Dziś środa, czyli: FUT5AL HEA7EN

Red Devils - Rekord Bielsko Biała (zobacz skrót i rozmowę z Adamem Krygerem). Pierwsza połowa mogła uśpić widzów, na hali słychać było gdzieniegdzie pochrapywania. Oba zespoły nie chciały przegrać tego spotkania, wygrać chyba też nie. Dopiero w drugiej połowie po golu Machury spotkanie się nieco ożywiło. Nasi piłkarze myślami byli już chyba na wakacjach, tempo gry mizerne. Generalnie to był mecz z cyklu "kto pierwszy strzeli ten nie przegra". Rekordowi chciało się bardziej i zasłużenie zwyciężył.

I nikt tak bardzo nie zasłużył sobie na tytuł mistrzowski. Wzorcowo poukładany klub, ze szkoleniem z prawdziwego zdarzenia. Krok po kroku budowali ten sukces. Mogli już dużo wcześniej, parę lat temu pozbierać zawodników za dużą kasę i zrobić na szybko medale. Ale wybrali inną drogę i tu należą się im pochwały. Cały worek medali w tym sezonie, od juniorów po seniorów. Tak powinien być zorganizowany każdy klub futsalu. Wszyscy powinni im klaskać. I to parę godzin bez przerwy. Brawo Janusz, brawo Marek, brawo Adam, brawo zawodnicy i pozostali działacze.

A które to już będzie mistrzostwo polski dla Andrzeja Szłapy? Szóste? (Clearex 5, Rekord) Ktoś ma więcej? Błażej Korczyński ma podobno tylko pięć i pół (Baustal 2, PA Nova 2, Wisła, Clearex) jak mi zameldowali koledzy z południa - bo do Chorzowa przeszedł dopiero zimą ;)

Rafał Franz ma pięć, ale za to cztery w jednej serii (PA Nova, Akademia 2, Wisła, Rekord). Gdzie przechodzi, tam jest złoto. Król Midas - no to witamy w Chojnicach ;) On ma największe szanse z racji jeszcze w miarę młodego wieku zrobić najlepszy wynik.

Wisła Krakbet awansem zdemolowała AZS UG Gdańsk 15:1 (zobacz skrót). Widać, iż zawodnicy znad morza są już na wakacjach, wybrali się na spacer do Krakowa w zaledwie siedmioosobowym składzie. I tak jak powiedział Błażej Korczyński na konferencji prasowej, teraz liga nie toleruje już amatorki. Kiedyś drużyny grywały całe mecze w kilku, teraz takie podejście kończy się masakrą. Niech kluby mają to na uwadze i dążą w stronę profesjonalizmu, a nie odpuszczania spotkań. Bo to lekceważenie nie tylko kibiców, ale także i przeciwnika. Dobrze, że Wiślacy potraktowali to do końca poważnie. Dotyczy to także Red Devils, nasza wysoka porażka w pucharze także dała nam do myślenia.

"Korek" zawiesza halówki na kołek i skupia się na trenerce. Duża strata dla  kibiców, bo to jedna z legend polskiego futsalu. Wielokrotnie podziwiałem wspaniałe zagrania i bramki tego zawodnika, będzie tego brakować w naszej lidze. Po prostu dodawało wspaniałego kolorytu. No ale nie można wygrywać Mistrza Polski jak się nie kieruje drużyną w 100%. Klaudiusz Hirsch zrobił trzy "majstry" z rzędu po tym, jak skoncentrował się wyłącznie na kierowaniu drużyną spoza parkietu.

Remedium Pyskowice - AZS UŚ Katowice (zobacz skrót) to przede wszystkim świetny występ golkipera Mateusza Bednarczyka, który bronił wszystko i był wszędzie gdzie potrzeba - "dalej dalej ręce Gadżeta" (zobacz wideo). Kiedyś prezentował ekscentryczne fryzury, teraz tylko umiejętności i wyszło mu to na dobre. A AZS UŚ Katowice ma okazję zrobić drugą "Wielką Ucieczkę" w historii (obejrzyj film). Po pierwszej rundzie mało kto im dawał szanse, porażka z Tychami niemal wbiła im gwóźdź do trumny, ale udało im się podnieść z kolan. Co prawda "Jojo" to nie Steve McQueen, ale to naprawdę może się udać. Koledzy z Uniwersytetu Gdańskiego powinni pokonać supersłabe Remedium, pozostaje tylko pokonać chorzowian u siebie. I to jest mecz kolejki dla mnie.

Gatta zdemolowała tyszan 11:2 (zobacz skrót). Z jednej strony szkoda mi chłopaków, bo fajna ekipa jest w GKS-ie, ale z drugiej taktyka działaczy "w piątki gramy z drużynami z drugiego końca Polski, a ze Śląskiem w niedziele" jakoś nie dała efektu. "Good riddance fellas". Acha, nie był to mecz bramkarzy, jeden i drugi puszczali co leciało. Tylko że drugi miał dużo mniej strzałów. Kiedyś GKS to była marka, solidna drużyna, typowy mocny średniak. Pamiętam, jak nas zlali 6:0 w Chojnicach. Ale od kilku sezonów szło to coraz słabiej. Szło, szło i zdechło. A Igor Sobalczyk goni Douglas’a. Pięć goli w jednym spotkaniu to spory wyczyn. Ma okazję na Pogoni powalczyć o złoty but, ale tam nie będzie tak łatwo na odrobienie dwóch bramek do Brazylijczyka.

Euromaster - Pogoń 04 (zobacz skrót), fajny mecz do oglądania, 10 goli. Znowu piękny gol Michała Kubika, który nie boi się grać w "kiwaka". I jest to jeden z nielicznych zawodników, który umie to naprawdę dobrze. Kubik to absolutna czołówka w grze 1 na 1 (plus Krawczyk), kibice to kochają. No i brawa za piękną akcję z Szamotijem w drugiej połowie, tylko słupek niestety. Tubacki też zachwycił uderzeniem, but na półkę żeby wnuki miały kiedyś pamiątkę. Pogoń kończy u siebie Gattą, jak nie wygrają to mają po medalach. Wtedy to dopiero polecą głowy - sprzątaczki, szmatowi, parkingowi już się rozglądają za inną robotą.

Clearex pokonał GAF, drużynę która była rewelacją drugiej rundy rozgrywek FE (zobacz skrót). Z kolei chorzowianie właśnie w drugiej rundzie zawodzili na potęgę. Role na koniec się odwróciły i to ekipa Tadeusza Wolnego zajęła piąte miejsce w tabeli, zatem powtórzyli osiągnięcie sprzed roku. Po prostu solidny ligowiec z przebłyskami bardzo dobrej gry. No i Rabczak ponownie zabłysnął, piękny strzał i piękny gol. Lekko zaokrąglony zawodnik porusza się całkiem sprawnie na parkiecie i zdobywa wiele bramek - polski Serjao.

Skandal na zapleczu ekstraklasy, sędziowie uznali gola PO syrenie kończącej mecz w meczu UKS Futsal Ekom Nowiny - BSF  Bochnia (zobacz fragment meczu). A gdyby ta bramka miałaby decydować o awansie? Niedużo zabrakło do takiego scenariusza. Nie rozumiem, jak można było nie słyszeć tak wyraźnego sygnału kończącego spotkanie.

Na szczęście Gwiazda sprostała zadaniu (choć mieli po trzydziestu kilku minutach pełne portki strachu) i po roku przerwy wraca do Futsal Ekstraklasy. Zarówno oni jak i drugi beniaminek, Red Dragons Pniewy będą mieli niezwykle ciężko się utrzymać, jeśli nie dokonają wzmocnień. Dwie drużyny składające się w dużej większości z młodzieży.

Trzecie miejsce w grupie południowej zajęła drużyna z Gliwic. Gdyby Nbit grał tak skutecznie od samego początku rozgrywek, to mógłby pokusić się o awans do FE. Ozdobą meczu była bramka Łukasza Jagiełły (zobacz bramkę).

A teraz historia z Piły. Doszły do mnie słuchy o wręcz szokującej historii pewnego przetargu. Szerzej teraz opiszę wydarzenia, które pokazują, co zwykły urzędnik opłacany z naszych podatków może zrobić z petentem.

Miasto Piła, a dokładniej to reprezentujący je prezydent Piotr Głowski corocznie ogłasza przetarg na "promocję miasta”. Selekcja oraz dyscypliny sportowe jakie wchodzą w jej skład są wybierane tylko przez prezydenta i na wyłącznie jemu znanych bliżej warunkach. W tym roku (podobnie jak w poprzednim) w przetargu wzięły udział kluby reprezentujące następujące dyscypliny:

  • siatkówka,
  • żużel,
  • koszykówka,
  • piłka nożna.

Nigdy tak naprawdę nie wiadomo jaka kwota została przeznaczona na daną dyscyplinę. Klub musi "wstrzelić" się ze swoją ofertą w to co ustalił sobie prezydent. Dany klub na na to trzy szanse - np. KS Basket Piła (koszykówka) może sobie zażyczyć 250.000 zł. Prezydent odrzuci ofertę, oznacza to że była ona za wysoka. Klub składa następną ofertę na 200.000 zł - ta zostaje ponownie odrzucona, aż w końcu klub "przypadkowo" trafia w przysłowiową dziesiątkę i rzuca 170.000 zł, a te zostają za trzecim razem przyznane przez miłościwie nam panującego prezydenta.

Wszystko zazwyczaj przebiegało sprawnie, bo w Pile działa tylko jeden klub żużlowy, jeden klub koszykówki, dwa siatkarskie (damski w I lidze, a męski w III lidze) i dwa kluby które należą do kategorii "piłka nożna" - TP Polonia Piła występująca na co dzień w lidze okręgowej i KS Credo Futsal Piła, które w bieżącym sezonie rozpoczęło rozgrywki w II lidze futsalu.

Do tej pory konkurs, a dokładniej "przetarg" działał całkiem przyzwoicie. Oczywiście żaden z klubów nie wiedział na jakiej podstawie na siatkówką przeznaczono taką, a nie inną kwotę oraz na jakiej podstawie taką, a nie inną na żużel czy też siatkówkę. Na piłkę nożną rok temu miasto przeznaczyło 50.000 zł (najmniej ze wszystkich dyscyplin), więc można było się spodziewać, iż w tym roku będzie podobnie.

Oferta jaką złożył klub KS Credo Futsal Piła została wyceniona przez działaczy na 39.300 zł. Działacze domyślali się, iż aby wygrać przetarg muszą złożyć kwotę niższą niż konkurencja (swoją drogą taka forma przetargu jest doprawdy śmieszna - można np. za rok założyć drużynę siatkarską, wystawić w najniższej klasie rozgrywkowej i zgarnąć na starcie 250.000 zł bo będzie mieć niższą ofertę od konkurencji).

Na otwarciu kopert (które odbywa się publicznie) włodarze miejscy informują przybyłych jaka kwota została przeznaczona na daną dyscyplinę jeszcze przed otwarciem kopert. Na piłkę nożną, a raczej jej promocję w Polsce Piła rękami prezydenta przeznaczyła 50.000 zł.

Pierwsza koperta otwarta przez miasto była z TP Polonia. Ci w roku ubiegłym zażądali 49.900 zł niemal idealnie mieszcząc się za pierwszym strzałem w tym co przeznaczyło miasto. W tym roku TP Polonia dała 49.600 zł obniżając swoje wymagania o 300 zł. Oferta KS Credo Futsal była więc nie do przebicia, na dodatek gromadzi o wiele więcej kibiców na meczach. Na okręgówkę przychodzą śladowe ilości widzów, w przeciwieństwie do futsalu, który zapełnia całą halę.

Po przetargu futsalowi działacze upewnili się na szybko czy oznaczało to  ich zwycięstwo. Zostało to potwierdzone jedynym kryterium jakim kierowało się miasto - czyli ceną. W ten oto sposób uczciwie, będąc sprytniejszym futsal wygrał przetarg na promocję miasta. I w tym momencie zaczęły się "piłkarskie jaja"...

Działacze KS Credo Futsal długo czekali na informację, ta w końcu się pojawiła. Miasto poprosiło o uzupełnienie dokumentów o licencję, która rzekomo powinna być dostarczona z papierami. Licencja w II Lubuskiej Lidze Futsalu wygląda tak, że po prostu wirtualnie jest i tyle. Działacze wykonali natychmiast kilka telefonów i udało się załatwić potrzebny dokument w ciągu dwóch dni. Udało się uzupełnić w terminie i złożono licencję (która notabene nie była pierwotnie wymagana). Wydawało się, iż wszystkie wymogi są już spełnione, jednak brakowało wciąż informacji potwierdzającej wybór oferty klubu futsalu. Inne kluby już cieszyły się z "wygranego" przetargu, do którego startowała tylko jedna drużyna z danej dyscypliny, więc siłą rzeczy te kluby musiały najzwyczajniej w świecie go wygrać.
Działacze skontaktowali się z urzędem miasta i w odpowiedzi dostali stosowne pismo z uzasadnieniem odrzucenia oferty. Nie muszę dodawać, iż wszyscy związani z KS Credo Futsal osłupieli po przeczytaniu steku bzdur. Wg. miejskich urzędników futsal to nie jest piłka nożna!!! Faktycznie, do grania na hali zazwyczaj używa się protez, grywa się także ogonem. Tylko szkoda, że urzędnikom w Pile nie wstawiają protez mózgu. Banda idiotów, inaczej tego nazwać nie można.

Oto cała historia związana z przetargiem. Pieniądze od miasta z góry zostały po przeznaczone po znajomości na TP Polonię, jednak w momencie kiedy działacze KS Credo Futsal złożyli korzystniejszą ofertę, urzędnicy stwierdzili że licencja przyznana została po czasie, a futsal to nie jest piłka nożna. Każdy wykręt w imieniu prawa jest dobry. Oto piękny przykład lokalnego kumoterstwa. Nóż w kieszeni się otwiera.

Na koniec ciekawostka - 10.000 zł otrzymał KS Credo Futsal na szkolenie dzieci i młodzieży. Te pieniądze przeznaczone były na kategorię "piłka nożna". Wówczas futsal łapał się do tej kategorii, ale jak w grę wchodziły większe pieniądze to już nie...

Historyjka… Trening sprzed lat w Concordii Knurów z udziałem Kazka (3 liga na trawie), trener Marcin Bochenek prowadzi rozgrzewkę. "Panowie, dobierzcie się parami, jedna piłka na trzech" ;)

M7

(opinie wyrażone w powyższym felietonie są prywatnymi poglądami autora, a nie klubu Red Devils Chojnice)

Czytaj dalej...

Przemysław Olczak: Misjonarze futsalu

W ostatnim czasie (a w zasadzie to od dawna) mówi się o tym, że futsal to sport dyskryminowany, pomijany, niedoceniany, niedofinansowany itd. Itp. Oczywiście wszystkie znane mi przykłady potwierdzają te opinie.

Podczas swojej trzyletniej przygody z organizacją, czy promocją futsalu w Łodzi i regionie zdarzyło mi się zetknąć z przedstawicielami wielu klubów w naszym kraju, od Futsal Ekstraklasy po ligi
regionalne, czy też środowiskowe drużyny amatorskie.

Im więcej wiedziałem o wszystkich problemach na wszystkich szczeblach rozgrywek, tym mocniej rosło we mnie przekonanie o tym, że futsal to przede wszystkim rzecz dla ludzi z poczuciem misji.
Czytając raz po raz artykuły lub felietony o tym, jaką barierę stawiają klubom władze miast, mam coraz większy szacunek dla pasjonatów walczących o rozwój naszej dyscypliny. A jest przecież o co walczyć.

O ile dobrze pamiętam, w Szczecinie przy podziale kasy nie potraktowano zbyt poważnie walczącej (wtedy jeszcze) o tytuł Mistrza Polski Pogoni 04.

Piętro niżej mamy takie pierwszoligowe Heiro Rzeszów, które przegrywa wojnę o pieniądze z miasta z trawiastymi, x-ligowymi klubami kopiącymi piłkę na kartofliskach. Żal ściska, że taki propagator regionu, organizator międzynarodowego turnieju (Heiro Futsal Cup) nie może liczyć na żadne sensowne wsparcie.

Dziś trafiłem na Credo Futsal Piła. W Pile halowa "piła" nie ma również poparcia u władz. Zamiast poparcia ma zaparcia rządzących przy przyznaniu tego co się po prostu należy. Nie zagłębiając się w szczegóły, po wygraniu jakiegoś tam konkursu/przetargu, miasto prosi o licencję, potem odpis licencji, i odpis odpisu licencji w języku mongolskim, tak, by tylko nie dać klubowi nic.

Gdzieś na poziomie amatorskim, bliżej centrum Polski istnieje drużyna AFx Alufinish. Co by o nich nie powiedzieć, chłopaki pracują, konsekwentnie realizując swoje założenia i odnosząc jakiegoś rodzaju sukcesy. Wszystko jednak niemożliwe bez prywatnej kasy. I tak przechodzimy do uzyskiwania środków od sponsorów.

Oczywiście są kluby pokroju np. Gatty Active, gdzie poważna firma, daje poważne pieniądze na futsal. Chciałem się jednak skupić na kilku innych przykładach, gdzie kasa nie odbiera ochoty do roboty.
Mamy taki Constract Lubawa, gdzie pieniądze wydawane na działalność klubu sięgają setki a nawet dwóch setek tysięcy rocznie. Mimo to nie spoczywa się tam na laurach i w niewielkiej mieścinie goście lecą kilka grup młodzieżowych, robią zajęcia dla dziewczyn i tak dalej i tak dalej. Pasja kipi wszelkimi otworami portfela, co chyba dobrze wróży na przyszłość futsalu w tamtym regionie.

Jest też Nbit Gliwice chwalony ostatnio przez Marcina Synoradzkiego w cotygodniowym felietonie. Z mych osobistych odczuć powiem, że Jarek Jenczmionka odezwał się do mnie rok temu przed II edycją WSIiU Malwee Cup. Spytał o wpisowe i pyk! "Dobra, Nbit się zgłasza". Chwilę później skorzystali z okazji, by od razu wystartować w I lidze i nie tułać się po regionalnych ustawkach II-ligowych. Do tego dochodzi organizacja turniejów charytatywnych i nic tylko bić pokłony Panie Jarku. Jest pomysł, jest kasa. Tak trzymać.

No dobra, ale co z tymi misjonarzami, którzy nie mają kasy od sponsorów? No jest też kilka takich przypadków. Jakby nie patrzeć AZS Uniwersytet Warszawski ciśnie się na usta. Równe chłopaki, mówiący o sobie, że grają "za frytki", korzystają z hali dzięki Akademickiemu Związkowi Sportowemu. I tu wydaje się rodzi się według mnie szansa dla futsalu. Poziom Akademickich Mistrzostw Polski pokazuje, że dzięki uczelniom i ich halom sportowym, można mniejszym kosztem wykonać porządną pracę. Oczywiście też trzeba się nachodzić, naprosić, naprzekonywać, ale zawsze łatwiej namówić rektora/kanclerza niż bić głową w beton w urzędach miast.

Nie tak dawno zapoznałem się też z systemem współpracy Lecha Poznań ze szkołami i tak sobie myślę: Pasjonaci - uderzajcie do szkół, gdzie są sale, orliki i starajcie się budować jakiś model szkolenia. W Polsce oczywiście nie ma programu mówiącego o tym, co i kiedy i z kim robić. Trenerzy działają "na czuja" (z niezłymi efektami jak np. w Tryńczy), czy bazują na swoim doświadczeniu jak Andrea Bucciol z młodzieżą w Rekordzie.

Może jak kilka ośrodków zdoła opracować systemy szkolenia, a potem podzielić się doświadczeniami, to program stworzy się poniekąd sam. I może, jak pasja halowych maniaków nie przeminie, to doczekamy się sukcesów reprezentacji, a kurki w miastach i u prywaciarzy odkręcą się na futsal.

Czytaj dalej...

Dziś środa, czyli: FUT5AL HEA7EN

Na początek poinformuję, iż felieton przesyłam do redakcji we wtorki i nie mam wpływu na termin publikacji na łamach Futsal-Polska.pl, to proszę nie poganiać mnie w mailach i wiadomościach na Facebooku. Z drugiej strony portal tworzą pasjonaci, którzy na tym nie zarabiają, to proszę cierpliwie czekać na tekst, który wrzucają w wolnym czasie.

Znowu zamieszanie na linii kadra - kluby. Kto wymyśla mecze z Rumunią w trakcie ostatniego tygodnia rozgrywek? Nawet jeśli Rekord zdobędzie mistrzostwo w Chojnicach, to Gatta i Pogoń będą grać między sobą o kolor medalu. Kluby nie mają obowiązku zwolnić zawodników na spotkania poza terminami UEFA. To kto wystąpi w kadrze? Jest kilku zawodników bez kontraktu, z wolnym czasem (zobacz wideo). Do tego Stachu Jones na trenera (z kręconego właśnie filmu off-owego "Magnaci i Czarodzieje"), jakieś punkty kiedyś zrobimy. Najważniejsze, że Stachu ma plan szkolenia (zobacz wideo).

Wiadomo że to żarty, ale panowie działacze bez głowy, kto tak planuje? Kadra U-19 też miała teraz grać, no ale nie znaleziono przeciwnika. To takie trudne? Już kiedyś mieliśmy pełno w PZPN i w okręgach typowych działaczy poliglotów, znanych z tego że władają trzema językami - polskim i tymi w lewym i prawym bucie, znających się na wszystkim najlepiej. Więcej komunikacji z klubami!!!
Chciałbym, żeby kiedyś dla polskiego futsalu zabrzmiały takie fanfary, jak z mojej ulubionej IX Symfonii "Z Nowego Świata" Antonina Dvoraka. Warto posłuchać w wolnej chwili (posłuchaj). Ale nie wiem czy tego dożyję. Ciągle zamiast iść do przodu, robić postępy, znajdujemy jakieś kwiatki, które nam "umilają" futsalowe życie. Przynajmniej mam o czym pisać…

W tym tygodniu obejrzałem dwa spotkania na żywo. Najpierw wybrałem się z moją drużyną do Szczecina, gdzie pozbawiliśmy szans na Mistrza Polski gospodarzy (zobacz skrót meczu). Sorry Mirek i Krzysiek, mówiłem że mamy dobrą formę i się nie położymy, chłopaki grają o kontrakty na nowy sezon i zasuwali jak motorki. Pogoń z kolei stworzyła więcej sytuacji, ale my się umiejętnie broniliśmy i wykorzystaliśmy błędy rywali. Brzmi sztampowo, ale tak po prostu było. Kibice zobaczyli emocjonujące widowisko, było sporo fajnych momentów, nikt na pewno nie żałował.

Szacunek dla pana z bębnem, jednoosobowy młyn zagrzewał cały mecz, choć parę wulgaryzmów na pewno nie było potrzebnych. Szkoda, że nikt się nie podłączył do dopingu, tutaj futsal jest mocno z tyłu w stosunku do trawy.

Michał Kubik - jedna z najładniejszych indywidualnych akcji w tym sezonie (zobacz wideo), zabrakło jedynie podania do Mikiego. No ale po takim wkręceniu w parkietu grzech by było nie spróbować wykończyć golem. Gra w "kiwaka" zawsze się podoba kibicom. Oby takich akcji jak najwięcej!!!

W sobotę zawitałem z wizytacją do Gdańska na mecz AZS-u Uniwersytetu Gdańskiego z Rekordem Bielsko Biała. (zobacz skrót). I tutaj można było zobaczyć przyszłego Mistrza Polski. No i piękne gole, Jacek Burglin tylko się rozglądał jak piłka szybowała po okienkach. Spokojna, rozsądna gra rekordzistów pomimo przegrywania, widać było że są pewni i grają cierpliwie swoje. Grali z poczuciem, że gole i tak za chwilę wpadną. Jak chwycili gdańszczan za gardło to już nie wypuścili. AZS w drugiej połowie już mocno spuścił fason i mogło się wydawać, że grali tak, żeby tylko dokończyć mecz. Za mało jakości, dwóch klasowych zawodników w polu (Pawicki i Kriezel) to za mało. I chyba zabrakło paliwa chłopakom. Albo Rekord był tak mocny. Pewnie po trochu to i to.

Rekord w tym sezonie nabrał takiej pewności siebie. Grają "idź na całość", albo wygramy albo przegramy, bez remisów. To chyba zasługa Adama Krygera, który znany był ze swojej waleczności. Przypomnę, iż jest to jedyny piłkarz w Polsce, który zagrał w trzech reprezentacjach Polski - na trawie, na piasku i na parkiecie. Trzy lata temu wykonałem do niego telefon w temacie "trener Red Devils" ale był wtedy zajęty prywatnymi biznesami. Dobrze, że wrócił do futsalu i od razu osiągnął wielki sukces. I ciekawie gada :) (zobacz wideo). A na meczu fajnie było spotkać Tomka Aftańskiego i Piotrka Walczaka, pogadaliśmy trochę. Futsalowe plotki, przodował w tym pan w białej bluzie ;) (zobacz wideo).

Można teraz gdybać, co by było gdyby Błażej Korczyński nie wycofał bramkarza gdy miał remis z Rekordem. Ale jak napisał kolega Pawlak na twitterze: "przynajmniej miał jaja. A nie to co Sopur w meczu z Głogowem". Wówczas słuszna idea, bierzemy wszystko albo nic. Teraz z Katowicami spacerek, krakusy grając na luzaku prezentowali świetne akcje zespołowe, piłka wędrowała jak po sznurku. Z kolei gospodarze zagrali tak jakby bez wiary w możliwość zwycięstwa. Puste trybuny też nie mobilizują. Ozdobą meczu był piękny gol Jędrzeja Jasińskiego z rzutu wolnego. Teraz katowiczan czeka mecz ostatniej szansy na Remedium. Jak wygrają to mają jeszcze cień szansy na utrzymanie. To jest dla mnie mecz XXI kolejki.

Obiło mi się o uszy, że w Wiśle będą cięcia kontraktów o 50%, obcokrajowcy do domu. Czyżby kolejny gigant powoli się sypał? Obniżki finansowe są i tak dużo lepsze, niż wycofanie się z rozgrywek, jak to kiedyś bywało z "dużymi" klubami. Dzisiaj najważniejsze jest, aby przetrwać i doczekać lepszych czasów, kiedy sponsorzy i telewizja (koniecznie magazyn ligowy z wywiadami!!!) wreszcie zobaczą w futsalu atrakcyjny produkt.

Gatta zagrała dobry mecz na Gliwicach, pewnie pokonała GAF, który ostatnio nokautował rywali. Każda seria ma swój koniec. Ale „piłkarze w rajtuzach” są nie na darmo najlepszym zespołem grającym na wyjazdach. Dlatego nadal nie mogę się nadziwić, dlaczego 2 tygodnie temu na Euromasterze nie wycofali bramkarza. Srebro wystarcza? Ja bym ryzykował, zwłaszcza mając takich dobrych kumatych grajków w polu. Najlepiej zgrany i dopasowany romb w Polsce od czasu tej czwórki (zobacz zdjęcie). Wreszcie w bramce zagrał Darek Słowiński, zmiana pomogła, baboli brak. No i gol Marciniaka, kilka razy cofałem video. Jebut pod ladę!!!

Clearex Chorzów męczył się nieco z Remedium, ale wygrał jednym celnym kopem więcej, choć w końcówce było bardzo gorąco. Tu mieliśmy także jedną z bramek kolejki autorstwa Tomasza Luteckiego który huknął pod poprzeczkę. No i godna podziwu akrobatyka Rabczaka, który wzniósł się jak baletnica pod sufit hali i technicznym strzałem zdobył trzeciego gola. Prawa fizyki nie obowiązują na Mosirze.

Tychy - Euromaster, co tu napisać... Rafał Krzyśka dwoił się i troił, ale gra w defensywie GKS-u to prawdziwy dramat. Nic dziwnego, że jest powołany do kadry jak w każdym meczu broni pierdyliard strzałów. Coś tam musi wpuścić, jak walą do niego jak w Afganistanie. Ambicji tyszanom nie brakuje, umiejętności tak. Dlatego Tychy lecą.

Na koniec obejrzałem jeszcze bramki ze spotkania pierwszej ligi na południu Nbit Gliwice - Solne Miasto Wieliczka (zobacz skrót). Dla kibiców fajna zabawa, 14 goli, kilka naprawdę ładnych uderzeń. I kilka znajomych twarzy na zapleczu Ekstraklasy. Ciekawy zespół ten Nbit, w przyszłym sezonie może powalczyć o awans do FE. Grają bardzo ofensywnie, nieco zawalili pierwszą rundę bo już teraz by mogli starać się o promocję. A Bochnia nie nabiła licznika z Niemodlinem i teraz może się tylko modlić o potknięcie Gwiazdy. A tak liczyłem na wyścig na gole w ostatniej kolejce…

Na północy z kolei zacięty mecz w Warszawie, który wygrali gospodarze 5:4 (zobacz skrót). Vamos chyba przegrał przez bramkarzy, do tej pory to był silny punkt gości. Michaliszyn obserwował z boku, a młodzi nieco zawiedli. A stara futsalowa prawda mówi, że bramkarz to 50 60 70% zespołu. Dobrze, że Piotrek Wardowski dołożył kolejną bramkę i zasłużenie prowadzi w klasyfikacji trafień. Grający prezes królem strzelców?

Stachu Jones, wspomniany wcześniej kandydat na trenera kadry czujnie obserwował tą kolejkę i chyba najlepiej skomentował piękne bramki - zobacz wideo.

Wiecie kto zdobył najwięcej punktów w rundzie rewanżowej? Rekord i Wisła, po 21. Ja osobiście się cieszę z bardzo dobrej formy mojego zespołu. Bilans mamy lepszy niż Pogoń (bramkami), choć jeszcze przed nami dwa mecze z najlepszymi drużynami. Gramy u siebie, to jeszcze parę punktów ugramy. W tej tabeli najlepiej widać, gdzie Szczecin zgubił szansę na mistrza. Gdańsk i Katowice, dwie z czterech najsłabszych drużyn w drugiej rundzie. 

PozycjaZespółM Pkty Z R P Bramki
1 Rekord Bielsko-Biała 9 21 7 0 2 29-17
2 Wisła Krakbet Kraków 9 21 7 0 2 44-22
3 Gatta Active Zduńska Wola 9 19 6 1 2 32-19
4 Red Devils Chojnice 9 17 5 2 2 34-22
5 Pogoń '04 Szczecin 9 17 5 2 2 35-27
6 GAF Jasna Gliwice 9 16 5 1 3 37-25
7 Euromaster Głogów 9 12 3 3 3 25-32
8 Clearex Chorzów 9 12 4 0 5 24-38
9 AZS Uniwersytet Gdański 9 8 2 2 5 34-36
10 GKS Futsal Tychy
9 6 2 0 7 25-38
11 AZS UŚ Katowice 9 4 1 1 7 21-50
12 Remedium Pyskowice 9 3 1 0 8 17-31

M7

(opinie wyrażone w powyższym felietonie są prywatnymi poglądami autora, a nie klubu Red Devils Chojnice)

Czytaj dalej...

Dziś środa, czyli: FUT5AL HEA7EN

W poprzednich felietonach poruszyłem już wiele spraw, które leżą odłogiem w naszym środowisku. Dyskusji na te tematy do tej pory nie było zbyt wiele, ale we wtorek rozgorzały dwie poważne, na profilu Jakuba Drwala i twitterze z udziałem futsalowych trenerów i piłkarzy. Dużo ciekawych pomysłów, oby tak dalej. Zaskakujące, iż inicjatywę wykazują bardziej kluby z niższych lig niż z FE, widać iż im bardziej zależy aby wreszcie zrobić duże kroki do przodu.

Wydaje się, iż obecnie większość klubów jest zadowolonych z tego co ma i w jakim miejscu się znajduje. Tak samo znakomicie czuje się Wydział Futsalu PZPN, nie ma potrzeby zmian na lepsze, jak jest wszystko doskonałe. Ale to nasze futsalowe jajeczko jednak śmierdzi i trzeba coś z tym zrobić.

Piłka młodzieżowa - po prostu mało grania jest. W każdej kategorii wiekowej turniej eliminacyjny, turniej finałowy i koniec na tym (tylko w U-18 mamy kilka turniejów eliminacyjnych, a na śląsku w tej grupie wiekowej jest jedyna liga w Polsce). Jak tu zachęcić młodzież do grania w futsal? Zapraszam do obejrzenia skrótu z festiwalu futsalu w Birmingham organizowanego przez F.A. (federację angielską) (zobacz skrót).

I komentarz do tego linku Jakuba Drwala z Akademii Futsal Tarnów - "Anglia... Futsal... 80 miejsce według rankingu FIFA... zaprzyjaźniony trener z wysp opowiada mi jak w każdym roku widać kolejny szeroko zakrojony projekt promocji futsalu oraz zwiększoną liczbę szkół, ośrodków partycypujących w rozgrywkach. Za przykład proponuje materiał przygotowany przez FA jak wygląda narodowy festiwal futsalu w Anglii od U10 po U16. Jest myśl, jest działanie, jest konkretna wizja - efekty będą. Jako ciekawostkę podam, iż według badań Skandynawów poziom antycypacji, czas reakcji, koncentracja znacznie wzrasta dzięki grze w futsal i znacząco wspiera szkolenie piłkarskie."

Cieszę się, że w Anglii piłka halowa rozwija się tak dynamicznie. Parę lat temu reprezentacja przegrała z Polską u siebie 16:0, a niedawno (latem 2013 w Newcastle) już zagrali całkiem wyrównany mecz (Polska wygrała zaledwie 2:1). Na wyspach, jak długie i szerokie do tej pory grano wszędzie w "five-a-side" (to oficjalna nazwa – zobacz skrót) na bandy, dużą piłką i na dziwne bramki o wysokości jednego metra. Byłem w Anglii wiele razy i zdarzyło mi się w to grać, niestety z prawdziwą grą na hali nie miało zbyt dużo wspólnego. Teraz to się zmienia i futsal zastępuje często five-a-side.
Pamiętam, jak bodajże pięć lat temu pojechaliśmy na turniej do Emsdetten w Niemczech, zaprzyjaźnionego miasta z Chojnicami. Wchodzimy na halę, oglądamy parkiet i nagle obserwujemy, jak wchodzi brygada stolarzy z młotkami, gwoździami i dechami. Za godzinę cała hala miała metrowe bandy, fachowo zbudowane, wnieśli też bramki 2x5 metra. Oczywiście graliśmy zwykłymi piłkami z trawy.

Pierwszy turniej wygraliśmy, w drugim przegraliśmy w finale po rzutach karnych. Jedynie drużyna z Holandii grała futsal, pozostali to grali piłkę nożną na hali. Ale teraz także w Niemczech futsal dostał mocnego kopa i zaczął się rozwijać (linki podesłał Kuba Drwal - zobacz). Zaczęły powstać kluby i znając jakość organizacyjną za zachodnią granicą nie potrwa długo, jak nas prześcigną we wszystkim. Rzesza emigrantów z krajów gdzie futsal stoi na dużo wyższym poziomie także zrobi swoje. Zobaczmy finał Pucharu Niemiec pomiędzy Hamburg Panthers a UFC Munster. Pełna hala, rytmy samby, cheerleaderki, maskotka federacji, emocjonujący mecz (zobacz skrót).

I w Niemczech, i w Anglii i w jeszcze kilku krajach, gdzie do tej pory futsal było słowem obcym widzimy dynamiczny rozwój dyscypliny. A u nas Komisja Futsalu pisze raporty gloryfikujące jej działalność. Naprawdę jest aż tak dobrze? A lutowy bunt klubów FE przeciwko Kazimierzowi Greniowi wziął się znikąd? Jak nic się nie zmieni, to sytuacja za jakiś czas powtórzy się. Rozmawiam z wieloma osobami związanymi z futsalem ligowym z całej Polski. Wzmaga się złość na cały ten marazm i minimalizm. Ma to wybuchnąć kolejną awanturą, na pewno dużo większą niż ostatnia?

Wszystkie kluby czekają na prawdziwe, a nie pozorowane ruchy, mające na celu rozwój futsalu w Polsce. Potrzebne są konkretne działania, KONKRETNE. Należy zorganizować szereg konsultacji z trenerami i działaczami klubów, bo jak widać członkowie Komisji Futsalu sami nie są w stanie wydobyć nas ze stanu marazmu. Od nadmiaru wiedzy jeszcze nikogo głowa nie rozbolała. Nie piszę tego złośliwie, to raczej prośba o szeroko pojętą współpracę działaczy PZPN z klubami, aby wspólnymi siłami zrobić coś pożytecznego dla futsalu w Polsce. I mam prośbę do działaczy Komisji Futsalu o nieobrażanie się, ale o utworzenie wspólnego frontu działań. To ostatni dzwonek, bo za chwilę wyprzedzą nas nawet ci maruderzy.

Powinniśmy zacząć od podstaw, od stworzenia możliwości, aby dziesiątki tysięcy drużyn środowiskowych stały się klubami ligowymi. Mamy naturalne zaplecze, w każdym mieście jest co najmniej kilkanaście, jak nie kilkadziesiąt drużyn futsalu. Trzeba ich zachęcić, aby poszli krok dalej, żeby wyszli ze swojego środowiska. Tam można znaleźć diamenty, które można oszlifować. My w lidze w Czersku znaleźliśmy Tomka Kriezela, którego zna każdy w polskim futsalu. Modelowy przykład rozwoju futsalowca.

Tu Komisja Futsalu ma największe możliwości, aby zmusić przekonać okręgi piłkarskie (16 w Polsce, tak jak województw) do piłki halowej, które zajmą się najniższym poziomem rozgrywek. Musi powstać cała struktura ligowa. Niskie wpisowe (500-1000 zł), zwolnienie z opłat sędziowskich w 100% (lub co najmniej 50%) i wtedy drużyny środowiskowe oraz juniorskie będą mieć swoją ligę do grania. W niedużym promieniu od swojej miejscowości co znacznie ograniczy koszty wyjazdów. Wówczas drużyna jest w stanie rozegrać cały sezon z budżetem rzędu 10.000 zł.

Mój pomysł wygląda następująco (wzorem jest system lig na trawie, który się sprawdza) - cztery poziomy rozgrywek (trzy pierwsze organizowane przez centralę):

  1. Jedna Futsal Ekstraklasa, 12 drużyn koniecznie z fazą play off
  2. Dwie grupy I ligi po 12 drużyn, ale dzielone sprawiedliwie na wschód/zachód.
  3. Cztery grupy II ligi (optymalnie po 12 drużyn)
  4. Szesnaście grup III ligi (prowadzonych przez okręgi wojewódzkie).

Przejrzyste zasady awansu plus mój pomysł na "dziką kartę" i wszystko ruszy z kopyta z miejsca. Dużo roboty organizacyjnej, ale jaka potem może być z tego satysfakcja!!!

A w tym miejscu proponuję zapoznać się z projektem autorstwa grającego trenera Red Dragons Pniewy - Łukasza Frajtaga, który proponuje następujące rozwiązania:

  • od sezonu 2015/2016 wymóg dla klubów FE posiadania U-14 i wtedy co 2 lata obowiązek posiadania kolejnych roczników. Po sześciu latach każdy klub miałby drużyny U-14, U-16 i U-18.
  • rozgrywki juniorskie: 6 drużyn - 10 kolejek ligowych + 2 playoff. Każda drużyna organizuje dwie kolejki, w każdej kolejce odbywają się trzy mecze. Wszystko odbywa się na jednej hali, mecze rozgrywane są jeden po drugim (koszty hali i sędziów pokrywa gospodarz, brak wpisowego). Mecze sędziuje trójka miejscowych arbitrów, dwóch na parkiecie a trzeci "odpoczywa" przy zegarze. Mecze trwać będą 2x20 min. efektywnego czasu gry. Dwie ostatnie kolejki to odpowiednio półfinały "play-off" oraz mecze o 5. i 3. miejsce oraz finał "play off" - razem daje to 12 kolejek. Sześć rozgrywanych do końca roku, a kolejne sześć po nowym roku. Terminy dopasowane do rozgrywek FE.

Kilka razy poruszałem temat promocji i rozwoju FE i konieczności fazy play off aby zachęcić nowych odbiorców do oglądania naszej dyscypliny. We wtorek pojawił się na portalu Weszło! bardzo ciekawy tekst dotyczący co prawda T-Mobile Ekstraklasa ale znakomicie ilustrujący konieczność wprowadzania zmian celem uatrakcyjnienia rozgrywek piłki nożnej. Jak rozmawiam z działaczami innych klubów, to niemal każdy marudził "to dodatkowe koszty, a po co to, zwykła liga jest dobra". Nikt nie myśli przyszłościowo. A nowi odbiorcy, czy to na halach, czy też przed telewizorami to zwiększenie oglądalności, a co za tym idzie zwiększenie zainteresowania mediów i sponsorów. To jest ciąg automatyczny.

Futsal potrzebuje wizjonerów (nie mnie, ja tylko podsuwam pomysły) na fotelach prezesa spółki Futsal Ekstraklasa i przewodniczącego Komisji Futsalu. I nie chodzi mi o umniejszanie roli Janusza Szymury czy też Kazimierza Grenia, ale potrzebna jest osoba, która w 100% poświęci swój czas na realizację rozwiązań.

W Halowym Pucharze Polski niespodzianką jest na pewno gładkie zwycięstwo Cleareksu Chorzów nad Rekordem Bielsko Biała. 3:0 to bardzo duża zaliczka przed rewanżem. Chorzowianie w ostatnich spotkaniach prezentują naprawdę niezłą formę, a Rekord kuleje. Po długiej przerwie bez trofeów półka w biurze jest mocno zakurzona, więc nowy wazon przyda się do pokaźnej kolekcji Zdzisława Wolnego.

W innych spotkaniach bez sensacji, GAF i Wisła raczej nie powinny mieć problemów z wywalczeniem awansu. Najciekawiej zapowiada się dwumecz w Szczecinie, najpierw Gatta powalczy o medal a potem o awans do Final Four. A Pogoń 04 może zakończyć znowu sezon z niczym. Chyba, że Żebrowski zmobilizuje swoich kolegów do maximum wysiłku. Sam jestem ciekawy, czy jeśli wywalczy jakiekolwiek trofeum to utrzyma się w siodle?

W I lidze, w grupie północnej na przyszły sezon może pozostać tylko 6 drużyn. Red Dragons Pniewy awansował, AZS UW Warszawa - chodzą słuchy o wycofaniu się. Ciekawe co na to Komisja Futsalu? Czy będą chętni z II lig aby uzupełnić te rozgrywki? Skończy się pewnie na wysłaniu zaproszeń, kluby się nie zdecydują i liga będzie grać w mocno okrojonym zestawieniu. Już teraz trzeba o tym myśleć. A może wrócić do bardziej sprawiedliwego podziału grup na wschód-zachód? Drużyny z północy podróżują od Białegostoku po Gdańsk, a na dole jeżdżą na mecze tramwajami.

Na południu trwa zacięta walka o awans, pozostały dwie kolejki spotkań. Tam mają wszystko - prezesów, trenerów, zawodników, ale kierownicy drużyn to chyba tylko grają w karty przy piwku. Jak można nie umieć liczyć do czterech? Trzy walkowery za źle policzone żółte kartki, skandal.

Gwiazda czuje oddech Bochni na plecach, teraz mamy wyścig na gole. W bezpośrednich meczach dwa razy było po 4:4, to zapowiada naprawdę niezłe emocje. Rudzianie mają do rozegrania tylko jeden mecz u siebie z Kamionką Mikołów, która jest mocnym średniakiem i na pewno łatwo nie będzie. Na razie mają 3 punktach przewagi i bramki +69.  Z kolei BSF Bochnia ma bramki +55, ale dwa mecze do rozegrania, najpierw u siebie z najsłabszym zespołem UKS Jedynka Niemodlin i kończą wyjazdem do UKS Ekom Futsal Nowiny. Oba spotkania bochniacy powinni wygrać, pytanie czy dadzą radę nastrzelać tyle bramek, co rywale? Będzie naprawdę ciekawie :)

Historyjka... kiedyś jeden z zawodników zobaczył po raz pierwszy co wyprawia Falcao na parkiecie, co skomentował "zrobili go na próbę i zapomnieli zabić".

(opinie wyrażone w powyższym felietonie są prywatnymi poglądami autora, a nie klubu Red Devils Chojnice)

Czytaj dalej...

Dziś środa, czyli: FUT5AL HEA7EN

Ohoho, doszły mnie słuchy, że niektórzy piłkarze z Pogoni 04 obrazili się na mnie za nazwanie ich frajerami w ostatnim felietonie. Dziwnie, ich działacze też tak pisali na facebooku, na nich się nie obrazili? Ale okey - przepraszam za te słowa. To tylko sport, powinienem zganić raczej katowiczan, że nie położyli się na parkiecie i nie klaskali szczecinianom.

A dla Pogoniarzy - specjalnie dla was fanfary zwycięstwa, dodadzą otuchy przed meczem z Red Devils (fanfary). Moje komentarze są subiektywnymi opiniami, zresztą często trochę "podkoloryzowane" żeby było ciekawiej. Komu się nie podoba, niech nie czyta następnych albo idzie na Pudelka.

Ostatnio jak kogoś skrytykowałem, to chłopaki odpowiedzieli mi najlepiej jak tylko można - znakomitym występem i efektowną wygraną (Clearex z Rekordem, AZS Uniwersytet Gdański z Pogonią). A Pogoń? Zagrała tak, jakby była autem do którego ktoś wrzucił cukier do baku. Bye bye Gery, z drużyny która walczyła o utrzymanie zrobiłeś kandydata na medale - tutaj robota dobrze wykonana. Zabrakło jednak tej wisienki na torcie. Oczekiwania działaczy były dużo większe, już roku temu "Portowcy" wygrali przecież sezon zasadniczy (z 8-punktową przewagą!!!), aby polec z kretesem w play-off i ostatecznie skończyć poza podium.

Ciekawe, kto zagarnie Juszczaka. Tani raczej nie jest, ale fachowiec, mało takich u nas. A w kilku klubach z tym słabo, choć tutaj cena pewnie gra rolę. Klaudiusz Hirsch też odpoczywa, choć wróble ćwierkają, że ma kilka poważnych propozycji. Działacze mądrzeją, drużynę buduje się od głowy, to i Gery znajdzie dobrą robotę.

Srodze się zawiodłem na poniedziałkowym spotkaniu Euromaster - Gatta. Nudny mecz, bez emocji, flaki z olejem jak to się mówi. I zduńskowolanie (co to za słowo...) chyba nie chcą powalczyć o mistrzostwo. Wiedząc, jaka jest strata do Rekordu nie wycofać bramkarza w końcówce? Chyba tam złoty kolor nie jest w modzie, jakiś minimalizm. No i bramkarz tradycyjnie nie pomógł, to chyba najsłabszy punkt Gatty - to nie tylko moja opinia. Mają ekstra grajcarów, mają kasę z rajstop, a między słupkami wieje wiatr.

Tychy nas zaskoczyły. In minus. Przyjechali dzień wcześniej do słonecznych Charzyków koło Chojnic, nad piękne jezioro. I chyba tam zostawili formę, bo w meczu z nami nie było choćby cienia tej walecznej drużyny. Gdyby Wadik podawał, to dyszka by była. A to mega singiel jest, ciężko go oduczyć. A i tak był najlepszy na parkiecie, maładiec. Po meczu spotkaliśmy się z chłopakami z GKS-u, pogadaliśmy sobie. Tam dużo problemów, działacze trochę zapomnieli o swoich piłkarzach. Ze Słonikiem poszliśmy na wspólne zakupy, ciekawe czy główka kapusty dotarła na Śląsk w całości? Przysmak z północy świetnym prezentem dla działaczy z Tych.

Rekord - zadowolony. Jak Jurek Mordel (sprawdź teraz). W klubie koledzy, trener też. Nie wiem jak żony, ale pewnie także. Wszyscy grają dla bielszczan, tytuł coraz bliżej. Choć nerwy są, z Katowicami 0:2 i trzeba było odrabiać. Dali radę, po tym poznaje się mistrza. Mają lejce w dłoniach, frajerami nie są. Wygrają w Gdańsku, to mogą całować jedną stronę medalu. A Uniwerek Śląski ma jeszcze megaważny mecz na Remedium, jeszcze są w grze. Witek Zając i Krzysiek Nos mobilizują jak tylko mogą, tu jeszcze będą emocje. I o to przecież chodzi.

Wisła choć już praktycznie straciła szanse na złoto, za to nadrabia efektownymi golami i zagraniami. Najpierw piękna przewrotka Wojciechowskiego i boczna siatka, a za chwilę jeszcze ładniejsza podcinka Douglas’a. To jest ta brazylijska fantazja, tylko klaskać na stojąco. A sam mecz bardzo wyrównany, w końcówce chorzowianie mogli zremisować po strzale Rabczaka, ale i wiślacy mogli zdobyć kolejne gole. Fajnie się oglądało skrót tego spotkania.

Remedium - ewidentny brak koncentracji. Aż cztery gole stracone po SFG (stałych fragmentach gry), nie pamiętam kiedy jakikolwiek zespół stracił wszystkie bramki po takich zagraniach. Staczają się coraz niżej, jeszcze ich broni zapas punktów z pierwszej rundy. GAF na wysokiej fali, pochwaliłem ich tydzień temu to teraz nie ma co dodawać. Za dwa tygodnie wróżę im wyleczenie Gatty z walki o mistrza, tam już śpią.

A na koniec "crème de la crème", totalna jazda bez trzymanki, rock’n’roll i rollercoaster w jednym, czyli AZS Uniwersytet Gdański - Pogoń 04 Szczecin (zobacz skrót meczu). Kwintesencja futsalu, szkoda że więcej goli niż ludzi na trybunach. Na taki mecz siłą zaganiać z ulic, z przystanków, bezdomnych ale przede wszystkim milionerów. Bo to była czysta poezja, piękna muzyka na parkiecie. Wisława Szymborska kontra Ludwig van Beethoven. Co za gole (zwłaszcza Michała Kubika i Marka Bugańskiego), co za emocje. Zaskakująco słabo wypadli bramkarze gości, do tej pory pewne punkty. Nie pomogli. Strzelić siedem goli i nie wygrać, to prawdziwy dramat. Trener zapłacił głową, ale czy to dobra decyzja przed końcem sezonu? Podobno problemy narastały od dłuższego czasu, ale jak się wyrzuca trenera to najlepiej mieć gotową alternatywę. Teraz Żebro steruje, czy to dobre wyjście? Pewnie tymczasowe, jeden fachura już odmówił. Zobaczymy, co latem będzie się działo nad morzem.

Czekam jeszcze na pomeczowy wywiad, w którym ktoś coś powie ciekawego. Zazwyczaj są to bardzo banalne wypowiedzi, które się nudzą po 10 sekundach. A można powiedzieć coś w stylu Radka Majdana, przynajmniej będzie wesoło (zobacz wywiad). No dobra, to żart. Ale można powiedzieć coś charakternego, pomyślcie panowie zawodnicy i trenerzy.

Dzisiaj napiszę o spółce Futsal Ekstraklasa. Już kiedyś, bodajże 10 lat temu Roman Sowiński z Januszem Szymurą i Adamem Kaczyńskim zmęczeni marazmem działaczy PZPN wystartowali z pomysłem pod nazwą "Krajowa Liga Futsalu". Projekt spalił na panewce, gdyż UEFA odpowiedziała, iż nigdy mistrz tych rozgrywek nie będzie mógł wziąć udziału w europejskich pucharach. Działacze PZPN także storpedowali taki zamysł, choć sami nie robili zbyt wiele aby futsal wypromować.

Dopiero układ zawarty po latach z Grzegorzem Lato i Rudolfem Bugdołem pozwolił klubom na wystartowanie z własnymi rozgrywkami pod szyldem spółki Futsal Ekstraklasa. "Emil Wąsacz" czyli Wiktor Napióra, prezes Hurtapu Łęczyca prowadził negocjacje z Robertem Kaczyńskim, managerem z Warszawy, znany wcześniej z działalności w firmy Go&Goal (marketing sportowy) razem ze Zbigniewem Bońkiem. Ten wzięty wizjoner wymyślił, że futsal ma wypełnić lukę pomiędzy rundami T-Mobile Ekstraklasy, czyli piłki nożnej na trawie. Mieliśmy zagrać cały sezon w niecałe 3 miesiące. Nic dziwnego, że kluby wyśmiały taką propozycję. Amerykański samochód, biuro zarządu spółki w domu i pieniądze ze spółki płynęły szerokim strumieniem do kieszeni menago. Kontrakt został tak podpisany, że nie można go było wypowiedzieć przed upływem sześciu miesięcy. Przy rozmowach o zatrudnieniu obecni byli Adam Kaczyński (Jango Gliwice/Mysłowice/Katowice - dobrze, że go wyrzucono bo by zwiedził jeszcze kilka miejscowości) i Dariusz Kupczyk (Kupczyk Kraków). Dodajmy, iż cała trójka w przeciągu niecałego roku zniknęła z futsalu na dobre. Fajna sprawa, podpisać niekorzystną umowę i zniknąć ze środowiska bez jakiejkolwiek odpowiedzialności.

A kto pamięta legendarną już konferencję prasową w Sheratonie z udziałem wynajętego „Cezara”? Przebrany w prześcieradło facet z liśćmi laurowymi dookoła głowy reklamował futsal. Na konferencji zero mediów, obecnych było zaledwie parę osób z klubów. Do tego wymyślono ohydne logo, ściągnięte żywcem z federacji Kanady. Oto owoce działalności tego pana, który wydrenował spółkę z kapitału założycielskiego (12 klubów wpłaciło po 10.000 zł). Już na starcie kluby same strzeliły sobie w stopę.

Potem było już "normalnie", szkoda że pierwszy okres działalności został zupełnie zmarnowany i pozostały po nim tylko długi. Stery na fotelu prezesa przejął Szymon Czeczko, a od sezonu 2013/14 Janusz Szymura. Pojawiła się telewizja Orange Sport, oficjalna piłka (najpierw Select, a teraz Adidas). Wcześniej kluby musiały płacić za transmisję spotkań, obecnie już nie ma takiej potrzeby.

Zakusy na rozgrywki FE miał i nadal ma Kazimierz Greń, który zaraz po otrzymaniu stanowiska prezesa Komisji Futsalu i Piłki Plażowej przeprowadził ofensywną kampanię latem 2013. Tuż przed rozpoczęciem nowego sezonu poplecznicy Grenia mocno namawiali działaczy klubowych obiecując złote góry, aby powrócili pod skrzydła PZPN. Kluby jednak pozostały w spółce.

Teraz pewnie ponownie zacznie się taka sama kampania. A spółka po początkowych perturbacjach działa wreszcie sprawnie, a to dopiero początek. Poza tym prezes PZPN Zbigniew Boniek na lutowym zebraniu w Warszawie zadeklarował przedłużenie umowy na prowadzenie rozgrywek ze spółką Futsal Ekstraklasa. Oby się tak stało, bo każdy pamięta, jakim piątym kołem u wozu PZPN były rozgrywki piłki halowej.

Marketing i rozwój klubu. Podpowiadam działaczom gotowe rozwiązania. Zwłaszcza tym, u których hale świecą pustkami. Dzisiaj już nie wystarczy gospodarzyć otrzymanymi środkami od sponsora/właściciela/uniwersytetu. Ludzie sami nie przyjdą na halę. Trzeba ich czymś zachęcić.

My ruszamy z akcjami promocyjnymi w szkołach w Chojnicach i dookoła naszej miejscowości. Zapraszamy lokalne UKS-y na nasze mecze, dana szkoła dostaje kilkadziesiąt zaproszeń i dzieci przychodzą na mecz wraz z opiekunami. Kilkadziesiąt osób, które przyjedzie na halę i posmakuje futsalu. Przyjdą, zobaczą efektowne widowisko, piękne akcje i takie same gole. A jak się spodoba to wrócą i zapłacą za bilety. I kupią szalik, kubek. Ile klubów sprzedaje pamiątki przed meczem? Bodajże kilka. Oferta jest na razie niewielka, ale stopniowo będziemy ją zwiększać. Do tego dodamy pokazowe lekcje futsalu w trakcie WF prowadzone przez naszych piłkarzy i trenerów. I już pracujemy, aby stworzyć w okolicznych miejscowościach całą siatkę zajęć z futsalu. A najlepsi dołączą do grup młodzieżowych Red Devils.

Historyjka, dla odmiany z dużej piłki. Mecz III ligi na trawie, nowy prezes Wierzycy Pelplin, lokalny rzeźnik mówi do zawodnika w przerwie: "bardzo dobrze k****, zapierdalasz za dwóch, ale teraz usiądź, odpocznij 10 minut i zaraz wracasz na plac".

(opinie wyrażone w powyższym felietonie są prywatnymi poglądami autora, a nie klubu Red Devils Chojnice)

Czytaj dalej...
Subskrybuj to źródło RSS