Marcin Synoradzki

Marcin Synoradzki

"I don't play against a particular team. I play against the idea of losing" - Eric "The King" Cantona

Dziś środa, czyli: FUT5AL HEA7EN

Na wstępie poinformuję szanownych czytelników (tych nie szanownych także - a kto to, to oni sami już najlepiej wiedzą), iż  jest to mój ostatni felieton w bieżącym sezonie, który praktycznie się już skończył i nie ma zbytnio o czym pisać. Od czasu do czasu jeszcze coś tam napiszę, ale do cotygodniowych moich marudzeń powrócę we wrześniu. Jeżeli redakcja portalu wreszcie przyśle mi kluczyki do obiecanego Ferrari 458 Italia ;)

Myślę, że w tych 11 epizodach na łamach portalu Futsal-Polska.pl poruszyłem kilka naprawdę ważnych spraw, podsunąłem kilka pomysłów, co wywołało kilka ciekawych dyskusji. Czy będą z tego jakieś realne efekty? Nie wiem. Działacze Komisji Futsalu i klubów dosyć opornie reagują na propozycje jakichkolwiek zmian. Każdy jest najmądrzejszy na swoim fotelu. Ja także ;)

Choć podobno w temacie formatu rozgrywek jest propozycja rozgrywania Final Four po zakończeniu sezonu zasadniczego zamiast formuły play-off na osiem zespołów. Tu jestem jak wiadomo gorącym zwolennikiem przedłużenia sezonu aby uatrakcyjnić produkt dla telewizji.

Za chwilę gramy mecze Polska - Ukraina, a rywale przysyłają juniorską kadrę w miejsce seniorów. A nasza młodzieżówka gra przecież właśnie ze Słowenią. Czy na pewno seniorom potrzebny jest sparing z juniorami? Wystarczyłoby sprawdzić terminarz i można by było się przekonać, że Ukraińcy grają play-off i nie przyślą normalnego składu.

Do tego znowu został powołany jakiś wynalazek z trawy, Borecki czy też Brocki (na stronie PZPN były dwie wersje nazwiska). Jakby mało było zawodników z Futsal Ekstraklasy do wyboru. Do reprezentacji hokeja nie biorą chłopaków z jazdy figurowej, a do tenisa ziemnego naturalizowanego Chińczyka, który jest z ping pongiem na ty. Nie mówię już o tym, że mieliśmy grać wyłącznie miniturnieje, ale Grenlandia nie puści zawodników bo mają drugą zmianę na budowie lodowego hotelu, a Papuasi gotują na obiad własnego przewodniczącego komisji futsalu. Szkoda że my nie mamy hotelu z lodu, a naszego przewodniczącego... A o tym może innym razem ;)

Wojtek Kijewski zorganizował XIII już edycję turnieju im. Henryka Bałuszyńskiego (zobacz reportaż). Wspaniała inicjatywa, wielkie brawa dla Wojtka, który od lat niestrudzenie pracuje na rzecz dzieciaków z domu dziecka w Gliwicach. Udało mu się zaprosić gwiazdy futbolu i futsalu na imprezę, którą cyklicznie organizuje właśnie na Śląsku. Sporo gwiazd, a zwłaszcza reaktywowana reprezentacja Polski pod skrzydłami Romka Sowińskiego z lat 90-tych i początku XXI wieku. Wiele klubów futsalowych gościło już u Wojtka, także moje Red Devils i myślę, że jeszcze dołączą kolejne ze światka futsalu.

Napiszę parę słów podsumowania ligi, tu będę wymieniać uwagi na zmianę z Krzyśkiem Nosem, II trenerem AZS UŚ Katowice, współautorem drugiego "Cudu nad Wisłą" z którym często dyskutujemy na futsalowe tematy:

Krzysiek Nos (KN) - Rekord zasłużenie mistrzem, bo grał najrówniej. Szczególnie cieszy mnie tytuł Pawła Machury, bo to w końcu siemianowiczanin.
Marcin Synoradzki (M7) - zasłużenie przede wszystkim dlatego, iż Janusz Szymura z Markiem Homą stworzyli klub z prawdziwego zdarzenia, ze szkoleniem młodzieży, z trenerem głodnym sukcesu i takimi samymi piłkarzami. Jest to dla mnie wzór do naśladowania i chciałbym z moim Red Devils osiągnąć taki stan organizacyjny, jaki jest w Bielsku Białej.

KN - Pogoń pewnie odczuwa lekki niedosyt, bo kilka kolejek przed końcem była na czele, ale w kontekście tego co stało się w ostatnich tygodniach - srebro jest jej sukcesem. Gratki dla chłopaków ze Szczecina, uznanie dla Mirka i Maćka za wkład pracy przez 10 lat który zaowocował sukcesem.
M7 - nie zapominajmy o podziękowaniach dla Gerego Juszczaka, który dostał drużynę grającą o utrzymanie, a przekonstruował ją w zespół który walczył o medale. Plus kilka indywidualności takich jak Kubik i Mikołajewicz, którzy także ciągnęli ten wózek w stronę sukcesu. Gdyby mieli większą koncentrację w kluczowych momentach sezonu, to kolor medalu mógłby być zupełnie inny.

KN - Wisła z brązem to dla Korka z pewnością porażka, co sam podkreślał, ale krążki wywalczyli w ostatnich sekundach sezonu po wspaniałej walce z wami (Red Devils), więc wychodzi mi, że największym przegranym sezonu jest Gatta, bo na razie zostaje z niczym (jest jeszcze HPP). Na to złożyło się sporo czynników, w tym... najkrótsza ławka wartościowych rezerwowych.
M7 - Korek wie, jakie popełnił błędy. Za rok na pewno będzie lepszym trenerem, jestem tego pewien. A takiego medalu Wisła nie miała, więc pomimo ogólnego rozczarowania przyjęli brąz z uśmiechem na twarzy. Gatta z kolei, tak jak mówisz - poza podium. Ale nie zgodzę się, iż mają najkrótszą ławkę, są zespoły z dużo gorszymi rezerwami. Tu o braku medali zadecydował brak pójścia na całość czyli podjęcia ryzyka i dosyć zachowawcza gra w kilku spotkaniach. Na pewno stać było ich na więcej niż czwarta lokata.

KN - W środku tabeli Clearex, który udowadnia, że walka, świetne przygotowanie fizyczne i opanowanie futsalowych podstaw wystarcza do spokojnego bytu w lidze. Choć jestem przekonany, że chłopcy z Chorzowa z prezesem Wolnym na czele mieli wyższe aspiracje. Po fatalnym początku ligi i wpadkach ze Szczecinem i Gattą uważam mimo to, że 5. miejsce dla Cleareksu to ich osiągnięcie.
M7 - z przedsezonowych zapowiedzi wynikało, iż jest to drużyna na złoty medal. Chyba za dużo tam trąbienia w puzon i pompowania balonu. Dawna gloria i chwała dawno już przeminęła, a pozostała szara rzeczywistość. Przy ograniczeniach budżetowych trudno jest zbudować zespół, który będzie grał o majstra. I na pewno nie w takim składzie osobowym. No i sędziowie ich krzywdzą bardzo często – jak się słucha pomeczowych wywiadów. Ile jest w tym prawdy to nikt nie wie. Ale jest to na pewno bardzo solidny średniak, który jest w stanie w każdym wygrać. I z każdym przegrać...

KN - GAF jak dla mnie jedna z najlepiej grających drużyn w rundzie rewanżowej, bardzo dobra fizycznie i zdyscyplinowana taktycznie, typowa szkoła gliwicka. W przyszłym sezonie, jak utrzymają skład, będą bardzo groźni.
M7 - Tak, zgodzę się w 100%. Pierwsza runda taka sobie, ale w drugiej grali znakomicie. Widać, iż tam wszystko jest układane z głową i jasno określonym celem na przyszły sezon. Nowa hala, "heritage" odziedziczone po PA Nova, tu też idą we właściwym kierunku rozwoju.

KN - AZS Gdańsk, tu wypada mi tylko podziękować za walkę do końca i sportową postawę. Drużyna o dużym potencjale, która - jak mi się wydaje - gra w tej lidze bez presji wyniku, dlatego wyniki i świetną grę przeplata ze słabszymi występami.
M7 - szkoda tylko, że tak dobrze grającej drużyny nie ogląda zbyt wielu widzów. Podobnie jak u ciebie, Krzysiek. Tu jest spora praca do wykonania dla działaczy. Ja gościłem w Gdańsku na sześciu spotkaniach i jestem pod dużym wrażeniem. Z pewnego spadkowicza udało się zrobić solidny zespół. Dwóch naszych byłych zawodników, Tomek Kriezel i Jacek Burglin się mocno wyróżniali plus Wojtek Pawicki który zanotował świetny sezon i bramkostrzelny "Alvaro", czyli Dominik Depta. W pierwszej rundzie niektórzy ich zlekceważyli, a oni to wykorzystali. No i brawo dla trenera Szymona Hartmana, który wykonał bardzo dobrą robotę.

KN - Red Devils, tutaj szacunek za pracę wykonaną przez zarząd i drużynę w przerwie między rozgrywkami, która zaowocowała świetną grą i walką jak równy z równym z najlepszymi. To zapowiedź świetnego przyszłego sezonu, gdzie z pewnością RD będą się liczyć w walce o najwyższe cele.
M7 - miło usłyszeć takie słowa, jako zarząd poświęciliśmy naprawdę mnóstwo czasu, aby wprowadzić naszą czerwoną karawanę na właściwe tory. Jako ostatni zgłosiliśmy się do gry, na 2 tygodnie przed rozpoczęciem rozgrywek nie mieliśmy ani drużyny, ani zarządu. A jednak udało się to zmontować w dobrą maszynę w trakcie tych ośmiu miesięcy. Pierwsza runda - tylko jedno zwycięstwo, w drugiej już sześciokrotnie wygrywaliśmy. I mam nadzieję, że jest to pierwszy krok ku dynamicznemu rozwojowi RD.

KN - Głogów, jak dla mnie najbardziej "bezpłciowa" drużyna ligi. Ma kilku uznanych zawodników, ale są oni już wiekowi i nie mają wartościowych zmienników. To powoduje, że dopóki są siły, Głogów jest groźny, jak odjedzie na kilka bramek wygrywa mecz, ale jeśli jest stykowo to w końcówkach przeważnie przegrywa lub remisuje.
M7 - bracia Pieczyńscy wnieśli ogromnie dużo do Euromastera. Śmiem twierdzić, iż bez nich graliby o utrzymanie. Darek rozgrywał, Łukasz strzelał, dwóch profesorów. Żałuję, iż nie udało nam się utrzymać tej dwójki w składzie Red Devils, bo nasz sezon wyglądałby zupełnie inaczej. A tak to pomogli w szybkim zapewnieniu spokojnego bytu głogowianom.

KN - Jeśli o nas chodzi (AZS UŚ Katowice), to efekt dało połączenie pracy w drugiej części sezonu z tym, że zawodnicy uwierzyli nam - trenerom, a przede wszystkim uwierzyli w siebie i wielu z nich się "odblokowało" (Gładczak, Krzywka, Jasiński). Wreszcie zaczęliśmy być DRUŻYNĄ!!! I to zaważyło, że walczyliśmy do końca o utrzymanie i udało się. Z naszego zespołu wyróżniłbym Kamila Kmiecika za bardzo udany debiut w rozgrywkach FE oraz Mateusza Bednarczyka (pseudonim "Jojo") za świetną ligową końcówkę. Grał naprawdę bardzo dobrze w ostatnich kilku meczach, nawet w tych przegranych z Wisłą czy Rekordem. Śmiało można powiedzieć, że w ostatni ligowy weekend "urwaliśmy się ze stryczka". Z jednej strony przebieg ostatnich dwóch kolejek był dla nas bardzo szczęśliwy, z drugiej dla chłopaków powinien być lekcją pokory i nauczką na przyszłość, bo nie sądzę żeby w kolejnym sezonie udało nam się w taki sam sposób po raz drugi i na spokojne utrzymanie lub sukces w lidze trzeba pracować cały sezon.
M7 - mi się podobało, że nie było buńczucznych zapowiedzi, że się utrzymacie itp. itd., tylko bez wielkiego halo ciężko pracowaliście zbierając punkt po punkcie. Choć po tym, co wyrabialiście w meczu z Uniwersytetem Gdańskim u siebie to pomyślałem: "co na tym parkiecie robi ta przypadkowa zbieranina z przystanków tramwajowych?".  A jednak się udało, pokazaliście po prostu charakter.

KN - Remedium przekombinowało w przerwie między rundami i mimo że z gry nie wyglądało to aż tak dramatycznie, to trzy punkty zrobione w całej rundzie są wynikiem katastrofalnym. To przede wszystkim  zadecydowało. Wracając jeszcze do ostatniej kolejki i tego co się wydarzyło w Gdańsku i u nas - straciłem przez weekend ze stresu chyba z 10 lat życia, ale... warto było. Dominik Depta został naszym bohaterem, ale nie zapominajmy, że kilka sekund wcześniej Mateusz Omylak powinien nas pogrążyć, a jednak zmarnował doskonałą sytuację dla Remedium. Myślę że w Pyskowicach zabrakło właśnie odrobinę pokory i zgubiła ich pewność siebie.
M7 - tu się także zgadzam z Krzyśkiem. 3 punkty w rundzie to wynik skandaliczny. A przecież tam grali wyjadacze typu Mirga, Groszak plus kilku innych ciekawych zawodników. Dla mnie to niepojęte, jak można było spaść, mając wiernych kibiców wypełniających halę, niezły skład, dobrego trenera i 13 punktów po pierwszej rundzie. Nie znam do końca sytuacji wewnątrz klubu, ale to prawdziwy dramat.

KN - GKS Tychy, szkoda chłopaków i pracy jaką włożył w utrzymanie Rafał Krzyśka, oraz serca, jakie włożyli doświadczeni Piotrek Myszor, Michał Słonina i Zbynek Modrzik (szkoda że karierę zakończył spadkiem). Nie wypada mi napisać że byli zdecydowanie najsłabszą drużyną ligi, bo... 2 razy z nimi przegraliśmy, w tym ostatnio 1:7, więc wiesz...
M7 - tu, podobnie jak Remedium w drugiej rundzie, całkowite "przespanie" pierwszej części sezonu. Przypadkowy trener, zespół bez motywacji, bez wielkiej chęci do gry. Rafał trochę to poukładał, ale reanimacja trupa nie powiodła się. Sympatyczni piłkarze, ale tam coś od samego początku nie grało, to nie dziwmy się iż polecieli z hukiem. Może po spadku tam zbudują zdrowy klub ze zdrową atmosferą.

KN - beniaminkowie: Gwiazda Ruda Śląska będzie bardzo groźna zwłaszcza u siebie, nie wiadomo jak u nich będzie organizacyjnie, bo może być podobnie jak ostatnio - teraz na start będą pieniądze z miasta, bo są wybory, ale w połowie sezonu kurek będzie zakręcony i będzie problem. Co do Red Dragons Pniewy to nie znam zespołu, to się nie będę wypowiadać.
M7 - Jedni i drudzy są na starcie głównymi kandydatami do spadku. Jak nie uda im się transferować po kilku doświadczonych zawodników do składu, to słabo ich widzę. Niemniej jednak doświadczenie zyskają i nawet jeśli spadną, to wrócą silniejsi. Wielu młodych zawodników, byle się nie załamywali. Grać z każdym sezonem będą lepiej i lepiej. Ale nie ma co więcej gdybać, jak jeszcze nie rozegrali nawet jednego spotkania.

A na koniec zapraszam wszystkich chętnych do wzięcia udziału w kursie instruktora futsalu (sprawdź szczegóły), którego promotorem jest Klaudiusz Hirsch. Pozostałymi wykładowcami są Nicolae Neagu, Rafał Gozdecki i Dariusz Smolarek. Jeśli chcesz uczyć futsalu w szkole, na studiach, albo być trenerem klubowym - nie przegap tej szansy. To tylko cztery zjazdy w Poznaniu i już masz uprawnienia trenerskie. Warto? WARTO!!!

M7

(opinie wyrażone w powyższym felietonie są prywatnymi poglądami autora, a nie klubu Red Devils Chojnice)

Czytaj dalej...

Dziś środa, czyli: FUT5AL HEA7EN

Kadra zagrała dwumecz z Rumunią... I znowu nie było transmisji. Bo nie można tego powiedzieć o mizernej jakości (non stop zacinająca się) internetowej relacji z pierwszego spotkania.

Nie mówię już o telewizji (choć taka relacja w przypadku kadry powinna być OBOWIĄZKOWA i to na ŻYWO, a nie jakaś retransmisja), ale w internecie to MUSI być. Ekipa KP Sport jest zawsze chętna do przeprowadzenia relacji, to wcale dużo nie kosztuje. A reprezentacja Polski ma swoich sponsorów, zresztą chyba nie jest wielkim problemem znaleźć 1000 zł od lokalnych firm na pokrycie kosztów przeprowadzenia relacji? Tylko trzeba chcieć to zrobić.

Już mi się powoli nudzi pisanie o takich elementarnych rzeczach. A piłkarze, działacze, kibice klubów futsalu chcieliby obejrzeć mecze reprezentacji Polski na żywo, a nie przeczytać suchy wynik. Ze swojej strony skontaktowałem się z Bogdanem Durajem, vice przewodniczącym Komisji Futsalu i porozmawiałem na ten temat. Skontaktowałem obie strony i mam nadzieję, że dojdą do porozumienia.

Dobrze, że chociaż reprezentacja stanęła na wysokości zadania. Remis i zwycięstwo z silną Rumunią - należy się z tego cieszyć. Kadra okrzepła, wrócili do gry najlepsi zawodnicy, może coś z tego wreszcie będzie. To dobry prognostyk. Młodzieżówka też wypadła obiecująco z młodymi Rumunami, teraz zagrają ze Słowenią.

Mam nadzieję, że nie są to jednorazowe "wyskoki", ale zauważalny progres gry kadry narodowej. Jest tylko jedno "ale" - Łukasz Błaszczyk, będący ostatnio w rewelacyjnej formie. W ciągu kilku minionych tygodni w spotkaniach z Rekordem, Pogonią i Wisłą zanotował naprawdę fantastyczne występy. W każdym meczu był bardzo silnym punktem drużyny i często bronił w nieprawdopodobnych sytuacjach. Czy o powołaniach decyduje aktualna forma zawodników, czy też inne czynniki?

Finisz ligi - szkoda, że tylko jeden mecz był w Orange Sport na żywo. Pomyślcie, co by było gdyby była multiliga jak w Canal+? Każdy sport się chowa. W Chojnicach decyduje się o kolorze medali, w Gdańsku o być albo nie być Katowic/Pyskowic. Ale na razie bezpośrednie transmisje z kilku hal naraz to marzenie ściętej głowy.

Nasz mecz z Wisłą Krakbet był wspaniałym widowiskiem (zobacz skrót). Dużo bramek i świetnych akcji ofensywnych z obu stron. Wiślacy ukradli nam zwycięstwo w samej końcówce zapewniając sobie brązowe medale. My także zadowoleni, bo najpierw przeszkodziliśmy Pogoni, a teraz im pomogliśmy. No i pokazaliśmy się z dobrej strony na "do widzenia" naszym wiernym kibicom.

Co do Błażeja Korczyńskiego i jego zapowiedzi o końcu kariery - nie chce mi się wierzyć, żeby odpuścił sobie szansę na zostanie najlepszym strzelcem w historii polskiego futsalu. W meczu z nami był najlepszym zawodnikiem swojej drużyny, ja zawsze z dużą przyjemnością oglądałem świetne, nieszablonowe zagrania tego zawodnika. Gdyby naprawdę zakończył to byłaby niepowetowana strata dla wszystkich związanych z polską piłką halową. Myślę więc, że w przyszłym sezonie skoncentruje się na prowadzeniu Wisły Krakbet, ale będzie też od czasu do czasu pojawiać się na parkiecie.

W tym sezonie 21 razy był w składzie meczowym, strzelił 10 goli, do tego miał sporo asyst. W sumie ma już 303 trafienia w najwyższej klasie rozgrywkowej, o jedną bramkę mniej od Krzysztofa Kuchciaka, a pięć mu brakuje do lidera klasyfikacji - Krzysztofa Filipczaka. "Korek" nie jest jeszcze aż taki stary, "Keny" Kuchciak grał w FE w wieku 41 lat po powrocie do Clearexu w 2011 roku. Jest robota do wykonania panie Błażeju, jeszcze nie ten czas na powiedzenie sobie "STOP".

Gatta przegrała w Szczecinie (zobacz skrót). Sami sobie są winni, bo jak już pisałem wcześniej powinni iść w końcówce meczu w Głogowie na całość, a zadowolili się remisem. No i zamiast medalu jest czapka gruszek. A Pogoń zdobyła vice mistrzostwo na 10-lecie istnienia klubu. Zasłużony sukces, przede wszystkim byłego trenera Gerarda Juszczaka, który z drużyny walczącej co roku o utrzymanie zrobił medalowy team. Brawo także dla Łukasza Żebrowskiego, który podjął się trudnego zadania dokończenia pracy po Gerym. A Michał Kubik zatańczył na parkiecie, to mi się podoba. Przed golem i po golu (tutaj trochę gorzej, wyrzuciłbym go z dyskoteki ;)

Rekord pobawił się z Euromasterem przy pełnych trybunach, a tam krawat obok krawata (zobacz skrót). Oficjele, a wśród nich Kazimierz Greń i Piotr Wawro, którzy wręczali medale i puchary. Na zebraniu w Warszawie Wawro nie podał dłoni Greniowi, ciekawe czy tym razem się przywitali? Animozje są spore, wzajemne ataki w mediach żadnej ze stron nie przyniosły jakiś sukcesów. Tak jak pisałem wcześniej, nikt tak na mistrzostwo ciężko nie zapracował jak Rekord. Tytuł trafił w godne ręce, teraz powinni pomyśleć o wzmocnieniach na Europę.

GAF na koniec wygrał z Tychami 4:2, a zawodnikom GKS-u puściły nieco nerwy (zobacz skrót). Dwie czerwone kartki nie wystawiają dobrego świadectwa. Ten mecz już o niczym nie decydował, ale po wynikach drugiej rundy widać, iż Gliwice budują poważny klub i myślę, że będą się liczyć w walce o czołowe miejsca w przyszłym sezonie. GKS leci z hukiem, dużo było gadania że się utrzymają, ale sama walka nic nie da, jak brakuje jakości w grze. Ale najważniejszym wydarzeniem był ostatni występ Zbynka Modrzika. Pomimo 43 lat na karku znowu pokazał klasę kilkunastoma interwencjami na wysokim poziomie. Dwa lata temu obchodził jubileusz 250 meczu (zobacz artykuł), teraz zbliżył się do trzystu rozegranych spotkań w lidze. Najlepiej Zbynka określił Krzysiek Nos, z którym ostatnio rozmawiałem na jego temat - "wspaniały człowiek i wspaniały zawodnik, jeden z takich, który nie ma wrogów, nigdy nikomu nie nadepnął na odcisk, mimo iż ma swoje zdanie. Bardzo kulturalny, rzeczowy, zawsze chętny do pomocy, życzę mu wszystkiego najlepszego na jego nowej, komentatorskiej drodze życia". Przyłączam się do tej opinii w 100% - Zbynek, będzie ciebie brakować!!!

AZS UŚ Katowice dał z siebie wszystko wyrywając z gardła zwycięstwo z Clearexem (zobacz skrót). Ten zespół pokazał charakter, nie po raz pierwszy. Już u nas mogli urwać punkty, my się z nimi długo męczyliśmy wygrywając dopiero w samej końcówce. A teraz dopiero się okazało, jak cenny był ten jeden punkt wydarty Pogoni. Witek Zając i Krzysiek Nos nie wypowiadali się zbyt wiele w mediach, robili swoje z wielką wiarą w swój zespół. No i mieli "Jojo" Bednarczyka w bramce, który zaprezentował w ostatnich spotkaniach życiową formę. Wygrali dwa mecze mając nóż na szyi i jeszcze musieli liczyć na sportową postawę akademików z Gdańska.

A ci kolegów studentów z południa nie zawiedli (zobacz skrót). "Alvaro", czyli Dominik Depta ma za sobą świetny sezon. Do tej pory bardziej znany z beach soccer’a, gdzie grywa w reprezentacji Polski zdobył 16 bramek dla UG. Trochę w cieniu Burglina, Pawickiego i Kriezela, którzy grali pierwsze skrzypce, ale za to bardzo skuteczny. Nie bał się uderzać z przewrotek, albo z niemal zerowych kątów. No i trafił w dziesiątkę na koniec. No i Jacek Burglin - kamienny mur w bramce. "Burdel" ma bardzo udany sezon. Moim zdaniem powinien dostać swoją szansę w kadrze, bo jest naprawdę w znakomitej formie.

A Remedium? Jeśli niedawno Pogoń była "Frajerem Tygodnia", to drużyna z Pyskowic zyskała miano "Frajera Roku". Jak się w przeciągu całej drugiej rundy robi zaledwie 3 punkty, przegrywając co tylko się da, na dodatek spadając z ligi na 2 sekundy przed końcem rozgrywek - to jak inaczej ich nazwać? Na dodatek dostali prezent na sekundy przed końcem meczu. Piłka potoczyła się do Omylaka, który stał na 15 metrze od bramki gdańszczan, kiedy Burglin zapędził się na środek parkietu. Mógł zrobić wszystko - przyjąć, dokładnie uderzyć, albo po prostu wjechać z piłką do bramki. Ale kopnął z pierwszej piłki i przestrzelił (zobacz sytuację). Szybkie wznowienie gry i padł gol dla AZS UG, który był gwoździem do trumny pyskowiczan. Niesamowita końcówka, w której specjalizują się zawodnicy Uniwersytetu Gdańskiego.

Remedium na dziesięć ostatnich spotkań cztery przegrało różnicą dwóch bramek, a trzy ostatnie mecze różnicą zaledwie jednej. Jak niewiele brakowało, zaledwie jednego celnego kopnięcia aby utrzymać się w lidze. Organizacyjnie też tam chyba coś jest nie halo, jeśli na najważniejszy mecz do Gdańska pojechali w ósemkę. Podsumowując ich postawę to jednak zasłużyli sobie na ten spadek. Tylko kibiców szkoda.

W minionym tygodniu odbył się turniej Final Four UEFA Futsal Cup, który odbył się w Baku (Azerbejdżan). Drużyna FC Barcelona została klubowym Mistrzem Europy 2014. Już raz wygrali, w 2012 roku. Rok temu kazachski Kairat Ałmaty, teraz tytuł wrócił do Hiszpanii. Spotkania Final Four stały na naprawdę wysokim poziomie.

W pierwszym półfinale FC Barcelona po remisie 4:4 z Araz Naxcivan pokonała rywali 4:2 po rzutach karnych. W drugim spotkaniu zespół FC Dinamo Moskwa pokonał Kairat Ałmaty 2:1 i awansował do finału.

W meczu o 3 miejsce Araz pokonał Kairat 6:4, a w wielkim finale Barcelona wygrała po dogrywce z Dinamo 5:2 (zobacz skrót i radość ze zdobycia pucharu Europy). Wszystkie cztery spotkania były wielkimi widowiskami i znakomitą reklamą futsalu. Te drużyny mają milionowe budżety liczone w euro, najlepszych piłkarzy, naturalizowanych Brazylijczyków. Jest to poziom jak na razie nieosiągalny dla polskich drużyn, ale ciężką pracą od podstaw łutem szczęścia możemy nieco podgonić uciekającą nam czołówkę europejską.

Dobra, koniec żartów. Minie sto lat zanim ich dogonimy. Po IV wojnie światowej (znaczy europejskiej), jak wybiją na wschodzie, zachodzie i południu wszystkich najlepszych. Bo na północy nie umieją grać w futsal. A w sumie nie wiem, może są jakieś talenty na Grenlandii, z nimi jeszcze nie graliśmy.

Są już efekty mojego felietonu sprzed tygodnia, gdzie poruszyłem sprawę skandalicznego rozstrzygnięcia przetargu na promocję miasta Piła. Klub KS Credo Futsal Piła, który wygrał w.w. przetarg został pokrzywdzony decyzją urzędników miejskich, którzy stwierdzili, iż futsal to nie jest piłka nożna i na tej podstawie zdyskwalifikowali ofertę futsalistów. Na szczęście sprawą zainteresowała się lokalna telewizja, dla której udzieliłem kilkunastominutowego wywiadu, w którym zmiażdżyłem nieuctwo i dyletanctwo pilskich urzędasów. Panowie redaktorzy popierają stanowisko klubu i rozkręcili aferę, która mam nadzieję przyniesie skutek w postaci przyznania pieniędzy dla KS Credo Futsal. Cieszę się, że mogłem choć troszkę pomóc nagłaśniając ten skandal.

A tu mam dla szanownych czytelników fragment historii polskiego futsalu - mało kto wie, że 1991 czy też 1992 roku na stadionie X-lecia w Warszawie odbył się finał Pucharu Polski drużyn sześcioosobowych. Na koronie rozkręcony w najlepsze bazar "Europa", mnóstwo ludzi, a na środku stutysięcznika wymalowane małe boisko i postawione bramki od piłki ręcznej. Grały drużyny PA Nova Gliwice z Martenzytem Warszawa, a wygrali gliwiczanie 5:3. Takie były początki małej piłki w naszym kraju.

Kiedyś, bodajże aż do 1998 roku odbywały się dwie edycje rozgrywek (grało się wówczas szóstkami), na trawie lub asfalcie i hali. Co roku było więc dwóch Mistrzów Polski. Wiele innych ciekawych faktów z historii polskiego futsalu można znaleźć w Wikipedii: Reprezentacja Polski w futsalu czy Ekstraklasa Polska w futsalu.

A tu link do największego sukcesu drużyny klubowej - Clearex Chorzów, który wygrał prestiżowy turniej w Genk w 2003 roku. To już 11 lat od chwili, kiedy polski zespół coś znaczył w Europie. Prawie jak na trawie, gdzie także czekają na awans do Champions League od wielu lat (zobacz artykuł).

Ciekawostka na koniec, były bramkarz Red Devils Chojnice, Marek Kobus obecnie realizuje się w muzyce rap i wychodzi mu to całkiem nieźle. Polecam jego pierwszy teledysk. Propsy Maro :)

M7

(opinie wyrażone w powyższym felietonie są prywatnymi poglądami autora, a nie klubu Red Devils Chojnice)

Czytaj dalej...