Marcin Synoradzki

Marcin Synoradzki

"I don't play against a particular team. I play against the idea of losing" - Eric "The King" Cantona

Dziś środa, czyli: FUT5AL HEA7EN

Nasza Futsal Ekstraklasa zadziwia wynikami. Nikt nie chce zdobyć tytułu Mistrza Polski? Szczecin i Bielsko Biała po raz pierwszy tak blisko, strach pęta nogi i głowy zawodnikom. Najpierw Wisła sama się wyeliminowała, teraz Rekord drugi słaby mecz z rzędu, a Pogoń megafrajerzy tygodnia, a nawet sezonu. Mogliby sobie zaśpiewać na melodię Elektrycznych Gitar - "jestem frajer, to widać, słychać i czuć".
Miki 100 goli, pamiątkowe koszulki, piątki, autografy. Ale gdzie biegł jak Katowice wycofały bramkarza? Bum! - numer raz. A potem konkretny wślizg na dwie nogi Maćkiewicza w zupełnie niegroźnej sytuacji, na dodatek w chwili kiedy piłka trafiła z powrotem do Pogoni. Bum! - numer dwa z długiego karnego i znowu oglądają plecy Rekordu. Honorowy prezes dostanie przez was zawału, oszczędzajcie go bo jeszcze się przyda nam wszystkim. Futsal jest piękny.

Po cichu skrada się z tyłu Gatta, która doskoczyła na zaledwie trzy punkty. Choć dosyć szczęśliwie, bo to co my pudłowaliśmy to głowa mała. Nieudacznictwo x 100. Pusta bramka? Za trudne. Cóż, piszę wniosek o powiększenie do FIFA. Najlepiej na całą szerokość hali. Wtedy to dopiero będziemy mocni, nawet "szmatowy" będzie trafiać. Aby mieć jednak pewność, to jeszcze poprosimy bramkarza rywali, żeby poszedł na piwo. Wtedy na konferencji nikt nie powie, że "dzisiaj nam szczęścia brakowało".  A Gatcie tydzień temu nikt nie dawał cienia szansy na mistrzostwo. Ligę kończą meczem w Szczecinie, oj będzie jeszcze bardzo ciekawie. I bardzo dobrze, nie mamy fazy play-off, to drużyny fajnie się starają o emocjonującą końcówkę.

Skrytykowany ostatnio przeze mnie Clearex odpowiedział w najlepszym stylu, pokonując Rekordzistów 3:1. Gdybym ich krytykował od początku sezonu to może by grali o "majstra"? El Kapitano Miro Miozga - mimo upływu lat nadal silny, a może nawet najsilniejszy punkt chorzowian. Dobre pasy, piękny gol plus asysta, ręce same składają się do oklasków. Pociągnie jeszcze Clearex parę lat, jak dobry koń wagoniki w kopalni.

GAF imponuje formą. Trzy efektowne wygrane z rzędu, a jeszcze kilka wygrają. Obudził się po słabej rundzie Diemiszew, Kiełpiński - dwie strzelby grubo wypaliły na Wiśle i walą celnie do dzisiaj. Do teraz Korkowi kręcą się w oczach numery 11 i 17, jak na ruletce. A Gliwice - klub wzorcowo poukładany, stary wyga Roman Sowiński wie jak to robić. Marketingowo także. Wzór. W następnym sezonie silny "contender" do medali. Gliwice urodziły przecież futsal.

GKS Tychy punktuje, Słonina nie gra i robią 6 sztuk. Znaleźli wreszcie hamulcowego. Od początku sezonu trzeba go było dać na spikerkę, albo na mandolinę w przerwie, to byłby spokój w tabeli ;) Oczywiście to żart, Michał jest niezłym grajcarem. Rafał Krzyśka wziął stery w duże ręce i zespół odzyskał charakter od początku drugiej rundy. Dużo za późno, teraz jedyna nadzieja w tym że ktoś się wycofa. No chyba, że stanie się cud.

Tyszanie walczą pomimo tego, że topór już leży na ich szyi, a kat bierze zamach (a ma lepszy niż Andrzej Szłapa w najlepszych chwilach). W przeciwieństwie do Gdańska, który po raz kolejny rozczarował. Gubią punkty z kim tylko się da. W tabeli rundy rewanżowej trzeci od końca (5 pkt), zaledwie punkt więcej od Katowic i dwa od Pyskowic. Odejdzie Kriezel (a raczej na pewno) to będą walczyć o utrzymanie z beniaminkami. Chyba, że działacze wreszcie poukładają klub, bo na razie zawodnicy skupiali się zimą na grze w ligach dookoła Trójmiasta, a teraz na trawie. Na dodatek wiosnę mamy, tam grille rozstawiają, utrzymanie jest, to i wysilać się już nie trzeba. Zresztą nie ma dla kogo, hala co tydzień pusta.

Meczu Remedium z Wisłą niestety nie oglądałem, bo byłem w drodze. Czołówka gubi punkty, to wiślacy mają dużą szansę na wślizgnięcie się na podium. Na złoto już jest za późno, ale srebrny medal? Dlaczego nie? Niemniej to i tak będzie porażka. Ciekawe, co tam się latem będzie działo. Rewolucja nadciąga, nie tylko na Ukrainie. Remedium - spuśćmy zasłonę miłosierdzia. Najgorsi. Trener Waniczek strasznie kurwował w przerwie w Chojnicach. Teraz to już pewnie sobie co mecz układa litanię. Szkoda tylko kibiców, którzy powinni dostawać regularnie proszki od sponsora.

A w pierwszej lidze pierwszy awans - Red Dragons Pniewy. "Well done boys". Zasługują jak mało kto i bardzo się cieszę, że właśnie ta miejscowość powróci do Futsal Ekstraklasy. Bo tam zawsze było ciekawie i kolorowo. Działacze chcą bardzo odbudować futsal w tym mieście, trzy Mistrzostwa Polski do czegoś zobowiązują, choć po Akademii nie ma już śladu. Muszą jednak pomyśleć o dokonaniu kilku wzmocnień, w pobliskim Poznaniu mieszka kilku doświadczonych zawodników, którzy by pomogli w utrzymaniu, kończą się im kontrakty. No i mają pewnie sentyment do tego miasta, gdzie niejeden szampan wypili. Z zagrychą. Oj, smakowało, wszystko w złotym kolorze.

Kolejny temat z twitter’a i facebook’a - duże aglomeracje, czy też raczej mniejsze miasta dla futsalu? Moim zdaniem to drugie. W małych miejscowościach nie ma innych "atrakcji", a to tylko działa na korzyść futsalu, który może się rozwijać bez przeszkód. Nie musimy rywalizować z dużą piłką, z koszykówką czy też siatkówką, bo dzisiaj nie jesteśmy w stanie przebić się z naszą ofertą ponad te dyscypliny.

Zobaczmy, jaka publiczność jest w Pniewach, Pyskowicach, Zduńskiej Woli czy też w Chojnicach. Pełne hale, fajny kulturalny doping bez wulgaryzmów i wyzywania drużyn przyjezdnych. Bez zastraszania, bójek, sektorów buforowych i setek ochroniarzy. Bez wrogości do kibiców przyjezdnych. Człowiek w szaliku Pogoni może usiąść wśród kibiców Gatty. I jeszcze sobie pogadają. Normalność. Wychowujmy swoich kibiców, rozkochajmy ich w futsalu, niech przychodzą całe rodziny. Tutaj nikt z kibiców nie krzyczy np. "Legia to my", co jest wg mnie całkowitą bzdurą. Nie da się ukryć, iż publika z trawy jest często z kulturą na bakier ("hej, jazda z kurwami" to chyba najbardziej popularna przyśpiewka), a przenosiny tych kibiców na halę są niezbyt dobrym pomysłem.

Zastanawiam się, ilu kibiców by miała Pogoń 04 czy też Wisła, gdyby dalej grały jako NPI (protoplasta Pogoni) czy też Krakbet? Myślę, że w granicach 20 osób na mecz. Tak było wcześniej, dobrze to pamiętam. Jak zmienili nazwę pod klub z trawy to dopiero pojawili się widzowie na trybunach. W Szczecinie się to udało, ludzie pokochali futsal i nadal chodzą na mecze, ale w Krakowie z frekwencją jest już dużo słabiej niż w poprzednich sezonach. W Tychach podobnie, kibice GKS-u przestali już chodzić na halę, odpływ jest wyraźny. Widać, iż nie interesował ich futsal, tylko nazwa zespołu.  Nie wiem do końca jak to jest w Głogowie, czy mieli swoich kibiców wcześniej, czy dopiero teraz jak podpięli się pod Chrobrego z trawy. Nie mówię, że jest to złe. To też jest sposób na ściągnięcie kibiców, zainteresowanie futsalem. Ale ja osobiście wolę inną ścieżkę rozwoju piłki halowej.

A inne duże miasta - Gdańsk, Katowice? Pustki na halach, słychać sprzątaczki na korytarzach. To niezbyt przyjemne dla zawodników grać wyłącznie dla swoich rodzin i garstki znajomych. Myślę, że przenosiny do mniejszej miejscowości w pobliżu tych aglomeracji poskutkowałoby dużo większą frekwencją. No i można uzyskać pomoc z lokalnej gminy, bo z urzędu miasta to raczej nie mają na co liczyć.

Gliwice są chlubnym wyjątkiem, nie podpierają się Piastem, ale tu sytuacja jest nieco inna. Mają swoje chlubne tradycje, zapoczątkowane ponad 20 lat temu i kibice o tym pamiętają. I przenieśli się na trybuny na Jasnej 31 z hali Sośnica.

U nas w Chojnicach od początku ruszyliśmy pod własną nazwą. My nie startowaliśmy jako "Chojniczanka Futsal", tylko sami zadbaliśmy, aby kibice przyszli na halę. Tradycję zapoczątkował wymyślony przeze mnie Holiday, potem kontynuowaliśmy to dalej jako Red Devils. I to przy płatnych biletach od samego początku. I mamy kibiców dużo bardziej kulturalnych. Przez 8 sezonów gry w PLF nie mieliśmy ŻADNEGO incydentu, ANI JEDNEJ awantury. Na nasze mecze kibice przychodzą z rodzinami i nie ma potrzeby przygotowania osobnego sektora "rodzinnego", ani tym bardziej klatek dla kibiców przyjezdnych. I nikt z naszych kibiców nie rozbiera się całą trybuną, prezentując w większości średniej jakości muskulaturę z jeszcze bardziej średnimi tatuażami, jak to bywa na dużej piłce. "Futsal is better", jak to wymyślili chłopaki z Pniew.

Koniec świata właśnie nastąpił, no może jeden z tych końców - Falcao12 zakończył karierę w reprezentacji Brazylii po konflikcie z Edsonem Nogueira z federacji CBFS. Przyczyną jest złe traktowanie zawodników podczas zgrupowań kadry narodowej i brak szacunku dla byłych futsalowców. Protest Falcao poparł m.in. Neymar. Ten problem narastał od dłuższego czasu. U nas jeszcze nikt tak nie postąpił, a przecież podobnych powodów było wiele. Szkoda, że już nie ujrzymy lewonogiego "Jastrzębia" w żółtej koszulce (zobacz wideo).

A na koniec mam jeden, na pewno kontrowersyjny pomysł - "dzika karta" w Ekstraklasie Futsalu, tak jak jest to podobnie w innych dyscyplinach halowych. Ale tylko w przypadku wycofania się z rozgrywek jakiegokolwiek zespołu. Czyli jeśli klub X, który utrzymał się w rozgrywkach, a padł finansowo i zrobiło się miejsce, to w to miejsce spółka FE (organizator rozgrywek) ma możliwość zaprosić klub, który jest gotowy do gry już teraz (przykładowa opłata w zakresie 50.000-100.000 zł). Silna liga to silny futsal. Oczywiście kluby z miejsc 11 i 12 spadają z ligi, a zwycięzcy z poszczególnych grup I ligi awansują do FE, tu nie chodzi o zmienianie dotychczasowych zasad awansów i spadków. Ciekawe co na to powiecie? Zapraszam na twittera @MarcinhoSE7EN.

Kończąc felieton, jakiś czas temu w Polsce odbywał się turniej. Wszystkie drużyny przybyły drogą lotniczą, jedynie Gruzja podróżowała autobusem. Całe 60 godzin jechali bez przerwy. Tutaj wszyscy zdziwieni, jak dali radę, a kierownik Gruzinów na to - "daliśmy radę, bo kierowca wypił więcej wódki niż autokar benzyny".

(opinie wyrażone w powyższym felietonie są prywatnymi poglądami autora, a nie klubu Red Devils Chojnice)

Czytaj dalej...

Dziś środa, czyli: FUT5AL HEA7EN

Ostatnio rozmawiałem na twitterze z Rafałem Krzyśką, Rafałem Piszczkiem (Heiro Rzeszów) i Frane Despotovicem na temat szkolenia młodzieży i przyszłości futsalu w Polsce. U nas wiele klubów trawiastych zabrania młodzieży trenować piłkę halową. A przecież gwiazdy światowej piłki często właśnie od futsalu zaczynały.

W Brazylii gra na hali jest ważnym elementem szkolenia, stamtąd umiejętności fantastycznej gry na małej powierzchni wynieśli Ronaldo, Ronaldinho i wielu innych. Cristiano Ronaldo i Messi także trenowali futsal. A u nas "trenerzy" zabraniają gry, która kształtuje szybką orientację i wymusza podejmowanie błyskawicznych decyzji, no i rozwija technikę. No bo przecież to szkodliwe, ten cały futsal, tfu!!!

No a potem mamy takie coś (zobacz wideo). Zupełnie przypadkowo przełączyłem na Canal+ w poniedziałkowy wieczór. Właśnie zaczynała się druga połowa meczu Cracovia - Jagiellonia. Rzut rożny dla Jagi i obserwujemy "taniec z gwiazdami", najpierw machnął się obrońca, a potem napastnik przelobował stadion. "Ch... tam z meczem, kaska się zgadza, płacić prezesy w terminach bo idziemy do galerii na szoping". Ot, zwykły mecz polskiej ligi kopanej na trawie. Nie muszę chyba dodawać, że od razu przełączyłem na inny kanał.

Na halach zimą dzieciaki z klubów trawiastych grają turnieje piłkarskie na bramki 2x5 metrów dużą piłką, która skacze im pod sufit. Czysta głupota i krótkowidztwo. A potem oglądamy mecz reprezentacji Polski 11-osobowej, a tam żaden zawodnik nie umie wygrać pojedynku jeden na jeden, nie mówiąc już o grze kombinacyjnej pod pressingiem rywali. A jak przyjdzie rywalizować na małej powierzchni to kończy się tak jak 12 lat temu, kiedy Clearex zdemolował Wisłę Kraków o czym pisałem tydzień temu. Nic się nie zmieniło od tamtego czasu, polskie drużyny od T-Mobile Ekstraklasa po sam dół grają to samo, czyli piach.

A wystarczy spojrzeć drużyny takie jak na FC Barcelona, albo obecnie Bayern Monachium. Czyż to nie jest granie właśnie w futsal na dużym boisku? Bardzo szybka gra z pierwszej piłki, bez zbytniego holowania, błyskawiczne odegrania krótkimi podaniami, dokładnie do partnera. Tak też gra Hiszpania, w spotkaniach z udziałem tych drużyn można zaobserwować wiele sytuacji rodem z parkietu. I jak widać, są efekty - całe wiadra medali i pucharów tyle, że można otworzyć punkt skupu złomu.

Żeby nie popaść w samozachwyt, teraz o słabościach futsalu - kto wie, ilu Mistrzów Polski gra w rozgrywkach PLF? Zaledwie dwa kluby - Clearex Chorzów, który jest już tylko cieniem 5-krotnego Mistrza i najnowszy, Wisła Krakbet. Jeszcze gdzieś tam na obrzeżach futsalu (II liga) pogrywa Cuprum Polkowice (2 tytuły), a dzięki osobie Romana Sowińskiego GAF Jasna Gliwice częściowo może czuć się spadkobiercą PA Nova (5 mistrzostw).

Baustal Kraków (2 MP), Hurtap Łęczyca (1 MP) - kolosy na glinianych nogach. Bez grup młodzieżowych, bez jakiegokolwiek szkolenia, z udziałem ściągniętych za dużą kasę piłkarzy. Mieli swoje pięć minut chwały. Zbudowano sukces na krótką metę, ale teraz nikt już o nich nie pamięta. I bardzo dobrze, bo takie kluby nie mają racji bytu. Historia się powtarza regularnie, gdy kończy się kasa albo kaprys prezesa to "finito, arrivederci".

Wyjątkiem tutaj jest istniejąca ponad 10 lat Akademia FC Pniewy (3 MP), ale i tu skończyły się pieniądze i przygoda z futsalem. A może trzeba było iść drogą prezesa Wolnego, ograniczyć wydatki i po prostu istnieć? Poczekać na lepsze czasy, trzeba być optymistą jeśli kocha się ten sport!!!

A kto pamięta inne zespoły? TPC Komputery Legnica, Agra Marioss Opole, Inpuls Siemianowice, Grembach Łódź, Radan Gliwice - to były całkiem silne ekipy. I tu jest słabość futsalu, jak kończy się pasja działaczy i pieniądze, to nikt już tego potem nie wskrzesi. Brak historii, tego angielskiego "heritage" czyli dziedzictwa. Jak Chojniczanka upadła na poziom okręgówki to nie została zlikwidowana, tylko powstał zarząd złożony z nowych ludzi i podźwignął klub na niespotykany wcześniej poziom. A gdyby nagle  Janusz Szymura, Piotr Wawro, Zdzisław Wolny powiedzieli "STOP", to prawdopodobnie Rekord, Wisła i Clearex przestałyby istnieć w jednej chwili i nikt by nie przejął tych klubów aby kontynuować dzieło poprzednika.

Kolejna słabość to portale futsalowe. Kto pamięta ile ich było? polskifutsal.pl, futsal-info.pl, czasfutsalu.pl, 40minut.pl - wszystkie martwe, albo ledwo zipią. Tak naprawdę pozostał jeden, jedyny futsal-polska.pl - to naprawdę śmiech na sali, że mając aspiracje aby stać się sportem rozpoznawalnym nawet we własnym środowisku nie ma chętnych aby pisać o futsalu. Jak media ogólnopolskie o nas w ogóle nie wspominają, to jeszcze branżowe padają jeden za drugim bo kończą się dobre chęci redaktorów, którzy piszą za darmo o naszym sporcie.

A już nie mówię o stronach klubowych. GKS Futsal Tychy - zdechła (ostatni news z września 2013), Euromaster Głogów - podobnie (ostatnio aktualizowana 22 stycznia 2014). Jak kluby lekceważą tak ważną sprawę wizerunku zewnętrznego, to już ręce same opadają. Są to szkolne błędy działaczy, którzy najlepiej by czekali przy stoliku, aby sponsorzy ustawili się w kolejce z walizkami pieniędzy. Jak nie sprzedamy produktu o nazwie Futsal Ekstraklasa w nowoczesnym opakowaniu to nigdy się nie wygrzebiemy z dziury, w której tkwimy.

Play Off, albo Final Four po lidze - obowiązkowo. Zwykła liga mecz i rewanż jest po prostu nudna. A my musimy stworzyć produkt, który można pokazać całej Polsce w TV. I zachęcić sponsorów do inwestowania. Powtórzę kolejny raz - SPRZEDAWAĆ EMOCJE - to, czego tak brakuje na trawie. Tutaj możemy zaoferować coś dużo bardziej ciekawszego, ale do tego potrzebne są mecze o najwyższą stawkę. Co tydzień.

My w zeszłym sezonie przygotowaliśmy promocyjne video Red Devils (zobacz wideo), myślę, że każdy klub powinien mieć taką flagową zajawkę. I materiały klubowej telewizji (na trawie wzorem jest Korona TV z Kielc) publikowane regularnie na youtube.

Tutaj wzorem do naśladowania jest nowo powstały klub - KS Credo Futsal Piła. Od samego początku działa bardzo profesjonalnie, proszę prześledzić wpisy na ich profilu na Facebooku i stronie klubowej. Pomimo gry w II lidze PLF to już marketingowo należą do ekstraklasy. I jestem pewien, że sportowo także szybko osiągną sukces, bo to jest właściwa droga rozwoju.

No i szkolenie, bo to leży w powijakach. Kluby z poważnym futsalowym szkoleniem można policzyć na palcach jednej ręki. Oczywiście najlepszym przykładem jest tutaj Rekord, który w rozgrywkach młodzieżowych kolekcjonuje medale różnych kolorów. Tam jest wszystko poukładane i tak być powinno w każdym klubie Futsal Ekstraklasy. Rozumiem, że brakuje pieniędzy na wiele spraw, ale należy myśleć przyszłościowo. No chyba że nasz klub jest tylko na "chwilę", tak jak wcześniej omówione. Na młodzież można dostać granty z konkursów, wystarczy dobrze przygotować ofertę i dostaniemy kasę na pensję trenera, wynajem hali i stroje dla juniorów. No ale trzeba chcieć, usiąść i przygotować materiały a nie czekać na mannę z nieba. Czasy, że przyszedł sponsor i rzucił na stół sto milionów dolarów, "chłopaki, grajta se" już się skończyły i nie wrócą.

Moim zdaniem przez najbliższe 10 lat polska kadra nie ma co liczyć na jakiś sukces. Bo stoimy w miejscu od kilkunastu lat, a świat poszedł do przodu. Bo nie mamy klasowych piłkarzy, jeden Budniak wyjechał z Polski na kilkanaście miesięcy i już wrócił. Żadnego polskiego futsalowca nikt nie chce do poważnej ligi (oprócz Kriezela, podobno). Dopóki nie stworzymy "źródełka", które będzie dawać co roku dopływ świeżej krwi to nie ma co liczyć na cokolwiek. A tu jest duża rola Komisji Futsalu. Tu najwięcej oni mogą pomóc. Bo na razie juniorom to możemy zaoferować rok treningów i jeden turniej finałowy w swojej grupie wiekowej. Śmiesznie mało, prawda? Powinny powstać ligi wojewódzkie, sędziowie miejscowi, bez wpisowego. Wszystko z pomocą od okręgów, wspomaganych przez Komisję Futsalu. A z najlepszych tworzymy kadry wojewódzkie i gramy turnieje o Mistrzostwo Polski okręgowych ZPN. To wcale nie jest takie trudne do zorganizowania. Trzeba tylko chcieć. No ale wygodniej jest bujać się z seniorami po całej Europie i zwiedzać kolejne kraje na koszt federacji.

Dużo musi się zmienić w polskim futsalu. Ogromnie dużo. Począwszy od Komisji Futsalu aż po kluby. Bo teraz to jest totalna prowizorka i amatorka, i tak jesteśmy postrzegani na zewnątrz. Trawa jest dużo lepiej opakowana i jak widać umie się sprzedać pomimo nędznego poziomu sportowego. Tylko profesjonalizacja wszystkich działań może wypromować futsal. Nie ma od tego odwrotu, chyba że dalej wszyscy chcą się kisić we własnym sosie.

W tym tygodniu obejrzałem w internecie skróty spotkań dwumeczu Polska - Cypr i finału Pucharu Hiszpanii w futsalu pomiędzy Inter Movistar a El Pozo Murcia (zobacz skrót meczu). Liga jest regularnie pokazywana w Orange Sport, pytanie dlaczego kadra nie jest? No jest w necie - super, szkoda że nagrywana kalkulatorem jak to ktoś napisał na twitterze. To też oznaka słabości dyscypliny. A podobno jeśli chodzi o kadrę to wszystko działa bez zarzutu i zmierza ku doskonałości doskonałej.

Polacy w pierwszym meczu ewidentnie zlekceważyli rywali, na szczęście w drugim już było dużo lepiej. Bramki padały po ładnych, składnych akcjach, dużo było gry zespołowej i to cieszy. Moim zdaniem, i nie tylko moim to był niemal najlepszy skład jaki w obecnej chwili mógł zagrać. Szkoda, że Tomek Kriezel nie został powołany, bo ten piłkarz powinien już grać w seniorach, a nie w U-21.

A jeśli chodzi o mecz reprezentacji U-21 w Pruszkowie - frekwencja nawet nie fatalna, wręcz żałosna. Dlaczego Komisja Futsalu, czyli gospodarz meczu nie zadbała o rozreklamowanie spotkania? A wystarczyłoby rozdać w gimnazjach i liceach bezpłatne wejściówki, rozwiesić plakaty na mieście, dać reklamę w  lokalnej prasie i TV, trochę inwencji panowie!!! Zamiast wysyłać do klubów "lojalki" gotowe do podpisu, zróbcie coś dobrego dla futsalu. Jeszcze więcej dobrego, bo już jest super, przecież tak wynika z raportu złożonego w PZPN. Ale od nadmiaru głowa nas nie rozboli.

Finał Pucharu Hiszpanii był świetnym widowiskiem, choć gol w ostatniej sekundzie meczu ewidentnie zawalił bramkarz El Pozo Murcia. Na takim poziomie puścił niezłą szmatę, kiedy wszyscy szykowali się już do dogrywki. W trakcie ostatnich czterech sezonów El Pozo trzykrotnie grało w finale i trzy razy schodzili pokonani, tu im idzie znaczniej gorzej niż w lidze, którą w przeciągu ostatnich dziewięciu sezonów wygrywali aż sześciokrotnie. A tak przy okazji, to była już 25 edycja w Hiszpanii, która jest kolebką europejskiego futsalu. Z kolei Inter Movistar Madrid pewnie zmierza po dublet, no ale co mają zrobić jak gra u nich Ricardo Filipe da Silva Braga. Nie znacie? To jest właśnie ten słynny Ricardinho, który lewą nogą otwiera szampana. Po sześciu "chudych latach" wreszcie się odbudowali i imponują wysoką formą. Hala na 4.500 osób, zazwyczaj wypełniona po brzegi. Chce się grać, chce się kiwać i robić tricki. Jest dla kogo. Michał Kubik by się tam nadawał, mój kolega z twittera ;)

A jeszcze historyjka. Pewien zespół dostał wyraźnie w ryj 0:6, jak to się mówi "najniższy wymiar kary", a trener przegranych - "chłopaki, trzy boczne siatki, dwie poprzeczki i słupek, mecz wyrównany, nie było tak źle" :)

(opinie wyrażone w powyższym felietonie są prywatnymi poglądami autora, a nie klubu Red Devils Chojnice)

Czytaj dalej...