Marcin Synoradzki

Marcin Synoradzki

"I don't play against a particular team. I play against the idea of losing" - Eric "The King" Cantona

Dziś środa, czyli: FUT5AL HEA7EN

Dzisiaj napiszę o sponsoringu w klubach Futsal Ekstraklasy, jak to wygląda z zewnątrz bo kluby raczej nie ujawniają swoich budżetów. Generalnie mamy cztery kategorie finansowania klubów:

  • a) zamożny właściciel klubu: Rekord, Wisła Krakbet, Gatta Active i Clearex.
  • b) sponsor główny urząd miejski: Pogoń ’04, Red Devils, Red Dragons.
  • c) klub uczelniany: AZS Uniwersytet Gdański, AZS Uniwersytet Śląski.
  • d) pozostałe: GAF Jasna, Gwiazda, KGHM Euromaster Chrobry.

A - tutaj, zwłaszcza w przypadku dwóch czołowych zespołów ligi, czyli Rekordu i Wisły starcza na "wszystko". Bogate budżety, profesjonalne podejście, wszystko doskonale zorganizowane.

Wisła Krakbet Kraków - na koszulkach mamy wyłącznie reklamę sponsora tytularnego - Krakbet. Jedynym partnerem jest firma YesSport, która dostarcza sprzęt sportowy. No ale kieszeń prezesa Wawro jest naprawdę głęboka, tak więc tutaj nikt nie musi się martwić czy uda się zamknąć budżet. Stać ich na wszystko, praktycznie wszyscy zawodnicy utrzymują się z gry w futsal.

Rekord Bielsko Biała - na koszulkach figuruje tylko reklama właściciela klubu i sponsora głównego, czyli firmy Rekord Janusza Szymury. Klub posiada sponsora technicznego - Pumę oraz kilku partnerów, którzy pomagają w finansowaniu klubu. Jako nieliczni mają własną halę plus boiska trawiaste oraz ze sztuczną nawierzchnią. Modelowy przykład rozwoju klubu, choć część zawodników pracuje zawodowo poza futsalem.

Gatta Active to także duma prężnego sponsora, który energicznie rozbudowuje sieć sprzedaży. Piłkarze mają godne uposażenia, klub także stać na pozostałe koszty utrzymania klubu. Na koszulkach od tego sezonu można zauważyć logotypy kilku partnerów klubu, którzy pomagają finansowo, tak więc dobra sytuacja materialna zmienia się jeszcze bardziej na plus.

Z kolei Clearex lata świetności i wielkich budżetów ma za sobą, ale jest stabilny finansowo. I trwa - co jest obecnie najważniejsze w polskim futsalu. Prezes Zdzisław Wolny pomimo odsunięcia się na boczny tor już parę lat temu nadal finansuje zespół, który jest wizytówką jego firmy. Na koszulkach figuruje wyłącznie nazwa Clearex, podobnie jest na stronie internetowej. Kiedyś było tutaj bardziej "bogato", ostatnie lata to cięcie kosztów i np. podróże w dzień meczu bez noclegów w hotelach.

B - prym wiedzie Pogoń ’04 Szczecin. Tutaj ponad 50% budżetu to dotacja miejska. Z zewnątrz wszystko wygląda dobrze - koszulka meczowa to słup ogłoszeniowy, oklejona dookoła, podobnie jak spodenki. Wydawać by się mogło, iż firmy chętnie się garną do sponsoringu, ale tego zawsze jest za mało, zwłaszcza kiedy brakuje sponsora tytularnego. Przeglądając stronę internetową widać, iż jest sporo firm, które dokładają do tego interesu swoją cegiełkę. Czołowi zawodnicy mają (jeszcze) spore kontrakty, które pozwalają na utrzymanie się z gry w futsal. Ale jest też druga strona medalu, kryzys gospodarczy i konkurencja innych klubów w Szczecinie spowodowała, iż budżet został mocno ograniczony. Dlatego też odeszło kilku doświadczonych zawodników, a finanse nie pozwoliły na ich zastąpienie klasowymi piłkarzami. Ten sezon będzie naprawdę trudny dla Pogoni.

Red Devils Chojnice - urząd miejski dofinansowuje klub w formie dotacji na stypendia sportowe, jest to ok. 70% budżetu klubu. To gwarantuje pełną wypłacalność i terminowość kontraktów zawodników. Mamy partnera technicznego, firmę Hummel z którą właśnie przedłużyliśmy umowę o kolejne trzy lata. Klub posiada także sporo sponsorów (na koszulkach przybywa firm o statusie złotego partnera). Wkrótce ruszy też nowa strona internetowa, gdzie dział sponsorski będzie dużo bardziej rozbudowany. Generalnie finansowo wyglądamy całkiem nieźle, w tym sezonie są już pieniądze na noclegi przed meczami, bo do tej pory jeździliśmy wszędzie w dzień spotkania. Kilku zawodników pracuje w firmach sponsorów klubu, tak więc nie ma problemu ze zwolnieniami na spotkania ligowe. Pozostała część piłkarzy (głównie obcokrajowcy i studenci) utrzymuje się z gry w futsal. Klub wynajmuje też trzy mieszkania dla zawodników. Wiele usług otrzymujemy barterowo, m.in. kompleksową opiekę medyczną w nowoczesnej prywatnej klinice w Krojantach i firmie Orsmed oraz odnowę biologiczną i odżywki sportowe. Halę na treningi i mecze także mamy opłaconą przez urząd miejski. Niemniej ciężko jest znajdować pieniądze w stosunkowo małym mieście (40 tysięcy mieszkańców) gdzie prym wiedzie pierwszoligowa Chojniczanka, która zabiera gros pieniędzy przeznaczonego przez lokalne firmy na sponsoring sportowy. Dlatego też obecnie kadra liczy zaledwie 12 zawodników, bo na tylu nas stać.

Red Dragons Pniewy - klub z chyba najmniejszym budżetem w lidze, złożony w 90% z dotacji urzędu miejskiego. Mała mieścina, pieniędzmi od niewielkiego grona sponsorów trzeba się dzielić z innymi klubami sportowymi. Na koszulkach wiele reklam, ale to nie przekłada się na wielkie pieniądze. Młody zespół i młodzi działacze muszą sobie jakoś radzić i obecnie sportowo na pewno dużo lepiej im idzie aniżeli finansowo. Ale przy kolejnych sukcesach można pokusić się o wskoczenie na same czoło kolejki petentów do burmistrza o zwiększenie dotacji.

C to kluby uniwersyteckie. AZS UG jest finansowany w 95% przez uczelnię, pozostałe 5% to skromna dotacja z gdańskiego urzędu miejskiego. Stypendia nie są duże, ale piłkarze grają także na trawie i tam zarabiają dodatkowe pieniądze. Niestety odbija się to na poziomie sportowym. Sponsorów na koszulkach brak, podobnie jak na stronie internetowej, jednak nie ma problemu z pieniędzmi na podstawowe koszty jak autobusy czy też hotele. Na ściance reklamowej widnieją wyłącznie logotypy sponsorów medialnych. Tutaj, tak jak pisałem tydzień temu, praca działaczy wygląda mizernie. No ale od zera można zrobić największe postępy.

Podobnie to wygląda w przypadku Uniwersytetu Śląskiego. Na koszulkach brak reklam, na stronie internetowej sponsorów także brak. Klub finansowany przez uczelnię oraz po trosze przez miasto Katowice. Nie ma pieniędzy na szaleństwa kontraktowe, ale na koszty uczestnictwa w Futsal Ekstraklasie pieniędzy nie brakuje.

D to: GAF Jasna Gliwice i Gwiazda Ruda Śląska oraz KGHM Euromaster Chrobry Głogów, który jest rodzynkiem w tym całym futsalowym torcie. To jeden z dwóch klubów, który pozyskał sponsora tytularnego (podobno kwota oscyluje w granicach 300.000 zł). Jednak to nie jest kasa na wzmocnienia, a na koszty funkcjonowania. Bez tego sponsoringu nie wiadomo, czy klub z Głogowa w ogóle by wystartował w rozgrywkach.

Gwiazda dysponuje małym budżetem, jednym z najmniejszych. Finanse opierają się na szeregu mniejszych sponsorów, widać to także na koszulkach meczowych. Od miasta otrzymuje tylko halę, a kiedyś mieli nawet stypendia. Po spadku obiecano im, iż zostanie wznowiona pomoc finansowa, ale pani prezydent jakoś o tej obietnicy zapomniała. A piłkarze zrobili swoje - wrócili w ładnym stylu do Futsal Ekstraklasy. Nieładnie, pani prezydent, oj nieładnie tak nie dotrzymywać słowa...

GAF Jasna Gliwice - finansowanie zespołu oparte jest obecnie na trzech filarach czyli: miasto Gliwice 40%, sponsor strategiczny będący właścicielem hali 35%, sponsorzy i partnerzy to pozostałe 25%. Aby stół stał stabilnie potrzebne są cztery nogi i w niedalekiej przyszłości ma dojść do tego ta "czwarta noga" celem pełnej stabilizacji finansowej, a ma a ma nią być drugi sponsor strategiczny, co oczywiście ma spowodować podniesienie całorocznego budżetu, bo ten obecny klasyfikuje klub w dolnej części tabeli budżetów klubów Ekstraklasy Futsalu.

A teraz coś o marketingu - Politechnika Gdańska przedstawiła najfajniejszy plakat meczowy jaki do tej pory widziałem. Naprawdę świetna robota - moje gratulacje! Działacze Politechniki pomimo skromnego budżetu naprawdę ciężko pracują nad wizerunkiem. Już sesja fotograficzna była bardzo efektowna - najbardziej mi się podoba ostatnie zdjęcie. Mało jaki klub przygotowuje takie materiały, a jest to naprawdę efektowna prezentacja całej drużyny. Zespoły z niższych lig naprawdę zaczynają dbać o marketing i public relations, wielkie brawa dla nich!!!

Krótko o lidze - niespodzianek ciąg dalszy. Pniewy zlekceważone przez krakusów pokazały jak można być "underdog" i dały faworytowi lekcję futsalu. Mają "jaja" - oby takie same miał trener Frajtag ;) który nieszczęśliwie nadział się na słupek przy czwartym golu. Szybkiego powrotu do zdrowia Łukasz!!! Piękna atmosfera, jak za najlepszych czasów Akademii. Ale o niej już nikt nie pamięta, teraz rządzą Smoki!!! Smaczku dodaje kontrowersja przy nieuznanym golu Budniaka, ale o tym szerzej na końcu felietonu. Wiślacy nie byli skorzy do rozmów po spotkaniu, chyba mieli świadomość jak bardzo zawalili ten mecz. "Wkurw" musiał być ogromny w powrotnym autokarze.

Clearex na fali, idzie za ciosem. Ma dobry kalendarz, punktuje rywali i zasłużenie jest liderem. Niespodziewanym, ale może to będzie rok, który da im aureolę. Nowe logo, nowy trener, nowa miotła - i są efekty. Wojtyna w formie, Pstrusiński w formie, ale defensywa Katowic znowu bardzo słabo. Oj, tutaj będzie ciężko coś Witkowi Zającowi i Krzyśkowi Nosowi wymyślić.

Rekord rozbił Uniwersytet Gdański. Franz strzela jak z automatu. Akademicy po raz kolejny zdobywają pierwszą bramkę, czym tylko rozeźlili rywali, którzy następnie walili w nich jak w bęben. No dobra, tego można było się spodziewać, bo Rekordziści u siebie to niejednego już rozstrzelali, ale widać, iż gdańszczanie mają spory problem. Z grą w defensywie, bo to "szwajcarski ser", no i w ataku, bo śmiało mogli w tym meczu zdobyć co najmniej trzy gole więcej. Takie setki pudłowali, że głowa mała. No i Michał Kartuszyński lekko mówiąc nie pomógł, za to jego zmiennik Marek Gonda zagrał fantastycznie. A w następnej kolejce czekają ich "Derby Północy", a raczej "Derby Desperatów" z Pogonią. Razem po 5 kolejkach mają 50 goli w bagażniku. Sporo, sporo.

Pogoniarze tradycyjnie już w "Arena Szczecin" dostali łomot - serię pięciu sierpowych od Gatty. Trzy mecze, trzy razy w ryj. Nie czują tej hali, grają jak na wyjeździe. Podobno tylko trzy razy na niej trenowali, to czemu się dziwić. Ale ten mecz mógł się podobać, szybkie akcje, mecz przez długi czas na styku. "Krawiec" w wielkiej formie, oby także w kadrze. Kiedyś był o krok od gry w Red Devils, Wiktor Napióra demontował Hurtap i prowadziliśmy rozmowy na temat gry w Chojnicach. Szkoda że wtedy nie udało się dograć spraw do końca, bo to super grajek i każdy chciałby mieć Daniela w swojej drużynie.

KGHM Euromaster z GAF Jasna - tu także wymiana ciosów, ale to gliwiczanie gonili wynik, tym razem skutecznie. Dużo błędów w obronie z obu stron. Głogowianie raz na wozie a raz pod, z nami wycofali i dogonili z 2:4 na 4:4 w ostatnich minutach, a teraz roztrwonili dwubramkowe prowadzenie w samej końcówce spotkania. Podział punktów wydaje się sprawiedliwym wynikiem. GAF jak na razie zawodzi, z takim składem powinien notować lepsze wyniki.

A my nareszcie pokonaliśmy Gwiazdę na wyjeździe. To było nasze "hoodoo", jeden z ostatnich parkietów na którym nigdy do tej pory nie wygraliśmy. Chyba rozklekotany parkiet nam przeszkadzał. A teraz po szlifierce poszło gładko, choć w końcówce prawie zdechliśmy z braku sił. Mączkowski kontuzja, Jączkowski wyjazd służbowy za granicę, mieliśmy tylko 10 do gry, w tym trzech z lekkimi kontuzjami musiało grać. Ale mamy Burdela w bramce i Wadika z ukraińskim celownikiem rosyjskiego karabinu snajperskiego Dragunow, to musiało się wreszcie udać. Teraz przerwa, jakże nam potrzebna na zebranie nowych sił.

A na koniec dwie kontrowersje. Najpierw mecz sprzed dwóch tygodni GAF Jasna Gliwice - Red Devils Chojnice i czwarty gol dla gospodarzy po strzale PO syrenie kończącej mecz. A co by było gdyby ta bramka decydowała o końcowym wyniku? Już sobie wyobrażam tą awanturę... A teraz spotkanie Red Dragons Pniewy - Wisła Krakbet Kraków i nieuznana bramka Pawła Budniaka. Zapis dźwiękowy podobno nie jest dokładny (dźwięk jest nagrywany z opóźnieniem). Sędziowie w momencie strzału odgwizdali wcześniejszy faul na Budniaku, który strzelił gola dającego remis 2:2. A można było "puścić" akcję i później odgwizdać przewinienie. Obu kontrowersyjnych sytuacji można by uniknąć, będąc bardziej skoncentrowanym na przebiegu spotkania. Nowy szef arbitrów Przemysław Sarosiek ma na dzień dobry twardy orzech do zgryzienia...

M7

(opinie wyrażone w powyższym felietonie są prywatnymi poglądami autora, a nie klubu Red Devils Chojnice)

Czytaj dalej...

Dziś środa, czyli: FUT5AL HEA7EN

Tym razem było spokojniej, bez nerwowych telefonów choć doszły mnie słuchy iż w Gdańsku są na mnie mocno obrażeni. Może już czas spojrzeć w lustro i tam szukać winnych słabej formy aniżeli w moich felietonach?

Zacznę może od pochwał - świetna promocja futsalu w Pile, na trybunach 1300 osób!!! Na zaproszenie klubu Credo Futsal właśnie do tego miasta przyjechała drużyna Herthy Berlin. I na hali zgromadził się komplet widzów. Można? Można!!! Działacze Credo Futsal, pomimo że ich drużyna występuje w II lidze futsalu po raz kolejny zaprezentowali poziom organizacji i marketingu rodem z Futsal Ekstraklasy, a nawet z T-Mobile Ekstraklasy. Spotkanie zakończyło się zwycięstwem gospodarzy wynikiem 7:6, a sam mecz dostarczył niemałych emocji kibicom futsalu. I właśnie o to chodzi, o taką reklamę - sprzedajemy widzom emocje. I jestem pewien, że gros tych ludzi powróci na halę, aby obejrzeć mecz ligowy Credo. Tak się buduje klub, tak się buduje bazę kibicowską. Panowie działacze z Gdańska, Warszawy i Katowic - macie tutaj pole do popisu. Jak się chce, to można ściągnąć tłumy na halę, pomimo teoretycznie słabszego poziomu sportowego. Tak to się powinno robić!!!

Zresztą futsal akademicki w Polsce to dla mnie duża zagadka. Na przykład w USA drużyny uniwersyteckie cieszą się ogromnym zainteresowaniem. Czy to futbol amerykański, czy koszykówka, czy też mało znana u nas dyscyplina lacrosse - na trybunach są komplety widzów. A stadiony (olbrzymy o pojemności 80 tysięcy) czy hale (nawet 20 tysięcy miejsc) przecież nie tak łatwo wypełnić. A jednak to się znakomicie udaje za "wielką wodą". Do tego mają świetne pomysły promocyjne typu "silent night" kiedy na hali obowiązuje kompletna cisza, ale po zdobyciu 10. punktu następuje erupcja szaleństwa.  A jak amerykańscy studenci potrafią się świetnie bawić, tylko pozazdrościć!!!. U nas też umieją się bawić, niestety bardziej na dyskotekach i domówkach, niż na imprezach sportowych. Chciałbym zobaczyć taką pełną halę, wypełnioną bracią studencką, która aktywnie kibicuje swoim kolegom. To naprawdę może być świetna zabawa. Przyjadę wówczas i pierwszy będę klaskać.

Ale na razie też chciałbym być działaczem klubu uniwersyteckiego. Nic nie trzeba robić, kasa jest na wszystko, nie ma potrzeby biegać po sponsorach, pewnie znajdzie się też biurko i wygodny ciepły fotel. Ale nie na tym polega "robienie" sportu. Widzę, jak wyglądają strony klubowe w internecie (dział "sponsorzy" to jakiś żart), czy też bannery reklamowe w Gdańsku oraz Katowicach. Praktycznie nie ma sponsorów zewnętrznych, a nie uwierzę że w tak dużych miastach nie można pozyskać jakiegokolwiek sponsoringu. Po prostu działacze nie muszą tego robić. Więc tego nie robią.

Ktoś się zapyta, dlaczego tak uczepiłem się tych biednych akademików? To nie jest moja idée fixe (natrętna myśl), aby się czepiać kogokolwiek. Po prostu chcę, aby futsal w Polsce się rozwijał, żeby kluby się dynamicznie rozwijały. Żeby na halach było coraz więcej kibiców, żeby było lepiej, fajniej, ciekawiej.

Krytykuję, bo widzę, że to wszystko można dużo lepiej zorganizować i napędzić widzów do pustych hal. A teraz mamy kompletny marazm, minimalizm, śpiączkę działaczy akademickich. Rozumiem, iż nie ma takich tradycji, ale wszystko można "zaszczepić", zachęcić ludzi do aktywnego kibicowania poprzez różnego rodzaju akcje reklamowe. Trzeba tylko chcieć, no i poświęcić bardzo dużo czasu na zorganizowanie tego wszystkiego. Ale gwarantuję, iż satysfakcja z osiągniętego celu będzie ogromna. Przynajmniej ja taką mam.

Wraz z kilkoma kolegami budowaliśmy Red Devils od zera, ruszyliśmy jako drużyna osiedlowa w 1995 roku, a od 2006 gramy w rozgrywkach ogólnopolskich. Na naszych meczach regularnie pojawia się kilkaset osób. Stworzyliśmy markę, które coś znaczy w futsalu, jesteśmy już jednym z najstarszych klubów w polskiej lidze halowej. Popełniliśmy oczywiście  wiele, ogromnie wiele różnego rodzaju błędów, ale na nich się też uczymy. Niemniej osiągnęliśmy ogromny sukces organizacyjny tworząc stabilny klub futsalu, który trwa i powoli buduje swoją historię. I jestem z tego bardzo dumny.  
Pewnie znowu się ktoś obrazi albo powie: "co ten Synoradzki pierdoli, niech się martwi o swój klub" itepe itede. Nie spodziewam się od razu szybkich zmian, bo wygodnictwo dominuje niemal wszędzie w tym kraju. Nie mówię, że akademicy mają od razu działać profesjonalnie, ale zachęcam ich, aby krok po kroku właśnie w tę stronę dążyli.

Podsumowanie kolejki zacznę od mojej drużyny - mieliśmy być czarnym koniem a jesteśmy zdechłym kucem. Najpierw falstart i głupia strata pewnego zwycięstwa z Euromasterem, potem się udało wygrać w planowym zwycięstwem nad Katowicami. Ale ostatni tydzień i dwa wyjazdy na południe to był piłkarski dramat. Z GAF-em powinniśmy wygrać na spokojnie, przy prowadzeniu 2:1 mieliśmy naprawdę świetne okazje do zdobycia kolejnych bramek. Indolencja strzelecka, brak umiejętności i koncentracji? Nawet do pustaka nie trafialiśmy. Jak zwał tak zwał, punktów nie ma. A powinny być. Znowu ostatnie kilka minut to oddawanie piłki rywalom i rozpaczliwa gra w obronie. Jeden nie zablokuje, drugi nogę podniesie, trzeci nie wróci i padają gole dla rywali.

W Krakowie w pierwszej połowie gramy dobry mecz, ale znowu musimy mieć chyba pustą bramkę żeby trafić. Walimy wszędzie, tylko nie pomiędzy słupki. A Wisła grała spokojnie swoje i w drugiej części strzelała gola za golem. Czwarta bramka to komedia, juniorzy tak nie grają, żeby pozwolić szybko rozegrać rzut wolny bez jakiejkolwiek reakcji. Chyba za dobrze u nas się dzieje, przyzwoite wypłaty na czas, nie ma zaległości, wynajęte mieszkania, obiady - wszystko dobrze zorganizowane. Tylko trenować i grać - a tu wyników nie ma. W biedzie bywało lepiej, może wtedy by się starali tak jak kiedyś. Gramy końcówki spotkań jak amatorzy z ligi robotniczej. Tak grać dalej nie można!!!

Pogoń - może lepiej wrócić na starą halę, bo nowa najwyraźniej nie służy Portowcom. Druga ciężka porażka w Szczecinie. Można to tłumaczyć klasą rywali, ale to tylko podkreśla różnicę, która obecnie dzieli Pogoń od czołówki. Nie udało się zatkać dziur po zawodnikach, którzy opuścili Szczecin, to nie dziwią słabsze wyniki. Taka smutna rzeczywistość. No i pytanie, czy Łukasz Żebrowski będzie potrafił wstrząsnąć szatnią złożoną z kolegów? My przerabialiśmy już wariant grającego kolegi trenera i ten pomysł nie zakończył się szczęśliwie. Były konflikty, których nie udało się rozwiązać i musieliśmy rozstać się z trenerem. Oby "Żebro" wyszedł zwycięsko z tej sportowej próby, życzę mu jak najlepiej.

W innych meczach Gatta wymęczyła zwycięstwo nad Euromasterem, wreszcie zagrali na "zero" z tyłu, z czym mieli ewidentnie problemy do tej pory. Zobaczymy, jak sobie poradzą w zaległym meczu z Rekordem, to będzie prawdziwy sprawdzian jakości dla zduńskowolan.

W pojedynkach drużyn, które wcześniej typowałem do walki o utrzymanie, nastąpiły raczej sprawiedliwe podziały punktów. AZS UG w Gdańsku zremisował z Gwiazdą Ruda Śląska 2:2, choć mogli pokusić się o wygraną. Mitologiczny "brak skuteczności" nie tylko Red Devils dolega, to chyba chroniczna słabość drużyn z północy.

Red Dragons Pniewy urwali punkt w Katowicach AZS UŚ po przepięknym trafieniu grającego trenera Łukasza Frajtaga. Najmłodszy zespół z ligi powoli się aklimatyzuje i zbiera punkciki.

A Clearex jest "Królcem Wyjazdów", z kolei znów zawodzi GAF. Typowałem gliwiczan do czołowej czwórki, ale na razie w żadnym z pojedynków nie pokazali tego, na co ich teoretycznie stać. Potrzeba jakiegoś wstrząsu, tym razem pozytywnego w tym górniczym (do niedawna) mieście. Chorzowianie z kolei punktują rywali, a Pstrusiński w tej formie to nadaje się do kadry futsalu. Co wybronił mecz, to naprawdę klasa. I robi co rok postępy, to naprawdę ciekawy golkiper.

A nasza liga staje się naprawdę ciekawa. Jeśli jeszcze Wisła i Rekord potkną się kilka razy, to naprawdę będzie ciężko wytypować zespoły do czołowej czwórki. Zapowiada się emocjonujący sezon. I bardzo dobrze :)

M7

(opinie wyrażone w powyższym felietonie są prywatnymi poglądami autora, a nie klubu Red Devils Chojnice)

Czytaj dalej...