Fiasko fot. Aśka Żmijewska (facebook.com/futsalovee)

Fiasko

Polska przegrała z Finlandią w drugim dniu turnieju eliminacyjnego w Krośnie i szanse awansu do finałów Mistrzostw Europy zmalały do minimum.
 

PolskaPolskaFinlandia - Finlandia
2:3

Bramki: Sebastian Wojciechowski (18), Artur Popławski (27) - Mikko Kytölä (13), Jukka Kytölä (26), Joni Pakola (30).
Żółte kartki: Michał Kubik, Daniel Krawczyk - Juha-Pekka Torvinen, Miika Hosio, Arash Muridiyazd, Antti Teittinen.
Sędziowali: Nuno Bogalho i Eduardo Fernandes Coelho (Portugalia).
Polska: Rafał Krzyśka (Kamil Lasik) - Sebastian Wojciechowski, Artur Popławski, Daniel Krawczyk, Michał Marciniak - Igor Sobalczyk, Paweł Budniak, Dominik Solecki, Marcin Mikołajewicz, Michał Kubik (Łukasz Tubacki, Michał Wojciechowski, Mikołaj Zastawnik).
Finlandia: Juha Ojanperä (Juha-Matti Savolainen) - Jukka Kytölä, Mikko Kytölä, Miika Hosio, Arash Muridiyazd - Sergei Korsunov, Joni Pakola, Juha-Pekka Torvinen, Petri Grönholm, Jani Korpela, Antti Teittinen (Timor Inapshba).
 
Na początku muszę przyznać - myliłem się. Konkludując poprzedni mecz z Białorusią napisałem, że żeby zdobywać gole i wygrywać, trzeba celnie strzelać w bramkę. Nie trzeba. Finowie tylko raz pokonali bowiem Rafała Krzyśkę bez pomocy Polaków - gdy Mikko Kytölä zdobywał gola na 1:0. Za drugim razem piłkę do własnej siatki skierował Daniel Krawczyk. Za trzecim, po strzale Joniego Pakoli, piłka przeszłaby daleko obok słupka, gdyby nie rykoszet od Michała Marciniaka. W całym meczu wg statystyk Polacy oddali 39 strzałów, z czego 16 w światło bramki. Rywale - odpowiednio tylko 15 i 5. I to wystarczyło. Bez cienia wątpliwości biało-czerwoni cały mecz przeważali i końcowy rezultat jest niesprawiedliwy. Niestety wybraliśmy sobie taką dyscyplinę, w której not za styl nie przyznają, a przynajmniej nie ma ona znaczenia dla wyniku.

Zacznijmy jednak od początku, a był to początek w wykonaniu naszych zawodników niemrawy. Wprawdzie nogi nie były tak ciężkie, jak dzień wcześniej z Białorusią, ale Polacy nie zachwycali. Próbną salwę przeciwnicy odpalili już w 9. sekundzie, a czujność Rafała Krzyśki sprawdził Mikko Kytölä. Skupieni na obronie Finowie taktykę ofensywną mieli prostą jak drut - daleki przerzut do zawodnika czającego się pod polską bramką, próba pojedynku jeden na jeden, a po wybiciu piłki wznowienie schematem z autu lub kornera. Nie przynosiło im to specjalnego powodzenia, ale ataki biało-czerwonych rozbijali skutecznie. Albo prawie skutecznie, bo od czasu do czasu udawało się zagrozić bramce Juhy Ojanpery. Najpierw indywidualnie kontrę przeprowadził Daniel Krawczyk, lecz piłkę tuż przed linią końcową zdążył zatrzymać Jukka Kytölä. W 6. minucie ten sam zawodnik sfinalizował obok słupka wgranie z autu Sebastiana Wojciechowskiego. Chwilę później zawodnik Wisły Krakbet wysoko odebrał piłkę rywalowi, minął go, a widząc wychodzącego z bramki Ojanperę, oddał na środek do nadbiegającego "Krawca". Zanim zduńskowolanin zdołał się jednak złożyć do strzału na pustą bramkę, powracający golkiper wybiciem na róg wyjaśnił całą sytuację. W międzyczasie goście odpowiedzieli tylko próbą Anttiego Teittinena, który uderzał ze środka boiska do pustej bramki, po niepewnej interwencji Krzyśki. Gdy w 12. minucie ciągle szarpany i popychany Krawczyk zdołał jakimś cudem oddać strzał, a dobitkę nad poprzeczką posłał Artur Popławski, wydawało się, że w końcu polska nawałnica osiągnie swój cel. Tymczasem stało się zupełnie inaczej. Sebastian Wojciechowski nie zdołał przeciąć wgrania z autu Jukki Kytöli, a brat tego ostatniego dzięki temu miał całkowicie odsłoniętą bramkę - huknął w samo okienko, nie dając szans Krzyśce. Gol z niczego? Jak widać proste środki wystarczyły. W rewanżu Marcin Mikołajewicz wreszcie zdołał na pivocie zgrać dobrą piłkę do kolegi, tym razem Igora Sobalczyka, który próbował zaskoczyć Ojanperę strzałem zewnętrzną częścią buta. Ale fiński golkiper czuwał na posterunku. Dał się pokonać dopiero w 18. minucie Sebastianowi Wojciechowskiemu. Wiślak przeciął podanie wszerz boiska, popędził samotnie na bramkę, w swoim stylu minął "ruletą" obrońcę (było łatwiej o tyle, że ten już praktycznie leżał) i nie podawał do lepiej ustawionych kolegów, a czubkiem buta skierował jeszcze piłkę w kierunku bramki. Po rykoszecie od bramkarza futbolówka wpadła do siatki, a kibice w hali w Krośnie wystrzelili w górę z radości.

Druga połowę nasi reprezentanci mogli rozpocząć od mocnego uderzenia. Michał Marciniak dostał dobre dalekie podanie od Rafała Krzyśki, ściągnął na siebie dwóch obrońców i zgrał do Daniela Krawczyka. Ten ostatni miał odsłoniętą całą bramkę, ale swoją bombę posłał... w spojenie słupka z poprzeczką. Później, po pięciu minutach lekkiego chaosu, przerwanego tylko akcją, po której niewiele do dostawienia nogi zabrakło Marcinowi Mikołajewiczowi, zdarzyła się feralna 26. minuta. Daleką piłkę przyjął pod polskim polem karnym Jukka Kytölä, a kryjący go Krawczyk nie zrozumiał się z Krzyśką, w efekcie czego piłka po trafieniu w nogę zawodnika Gatty wolno wtoczyła się do siatki. Polacy reklamowali jeszcze przewinienie Fina, który w końcowej fazie przyblokował rozpaczliwie interweniującego golkipera, ale sędziowie wskazali na środek boiska i o ich błędzie w tej sytuacji nie może być mowy. Na szczęście szybko, bo po minucie wyrównał Artur Popławski, po zresztą dość ciekawej sytuacji. Nasi zawodnicy dwukrotnie identycznie rozegrali stały fragment - za pierwszym razem strzał kapitana Polaków został zablokowany, przy drugiej próbie okrzyków "gramy to samo" było tyle, że chyba nawet nierozumiejący polskiego języka rywale powinni wiedzieć, co się szykuje. A i tak dali się zaskoczyć, a Popławski uderzeniem od słupka doprowadził do wyrównania. W 29. minucie powinno być 3:2, gdyż rywale podarowali nam prezent w postaci rzutu wolnego z linii pola karnego. Popławski huknął jak z armaty, ale bramkarz zdołał odbić piłkę, a poprawka poleciała wysoko nad poprzeczką.

I znów - okres burzy i naporu gospodarzy krośnieńskiego turnieju zakończył się bramką dla Finów. Kolejna pozornie niegroźnie wyglądająca sytuacja - aut, zagranie na środek do Joniego Pakoli, który uderza mocno, ale piłka nie leci w światło bramki. Niestety ociera się po drodze o Michała Marciniaka i kompletnie zaskakuje Krzyśkę. Czasu było jeszcze sporo. Rywale zaczęli odczuwać skutki narzucenia wysokiego tempa przez Polaków, coraz częściej nie nadążali z obroną i coraz częściej faulowali, w 33. minucie notując na swoim koncie 5. przewinienie. Szóstego oczywiście nie było, a tylko żółte kartki za symulowanie otrzymali Michał Kubik i Daniel Krawczyk. Polacy imali się różnych środków - dwukrotnie Ojanpera zatrzymywał uderzenia Dominika Soleckiego, strzelali też Paweł Budniak (który na boisku pojawił się po raz pierwszy w 35. minucie!), Daniel Krawczyk (który szczęścia był najbliżej - minął golkipera, ale z w ostatniej chwili piłkę wybił z bramki Antti Tettinen) czy Artur Popławski (trafienie w zewnętrzną część słupka), aż w końcu równo 106 sekund przed końcem do gry w przewadze wyszedł Igor Sobalczyk. Nie pomogło. Strzał Kubika i dobitkę Krawczyka obronił Ojanperä, a uderzenie równo z syreną Michała Marciniaka przeleciało obok słupka.

Czego zabrakło? Skuteczności - to wiadomo. Na rozliczenia przyjdzie jeszcze czas, ale jak pięknie byśmy nie grali, to przegraliśmy z drużyną, której ofensywa praktycznie nie istniała. To był zresztą mecz paradoksów, począwszy od tego, że bramkę wyrównującą w pierwszej połowie strzelił najsłabszy zawodnik na boisku, a kończąc na tym, że wygrała drużyna słabsza. Za rok nikt jednak nie będzie pamiętał, że graliśmy przyzwoicie (bo nie świetnie). Teraz trzeba dać z siebie wszystko z Włochami - jak zapowiadał na konferencji prasowej Artur Popławski - nie 200, a 300%. Obojętnie, czy matematyczne szanse będą, czy wcześniejszy mecz Białorusinów z Finami rozstrzygnie kwestię drugiego miejsca.

Grupa 3 eliminacji UEFA Futsal Euro 2016

  • 18.03.2015 (środa)
    16:30 Włochy Włochy - Finlandia Finlandia 4:0 (0:0)
    19:00 Polska Polska - Białoruś Białoruś 0:0
  • 19.03.2015 (czwartek)
    16:30 Białoruś Białoruś - Włochy Włochy 1:2 (0:1)
    19:00 Polska Polska - Finlandia Finlandia 2:3 (1:1)
  • 21.03.2015 (sobota)
    16:00 Finlandia Finlandia - Białoruś Białoruś (LIVE)
    18:30 Włochy Włochy - Polska Polska (LIVE)

Klasyfikacja Turnieju

  M Pkty Bramki
1. Włochy Włochy 2 6 6:1
2. Finlandia Finlandia 2 3 3:6
3. Polska Polska 2 1 2:3
4. Białoruś Białoruś 2 1 1:2