Rekord wygrywa rundę jesienną! fot. super-nowa.pl

Rekord wygrywa rundę jesienną!

Kolejne okazałe zwycięstwo - tym razem wyjazdowe 5:1 z Piastem Gliwice - pozwoliło futsalistom Rekordu Bielsko-Biała zapewnić sobie prowadzenie w tabeli ekstraklasy po pierwszej rundzie.
Piast GliwiceRekord Bielsko-Biała02.12.2016 godz. 21:10

Piast Gliwice - Rekord Bielsko-Biała
1:5 (0:3)

Protokół meczowy

Niby obie drużyny dzieliły w tabeli tylko 2 miejsca, jednak różnica klas była widoczna od pierwszych minut spotkania. Nie minęła nawet 120. sekunda, gdy Paweł Budniak przedryblował najpierw Pawła Barańskiego a po chwili Przemysława Dewuckiego, precyzyjnie uderzył po długim rogu i było 0:1. To wcale nie obudziło gliwiczan, którzy wyglądali początkowo, jakby paraliżująco działała na nich już sama klasa rywala. Przez pierwsze 10 minut gospodarze nie byli w stanie zagrozić bramce Michała Kałuży, a jedynym zawodnikiem, wyróżniającym się wśród miejscowych, był ratujący kolegów Łukasz Groszak. W 5. minucie golkiper miejscowych fenomenalnie obronił uderzenie z bliska Michała Marka, ale 5 minut później nie był w stanie nic zrobić po tym, gdy z dystansu huknął Artur Popławski, a po drodze kierunek lotu piłki delikatnie "skorygował" jeszcze Budniak. Było już 0:2 i dopiero błąd Kałuży dał pierwszą świetną okazję na gola Piastowi. Na jego nieszczęście Maksym Pautiak chyba sam był również zaskoczony tym, że udało się wymanewrować bielską obronę, bo w stuprocentowej sytuacji trafił wprost w młodego bramkarza Rekordu. Po chwili groźnie, ale obok bramki, uderzał też Barański.

Tymczasem Rekord kontynuował rozbijanie gliwiczan, a szczególnie upodobał sobie stałe fragmenty gry. W piątek była to zabójcza broń podopiecznych Andrzeja Szłapy. W 12. minucie strzał po rzucie rożnym Radka Polaska po ofiarnej interwencji Groszaka niecelnie dobił Jan Janovsky. Po minucie czeski duet już się nie pomylił - wgranie młodszego z nich wykorzystał starszy i prowadzenie Rekordu urosło do trzech trafień. Podwyższyć mógł je z kolei Artur Popławski, którego strzał (po rozegraniu autu) bardzo szczęśliwie na róg skierował Groszak. Gospodarze odpowiedzieli tylko sprytną akcją Przemysława Dewuckiego, który ściągnął na siebie dwóch obrońców i efektownie podał na wolne pole do Pawła Barańskiego. Gliwicki 22-latek nie miał jednak szczęścia i jego strzał obronił czujny Kałuża.

Drugą połowę rozpoczęło groźne uderzenie Oleksandra Bondara, oczywiście po rzucie rożnym, kapitalnie obronione przez Łukasza Groszaka. W rewanżu groźnie, lecz niecelnie, uderzał Maciej Mizgajski. 3 minuty później Rekord znów podwyższył, za sprawą powoli powracającego po kontuzji Rafała Franza. Jego pierwsze uderzenie, po - jakżeby inaczej - rzucie rożnym granym przez Jana Janovskiego, zablokował jeszcze Zbigniew Mirga, ale kilka sekund później Franek Łowca Bramek ubiegł Tarasa Tarasowicza i z bliska - między nogami Groszaka - wpakował piłkę do siatki. W 29. minucie szansę na honorową już bramkę, bo nie było raczej wątpliwości, kto mecz wygra - miał Tarasowicz, po strzale którego nie całkiem pewnie, ale ostatecznie skutecznie, interweniował Kałuża. Ze zdobyciem bramki nie miał za to problemów Michał Marek. Po znakomitej asyście Artura Popławskiego, reprezentant Polski był sam przed Groszakiem i miał tyle czasu, że mógłby sobie z golkiperem Piasta zrobić selfie i umieścić je na instagramie. Na to się jednak nie zdecydował, za to przeciągnął Groszaka i strzelił kolejnego gola między nogami bramkarza.
Na osłodę kibicom z Gliwic pozostał fakt, że ich pupile grali do końca! Skoro nie dało się już grać o zwycięstwo, to udało się przynajmniej wbić honorowe trafienie. W 31. minucie Przemysław Dewucki do spółki z Maksymem Pautiakiem rozklepali obronę Rekordu i pierwszy z nich wreszcie skierował piłkę do siatki. Po tej bramce na boisku nie działo się już zbyt wiele, choć po 5. przewinieniu gości można sobie było ostrzyć zęby na jakieś przedłużone rzuty karne. Nie było jednak już ani goli, ani fauli, a wynik 1:5 utrzymał się do ostatniej syreny.

Zwycięstwo w Gliwicach, odniesione już na początku grudnia, już teraz dało Rekordzistom radosne święta. Spędzą je bowiem bielszczanie na pierwszym miejscu w tabeli, niezależnie od wszystkich innych wyników dwóch ostatnich kolejek ekstraklasy. Piast natomiast ma na tę chwilę 3 punkty przewagi nad czwartą w tabeli Pogonią, ale wcale nie jest jeszcze powiedziane, że "na pudle" po rundzie jesiennej gliwiczanie wylądują. Niemniej już teraz można uznać, że "sklejana" drużyna Sebastiana Wiewióry zaliczyła udany start. Ewentualne punkty przywiezione za dwa tygodnie ze Szczecina (mecz z Pogonią jest przesunięty) tylko ten niezły obraz poprawią.