{youtube}http://www.youtube.com/watch?v=juovjSvOKME{/youtube}

Drugie zwycięstwo polskiej młodzieżówki

Reprezentacja Polski U-21 pokonała w drugim sparingu swoich rówieśników z Mołdawii 3:1 (1:0). Biało-czerwoni strzelili... wszystkie 4 gole.

PolskaPolska U-21 - MołdawiaMołdawia U-21
3:1

Bramki: Tomasz Kriezel (2), Mateusz Omylak (25), Przemysław Siuchno (37) - Przemysław Siuchno (39 - samobójcza).
Żółta kartka: Adam Wachoński (Polska).
Sędziowali: Tomasz Frąk i Sebastian Stawicki (Polska).
Polska U-21: Michał Widuch (Maciej Foltyn) - Tomasz Kriezel, Michał Grecz, Jakub Sojka, Adam Wachoński, Przemysław Siuchno, Marek Bugański, Paweł Bogucki, Bartłomiej Sitko, Mateusz Omylak, Mateusz Jedliński, Paweł Martyn, Mateusz Stolarski.
Mołdawia U-21: Sergiu Burduja (Maxim Frunza) - Alexandr Nedostup, Mihai Capatina, Cristian Obada, Alexandru Grigorescu, Lilian Bulicanu, Maxim Bolocan, Adrei Miron, Sergiu Spac, Maxim Vlasov, Dionis Ciopa, Mihai Dodon, Andrei Timpeu.

Tym razem zawodnicy Gerarda Juszczaka rozpoczęli z dużym animuszem i już po dwóch minutach objęli prowadzenie. Dwójkową akcję Michała Grecza z Tomaszem Kriezelem skutecznie zakończył ten ostatni. Zespół gości schował się za podwójną gardą, murując dostęp do bramki, niestety Polacy zamiast się rozkręcać zwolnili grę i z nielicznymi wyjątkami przestali stwarzać sobie dogodne sytuacje. Świetnie grali za to w defensywie. Dość powiedzieć, że Mołdawianie pierwszy celny strzał oddali dopiero w 11. minucie, a przez całą pierwszą połowę nie potrafili stworzyć na dobrą sprawę żadnego zagrożenia pod bramką Michała Widucha. Ale i po polskiej stronie okazji było jak na lekarstwo, najlepszą w 12. minucie zmarnował Kriezel, który po odbiorze i podaniu od Jakuba Sojki znalazł się sam przed Sergiu Burdują. Kapitan naszej kadry niepotrzebnie próbował jeszcze odgrywać w tej sytuacji do kolegi, zamiast samemu uderzać, a wtedy za piłką zdążyli wrócić obrońcy.

Trener Juszczak musiał chyba w szatni trochę potrząsnąć zawodnikami, bo ponownie Polacy zdominowali także początek drugiej połowy, czego skutkiem był gol na 2:0 Mateusza Omylaka w 25. minucie. Ponownie jednak szybko strzelona bramka uśpiła futsalistów z orzełkiem na piersi, tak że licznie zgromadzeni w hali w Pniewach kibice nie obejrzeli wielkiego widowiska. Trzeci do raz do siatki trafił dopiero w 37. minucie Przemysław Siuchno, wykorzystując zamieszanie po rzucie rożnym, ale wówczas trener rywali wypuścił już na parkiet głębokie rezerwy. Skończyć mecz chciał jednak pierwszą czwórką, co przyniosło skutek nieoczekiwaną honorową bramką dla Mołdawian. Tyle, że jej strzelcem był... Siuchno, zamykając wgranie na długi słupek Alexandru Grigorescu w sposób wręcz idealny. Gdyby był to gol we "właściwą" stronę, byłoby to niewątpliwie najpiękniejsze trafienie w tym dwumeczu. W końcówce Polacy próbowali jeszcze gry w przewadze, nie stworzyli jednak w ten sposób żadnej dobrej sytuacji, a raz tylko cudem uniknęli straty kontaktowego gola, gdy Grigorescu niewiele pomylił się uderzając z własnej połowy.

Cieszyć więc może, że polscy juniorzy znów zaczęli grać (był to pierwszy oficjalny mecz od października zeszłego roku i potyczek z Włochami), ale nie oszukujmy się - w dwumeczu z Mołdawią wypadliśmy niewiele mniej blado od przeciwników. Część zawodników ewidentnie odczuwała już trudy sezonu, po innych widać było, że kadra to dla nich przynajmniej tymczasem za wysokie progi. Kolejnym sprawdzianem dla drużyny Gerarda Juszczaka będzie wrześniowy Turniej Państw Wyszehradzkich.