Marcin Synoradzki

Marcin Synoradzki

"I don't play against a particular team. I play against the idea of losing" - Eric "The King" Cantona

FUT5AL HEA7EN

Karol Ćwikliński, Marcin Paprocki, Krzysztof Jasiński, Michał Papierkiewicz... Cztery osoby związane z naszym klubem poniosły śmierć w wypadkach drogowych. Los nas okrutnie prześladuje, trudno to sobie wyobrazić, a co dopiero przeżyć.

Karol Ćwikliński zmarł 9 lipca 2008 roku (link). Miał zaledwie 16 lat, trenował w grupach młodzieżowych Red Devils. Był obiecującym bramkarzem, który wykazywał się dużym talentem. Zginął jadąc rowerem pod kołami rozpędzonego Opla Astry.

Marcin "Hasan" Paprocki zmarł 27 grudnia 2008 roku (link). Był najwierniejszym kibicem piłki nożnej i futsalu jakiego znałem w życiu. Pomimo nieregularnych zarobków potrafił odkładać każdą złotówkę i zjeździł całą Polskę oraz część Europy oglądając mecze swoich ukochanych drużyn. Kochał przede wszystkim Chojniczankę, Red Devils i reprezentację Polski. Był wprost szalony w swoich podróżach, potrafił na własną rękę nie mówiąc nikomu ani słowa dotrzeć do Krakowa czy Szczecina, gdzie graliśmy spotkania wyjazdowe. Oczywiście w drogę powrotną zabieraliśmy go już z powrotem naszym busem. A nam pomagał w trakcie spotkań jako jedna z osób z obsługi technicznej, przed Damianem to właśnie "Hasan" był do dyspozycji arbitrów z mopem do porządkowania nawierzchni hali w trakcie spotkań ligowych. Zmarł w chojnickim szpitalu w konsekwencji obrażeń poniesionych po wypadku samochodowym wracając z meczu reprezentacji Polski z USA.

Krzysztof "Jasiek" Jasiński zmarł 14 września 2010 roku (link). "Jaśka" nikomu ze światka polskiego futsalu nie trzeba przedstawiać. Była to jedna z ikon naszego sportu, futsalista kompletny. W naszym klubie wszyscy cieszyli się, iż udało się dopiąć transfer zawodnika takiej klasy. Pierwszy mecz i zarazem ostatni rozegrał w Chojnicach przeciwko swojej starej drużynie - Clearexowi Chorzów. Pomimo porażki 4:5 był najlepszym zawodnikiem na parkiecie, zdobywając dwie bramki dla Red Devils (skrót spotkania). Po meczu wraz z kolegą Piotrkiem Kaczorowskim wracali samochodem do Rudy Śląskiej, gdzie mieszkał. Pod Włocławkiem był remont drogi, ruch odbywał się w sposób wahadłowy. Chłopacy zatrzymali się na czerwonym świetle i wyszli z auta. Kierowca nadjeżdżającego TIR-a nie zauważył sygnalizacji i staranował "Jaśka" i "Kaczora". Krzysiek zmarł w szpitalu parę godzin później w wyniku poniesionych obrażeń, Piotrek miał to szczęście w nieszczęściu, iż wyszedł z wypadku mocno poobijany i tylko ze złamaną ręką. Śmierć "Jaśka" położyła się mrocznym cieniem na całym futsalu…

Michał "Papier" Papierkiewicz zginął w dniu 22 września 2014 wraz ze swoją dziewczyną Natalią i trójką innych osób, m.in. z Błażejem Pietrzykiem, synem wiceburmistrza Chojnic (link). "Papier" zaczynał z nami drogę w rozgrywkach Polskiej Ligi Futsalu. W sezonie 2006/07 po raz pierwszy wystartowaliśmy w lidze ogólnopolskiej (ówczesna III liga), którą zresztą wygraliśmy, tak samo jak II ligę w następnym sezonie i wywalczyliśmy awans do Ekstraklasy Futsalu (wówczas nastąpiła zmiana nazwy I ligi). Michał wraz z Jackiem Burglinem tworzyli parę naszych bramkarzy i znakomicie się uzupełniali.

W następnym sezonie Michał rozpoczął studia zaoczne i podjął pracę w restauracji "Na Skarpie", co uniemożliwiło mu regularne treningi i występy w meczach. Ale nie opuścił drużyny, pojawiał się na treningach i był obecny na każdym meczu ligowym w Chojnicach. W międzyczasie grał w Czarnych Ostrowite, gdzie występował m.in. z Mihailem Sundeevem, Jakubem Skibą, Arturem Chrzonowskim, a także ze mną. W ostatnim sezonie zaczął już regularnie trenować z zespołem, a teraz został zgłoszony do rozgrywek Futsal Ekstraklasy. Powrót do Red Devils sprawił mu olbrzymią radość, my tak samo powitaliśmy jego powrót.

Był wielkim fanem futsalu i siatkówki, regularnie jeździł na Mistrzostwa Świata w siatkówce plażowej do Jabłonek, był także obecny na kilku meczach Mistrzostw Świata w siatkówce, które odbyły się w minionych tygodniach w Polsce. W niedzielę świętował zdobycie tytułu mistrzowskiego, zresztą tak samo jak reszta zespołu. Był bardzo pogodnym chłopakiem, wprowadzał dobrą atmosferę na treningach, lubił często żartować a jednocześnie bardzo profesjonalnie podchodził do swoich obowiązków. Jako licencjonowany trener po ukończeniu AWF miał prowadzić w naszym klubie jedną z grup młodzieży...

Jest to kolejny cios w nasz klub, w naszą wspólnotę, wszyscy razem musimy podnosić się z kolan. Red Devils funkcjonuje inaczej niż większość klubów. Zawodnicy, trenerzy, działacze znają się doskonale. Tworzymy rodzinną atmosferę, nikt nie mówi do mnie czy do Kuby Kiedrowskiego "prezesie" - nigdy tak nie było i nie będzie. Mamy odmienną filozofię prowadzenia klubu, spotykamy się nie tylko na treningach, ale także poza nimi. Dzięki temu, pomimo wielu kłopotów, udało się przetrwać razem ciężkie chwile. Zresztą hasło "wszyscy - razem!!!" towarzyszy nam od samego początku, przy każdym meczu.

Obecnie codziennie się spotykamy całą drużyną, ale o treningach nikt nie myśli. Czeka nas seria bolesnych pogrzebów, gdyż członkowie klubu znali wszystkie pięć ofiar tego tragicznego wypadku. Trudno pozbierać myśli po kolejnym tragicznym zdarzeniu...

Chciałbym w tym miejscu bardzo gorąco podziękować Romanowi Sowińskiemu, Januszowi Szymurze i Szymonowi Czeczko za zrozumienie naszej trudnej sytuacji i wyrażenie zgody na zmianę terminu spotkania z GAF Jasna Gliwice.

Dzisiaj napisałem felieton zupełnie nie na temat, ale myślę że każdy to zrozumie. Nie wiem czy czas mi pozwoli pisać regularnie tak jak w poprzednim sezonie, ale od czasu do czasu postaram się zamieszczać coś ciekawego do poczytania na tematy futsalowe, bo nadal jest bardzo mało publikacji o naszym ukochanym sporcie.

M7

Czytaj dalej...

FUT5AL HEA7EN

Mam nadzieję, że swoimi jedenastoma felietonami dodałem trochę kolorytu do naszej smutnej w kontekście wydarzeń medialnych ligi. Trochę pokrytykowałem, trochę też pochwaliłem, punktowałem wady i zalety klubów, działaczy, zawodników. Parę razy włożyłem kij w mrowisko, ale wszystko z myślą o jednym - aby polski futsal się rozwijał, aby pobudzić dyskusje w środowisku nad problemami naszego sportu, który kochamy.

Bardzo mało jest tekstów o piłce halowej, portale padały jeden za drugim, felietonistów też jak na lekarstwo, ostatni Tadeusz Danisz przystopował rok temu. Spróbowałem wypełnić tą lukę - wzbudziłem sporo kontrowersji, parę osób się obraziło - jeśli było za mocno to przepraszam, na pewno nie miałem na celu obrażenia kogoś tylko po to, aby dokopać po złości. Czasem trochę podkolorowywałem, aby było ciekawiej. Wydaje mi się jednak, że byłem obiektywny omawiając sprawy związane z naszym futsalem. Raz lepiej, raz gorzej - ale przynajmniej mieliście co czytać w środowe popołudnia.

Klaudiusz Hirsch w Toruniu - to dla wielu niespodzianka. Ale w środowisku było już dawno głośno o flircie z piernikami. To najlepszy w Polsce fachowiec i jeśli zdecydował się na pracę w Toruniu, to znaczy że są tam dobre warunki do rozwoju futsalu. Za rok będą w Futsal Ekstraklasie, tego jestem absolutnie pewien. I powstanie tam silny ośrodek piłki halowej, są działacze z dużym już doświadczeniem, paru dobrych piłkarzy, Klaki to fajnie poukłada. Ciekawy jestem spraw personalnych, ilu zawodników zdecyduje się na zejście poziom niżej. Chodzą plotki o Mikołajewiczu, Neagu - czyżby chcieli rozkraść całą Pogoń? ;) Do zawodników Red Devils też wydzwaniają raz po raz, sam jestem ciekawy czy mają na tyle głębokie kieszenie aby wszystkich poupychać.

A Błażej Korczyński pożegnał się z Wisłą Krakbet. Jedni powiedzą, że to niespodzianka, inni iż jest to powolny koniec futsalu w Krakowie. Szczegółów nie znam, to nie będę wysnuwał teorii spiskowych, ale ostatnio jest wysyp dobrych trenerów do wyboru. Gery, teraz Korek - kto ma ambicje i trochę pieniędzy to ma "prowodyra" w zasięgu ręki. A dom buduje się przecież od fundamentów...

Final Four Halowego Pucharu Polski - dla niektórych niespodzianką była wygrana GAF-u z Rekordem, ale dla mnie nie. Spodziewałem się zwycięstwa gliwiczan, bo Rekord nasycił się mistrzostwem, a GAF grając u siebie i mając udaną rundę za sobą nie miał nic do stracenia. Z kolei Gatta poddała się dosyć łatwo dużo bardziej zdeterminowanym krakowianom, którzy chcieli coś ugrać na koniec sezonu. W finale nie było niespodzianki, Wisła zasłużenie zwyciężyła. Następne "wiadro" na półkę, oby to zmobilizowało Piotra Wawro do dalszego inwestowania w futsal.

Oddałem swoje głosy w plebiscycie Futsal Ekstraklasy, tutaj podzielę się z wami moimi typami. W kategorii Najlepszy Zawodnik numerem jeden dla mnie był Michał Kubik. Sam lubię grać w "kiwaka" (na poziomie amatorskim całkiem nieźle mi to wychodzi), tak więc zagłosowałem na zawodnika, który umie to robić i robi to doskonale. Nie boi się grać 1 na 1, a to w futsalu bardzo ważne, zrobić przewagę w polu. Albo piłka na skrzydełko, złamanie do środka i bang, lufa!!! Drugie miejsce zarezerwowałem dla Brazylijczyka Douglasa, który wyraźnie się wyróżniał na tle innych zawodników. Błyskawiczne myślenie, nieszablonowe akcje i bramki - to się mogło podobać. Trzecie miejsce to inny obcokrajowiec - Jan Janovsky, który świetnie poprowadził Rekord do Mistrzostwa Polski.

Następna kategoria to Odkrycie Sezonu. Tutaj dałem głosy na Michała Marka, Dominika Śmiałkowskiego i Kamila Kmiecika. Marek miał świetny sezon, dostał się do reprezentacji U-21, a także wystąpił w kadrze seniorskiej. Śmiałkowski w drugiej rundzie zanotował dobre recenzje, co zaowocowało także powołaniem do reprezentacji. A Kmiecik zabłysnął w dramatycznej walce o utrzymanie AZS UŚ Katowice i zdobył wiele ważnych bramek.

W kategorii Najlepszy Bramkarz wytypowałem Kamila Dworzeckiego, Jacka Burglina i Łukasza Błaszczyka. "Malinowy Jan", czy obecnie "Jan Malinowy" wyszedł z cienia Bartłomieja Nawrata i miał bardzo udany sezon. Burglin wraz z Kriezelem i Pawickim stanowił o sile gdańszczan, a "Lucek" ma za sobą naprawdę bardzo dobrą rundę.

Młodzieżowiec Roku to Tomasz Kriezel, Michał Marek i Marek Bugański. Tomek przyczynił się mocno do sukcesu AZS UG Gdańsk, Michał zdobył mistrza, a Marek vice mistrza. Cała trójka była mocnymi punktami swoich zespołów i dlatego wybrałem tą trójkę.

Najlepszy Obcokrajowiec - tutaj tak samo jak w kategorii Najlepszy Zawodnik zagłosowałem na Douglasa, Janovsky’ego, a na trzecim miejscu wahałem się pomiędzy Wadimem Iwanowem i Witalijem Koleśnikiem z mojego Red Devils. Wadik potrafi sam wygrać mecz, a Witala z kolei zagrać 40 minut bez przerwy, siłę ma jak koń pociągowy. Rzuciłem monetą, ale wyniku nie podam ;)

Kategoria Najlepszy Trener - tutaj bez dwóch zdań Adam Kryger, który w pierwszym sezonie pracy w Bielsku Białej od razu zdobył "majstra", tutaj chyba nie trzeba więcej dodawać. Na drugim miejscu postawiłem Gerarda Juszczaka, który choć nie doczekał końca sezonu w Szczecinie, to jest ojcem sukcesu i srebrnego medalu. Trzecie, co pewnie będzie sporą niespodzianką zarezerwowałem dla debiutanta - Szymona Hartmana z Gdańska, który z niemal pewnego spadkowicza zrobił sensację pierwszej rundy i utrzymał bez problemu drużynę w Futsal Ekstraklasie.

I na koniec podam jeszcze moje typy w kategorii Osobowość Sezonu - czołowe dwa miejsca przeznaczyłem dla dwójki sterników Rekordu, czyli Janusz Szymury i Marka Homy. Nawet nie za to, iż zdobyli mistrzostwo, ale przede wszystkim za stworzenie klubu futsalowego z prawdziwego zdarzenia, ze szkoleniem młodzieży i z planem na przyszłość. A trzecie miejsce mam dla Romana Sowińskiego za odbudowanie futsalu w Gliwicach i udany debiut GAF w najwyższej klasy rozgrywkowej. Człowiek, który budował piłkę halową w Polsce wrócił z powrotem na swoje miejsce, czyli do FE.

Ostatnio odbył się dwumecz Polska – Ukraina, zakończony dwoma zwycięstwami kadry. Po wygranej z Rumunami teraz dwa razy do przodu z Ukraińcami. Fakt, była to kadra młodzieżowa, ale tu też trzeba wyjść na parkiet i pokonać rywali, ale też nie należy zbytnio gloryfikować tych zwycięstw.

I żeby było jasne - każde zwycięstwo reprezentacji bardzo mnie cieszy. Zresztą, kto czyta regularnie moje felietony ten wie, że silna kadra to najważniejsza sprawa dla każdej dyscypliny sportowej. Wielokrotnie to podkreślałem. Szanuję ogromnie trenerów Andrea Bucciola i Andrzeja Biangę, szanuję zawodników, którzy wypruwają sobie żyły dla kadry. Wszyscy wykonują znakomitą robotę, dlatego też NIGDY nie krytykowałem gry reprezentacji czy poszczególnych piłkarzy, a jedynie powoływanie zawodników nie grających na co dzień w futsal lub dobór bardzo słabych rywali, na których naprawdę szkoda czasu.

Ale wreszcie idą zmiany na lepsze, wkrótce turniej Wyszehradzki, a potem drugi nieco egzotyczny, ale jednak z silnymi drużynami i na koniec roku z Włochami. A w lutym podobno z Rosją - tutaj wreszcie mamy mądrze poplanowane spotkania. I to należy pochwalić.

Jeden przytyk - chciałbym doczekać się wreszcie pomeczowego wywiadu z trenerem Andreą Bucciolem, a nie słuchać kolejny raz o "drużynie walczaków". Znam tylko jednego Walczaka, Piotra - prezesa z AZS UG Gdańsk i on raczej nie gra w kadrze.

Jeszcze jedna spraw... "Proszę przy mnie nie wypowiadać tego nazwiska" - zdanie jakie podobno padło z ust Kazimierza Grenia na zebraniu klubów pierwszoligowych, odnoszące się do mnie. Panie Kazimierzu, jestem obecny w polskim futsalu od 12 lat. Proszę nie szukać we mnie wroga pomimo alergii jaką w panu wywołuje moje nazwisko, a po prostu czasem skorzystać z moich rad zamieszczanych w felietonach.

Z powodzeniem prowadzę wraz z kolegami klub (całkowicie charytatywnie, jestem także sponsorem Red Devils), który od wielu lat gra w rozgrywkach ogólnopolskich, zdobyłem dzięki temu ogromne doświadczenie. Nie oznacza to oczywiście, iż jestem alfą i omegą, ale wydaje mi się, iż mam kilkanaście dobrych pomysłów, aby poprawić stan polskiego futsalu.

I żeby było jasne (po raz drugi) - widzę, że sprawy idą w dobrym kierunku. I tak samo jak pan chcę sukcesu reprezentacji. Mniej złości, więcej ciężkiej pracy. Z obu stron.

A teraz bye bye, wyjeżdżam na wakacje odpocząć od parkietu, tam gdzie nie wiedzą co to jest futsal. Nadszedł czas na baseball ;) choć jako miłośnik Imperium Brytyjskiego uwielbiam przede wszystkim cricket. God Save the Queen :)

M7

(opinie wyrażone w powyższym felietonie są prywatnymi poglądami autora, a nie klubu Red Devils Chojnice)

Czytaj dalej...