Marcin Synoradzki

Marcin Synoradzki

"I don't play against a particular team. I play against the idea of losing" - Eric "The King" Cantona

Dziś środa, czyli: FUT5AL HEA7EN

W poprzednich felietonach poruszyłem już wiele spraw, które leżą odłogiem w naszym środowisku. Dyskusji na te tematy do tej pory nie było zbyt wiele, ale we wtorek rozgorzały dwie poważne, na profilu Jakuba Drwala i twitterze z udziałem futsalowych trenerów i piłkarzy. Dużo ciekawych pomysłów, oby tak dalej. Zaskakujące, iż inicjatywę wykazują bardziej kluby z niższych lig niż z FE, widać iż im bardziej zależy aby wreszcie zrobić duże kroki do przodu.

Wydaje się, iż obecnie większość klubów jest zadowolonych z tego co ma i w jakim miejscu się znajduje. Tak samo znakomicie czuje się Wydział Futsalu PZPN, nie ma potrzeby zmian na lepsze, jak jest wszystko doskonałe. Ale to nasze futsalowe jajeczko jednak śmierdzi i trzeba coś z tym zrobić.

Piłka młodzieżowa - po prostu mało grania jest. W każdej kategorii wiekowej turniej eliminacyjny, turniej finałowy i koniec na tym (tylko w U-18 mamy kilka turniejów eliminacyjnych, a na śląsku w tej grupie wiekowej jest jedyna liga w Polsce). Jak tu zachęcić młodzież do grania w futsal? Zapraszam do obejrzenia skrótu z festiwalu futsalu w Birmingham organizowanego przez F.A. (federację angielską) (zobacz skrót).

I komentarz do tego linku Jakuba Drwala z Akademii Futsal Tarnów - "Anglia... Futsal... 80 miejsce według rankingu FIFA... zaprzyjaźniony trener z wysp opowiada mi jak w każdym roku widać kolejny szeroko zakrojony projekt promocji futsalu oraz zwiększoną liczbę szkół, ośrodków partycypujących w rozgrywkach. Za przykład proponuje materiał przygotowany przez FA jak wygląda narodowy festiwal futsalu w Anglii od U10 po U16. Jest myśl, jest działanie, jest konkretna wizja - efekty będą. Jako ciekawostkę podam, iż według badań Skandynawów poziom antycypacji, czas reakcji, koncentracja znacznie wzrasta dzięki grze w futsal i znacząco wspiera szkolenie piłkarskie."

Cieszę się, że w Anglii piłka halowa rozwija się tak dynamicznie. Parę lat temu reprezentacja przegrała z Polską u siebie 16:0, a niedawno (latem 2013 w Newcastle) już zagrali całkiem wyrównany mecz (Polska wygrała zaledwie 2:1). Na wyspach, jak długie i szerokie do tej pory grano wszędzie w "five-a-side" (to oficjalna nazwa – zobacz skrót) na bandy, dużą piłką i na dziwne bramki o wysokości jednego metra. Byłem w Anglii wiele razy i zdarzyło mi się w to grać, niestety z prawdziwą grą na hali nie miało zbyt dużo wspólnego. Teraz to się zmienia i futsal zastępuje często five-a-side.
Pamiętam, jak bodajże pięć lat temu pojechaliśmy na turniej do Emsdetten w Niemczech, zaprzyjaźnionego miasta z Chojnicami. Wchodzimy na halę, oglądamy parkiet i nagle obserwujemy, jak wchodzi brygada stolarzy z młotkami, gwoździami i dechami. Za godzinę cała hala miała metrowe bandy, fachowo zbudowane, wnieśli też bramki 2x5 metra. Oczywiście graliśmy zwykłymi piłkami z trawy.

Pierwszy turniej wygraliśmy, w drugim przegraliśmy w finale po rzutach karnych. Jedynie drużyna z Holandii grała futsal, pozostali to grali piłkę nożną na hali. Ale teraz także w Niemczech futsal dostał mocnego kopa i zaczął się rozwijać (linki podesłał Kuba Drwal - zobacz). Zaczęły powstać kluby i znając jakość organizacyjną za zachodnią granicą nie potrwa długo, jak nas prześcigną we wszystkim. Rzesza emigrantów z krajów gdzie futsal stoi na dużo wyższym poziomie także zrobi swoje. Zobaczmy finał Pucharu Niemiec pomiędzy Hamburg Panthers a UFC Munster. Pełna hala, rytmy samby, cheerleaderki, maskotka federacji, emocjonujący mecz (zobacz skrót).

I w Niemczech, i w Anglii i w jeszcze kilku krajach, gdzie do tej pory futsal było słowem obcym widzimy dynamiczny rozwój dyscypliny. A u nas Komisja Futsalu pisze raporty gloryfikujące jej działalność. Naprawdę jest aż tak dobrze? A lutowy bunt klubów FE przeciwko Kazimierzowi Greniowi wziął się znikąd? Jak nic się nie zmieni, to sytuacja za jakiś czas powtórzy się. Rozmawiam z wieloma osobami związanymi z futsalem ligowym z całej Polski. Wzmaga się złość na cały ten marazm i minimalizm. Ma to wybuchnąć kolejną awanturą, na pewno dużo większą niż ostatnia?

Wszystkie kluby czekają na prawdziwe, a nie pozorowane ruchy, mające na celu rozwój futsalu w Polsce. Potrzebne są konkretne działania, KONKRETNE. Należy zorganizować szereg konsultacji z trenerami i działaczami klubów, bo jak widać członkowie Komisji Futsalu sami nie są w stanie wydobyć nas ze stanu marazmu. Od nadmiaru wiedzy jeszcze nikogo głowa nie rozbolała. Nie piszę tego złośliwie, to raczej prośba o szeroko pojętą współpracę działaczy PZPN z klubami, aby wspólnymi siłami zrobić coś pożytecznego dla futsalu w Polsce. I mam prośbę do działaczy Komisji Futsalu o nieobrażanie się, ale o utworzenie wspólnego frontu działań. To ostatni dzwonek, bo za chwilę wyprzedzą nas nawet ci maruderzy.

Powinniśmy zacząć od podstaw, od stworzenia możliwości, aby dziesiątki tysięcy drużyn środowiskowych stały się klubami ligowymi. Mamy naturalne zaplecze, w każdym mieście jest co najmniej kilkanaście, jak nie kilkadziesiąt drużyn futsalu. Trzeba ich zachęcić, aby poszli krok dalej, żeby wyszli ze swojego środowiska. Tam można znaleźć diamenty, które można oszlifować. My w lidze w Czersku znaleźliśmy Tomka Kriezela, którego zna każdy w polskim futsalu. Modelowy przykład rozwoju futsalowca.

Tu Komisja Futsalu ma największe możliwości, aby zmusić przekonać okręgi piłkarskie (16 w Polsce, tak jak województw) do piłki halowej, które zajmą się najniższym poziomem rozgrywek. Musi powstać cała struktura ligowa. Niskie wpisowe (500-1000 zł), zwolnienie z opłat sędziowskich w 100% (lub co najmniej 50%) i wtedy drużyny środowiskowe oraz juniorskie będą mieć swoją ligę do grania. W niedużym promieniu od swojej miejscowości co znacznie ograniczy koszty wyjazdów. Wówczas drużyna jest w stanie rozegrać cały sezon z budżetem rzędu 10.000 zł.

Mój pomysł wygląda następująco (wzorem jest system lig na trawie, który się sprawdza) - cztery poziomy rozgrywek (trzy pierwsze organizowane przez centralę):

  1. Jedna Futsal Ekstraklasa, 12 drużyn koniecznie z fazą play off
  2. Dwie grupy I ligi po 12 drużyn, ale dzielone sprawiedliwie na wschód/zachód.
  3. Cztery grupy II ligi (optymalnie po 12 drużyn)
  4. Szesnaście grup III ligi (prowadzonych przez okręgi wojewódzkie).

Przejrzyste zasady awansu plus mój pomysł na "dziką kartę" i wszystko ruszy z kopyta z miejsca. Dużo roboty organizacyjnej, ale jaka potem może być z tego satysfakcja!!!

A w tym miejscu proponuję zapoznać się z projektem autorstwa grającego trenera Red Dragons Pniewy - Łukasza Frajtaga, który proponuje następujące rozwiązania:

  • od sezonu 2015/2016 wymóg dla klubów FE posiadania U-14 i wtedy co 2 lata obowiązek posiadania kolejnych roczników. Po sześciu latach każdy klub miałby drużyny U-14, U-16 i U-18.
  • rozgrywki juniorskie: 6 drużyn - 10 kolejek ligowych + 2 playoff. Każda drużyna organizuje dwie kolejki, w każdej kolejce odbywają się trzy mecze. Wszystko odbywa się na jednej hali, mecze rozgrywane są jeden po drugim (koszty hali i sędziów pokrywa gospodarz, brak wpisowego). Mecze sędziuje trójka miejscowych arbitrów, dwóch na parkiecie a trzeci "odpoczywa" przy zegarze. Mecze trwać będą 2x20 min. efektywnego czasu gry. Dwie ostatnie kolejki to odpowiednio półfinały "play-off" oraz mecze o 5. i 3. miejsce oraz finał "play off" - razem daje to 12 kolejek. Sześć rozgrywanych do końca roku, a kolejne sześć po nowym roku. Terminy dopasowane do rozgrywek FE.

Kilka razy poruszałem temat promocji i rozwoju FE i konieczności fazy play off aby zachęcić nowych odbiorców do oglądania naszej dyscypliny. We wtorek pojawił się na portalu Weszło! bardzo ciekawy tekst dotyczący co prawda T-Mobile Ekstraklasa ale znakomicie ilustrujący konieczność wprowadzania zmian celem uatrakcyjnienia rozgrywek piłki nożnej. Jak rozmawiam z działaczami innych klubów, to niemal każdy marudził "to dodatkowe koszty, a po co to, zwykła liga jest dobra". Nikt nie myśli przyszłościowo. A nowi odbiorcy, czy to na halach, czy też przed telewizorami to zwiększenie oglądalności, a co za tym idzie zwiększenie zainteresowania mediów i sponsorów. To jest ciąg automatyczny.

Futsal potrzebuje wizjonerów (nie mnie, ja tylko podsuwam pomysły) na fotelach prezesa spółki Futsal Ekstraklasa i przewodniczącego Komisji Futsalu. I nie chodzi mi o umniejszanie roli Janusza Szymury czy też Kazimierza Grenia, ale potrzebna jest osoba, która w 100% poświęci swój czas na realizację rozwiązań.

W Halowym Pucharze Polski niespodzianką jest na pewno gładkie zwycięstwo Cleareksu Chorzów nad Rekordem Bielsko Biała. 3:0 to bardzo duża zaliczka przed rewanżem. Chorzowianie w ostatnich spotkaniach prezentują naprawdę niezłą formę, a Rekord kuleje. Po długiej przerwie bez trofeów półka w biurze jest mocno zakurzona, więc nowy wazon przyda się do pokaźnej kolekcji Zdzisława Wolnego.

W innych spotkaniach bez sensacji, GAF i Wisła raczej nie powinny mieć problemów z wywalczeniem awansu. Najciekawiej zapowiada się dwumecz w Szczecinie, najpierw Gatta powalczy o medal a potem o awans do Final Four. A Pogoń 04 może zakończyć znowu sezon z niczym. Chyba, że Żebrowski zmobilizuje swoich kolegów do maximum wysiłku. Sam jestem ciekawy, czy jeśli wywalczy jakiekolwiek trofeum to utrzyma się w siodle?

W I lidze, w grupie północnej na przyszły sezon może pozostać tylko 6 drużyn. Red Dragons Pniewy awansował, AZS UW Warszawa - chodzą słuchy o wycofaniu się. Ciekawe co na to Komisja Futsalu? Czy będą chętni z II lig aby uzupełnić te rozgrywki? Skończy się pewnie na wysłaniu zaproszeń, kluby się nie zdecydują i liga będzie grać w mocno okrojonym zestawieniu. Już teraz trzeba o tym myśleć. A może wrócić do bardziej sprawiedliwego podziału grup na wschód-zachód? Drużyny z północy podróżują od Białegostoku po Gdańsk, a na dole jeżdżą na mecze tramwajami.

Na południu trwa zacięta walka o awans, pozostały dwie kolejki spotkań. Tam mają wszystko - prezesów, trenerów, zawodników, ale kierownicy drużyn to chyba tylko grają w karty przy piwku. Jak można nie umieć liczyć do czterech? Trzy walkowery za źle policzone żółte kartki, skandal.

Gwiazda czuje oddech Bochni na plecach, teraz mamy wyścig na gole. W bezpośrednich meczach dwa razy było po 4:4, to zapowiada naprawdę niezłe emocje. Rudzianie mają do rozegrania tylko jeden mecz u siebie z Kamionką Mikołów, która jest mocnym średniakiem i na pewno łatwo nie będzie. Na razie mają 3 punktach przewagi i bramki +69.  Z kolei BSF Bochnia ma bramki +55, ale dwa mecze do rozegrania, najpierw u siebie z najsłabszym zespołem UKS Jedynka Niemodlin i kończą wyjazdem do UKS Ekom Futsal Nowiny. Oba spotkania bochniacy powinni wygrać, pytanie czy dadzą radę nastrzelać tyle bramek, co rywale? Będzie naprawdę ciekawie :)

Historyjka... kiedyś jeden z zawodników zobaczył po raz pierwszy co wyprawia Falcao na parkiecie, co skomentował "zrobili go na próbę i zapomnieli zabić".

(opinie wyrażone w powyższym felietonie są prywatnymi poglądami autora, a nie klubu Red Devils Chojnice)

Czytaj dalej...

Dziś środa, czyli: FUT5AL HEA7EN

Ohoho, doszły mnie słuchy, że niektórzy piłkarze z Pogoni 04 obrazili się na mnie za nazwanie ich frajerami w ostatnim felietonie. Dziwnie, ich działacze też tak pisali na facebooku, na nich się nie obrazili? Ale okey - przepraszam za te słowa. To tylko sport, powinienem zganić raczej katowiczan, że nie położyli się na parkiecie i nie klaskali szczecinianom.

A dla Pogoniarzy - specjalnie dla was fanfary zwycięstwa, dodadzą otuchy przed meczem z Red Devils (fanfary). Moje komentarze są subiektywnymi opiniami, zresztą często trochę "podkoloryzowane" żeby było ciekawiej. Komu się nie podoba, niech nie czyta następnych albo idzie na Pudelka.

Ostatnio jak kogoś skrytykowałem, to chłopaki odpowiedzieli mi najlepiej jak tylko można - znakomitym występem i efektowną wygraną (Clearex z Rekordem, AZS Uniwersytet Gdański z Pogonią). A Pogoń? Zagrała tak, jakby była autem do którego ktoś wrzucił cukier do baku. Bye bye Gery, z drużyny która walczyła o utrzymanie zrobiłeś kandydata na medale - tutaj robota dobrze wykonana. Zabrakło jednak tej wisienki na torcie. Oczekiwania działaczy były dużo większe, już roku temu "Portowcy" wygrali przecież sezon zasadniczy (z 8-punktową przewagą!!!), aby polec z kretesem w play-off i ostatecznie skończyć poza podium.

Ciekawe, kto zagarnie Juszczaka. Tani raczej nie jest, ale fachowiec, mało takich u nas. A w kilku klubach z tym słabo, choć tutaj cena pewnie gra rolę. Klaudiusz Hirsch też odpoczywa, choć wróble ćwierkają, że ma kilka poważnych propozycji. Działacze mądrzeją, drużynę buduje się od głowy, to i Gery znajdzie dobrą robotę.

Srodze się zawiodłem na poniedziałkowym spotkaniu Euromaster - Gatta. Nudny mecz, bez emocji, flaki z olejem jak to się mówi. I zduńskowolanie (co to za słowo...) chyba nie chcą powalczyć o mistrzostwo. Wiedząc, jaka jest strata do Rekordu nie wycofać bramkarza w końcówce? Chyba tam złoty kolor nie jest w modzie, jakiś minimalizm. No i bramkarz tradycyjnie nie pomógł, to chyba najsłabszy punkt Gatty - to nie tylko moja opinia. Mają ekstra grajcarów, mają kasę z rajstop, a między słupkami wieje wiatr.

Tychy nas zaskoczyły. In minus. Przyjechali dzień wcześniej do słonecznych Charzyków koło Chojnic, nad piękne jezioro. I chyba tam zostawili formę, bo w meczu z nami nie było choćby cienia tej walecznej drużyny. Gdyby Wadik podawał, to dyszka by była. A to mega singiel jest, ciężko go oduczyć. A i tak był najlepszy na parkiecie, maładiec. Po meczu spotkaliśmy się z chłopakami z GKS-u, pogadaliśmy sobie. Tam dużo problemów, działacze trochę zapomnieli o swoich piłkarzach. Ze Słonikiem poszliśmy na wspólne zakupy, ciekawe czy główka kapusty dotarła na Śląsk w całości? Przysmak z północy świetnym prezentem dla działaczy z Tych.

Rekord - zadowolony. Jak Jurek Mordel (sprawdź teraz). W klubie koledzy, trener też. Nie wiem jak żony, ale pewnie także. Wszyscy grają dla bielszczan, tytuł coraz bliżej. Choć nerwy są, z Katowicami 0:2 i trzeba było odrabiać. Dali radę, po tym poznaje się mistrza. Mają lejce w dłoniach, frajerami nie są. Wygrają w Gdańsku, to mogą całować jedną stronę medalu. A Uniwerek Śląski ma jeszcze megaważny mecz na Remedium, jeszcze są w grze. Witek Zając i Krzysiek Nos mobilizują jak tylko mogą, tu jeszcze będą emocje. I o to przecież chodzi.

Wisła choć już praktycznie straciła szanse na złoto, za to nadrabia efektownymi golami i zagraniami. Najpierw piękna przewrotka Wojciechowskiego i boczna siatka, a za chwilę jeszcze ładniejsza podcinka Douglas’a. To jest ta brazylijska fantazja, tylko klaskać na stojąco. A sam mecz bardzo wyrównany, w końcówce chorzowianie mogli zremisować po strzale Rabczaka, ale i wiślacy mogli zdobyć kolejne gole. Fajnie się oglądało skrót tego spotkania.

Remedium - ewidentny brak koncentracji. Aż cztery gole stracone po SFG (stałych fragmentach gry), nie pamiętam kiedy jakikolwiek zespół stracił wszystkie bramki po takich zagraniach. Staczają się coraz niżej, jeszcze ich broni zapas punktów z pierwszej rundy. GAF na wysokiej fali, pochwaliłem ich tydzień temu to teraz nie ma co dodawać. Za dwa tygodnie wróżę im wyleczenie Gatty z walki o mistrza, tam już śpią.

A na koniec "crème de la crème", totalna jazda bez trzymanki, rock’n’roll i rollercoaster w jednym, czyli AZS Uniwersytet Gdański - Pogoń 04 Szczecin (zobacz skrót meczu). Kwintesencja futsalu, szkoda że więcej goli niż ludzi na trybunach. Na taki mecz siłą zaganiać z ulic, z przystanków, bezdomnych ale przede wszystkim milionerów. Bo to była czysta poezja, piękna muzyka na parkiecie. Wisława Szymborska kontra Ludwig van Beethoven. Co za gole (zwłaszcza Michała Kubika i Marka Bugańskiego), co za emocje. Zaskakująco słabo wypadli bramkarze gości, do tej pory pewne punkty. Nie pomogli. Strzelić siedem goli i nie wygrać, to prawdziwy dramat. Trener zapłacił głową, ale czy to dobra decyzja przed końcem sezonu? Podobno problemy narastały od dłuższego czasu, ale jak się wyrzuca trenera to najlepiej mieć gotową alternatywę. Teraz Żebro steruje, czy to dobre wyjście? Pewnie tymczasowe, jeden fachura już odmówił. Zobaczymy, co latem będzie się działo nad morzem.

Czekam jeszcze na pomeczowy wywiad, w którym ktoś coś powie ciekawego. Zazwyczaj są to bardzo banalne wypowiedzi, które się nudzą po 10 sekundach. A można powiedzieć coś w stylu Radka Majdana, przynajmniej będzie wesoło (zobacz wywiad). No dobra, to żart. Ale można powiedzieć coś charakternego, pomyślcie panowie zawodnicy i trenerzy.

Dzisiaj napiszę o spółce Futsal Ekstraklasa. Już kiedyś, bodajże 10 lat temu Roman Sowiński z Januszem Szymurą i Adamem Kaczyńskim zmęczeni marazmem działaczy PZPN wystartowali z pomysłem pod nazwą "Krajowa Liga Futsalu". Projekt spalił na panewce, gdyż UEFA odpowiedziała, iż nigdy mistrz tych rozgrywek nie będzie mógł wziąć udziału w europejskich pucharach. Działacze PZPN także storpedowali taki zamysł, choć sami nie robili zbyt wiele aby futsal wypromować.

Dopiero układ zawarty po latach z Grzegorzem Lato i Rudolfem Bugdołem pozwolił klubom na wystartowanie z własnymi rozgrywkami pod szyldem spółki Futsal Ekstraklasa. "Emil Wąsacz" czyli Wiktor Napióra, prezes Hurtapu Łęczyca prowadził negocjacje z Robertem Kaczyńskim, managerem z Warszawy, znany wcześniej z działalności w firmy Go&Goal (marketing sportowy) razem ze Zbigniewem Bońkiem. Ten wzięty wizjoner wymyślił, że futsal ma wypełnić lukę pomiędzy rundami T-Mobile Ekstraklasy, czyli piłki nożnej na trawie. Mieliśmy zagrać cały sezon w niecałe 3 miesiące. Nic dziwnego, że kluby wyśmiały taką propozycję. Amerykański samochód, biuro zarządu spółki w domu i pieniądze ze spółki płynęły szerokim strumieniem do kieszeni menago. Kontrakt został tak podpisany, że nie można go było wypowiedzieć przed upływem sześciu miesięcy. Przy rozmowach o zatrudnieniu obecni byli Adam Kaczyński (Jango Gliwice/Mysłowice/Katowice - dobrze, że go wyrzucono bo by zwiedził jeszcze kilka miejscowości) i Dariusz Kupczyk (Kupczyk Kraków). Dodajmy, iż cała trójka w przeciągu niecałego roku zniknęła z futsalu na dobre. Fajna sprawa, podpisać niekorzystną umowę i zniknąć ze środowiska bez jakiejkolwiek odpowiedzialności.

A kto pamięta legendarną już konferencję prasową w Sheratonie z udziałem wynajętego „Cezara”? Przebrany w prześcieradło facet z liśćmi laurowymi dookoła głowy reklamował futsal. Na konferencji zero mediów, obecnych było zaledwie parę osób z klubów. Do tego wymyślono ohydne logo, ściągnięte żywcem z federacji Kanady. Oto owoce działalności tego pana, który wydrenował spółkę z kapitału założycielskiego (12 klubów wpłaciło po 10.000 zł). Już na starcie kluby same strzeliły sobie w stopę.

Potem było już "normalnie", szkoda że pierwszy okres działalności został zupełnie zmarnowany i pozostały po nim tylko długi. Stery na fotelu prezesa przejął Szymon Czeczko, a od sezonu 2013/14 Janusz Szymura. Pojawiła się telewizja Orange Sport, oficjalna piłka (najpierw Select, a teraz Adidas). Wcześniej kluby musiały płacić za transmisję spotkań, obecnie już nie ma takiej potrzeby.

Zakusy na rozgrywki FE miał i nadal ma Kazimierz Greń, który zaraz po otrzymaniu stanowiska prezesa Komisji Futsalu i Piłki Plażowej przeprowadził ofensywną kampanię latem 2013. Tuż przed rozpoczęciem nowego sezonu poplecznicy Grenia mocno namawiali działaczy klubowych obiecując złote góry, aby powrócili pod skrzydła PZPN. Kluby jednak pozostały w spółce.

Teraz pewnie ponownie zacznie się taka sama kampania. A spółka po początkowych perturbacjach działa wreszcie sprawnie, a to dopiero początek. Poza tym prezes PZPN Zbigniew Boniek na lutowym zebraniu w Warszawie zadeklarował przedłużenie umowy na prowadzenie rozgrywek ze spółką Futsal Ekstraklasa. Oby się tak stało, bo każdy pamięta, jakim piątym kołem u wozu PZPN były rozgrywki piłki halowej.

Marketing i rozwój klubu. Podpowiadam działaczom gotowe rozwiązania. Zwłaszcza tym, u których hale świecą pustkami. Dzisiaj już nie wystarczy gospodarzyć otrzymanymi środkami od sponsora/właściciela/uniwersytetu. Ludzie sami nie przyjdą na halę. Trzeba ich czymś zachęcić.

My ruszamy z akcjami promocyjnymi w szkołach w Chojnicach i dookoła naszej miejscowości. Zapraszamy lokalne UKS-y na nasze mecze, dana szkoła dostaje kilkadziesiąt zaproszeń i dzieci przychodzą na mecz wraz z opiekunami. Kilkadziesiąt osób, które przyjedzie na halę i posmakuje futsalu. Przyjdą, zobaczą efektowne widowisko, piękne akcje i takie same gole. A jak się spodoba to wrócą i zapłacą za bilety. I kupią szalik, kubek. Ile klubów sprzedaje pamiątki przed meczem? Bodajże kilka. Oferta jest na razie niewielka, ale stopniowo będziemy ją zwiększać. Do tego dodamy pokazowe lekcje futsalu w trakcie WF prowadzone przez naszych piłkarzy i trenerów. I już pracujemy, aby stworzyć w okolicznych miejscowościach całą siatkę zajęć z futsalu. A najlepsi dołączą do grup młodzieżowych Red Devils.

Historyjka, dla odmiany z dużej piłki. Mecz III ligi na trawie, nowy prezes Wierzycy Pelplin, lokalny rzeźnik mówi do zawodnika w przerwie: "bardzo dobrze k****, zapierdalasz za dwóch, ale teraz usiądź, odpocznij 10 minut i zaraz wracasz na plac".

(opinie wyrażone w powyższym felietonie są prywatnymi poglądami autora, a nie klubu Red Devils Chojnice)

Czytaj dalej...