Czerwone Diabły z pucharem!
Klątwa gospodarza pucharowego Final Four trwa. Odkąd w 2011 roku trofeum to we własnej hali wywalczyła Wisła Kraków, nikomu nie udało się zdobyć Halowego Pucharu Polski na własnym terenie. W tym roku w półfinale z Rekordem Bielsko-Biała przegrała Gatta Active Zduńska Wola, stawiana jako faworyt rozgrywek. W finale Rekord zmierzy się z Red Devils Chojnice.

01.05.2016 godz. 15:00
Red Devils Chojnice - Rekord Bielsko-Biała
2:1 (1:1)
Bramki: Oleksandr Bondar (13), Przemysław Laskowski (27) - Łukasz Biel (9).
Od pierwszych minut mecz miał wyrównany przebieg i choć nie stał na jakimś oszałamiającym poziomie, to mógł rozemocjonować dość skromną niestety widownię. Z początku delikatną optyczną przewagę wypracowali sobie chojniczanie. Na ich drodze stał jednak świetnie spisujący się Michał Kałuża. Jeśli bramkarz Rekordu w takim wieku (ma zaledwie 18 lat) jest tak pewnym punktem swojej drużyny, to tylko życzyć mu, żeby wciąż się rozwijał, bo czekać go może naprawdę niezła kariera. Bielski golkiper bronił we wręcz beznadziejnych sytuacjach - jak w 7. minucie, gdy w ciągu kilkunastu sekund obronił uderzenie Sebastiana Wojciechowskiego, dobitkę Michała Holy'ego, 2 inne strzały Czecha oraz bombę typową dla Oleksandra Bondara. Rekord również swoje sytuacje miał, najbliżej trafienia był bodaj Artur Popławski, ale z każdą minutą przewaga chojniczan wydawała się coraz wyraźniejsza. I właśnie wtedy, w najmniej spodziewanym momencie, wynik otworzył Łukasz Biel. Były reprezentant młodzieżówki wykorzystał krycie na radar przez Wojciechowskiego i pewnie wykorzystał podanie od Piotra Szymury, którego z kolei mało zdecydowanie atakował Witalij Koleśnik.
Po bramce bielszczanie jakby nabrali pewności siebie, bo szybko mogli podwyższyć rezultat. Ładnym strzałem z dystansu popisał się Roman Wachuła, co z problemami wybronił Mario Modrusan. Jeszcze bliżej podwyższenia był Biel, który przymierzył w obramowanie bramki. Niewykorzystane sytuacje się zemściły - w 13. minucie wyrównał Bondar strzałem z 12. metra, przy czym w pokonaniu broniącego wszystko Kałuży pomógł mu rykoszet. Do końca pierwszej połowy chojniczanie mieli więcej sytuacji - raz niewiele zabrakło do zamknięcia wgrania Patrykowi Laskowskiemu, kolejne, ale nieskuteczne już pociski wysyłał także najlepszy strzelec ekstraklasy - Bondar.
Druga połowa rozpoczęła się od akcji Witalija Koleśnika, który sam pociągnął prawą stroną, lecz jego strzał minimalnie minął słupek bramki Kałuży. Dwukrotnie swoich szans próbował też z ostrego kąta Oleksandr Bondar. Na gola trzeba było czekać jednak do 27. minuty. Wówczas cudowne podanie Michała Holy'ego, idealnie pomiędzy Kałużę a Artura Popławskiego, wykorzystał Przemysław Laskowski. Jak się okazało, było to decydujące trafienie, choć po stracie bramki Rekord zdecydowanie przycisnął. Nie tylko jednak Kałuża miał swój dzień. Dobrze spisywał się też Mario Modrusan. Chorwat obronił m.in. strzał Łukasza Biela i dobitkę Piotra Szymury oraz uderzenia Popławskiego i Jana Janovskiego. Dwie stuprocentowe okazje miał też z drugiej strony Bondar - dwukrotnie stawał oko w oko z Kałużą i dwukrotnie zwycięsko wychodził z tego pojedynku młody bramkarz Rekordu!
Na nieco ponad dwie minuty przed końcem Andrzej Szłapa wycofał bramkarza. Poskutkowało to jednym dobrem strzałem Janovskiego i dwoma groźnymi uderzeniami Michała Marka. Wynik jednak się nie zmienił. Red Devils pierwszy raz wywalczyli Halowy Puchar Polski i wygrali 30 tys. zł nagrody od PZPN. Najlepszym zawodnikiem finału wybrano Witalija Koleśnika. Co ciekawe, to wcale nie koniec rywalizacji Czerwonych Diabłów z Rekordem. Okazja do rewanżu dla tych ostatnich będzie już w najbliższą niedzielę, gdy obie drużyny zmierzą się w pierwszym pojedynku o brązowe medale.
Po bramce bielszczanie jakby nabrali pewności siebie, bo szybko mogli podwyższyć rezultat. Ładnym strzałem z dystansu popisał się Roman Wachuła, co z problemami wybronił Mario Modrusan. Jeszcze bliżej podwyższenia był Biel, który przymierzył w obramowanie bramki. Niewykorzystane sytuacje się zemściły - w 13. minucie wyrównał Bondar strzałem z 12. metra, przy czym w pokonaniu broniącego wszystko Kałuży pomógł mu rykoszet. Do końca pierwszej połowy chojniczanie mieli więcej sytuacji - raz niewiele zabrakło do zamknięcia wgrania Patrykowi Laskowskiemu, kolejne, ale nieskuteczne już pociski wysyłał także najlepszy strzelec ekstraklasy - Bondar.
Druga połowa rozpoczęła się od akcji Witalija Koleśnika, który sam pociągnął prawą stroną, lecz jego strzał minimalnie minął słupek bramki Kałuży. Dwukrotnie swoich szans próbował też z ostrego kąta Oleksandr Bondar. Na gola trzeba było czekać jednak do 27. minuty. Wówczas cudowne podanie Michała Holy'ego, idealnie pomiędzy Kałużę a Artura Popławskiego, wykorzystał Przemysław Laskowski. Jak się okazało, było to decydujące trafienie, choć po stracie bramki Rekord zdecydowanie przycisnął. Nie tylko jednak Kałuża miał swój dzień. Dobrze spisywał się też Mario Modrusan. Chorwat obronił m.in. strzał Łukasza Biela i dobitkę Piotra Szymury oraz uderzenia Popławskiego i Jana Janovskiego. Dwie stuprocentowe okazje miał też z drugiej strony Bondar - dwukrotnie stawał oko w oko z Kałużą i dwukrotnie zwycięsko wychodził z tego pojedynku młody bramkarz Rekordu!
Na nieco ponad dwie minuty przed końcem Andrzej Szłapa wycofał bramkarza. Poskutkowało to jednym dobrem strzałem Janovskiego i dwoma groźnymi uderzeniami Michała Marka. Wynik jednak się nie zmienił. Red Devils pierwszy raz wywalczyli Halowy Puchar Polski i wygrali 30 tys. zł nagrody od PZPN. Najlepszym zawodnikiem finału wybrano Witalija Koleśnika. Co ciekawe, to wcale nie koniec rywalizacji Czerwonych Diabłów z Rekordem. Okazja do rewanżu dla tych ostatnich będzie już w najbliższą niedzielę, gdy obie drużyny zmierzą się w pierwszym pojedynku o brązowe medale.
Etykiety