Lex Kancelaria Słomniki wycofuje się z ekstraklasy
- Dział: Ekstraklasa
Ponad pół roku musieli czekać pniewscy kibice na wygraną Red Dragons we własnej hali. Po raz ostatni, w maju, "Smoki" wygrały z Solnym Miastem Wieliczka 4:3. Teraz ten wyczyn powtórzyli i to przy bardziej przekonującym wyniku.
Jeden punkt - to dorobek zawodników AZS UŚ Katowice z pięciu ostatnich meczów ekstraklasy. Podopieczni Pawła Machury w tabeli wyprzedzają już tylko Solne Miasto Wieliczka, a w piątek przegrali w lokalnych derbach z Cleareksem 2:4. Ozdobą spotkania było efektowne trafienie Roberta Świtonia.
Za piątym podejściem udało się drużynie Adriana Citki zwyciężyć w ekstraklasie przed własną publicznością. W piątek białostoczanie zasłużenie wygrali z AZS-em Uniwersytet Gdański.
Zwycięstwem 7:1 nad Pogonią 04 Szczecin uczcili zawodnicy FC Toruń koniec kariery Michała Suchockiego. Aż czterokrotnie na listę strzelców wpisywał się były zawodników Portowców Marcin Mikołajewicz.
Kolejna zasłużona wysoka wygrana mistrzów Polski. W piątek rozprawili się na wyjeździe z drużyną Klaudiusza Hirscha. W Piaście przyznają, że porażka była zasłużona, ale był to zdecydowanie lepszy mecz w wykonaniu gliwiczan, niż poprzedni z Red Dragons, przegrany 0:2
Dopiero po raz drugi w tym sezonie mecz Rekordu rozpoczął się nie od trafienia mistrzów Polski, a od wyjścia na prowadzenie rywali. Wicemistrzowie walczyli dopóki starczyło im sił - podkreślali wszyscy w wywiadach. Tych sił starczyło na pierwszą, zremisowaną przez Gattę połowę. - Dzisiaj to było egzystowanie, na pewno to nie była Gatta - mówił po meczu trener Marcin Stanisławski.
Daniel Szklarz wszedł do bramki Pogoni 04 Szczecin po raz pierwszy w meczu z AZS-em Uniwersytet Gdański, gdy czerwoną kartkę ujrzał dotychczasowy pierwszy golkiper Portowców Łukasz Koszmider. Tamto spotkanie drużyna Oktawiana Soleckiego jeszcze przegrała, ale od tamtej pory, przy dużym udziale Szklarza, pozostaje niepokonana. W środę w zaległym meczu siódmej kolejki wywiozła cenny remis z Gliwic.
Kolejne ostre strzelanie urządzili sobie zawodnicy mistrza Polski. Choć gdańszczanie rozpoczęli od groźnych strzałów Tomasza Poźniaka i Mateusza Wesserlinga, to szybko wszystko "wróciło do normy". Już do przerwy Rekord prowadził różnicą sześciu bramek. Ostatecznie pojedynek zakończył się pogromem AZS-u Uniwersytet Gdański, a kibice mogli obejrzeć aż 18 goli.