3AZS UŚ Katowice - jeśli się utrzymają. Po bardzo słabej pierwszej rundzie, gdzie byli skazywani na spadek, po przyjściu trenera Błażeja Korczyńskiego odzyskali wigor i kręcą film "Wielka Ucieczka część druga". Przypomnijmy, iż rok temu dopiero w ostatnich sekundach ligi zapewnili sobie utrzymanie. Jak "Korek" ich utrzyma w lidze, to postawią mu pomnik z czekolady. Drugi, bo pierwszy mu się należy za rekord strzelecki ligi.
Najbliższe dwa tygodnie zweryfikują moje typy, sam jestem ciekawy jak to się zakończy…
A ja wkrótce wybieram się na wakacje, zastanawiam się tylko czy na Greńlandię czy może do Greńoble... Hmm, może jednak Glasgow, a jak Glasgow to Ibrox Park. "The Gers" mnie oczekują, wkrótce play off i trzeba wrócić na swoje miejsce, do Scottish Premier League!!! Zawsze fajnie będzie znowu zaśpiewać "Follow Follow, We Will Follow Rangers".
Jedni wolą pod palmę, a ja wolę zwiedzać stadiony świata. No i muzea oraz zabytki, bo jestem człowiekiem renesansu :) Ups, jeden już taki był ale zamiast wybrać się na Drimnagh Castle chował się pod Aviva Stadium... Obym ja tak nie skończył. See you next week lads :)