SZÓSTE PRZEWINIENIE - subiektywne podsumowanie tygodnia

Celem felietonów, będzie przedstawienie moich wrażeń z otaczającej mnie futsalowej rzeczywistości. Chciałbym, aby cotygodniowe "wypociny" były tematami gorących dyskusji w których kształtowałyby się futsalowe opinię. A jak wszyscy dobrze wiemy z opinią jest jak z kobietą - swoją trzeba szanować ale to nie oznacza, że na inne trzeba być ślepym.

Pierwsze przewinienie - Pogoń ’04 Szczecin 2:7 Wisła Krakbet Kraków

Niewątpliwie szlagier kolejki, w którym spotkały się zespoły notowane na drugim i trzecim miejscu poprzedniego sezonu. Portowcy na nowym obiekcie mieli nadzieję wypunktować dobrze prezentujący się zespół Krzysztofa Kusi. Spotkanie lepiej rozpoczęło się dla zawodników gości, którzy po uderzeniu Douglasa wyszli na prowadzenie. Wisła prezentowała o wiele szybszą i dokładniejszą grę, co w efekcie doprowadziło do dwubramkowej przewagi po pierwszej połowie. Pogoń miała ewidentny problem ze wstrzeleniem się w bramkę przeciwnika, notując pudła z najbliższej odległości bądź testując wytrzymałość nowych słupków. Po przerwie kibice obejrzeli więcej goli w szczególności w wykonaniu zawodników Wisły. Do bramki strzeżonej przez Łukasza Koszmidera trafiali: Budniak, Morawski, Wojciechowski oraz dwukrotnie Roman Wachuła. W odpowiedzi na listę strzelców dwa razy wpisał się nowy nabytek gospodarzy Mateusz Krzymiński. Wygrana Wiślaków jest jak najbardziej zasłużona, nie wątpliwie duży wpływ na rezultat miał Douglas Alvaralhao Dos Santos. Słaby początek rundy odnotowuje Michał Kubik, najlepszy zawodnik poprzedniego sezonu, który na swoje konto zapisać musi bramkę samobójczą.

Drugie przewinienie - Gatta Active Zduńska Wola 2:5 Clearex Chorzów

Cóż za spotkanie! Nie minęło nawet 60 sekund rywalizacji, a kibice w Zduńskiej Woli mieli już powody do radości. Piłkę w siatce umieścił Daniel Krawczyk i wydawało się, że doświadczony zespół jakim jest Gatta, będzie potrafił wykorzystać tak wymarzony początek spotkania. Jednak podopieczni Adama Lichoty pokazali charakter, rozgrywając bardzo dobry mecz, szczególnie w ofensywie. Wyrównał już w 3. minucie niezawodny Mariusz Seget, aczkolwiek ponownie na prowadzenie popularnych "Kociaków" wyprowadził Stanisławski. Taki stan utrzymywał się na tablicy wyników do 20. minuty i to zawodnicy gospodarzy schodzili na przerwę w lepszych humorach. W drugiej połowie sytuacja zmieniła się jak w kalejdoskopie. Chorzowianie rozpoczęli spektakl strzelecki, umieszczając czterokrotnie piłkę w siatce (Podobiński, Golly, Pasierbek, Łopuch). W 33. minucie spotkania, czerwoną kartkę otrzymał Mariusz Milewski, co niewątpliwie podcięło skrzydła gospodarzom. Wynik uznać trzeba za małą sensację, gdyż wszyscy dobrze wiemy jak silnym zespołem jest Gatta na własnym parkiecie.

Trzecie przewinienie - KGHM Euromaster Chrobry Głogów 3:0 Red Dragons Pniewy

Spotkanie w Głogowie rozpoczęło się od nieśmiałych ataków gospodarzy. Smoki nastawiły się na grę z kontry, czyhając na błędy głogowian. W pierwszej połowie bramkarze odegrali kluczowe rolę w swoich zespołach, chociaż chciałbym wyróżnić dodatkowo Daniela Lebiedzińskiego, który w pierwszej odsłonie spotkania zostawił dużo zdrowia na boisku oraz Dominika Soleckiego, raz po raz testującego umiejętności bramkarskie przeciwnika. Po zmianie stron dyrygować rytmem gry zaczęli futsaliści Euromastera, tworząc wiele niebezpiecznych okazji. Wreszcie impas strzelecki udało się złamać Łukaszowi Pieczyńskiemu, płaskim strzałem obok bezradnie interweniującego Macieja Foltyna. W następnych minutach widać było mniej nerwowości w poczynaniach gospodarzy, co w efekcie doprowadziło do dwóch kolejnych bramek. Na listę strzelców wpisali się Mateusz Niedźwiedź oraz Grzegorz Nowak. Wynik 3:0 można uznać za sprawiedliwy, chociaż goście z Pniew stworzyli sobie parę dogodnych sytuacji. Po dwóch spotkaniach Futsal Ekstraklasy, gracze Czerwonych Smoków jak na razie bez zdobyczy bramkowej.

Czwarte przewinienie - Rekord Bielsko-Biała 5:3 Gwiazda Ruda Śląska

Spotkanie Dawida z Goliatem, czyli beniaminka Gwiazdy Ruda Śląska z Mistrzem Polski Rekordem Bielsko-Biała, miało być spotkaniem jednostronnym, w którym zawodnicy Adama Krygera byli faworytem nie do podważenia. Jednak futsal jest dyscypliną na tyle nieprzewidywalną, że po 4. minucie spotkania, to gospodarze musieli gonić wynik za sprawą Bartosza Siadula. Zawodnicy Rekordu rozpoczęli oblężenie bramki pilnowanej przez Aleksandra Waszkę. Bramkarz zespołu gości spisywał się nie nagannie, pomagając kolegom z zespołu. Gwiazda miała dogodne sytuację bramkowe, w których niestety zabrakło tzw. "zimnej głowy". Do remisu w 15. minucie spotkania doprowadził Artur Popławski. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem remisowym 1:1. W drugiej części meczu Kamil Kmiecik efektownie pokonał bramkarza gości, wyprowadzając zespół z Bielska-Białej na prowadzenie. Następnie swoje trzy grosze (bramki) zanotował aktywny od początku spotkania Rafał Franz. W ostatniej sekundzie spotkania drugiego gola dla rudzkiego zespołu strzelił ponownie Siadul. Prawdopodobnie na parkietach Futsal Ekstraklasy w tym sezonie nie zobaczymy już Pawła Machury, który zerwał ścięgno Achillesa i oczekuje na operację. Pawłowi życzę szybkiego powrotu do zdrowia.

Piąte przewinienie - AZS UŚ Katowice 4:2 AZS UG Gdańsk

Wielkie derby AZS to święto nie tylko dla kibiców futsalu a całego środowiska akademickiego. Po nieudanej inauguracyjnej kolejce dla obu zespołów, spotkanie to rozgrywane było o tzw. "sześć punktów". Początek spotkania wyglądał trochę leniwie, oba zespoły czekały na błąd przeciwnika. Pierwszą dogodna sytuacje mieli goście z Gdańska w której fantastyczną interwencją popisał się golkiper katowiczan Mateusz Bednarczyk. Popularny "Jojo" był ostoją zespołu prowadzonego przez Witolda Zająca, wielokrotnie ratując swój zespół przed utratą gola, a w szczególności parując strzał Pawickiego z przedłużonego rzutu karnego. Pierwsza połowa stała pod znakiem kontrowersyjnych decyzji sędziego oraz lekkiej optycznej przewagi gości. Po zmianie stron do głosu doszli gospodarze, a dokładnie Błażej Korczyński, który potężnym strzałem w długi róg bramki dał prowadzenie akademikom z Katowic. Było to 304. trafienie "Korka" na parkietach najwyżej klasy rozgrywkowej futsalu w Polsce. Następnie wynik podwyższył Jędrzej Jasiński, celebrując swoje trafienie popularną "foką". Trzeciego gola dla ekipy z górnego śląska zdobył Krzysztof Piskorz, któremu ze stałego fragmentu gry asystował Łukasz Tosik. Na pięć minut przed końcem spotkania trener drużyny gości Szymon Hartman zdecydował się wycofać bramkarza. Gra piątką w polu dała oczekiwany efekt, gola dla gdańszczan zdobył Broner. W 38 minucie gry, swoje drugie trafienie zanotował Piskorz, podwyższając stan meczu na 4:1. Ostatnie słowo należało co prawda do Tomasza Późniaka z AZS UG, jednak to gospodarze cieszyli się ze zwycięstwa. Wielkie derby AZS dla Katowic!

Szóste przewinienie - GAF Jasna Gliwice : Red Devils Chojnice

Ze względu na tragiczną śmierć zawodnika Czerwonych Diabłów Michała Papierkiewicza, komisja ligi zdecydowała o przełożeniu spotkania. Rodzinie zawodnika składam szczere wyrazy współczucia.

Piątka tygodnia:
Mateusz Bednarczyk - Douglas dos Santos, Mariusz Seget, Rafał Franz, Łukasz Pieczyński.

Czytaj dalej...

FUT5AL HEA7EN

Karol Ćwikliński, Marcin Paprocki, Krzysztof Jasiński, Michał Papierkiewicz... Cztery osoby związane z naszym klubem poniosły śmierć w wypadkach drogowych. Los nas okrutnie prześladuje, trudno to sobie wyobrazić, a co dopiero przeżyć.

Karol Ćwikliński zmarł 9 lipca 2008 roku (link). Miał zaledwie 16 lat, trenował w grupach młodzieżowych Red Devils. Był obiecującym bramkarzem, który wykazywał się dużym talentem. Zginął jadąc rowerem pod kołami rozpędzonego Opla Astry.

Marcin "Hasan" Paprocki zmarł 27 grudnia 2008 roku (link). Był najwierniejszym kibicem piłki nożnej i futsalu jakiego znałem w życiu. Pomimo nieregularnych zarobków potrafił odkładać każdą złotówkę i zjeździł całą Polskę oraz część Europy oglądając mecze swoich ukochanych drużyn. Kochał przede wszystkim Chojniczankę, Red Devils i reprezentację Polski. Był wprost szalony w swoich podróżach, potrafił na własną rękę nie mówiąc nikomu ani słowa dotrzeć do Krakowa czy Szczecina, gdzie graliśmy spotkania wyjazdowe. Oczywiście w drogę powrotną zabieraliśmy go już z powrotem naszym busem. A nam pomagał w trakcie spotkań jako jedna z osób z obsługi technicznej, przed Damianem to właśnie "Hasan" był do dyspozycji arbitrów z mopem do porządkowania nawierzchni hali w trakcie spotkań ligowych. Zmarł w chojnickim szpitalu w konsekwencji obrażeń poniesionych po wypadku samochodowym wracając z meczu reprezentacji Polski z USA.

Krzysztof "Jasiek" Jasiński zmarł 14 września 2010 roku (link). "Jaśka" nikomu ze światka polskiego futsalu nie trzeba przedstawiać. Była to jedna z ikon naszego sportu, futsalista kompletny. W naszym klubie wszyscy cieszyli się, iż udało się dopiąć transfer zawodnika takiej klasy. Pierwszy mecz i zarazem ostatni rozegrał w Chojnicach przeciwko swojej starej drużynie - Clearexowi Chorzów. Pomimo porażki 4:5 był najlepszym zawodnikiem na parkiecie, zdobywając dwie bramki dla Red Devils (skrót spotkania). Po meczu wraz z kolegą Piotrkiem Kaczorowskim wracali samochodem do Rudy Śląskiej, gdzie mieszkał. Pod Włocławkiem był remont drogi, ruch odbywał się w sposób wahadłowy. Chłopacy zatrzymali się na czerwonym świetle i wyszli z auta. Kierowca nadjeżdżającego TIR-a nie zauważył sygnalizacji i staranował "Jaśka" i "Kaczora". Krzysiek zmarł w szpitalu parę godzin później w wyniku poniesionych obrażeń, Piotrek miał to szczęście w nieszczęściu, iż wyszedł z wypadku mocno poobijany i tylko ze złamaną ręką. Śmierć "Jaśka" położyła się mrocznym cieniem na całym futsalu…

Michał "Papier" Papierkiewicz zginął w dniu 22 września 2014 wraz ze swoją dziewczyną Natalią i trójką innych osób, m.in. z Błażejem Pietrzykiem, synem wiceburmistrza Chojnic (link). "Papier" zaczynał z nami drogę w rozgrywkach Polskiej Ligi Futsalu. W sezonie 2006/07 po raz pierwszy wystartowaliśmy w lidze ogólnopolskiej (ówczesna III liga), którą zresztą wygraliśmy, tak samo jak II ligę w następnym sezonie i wywalczyliśmy awans do Ekstraklasy Futsalu (wówczas nastąpiła zmiana nazwy I ligi). Michał wraz z Jackiem Burglinem tworzyli parę naszych bramkarzy i znakomicie się uzupełniali.

W następnym sezonie Michał rozpoczął studia zaoczne i podjął pracę w restauracji "Na Skarpie", co uniemożliwiło mu regularne treningi i występy w meczach. Ale nie opuścił drużyny, pojawiał się na treningach i był obecny na każdym meczu ligowym w Chojnicach. W międzyczasie grał w Czarnych Ostrowite, gdzie występował m.in. z Mihailem Sundeevem, Jakubem Skibą, Arturem Chrzonowskim, a także ze mną. W ostatnim sezonie zaczął już regularnie trenować z zespołem, a teraz został zgłoszony do rozgrywek Futsal Ekstraklasy. Powrót do Red Devils sprawił mu olbrzymią radość, my tak samo powitaliśmy jego powrót.

Był wielkim fanem futsalu i siatkówki, regularnie jeździł na Mistrzostwa Świata w siatkówce plażowej do Jabłonek, był także obecny na kilku meczach Mistrzostw Świata w siatkówce, które odbyły się w minionych tygodniach w Polsce. W niedzielę świętował zdobycie tytułu mistrzowskiego, zresztą tak samo jak reszta zespołu. Był bardzo pogodnym chłopakiem, wprowadzał dobrą atmosferę na treningach, lubił często żartować a jednocześnie bardzo profesjonalnie podchodził do swoich obowiązków. Jako licencjonowany trener po ukończeniu AWF miał prowadzić w naszym klubie jedną z grup młodzieży...

Jest to kolejny cios w nasz klub, w naszą wspólnotę, wszyscy razem musimy podnosić się z kolan. Red Devils funkcjonuje inaczej niż większość klubów. Zawodnicy, trenerzy, działacze znają się doskonale. Tworzymy rodzinną atmosferę, nikt nie mówi do mnie czy do Kuby Kiedrowskiego "prezesie" - nigdy tak nie było i nie będzie. Mamy odmienną filozofię prowadzenia klubu, spotykamy się nie tylko na treningach, ale także poza nimi. Dzięki temu, pomimo wielu kłopotów, udało się przetrwać razem ciężkie chwile. Zresztą hasło "wszyscy - razem!!!" towarzyszy nam od samego początku, przy każdym meczu.

Obecnie codziennie się spotykamy całą drużyną, ale o treningach nikt nie myśli. Czeka nas seria bolesnych pogrzebów, gdyż członkowie klubu znali wszystkie pięć ofiar tego tragicznego wypadku. Trudno pozbierać myśli po kolejnym tragicznym zdarzeniu...

Chciałbym w tym miejscu bardzo gorąco podziękować Romanowi Sowińskiemu, Januszowi Szymurze i Szymonowi Czeczko za zrozumienie naszej trudnej sytuacji i wyrażenie zgody na zmianę terminu spotkania z GAF Jasna Gliwice.

Dzisiaj napisałem felieton zupełnie nie na temat, ale myślę że każdy to zrozumie. Nie wiem czy czas mi pozwoli pisać regularnie tak jak w poprzednim sezonie, ale od czasu do czasu postaram się zamieszczać coś ciekawego do poczytania na tematy futsalowe, bo nadal jest bardzo mało publikacji o naszym ukochanym sporcie.

M7

Czytaj dalej...

FUT5AL HEA7EN

Mam nadzieję, że swoimi jedenastoma felietonami dodałem trochę kolorytu do naszej smutnej w kontekście wydarzeń medialnych ligi. Trochę pokrytykowałem, trochę też pochwaliłem, punktowałem wady i zalety klubów, działaczy, zawodników. Parę razy włożyłem kij w mrowisko, ale wszystko z myślą o jednym - aby polski futsal się rozwijał, aby pobudzić dyskusje w środowisku nad problemami naszego sportu, który kochamy.

Bardzo mało jest tekstów o piłce halowej, portale padały jeden za drugim, felietonistów też jak na lekarstwo, ostatni Tadeusz Danisz przystopował rok temu. Spróbowałem wypełnić tą lukę - wzbudziłem sporo kontrowersji, parę osób się obraziło - jeśli było za mocno to przepraszam, na pewno nie miałem na celu obrażenia kogoś tylko po to, aby dokopać po złości. Czasem trochę podkolorowywałem, aby było ciekawiej. Wydaje mi się jednak, że byłem obiektywny omawiając sprawy związane z naszym futsalem. Raz lepiej, raz gorzej - ale przynajmniej mieliście co czytać w środowe popołudnia.

Klaudiusz Hirsch w Toruniu - to dla wielu niespodzianka. Ale w środowisku było już dawno głośno o flircie z piernikami. To najlepszy w Polsce fachowiec i jeśli zdecydował się na pracę w Toruniu, to znaczy że są tam dobre warunki do rozwoju futsalu. Za rok będą w Futsal Ekstraklasie, tego jestem absolutnie pewien. I powstanie tam silny ośrodek piłki halowej, są działacze z dużym już doświadczeniem, paru dobrych piłkarzy, Klaki to fajnie poukłada. Ciekawy jestem spraw personalnych, ilu zawodników zdecyduje się na zejście poziom niżej. Chodzą plotki o Mikołajewiczu, Neagu - czyżby chcieli rozkraść całą Pogoń? ;) Do zawodników Red Devils też wydzwaniają raz po raz, sam jestem ciekawy czy mają na tyle głębokie kieszenie aby wszystkich poupychać.

A Błażej Korczyński pożegnał się z Wisłą Krakbet. Jedni powiedzą, że to niespodzianka, inni iż jest to powolny koniec futsalu w Krakowie. Szczegółów nie znam, to nie będę wysnuwał teorii spiskowych, ale ostatnio jest wysyp dobrych trenerów do wyboru. Gery, teraz Korek - kto ma ambicje i trochę pieniędzy to ma "prowodyra" w zasięgu ręki. A dom buduje się przecież od fundamentów...

Final Four Halowego Pucharu Polski - dla niektórych niespodzianką była wygrana GAF-u z Rekordem, ale dla mnie nie. Spodziewałem się zwycięstwa gliwiczan, bo Rekord nasycił się mistrzostwem, a GAF grając u siebie i mając udaną rundę za sobą nie miał nic do stracenia. Z kolei Gatta poddała się dosyć łatwo dużo bardziej zdeterminowanym krakowianom, którzy chcieli coś ugrać na koniec sezonu. W finale nie było niespodzianki, Wisła zasłużenie zwyciężyła. Następne "wiadro" na półkę, oby to zmobilizowało Piotra Wawro do dalszego inwestowania w futsal.

Oddałem swoje głosy w plebiscycie Futsal Ekstraklasy, tutaj podzielę się z wami moimi typami. W kategorii Najlepszy Zawodnik numerem jeden dla mnie był Michał Kubik. Sam lubię grać w "kiwaka" (na poziomie amatorskim całkiem nieźle mi to wychodzi), tak więc zagłosowałem na zawodnika, który umie to robić i robi to doskonale. Nie boi się grać 1 na 1, a to w futsalu bardzo ważne, zrobić przewagę w polu. Albo piłka na skrzydełko, złamanie do środka i bang, lufa!!! Drugie miejsce zarezerwowałem dla Brazylijczyka Douglasa, który wyraźnie się wyróżniał na tle innych zawodników. Błyskawiczne myślenie, nieszablonowe akcje i bramki - to się mogło podobać. Trzecie miejsce to inny obcokrajowiec - Jan Janovsky, który świetnie poprowadził Rekord do Mistrzostwa Polski.

Następna kategoria to Odkrycie Sezonu. Tutaj dałem głosy na Michała Marka, Dominika Śmiałkowskiego i Kamila Kmiecika. Marek miał świetny sezon, dostał się do reprezentacji U-21, a także wystąpił w kadrze seniorskiej. Śmiałkowski w drugiej rundzie zanotował dobre recenzje, co zaowocowało także powołaniem do reprezentacji. A Kmiecik zabłysnął w dramatycznej walce o utrzymanie AZS UŚ Katowice i zdobył wiele ważnych bramek.

W kategorii Najlepszy Bramkarz wytypowałem Kamila Dworzeckiego, Jacka Burglina i Łukasza Błaszczyka. "Malinowy Jan", czy obecnie "Jan Malinowy" wyszedł z cienia Bartłomieja Nawrata i miał bardzo udany sezon. Burglin wraz z Kriezelem i Pawickim stanowił o sile gdańszczan, a "Lucek" ma za sobą naprawdę bardzo dobrą rundę.

Młodzieżowiec Roku to Tomasz Kriezel, Michał Marek i Marek Bugański. Tomek przyczynił się mocno do sukcesu AZS UG Gdańsk, Michał zdobył mistrza, a Marek vice mistrza. Cała trójka była mocnymi punktami swoich zespołów i dlatego wybrałem tą trójkę.

Najlepszy Obcokrajowiec - tutaj tak samo jak w kategorii Najlepszy Zawodnik zagłosowałem na Douglasa, Janovsky’ego, a na trzecim miejscu wahałem się pomiędzy Wadimem Iwanowem i Witalijem Koleśnikiem z mojego Red Devils. Wadik potrafi sam wygrać mecz, a Witala z kolei zagrać 40 minut bez przerwy, siłę ma jak koń pociągowy. Rzuciłem monetą, ale wyniku nie podam ;)

Kategoria Najlepszy Trener - tutaj bez dwóch zdań Adam Kryger, który w pierwszym sezonie pracy w Bielsku Białej od razu zdobył "majstra", tutaj chyba nie trzeba więcej dodawać. Na drugim miejscu postawiłem Gerarda Juszczaka, który choć nie doczekał końca sezonu w Szczecinie, to jest ojcem sukcesu i srebrnego medalu. Trzecie, co pewnie będzie sporą niespodzianką zarezerwowałem dla debiutanta - Szymona Hartmana z Gdańska, który z niemal pewnego spadkowicza zrobił sensację pierwszej rundy i utrzymał bez problemu drużynę w Futsal Ekstraklasie.

I na koniec podam jeszcze moje typy w kategorii Osobowość Sezonu - czołowe dwa miejsca przeznaczyłem dla dwójki sterników Rekordu, czyli Janusz Szymury i Marka Homy. Nawet nie za to, iż zdobyli mistrzostwo, ale przede wszystkim za stworzenie klubu futsalowego z prawdziwego zdarzenia, ze szkoleniem młodzieży i z planem na przyszłość. A trzecie miejsce mam dla Romana Sowińskiego za odbudowanie futsalu w Gliwicach i udany debiut GAF w najwyższej klasy rozgrywkowej. Człowiek, który budował piłkę halową w Polsce wrócił z powrotem na swoje miejsce, czyli do FE.

Ostatnio odbył się dwumecz Polska – Ukraina, zakończony dwoma zwycięstwami kadry. Po wygranej z Rumunami teraz dwa razy do przodu z Ukraińcami. Fakt, była to kadra młodzieżowa, ale tu też trzeba wyjść na parkiet i pokonać rywali, ale też nie należy zbytnio gloryfikować tych zwycięstw.

I żeby było jasne - każde zwycięstwo reprezentacji bardzo mnie cieszy. Zresztą, kto czyta regularnie moje felietony ten wie, że silna kadra to najważniejsza sprawa dla każdej dyscypliny sportowej. Wielokrotnie to podkreślałem. Szanuję ogromnie trenerów Andrea Bucciola i Andrzeja Biangę, szanuję zawodników, którzy wypruwają sobie żyły dla kadry. Wszyscy wykonują znakomitą robotę, dlatego też NIGDY nie krytykowałem gry reprezentacji czy poszczególnych piłkarzy, a jedynie powoływanie zawodników nie grających na co dzień w futsal lub dobór bardzo słabych rywali, na których naprawdę szkoda czasu.

Ale wreszcie idą zmiany na lepsze, wkrótce turniej Wyszehradzki, a potem drugi nieco egzotyczny, ale jednak z silnymi drużynami i na koniec roku z Włochami. A w lutym podobno z Rosją - tutaj wreszcie mamy mądrze poplanowane spotkania. I to należy pochwalić.

Jeden przytyk - chciałbym doczekać się wreszcie pomeczowego wywiadu z trenerem Andreą Bucciolem, a nie słuchać kolejny raz o "drużynie walczaków". Znam tylko jednego Walczaka, Piotra - prezesa z AZS UG Gdańsk i on raczej nie gra w kadrze.

Jeszcze jedna spraw... "Proszę przy mnie nie wypowiadać tego nazwiska" - zdanie jakie podobno padło z ust Kazimierza Grenia na zebraniu klubów pierwszoligowych, odnoszące się do mnie. Panie Kazimierzu, jestem obecny w polskim futsalu od 12 lat. Proszę nie szukać we mnie wroga pomimo alergii jaką w panu wywołuje moje nazwisko, a po prostu czasem skorzystać z moich rad zamieszczanych w felietonach.

Z powodzeniem prowadzę wraz z kolegami klub (całkowicie charytatywnie, jestem także sponsorem Red Devils), który od wielu lat gra w rozgrywkach ogólnopolskich, zdobyłem dzięki temu ogromne doświadczenie. Nie oznacza to oczywiście, iż jestem alfą i omegą, ale wydaje mi się, iż mam kilkanaście dobrych pomysłów, aby poprawić stan polskiego futsalu.

I żeby było jasne (po raz drugi) - widzę, że sprawy idą w dobrym kierunku. I tak samo jak pan chcę sukcesu reprezentacji. Mniej złości, więcej ciężkiej pracy. Z obu stron.

A teraz bye bye, wyjeżdżam na wakacje odpocząć od parkietu, tam gdzie nie wiedzą co to jest futsal. Nadszedł czas na baseball ;) choć jako miłośnik Imperium Brytyjskiego uwielbiam przede wszystkim cricket. God Save the Queen :)

M7

(opinie wyrażone w powyższym felietonie są prywatnymi poglądami autora, a nie klubu Red Devils Chojnice)

Czytaj dalej...

Dziś środa, czyli: FUT5AL HEA7EN

Na wstępie poinformuję szanownych czytelników (tych nie szanownych także - a kto to, to oni sami już najlepiej wiedzą), iż  jest to mój ostatni felieton w bieżącym sezonie, który praktycznie się już skończył i nie ma zbytnio o czym pisać. Od czasu do czasu jeszcze coś tam napiszę, ale do cotygodniowych moich marudzeń powrócę we wrześniu. Jeżeli redakcja portalu wreszcie przyśle mi kluczyki do obiecanego Ferrari 458 Italia ;)

Myślę, że w tych 11 epizodach na łamach portalu Futsal-Polska.pl poruszyłem kilka naprawdę ważnych spraw, podsunąłem kilka pomysłów, co wywołało kilka ciekawych dyskusji. Czy będą z tego jakieś realne efekty? Nie wiem. Działacze Komisji Futsalu i klubów dosyć opornie reagują na propozycje jakichkolwiek zmian. Każdy jest najmądrzejszy na swoim fotelu. Ja także ;)

Choć podobno w temacie formatu rozgrywek jest propozycja rozgrywania Final Four po zakończeniu sezonu zasadniczego zamiast formuły play-off na osiem zespołów. Tu jestem jak wiadomo gorącym zwolennikiem przedłużenia sezonu aby uatrakcyjnić produkt dla telewizji.

Za chwilę gramy mecze Polska - Ukraina, a rywale przysyłają juniorską kadrę w miejsce seniorów. A nasza młodzieżówka gra przecież właśnie ze Słowenią. Czy na pewno seniorom potrzebny jest sparing z juniorami? Wystarczyłoby sprawdzić terminarz i można by było się przekonać, że Ukraińcy grają play-off i nie przyślą normalnego składu.

Do tego znowu został powołany jakiś wynalazek z trawy, Borecki czy też Brocki (na stronie PZPN były dwie wersje nazwiska). Jakby mało było zawodników z Futsal Ekstraklasy do wyboru. Do reprezentacji hokeja nie biorą chłopaków z jazdy figurowej, a do tenisa ziemnego naturalizowanego Chińczyka, który jest z ping pongiem na ty. Nie mówię już o tym, że mieliśmy grać wyłącznie miniturnieje, ale Grenlandia nie puści zawodników bo mają drugą zmianę na budowie lodowego hotelu, a Papuasi gotują na obiad własnego przewodniczącego komisji futsalu. Szkoda że my nie mamy hotelu z lodu, a naszego przewodniczącego... A o tym może innym razem ;)

Wojtek Kijewski zorganizował XIII już edycję turnieju im. Henryka Bałuszyńskiego (zobacz reportaż). Wspaniała inicjatywa, wielkie brawa dla Wojtka, który od lat niestrudzenie pracuje na rzecz dzieciaków z domu dziecka w Gliwicach. Udało mu się zaprosić gwiazdy futbolu i futsalu na imprezę, którą cyklicznie organizuje właśnie na Śląsku. Sporo gwiazd, a zwłaszcza reaktywowana reprezentacja Polski pod skrzydłami Romka Sowińskiego z lat 90-tych i początku XXI wieku. Wiele klubów futsalowych gościło już u Wojtka, także moje Red Devils i myślę, że jeszcze dołączą kolejne ze światka futsalu.

Napiszę parę słów podsumowania ligi, tu będę wymieniać uwagi na zmianę z Krzyśkiem Nosem, II trenerem AZS UŚ Katowice, współautorem drugiego "Cudu nad Wisłą" z którym często dyskutujemy na futsalowe tematy:

Krzysiek Nos (KN) - Rekord zasłużenie mistrzem, bo grał najrówniej. Szczególnie cieszy mnie tytuł Pawła Machury, bo to w końcu siemianowiczanin.
Marcin Synoradzki (M7) - zasłużenie przede wszystkim dlatego, iż Janusz Szymura z Markiem Homą stworzyli klub z prawdziwego zdarzenia, ze szkoleniem młodzieży, z trenerem głodnym sukcesu i takimi samymi piłkarzami. Jest to dla mnie wzór do naśladowania i chciałbym z moim Red Devils osiągnąć taki stan organizacyjny, jaki jest w Bielsku Białej.

KN - Pogoń pewnie odczuwa lekki niedosyt, bo kilka kolejek przed końcem była na czele, ale w kontekście tego co stało się w ostatnich tygodniach - srebro jest jej sukcesem. Gratki dla chłopaków ze Szczecina, uznanie dla Mirka i Maćka za wkład pracy przez 10 lat który zaowocował sukcesem.
M7 - nie zapominajmy o podziękowaniach dla Gerego Juszczaka, który dostał drużynę grającą o utrzymanie, a przekonstruował ją w zespół który walczył o medale. Plus kilka indywidualności takich jak Kubik i Mikołajewicz, którzy także ciągnęli ten wózek w stronę sukcesu. Gdyby mieli większą koncentrację w kluczowych momentach sezonu, to kolor medalu mógłby być zupełnie inny.

KN - Wisła z brązem to dla Korka z pewnością porażka, co sam podkreślał, ale krążki wywalczyli w ostatnich sekundach sezonu po wspaniałej walce z wami (Red Devils), więc wychodzi mi, że największym przegranym sezonu jest Gatta, bo na razie zostaje z niczym (jest jeszcze HPP). Na to złożyło się sporo czynników, w tym... najkrótsza ławka wartościowych rezerwowych.
M7 - Korek wie, jakie popełnił błędy. Za rok na pewno będzie lepszym trenerem, jestem tego pewien. A takiego medalu Wisła nie miała, więc pomimo ogólnego rozczarowania przyjęli brąz z uśmiechem na twarzy. Gatta z kolei, tak jak mówisz - poza podium. Ale nie zgodzę się, iż mają najkrótszą ławkę, są zespoły z dużo gorszymi rezerwami. Tu o braku medali zadecydował brak pójścia na całość czyli podjęcia ryzyka i dosyć zachowawcza gra w kilku spotkaniach. Na pewno stać było ich na więcej niż czwarta lokata.

KN - W środku tabeli Clearex, który udowadnia, że walka, świetne przygotowanie fizyczne i opanowanie futsalowych podstaw wystarcza do spokojnego bytu w lidze. Choć jestem przekonany, że chłopcy z Chorzowa z prezesem Wolnym na czele mieli wyższe aspiracje. Po fatalnym początku ligi i wpadkach ze Szczecinem i Gattą uważam mimo to, że 5. miejsce dla Cleareksu to ich osiągnięcie.
M7 - z przedsezonowych zapowiedzi wynikało, iż jest to drużyna na złoty medal. Chyba za dużo tam trąbienia w puzon i pompowania balonu. Dawna gloria i chwała dawno już przeminęła, a pozostała szara rzeczywistość. Przy ograniczeniach budżetowych trudno jest zbudować zespół, który będzie grał o majstra. I na pewno nie w takim składzie osobowym. No i sędziowie ich krzywdzą bardzo często – jak się słucha pomeczowych wywiadów. Ile jest w tym prawdy to nikt nie wie. Ale jest to na pewno bardzo solidny średniak, który jest w stanie w każdym wygrać. I z każdym przegrać...

KN - GAF jak dla mnie jedna z najlepiej grających drużyn w rundzie rewanżowej, bardzo dobra fizycznie i zdyscyplinowana taktycznie, typowa szkoła gliwicka. W przyszłym sezonie, jak utrzymają skład, będą bardzo groźni.
M7 - Tak, zgodzę się w 100%. Pierwsza runda taka sobie, ale w drugiej grali znakomicie. Widać, iż tam wszystko jest układane z głową i jasno określonym celem na przyszły sezon. Nowa hala, "heritage" odziedziczone po PA Nova, tu też idą we właściwym kierunku rozwoju.

KN - AZS Gdańsk, tu wypada mi tylko podziękować za walkę do końca i sportową postawę. Drużyna o dużym potencjale, która - jak mi się wydaje - gra w tej lidze bez presji wyniku, dlatego wyniki i świetną grę przeplata ze słabszymi występami.
M7 - szkoda tylko, że tak dobrze grającej drużyny nie ogląda zbyt wielu widzów. Podobnie jak u ciebie, Krzysiek. Tu jest spora praca do wykonania dla działaczy. Ja gościłem w Gdańsku na sześciu spotkaniach i jestem pod dużym wrażeniem. Z pewnego spadkowicza udało się zrobić solidny zespół. Dwóch naszych byłych zawodników, Tomek Kriezel i Jacek Burglin się mocno wyróżniali plus Wojtek Pawicki który zanotował świetny sezon i bramkostrzelny "Alvaro", czyli Dominik Depta. W pierwszej rundzie niektórzy ich zlekceważyli, a oni to wykorzystali. No i brawo dla trenera Szymona Hartmana, który wykonał bardzo dobrą robotę.

KN - Red Devils, tutaj szacunek za pracę wykonaną przez zarząd i drużynę w przerwie między rozgrywkami, która zaowocowała świetną grą i walką jak równy z równym z najlepszymi. To zapowiedź świetnego przyszłego sezonu, gdzie z pewnością RD będą się liczyć w walce o najwyższe cele.
M7 - miło usłyszeć takie słowa, jako zarząd poświęciliśmy naprawdę mnóstwo czasu, aby wprowadzić naszą czerwoną karawanę na właściwe tory. Jako ostatni zgłosiliśmy się do gry, na 2 tygodnie przed rozpoczęciem rozgrywek nie mieliśmy ani drużyny, ani zarządu. A jednak udało się to zmontować w dobrą maszynę w trakcie tych ośmiu miesięcy. Pierwsza runda - tylko jedno zwycięstwo, w drugiej już sześciokrotnie wygrywaliśmy. I mam nadzieję, że jest to pierwszy krok ku dynamicznemu rozwojowi RD.

KN - Głogów, jak dla mnie najbardziej "bezpłciowa" drużyna ligi. Ma kilku uznanych zawodników, ale są oni już wiekowi i nie mają wartościowych zmienników. To powoduje, że dopóki są siły, Głogów jest groźny, jak odjedzie na kilka bramek wygrywa mecz, ale jeśli jest stykowo to w końcówkach przeważnie przegrywa lub remisuje.
M7 - bracia Pieczyńscy wnieśli ogromnie dużo do Euromastera. Śmiem twierdzić, iż bez nich graliby o utrzymanie. Darek rozgrywał, Łukasz strzelał, dwóch profesorów. Żałuję, iż nie udało nam się utrzymać tej dwójki w składzie Red Devils, bo nasz sezon wyglądałby zupełnie inaczej. A tak to pomogli w szybkim zapewnieniu spokojnego bytu głogowianom.

KN - Jeśli o nas chodzi (AZS UŚ Katowice), to efekt dało połączenie pracy w drugiej części sezonu z tym, że zawodnicy uwierzyli nam - trenerom, a przede wszystkim uwierzyli w siebie i wielu z nich się "odblokowało" (Gładczak, Krzywka, Jasiński). Wreszcie zaczęliśmy być DRUŻYNĄ!!! I to zaważyło, że walczyliśmy do końca o utrzymanie i udało się. Z naszego zespołu wyróżniłbym Kamila Kmiecika za bardzo udany debiut w rozgrywkach FE oraz Mateusza Bednarczyka (pseudonim "Jojo") za świetną ligową końcówkę. Grał naprawdę bardzo dobrze w ostatnich kilku meczach, nawet w tych przegranych z Wisłą czy Rekordem. Śmiało można powiedzieć, że w ostatni ligowy weekend "urwaliśmy się ze stryczka". Z jednej strony przebieg ostatnich dwóch kolejek był dla nas bardzo szczęśliwy, z drugiej dla chłopaków powinien być lekcją pokory i nauczką na przyszłość, bo nie sądzę żeby w kolejnym sezonie udało nam się w taki sam sposób po raz drugi i na spokojne utrzymanie lub sukces w lidze trzeba pracować cały sezon.
M7 - mi się podobało, że nie było buńczucznych zapowiedzi, że się utrzymacie itp. itd., tylko bez wielkiego halo ciężko pracowaliście zbierając punkt po punkcie. Choć po tym, co wyrabialiście w meczu z Uniwersytetem Gdańskim u siebie to pomyślałem: "co na tym parkiecie robi ta przypadkowa zbieranina z przystanków tramwajowych?".  A jednak się udało, pokazaliście po prostu charakter.

KN - Remedium przekombinowało w przerwie między rundami i mimo że z gry nie wyglądało to aż tak dramatycznie, to trzy punkty zrobione w całej rundzie są wynikiem katastrofalnym. To przede wszystkim  zadecydowało. Wracając jeszcze do ostatniej kolejki i tego co się wydarzyło w Gdańsku i u nas - straciłem przez weekend ze stresu chyba z 10 lat życia, ale... warto było. Dominik Depta został naszym bohaterem, ale nie zapominajmy, że kilka sekund wcześniej Mateusz Omylak powinien nas pogrążyć, a jednak zmarnował doskonałą sytuację dla Remedium. Myślę że w Pyskowicach zabrakło właśnie odrobinę pokory i zgubiła ich pewność siebie.
M7 - tu się także zgadzam z Krzyśkiem. 3 punkty w rundzie to wynik skandaliczny. A przecież tam grali wyjadacze typu Mirga, Groszak plus kilku innych ciekawych zawodników. Dla mnie to niepojęte, jak można było spaść, mając wiernych kibiców wypełniających halę, niezły skład, dobrego trenera i 13 punktów po pierwszej rundzie. Nie znam do końca sytuacji wewnątrz klubu, ale to prawdziwy dramat.

KN - GKS Tychy, szkoda chłopaków i pracy jaką włożył w utrzymanie Rafał Krzyśka, oraz serca, jakie włożyli doświadczeni Piotrek Myszor, Michał Słonina i Zbynek Modrzik (szkoda że karierę zakończył spadkiem). Nie wypada mi napisać że byli zdecydowanie najsłabszą drużyną ligi, bo... 2 razy z nimi przegraliśmy, w tym ostatnio 1:7, więc wiesz...
M7 - tu, podobnie jak Remedium w drugiej rundzie, całkowite "przespanie" pierwszej części sezonu. Przypadkowy trener, zespół bez motywacji, bez wielkiej chęci do gry. Rafał trochę to poukładał, ale reanimacja trupa nie powiodła się. Sympatyczni piłkarze, ale tam coś od samego początku nie grało, to nie dziwmy się iż polecieli z hukiem. Może po spadku tam zbudują zdrowy klub ze zdrową atmosferą.

KN - beniaminkowie: Gwiazda Ruda Śląska będzie bardzo groźna zwłaszcza u siebie, nie wiadomo jak u nich będzie organizacyjnie, bo może być podobnie jak ostatnio - teraz na start będą pieniądze z miasta, bo są wybory, ale w połowie sezonu kurek będzie zakręcony i będzie problem. Co do Red Dragons Pniewy to nie znam zespołu, to się nie będę wypowiadać.
M7 - Jedni i drudzy są na starcie głównymi kandydatami do spadku. Jak nie uda im się transferować po kilku doświadczonych zawodników do składu, to słabo ich widzę. Niemniej jednak doświadczenie zyskają i nawet jeśli spadną, to wrócą silniejsi. Wielu młodych zawodników, byle się nie załamywali. Grać z każdym sezonem będą lepiej i lepiej. Ale nie ma co więcej gdybać, jak jeszcze nie rozegrali nawet jednego spotkania.

A na koniec zapraszam wszystkich chętnych do wzięcia udziału w kursie instruktora futsalu (sprawdź szczegóły), którego promotorem jest Klaudiusz Hirsch. Pozostałymi wykładowcami są Nicolae Neagu, Rafał Gozdecki i Dariusz Smolarek. Jeśli chcesz uczyć futsalu w szkole, na studiach, albo być trenerem klubowym - nie przegap tej szansy. To tylko cztery zjazdy w Poznaniu i już masz uprawnienia trenerskie. Warto? WARTO!!!

M7

(opinie wyrażone w powyższym felietonie są prywatnymi poglądami autora, a nie klubu Red Devils Chojnice)

Czytaj dalej...

Dziś środa, czyli: FUT5AL HEA7EN

Kadra zagrała dwumecz z Rumunią... I znowu nie było transmisji. Bo nie można tego powiedzieć o mizernej jakości (non stop zacinająca się) internetowej relacji z pierwszego spotkania.

Nie mówię już o telewizji (choć taka relacja w przypadku kadry powinna być OBOWIĄZKOWA i to na ŻYWO, a nie jakaś retransmisja), ale w internecie to MUSI być. Ekipa KP Sport jest zawsze chętna do przeprowadzenia relacji, to wcale dużo nie kosztuje. A reprezentacja Polski ma swoich sponsorów, zresztą chyba nie jest wielkim problemem znaleźć 1000 zł od lokalnych firm na pokrycie kosztów przeprowadzenia relacji? Tylko trzeba chcieć to zrobić.

Już mi się powoli nudzi pisanie o takich elementarnych rzeczach. A piłkarze, działacze, kibice klubów futsalu chcieliby obejrzeć mecze reprezentacji Polski na żywo, a nie przeczytać suchy wynik. Ze swojej strony skontaktowałem się z Bogdanem Durajem, vice przewodniczącym Komisji Futsalu i porozmawiałem na ten temat. Skontaktowałem obie strony i mam nadzieję, że dojdą do porozumienia.

Dobrze, że chociaż reprezentacja stanęła na wysokości zadania. Remis i zwycięstwo z silną Rumunią - należy się z tego cieszyć. Kadra okrzepła, wrócili do gry najlepsi zawodnicy, może coś z tego wreszcie będzie. To dobry prognostyk. Młodzieżówka też wypadła obiecująco z młodymi Rumunami, teraz zagrają ze Słowenią.

Mam nadzieję, że nie są to jednorazowe "wyskoki", ale zauważalny progres gry kadry narodowej. Jest tylko jedno "ale" - Łukasz Błaszczyk, będący ostatnio w rewelacyjnej formie. W ciągu kilku minionych tygodni w spotkaniach z Rekordem, Pogonią i Wisłą zanotował naprawdę fantastyczne występy. W każdym meczu był bardzo silnym punktem drużyny i często bronił w nieprawdopodobnych sytuacjach. Czy o powołaniach decyduje aktualna forma zawodników, czy też inne czynniki?

Finisz ligi - szkoda, że tylko jeden mecz był w Orange Sport na żywo. Pomyślcie, co by było gdyby była multiliga jak w Canal+? Każdy sport się chowa. W Chojnicach decyduje się o kolorze medali, w Gdańsku o być albo nie być Katowic/Pyskowic. Ale na razie bezpośrednie transmisje z kilku hal naraz to marzenie ściętej głowy.

Nasz mecz z Wisłą Krakbet był wspaniałym widowiskiem (zobacz skrót). Dużo bramek i świetnych akcji ofensywnych z obu stron. Wiślacy ukradli nam zwycięstwo w samej końcówce zapewniając sobie brązowe medale. My także zadowoleni, bo najpierw przeszkodziliśmy Pogoni, a teraz im pomogliśmy. No i pokazaliśmy się z dobrej strony na "do widzenia" naszym wiernym kibicom.

Co do Błażeja Korczyńskiego i jego zapowiedzi o końcu kariery - nie chce mi się wierzyć, żeby odpuścił sobie szansę na zostanie najlepszym strzelcem w historii polskiego futsalu. W meczu z nami był najlepszym zawodnikiem swojej drużyny, ja zawsze z dużą przyjemnością oglądałem świetne, nieszablonowe zagrania tego zawodnika. Gdyby naprawdę zakończył to byłaby niepowetowana strata dla wszystkich związanych z polską piłką halową. Myślę więc, że w przyszłym sezonie skoncentruje się na prowadzeniu Wisły Krakbet, ale będzie też od czasu do czasu pojawiać się na parkiecie.

W tym sezonie 21 razy był w składzie meczowym, strzelił 10 goli, do tego miał sporo asyst. W sumie ma już 303 trafienia w najwyższej klasie rozgrywkowej, o jedną bramkę mniej od Krzysztofa Kuchciaka, a pięć mu brakuje do lidera klasyfikacji - Krzysztofa Filipczaka. "Korek" nie jest jeszcze aż taki stary, "Keny" Kuchciak grał w FE w wieku 41 lat po powrocie do Clearexu w 2011 roku. Jest robota do wykonania panie Błażeju, jeszcze nie ten czas na powiedzenie sobie "STOP".

Gatta przegrała w Szczecinie (zobacz skrót). Sami sobie są winni, bo jak już pisałem wcześniej powinni iść w końcówce meczu w Głogowie na całość, a zadowolili się remisem. No i zamiast medalu jest czapka gruszek. A Pogoń zdobyła vice mistrzostwo na 10-lecie istnienia klubu. Zasłużony sukces, przede wszystkim byłego trenera Gerarda Juszczaka, który z drużyny walczącej co roku o utrzymanie zrobił medalowy team. Brawo także dla Łukasza Żebrowskiego, który podjął się trudnego zadania dokończenia pracy po Gerym. A Michał Kubik zatańczył na parkiecie, to mi się podoba. Przed golem i po golu (tutaj trochę gorzej, wyrzuciłbym go z dyskoteki ;)

Rekord pobawił się z Euromasterem przy pełnych trybunach, a tam krawat obok krawata (zobacz skrót). Oficjele, a wśród nich Kazimierz Greń i Piotr Wawro, którzy wręczali medale i puchary. Na zebraniu w Warszawie Wawro nie podał dłoni Greniowi, ciekawe czy tym razem się przywitali? Animozje są spore, wzajemne ataki w mediach żadnej ze stron nie przyniosły jakiś sukcesów. Tak jak pisałem wcześniej, nikt tak na mistrzostwo ciężko nie zapracował jak Rekord. Tytuł trafił w godne ręce, teraz powinni pomyśleć o wzmocnieniach na Europę.

GAF na koniec wygrał z Tychami 4:2, a zawodnikom GKS-u puściły nieco nerwy (zobacz skrót). Dwie czerwone kartki nie wystawiają dobrego świadectwa. Ten mecz już o niczym nie decydował, ale po wynikach drugiej rundy widać, iż Gliwice budują poważny klub i myślę, że będą się liczyć w walce o czołowe miejsca w przyszłym sezonie. GKS leci z hukiem, dużo było gadania że się utrzymają, ale sama walka nic nie da, jak brakuje jakości w grze. Ale najważniejszym wydarzeniem był ostatni występ Zbynka Modrzika. Pomimo 43 lat na karku znowu pokazał klasę kilkunastoma interwencjami na wysokim poziomie. Dwa lata temu obchodził jubileusz 250 meczu (zobacz artykuł), teraz zbliżył się do trzystu rozegranych spotkań w lidze. Najlepiej Zbynka określił Krzysiek Nos, z którym ostatnio rozmawiałem na jego temat - "wspaniały człowiek i wspaniały zawodnik, jeden z takich, który nie ma wrogów, nigdy nikomu nie nadepnął na odcisk, mimo iż ma swoje zdanie. Bardzo kulturalny, rzeczowy, zawsze chętny do pomocy, życzę mu wszystkiego najlepszego na jego nowej, komentatorskiej drodze życia". Przyłączam się do tej opinii w 100% - Zbynek, będzie ciebie brakować!!!

AZS UŚ Katowice dał z siebie wszystko wyrywając z gardła zwycięstwo z Clearexem (zobacz skrót). Ten zespół pokazał charakter, nie po raz pierwszy. Już u nas mogli urwać punkty, my się z nimi długo męczyliśmy wygrywając dopiero w samej końcówce. A teraz dopiero się okazało, jak cenny był ten jeden punkt wydarty Pogoni. Witek Zając i Krzysiek Nos nie wypowiadali się zbyt wiele w mediach, robili swoje z wielką wiarą w swój zespół. No i mieli "Jojo" Bednarczyka w bramce, który zaprezentował w ostatnich spotkaniach życiową formę. Wygrali dwa mecze mając nóż na szyi i jeszcze musieli liczyć na sportową postawę akademików z Gdańska.

A ci kolegów studentów z południa nie zawiedli (zobacz skrót). "Alvaro", czyli Dominik Depta ma za sobą świetny sezon. Do tej pory bardziej znany z beach soccer’a, gdzie grywa w reprezentacji Polski zdobył 16 bramek dla UG. Trochę w cieniu Burglina, Pawickiego i Kriezela, którzy grali pierwsze skrzypce, ale za to bardzo skuteczny. Nie bał się uderzać z przewrotek, albo z niemal zerowych kątów. No i trafił w dziesiątkę na koniec. No i Jacek Burglin - kamienny mur w bramce. "Burdel" ma bardzo udany sezon. Moim zdaniem powinien dostać swoją szansę w kadrze, bo jest naprawdę w znakomitej formie.

A Remedium? Jeśli niedawno Pogoń była "Frajerem Tygodnia", to drużyna z Pyskowic zyskała miano "Frajera Roku". Jak się w przeciągu całej drugiej rundy robi zaledwie 3 punkty, przegrywając co tylko się da, na dodatek spadając z ligi na 2 sekundy przed końcem rozgrywek - to jak inaczej ich nazwać? Na dodatek dostali prezent na sekundy przed końcem meczu. Piłka potoczyła się do Omylaka, który stał na 15 metrze od bramki gdańszczan, kiedy Burglin zapędził się na środek parkietu. Mógł zrobić wszystko - przyjąć, dokładnie uderzyć, albo po prostu wjechać z piłką do bramki. Ale kopnął z pierwszej piłki i przestrzelił (zobacz sytuację). Szybkie wznowienie gry i padł gol dla AZS UG, który był gwoździem do trumny pyskowiczan. Niesamowita końcówka, w której specjalizują się zawodnicy Uniwersytetu Gdańskiego.

Remedium na dziesięć ostatnich spotkań cztery przegrało różnicą dwóch bramek, a trzy ostatnie mecze różnicą zaledwie jednej. Jak niewiele brakowało, zaledwie jednego celnego kopnięcia aby utrzymać się w lidze. Organizacyjnie też tam chyba coś jest nie halo, jeśli na najważniejszy mecz do Gdańska pojechali w ósemkę. Podsumowując ich postawę to jednak zasłużyli sobie na ten spadek. Tylko kibiców szkoda.

W minionym tygodniu odbył się turniej Final Four UEFA Futsal Cup, który odbył się w Baku (Azerbejdżan). Drużyna FC Barcelona została klubowym Mistrzem Europy 2014. Już raz wygrali, w 2012 roku. Rok temu kazachski Kairat Ałmaty, teraz tytuł wrócił do Hiszpanii. Spotkania Final Four stały na naprawdę wysokim poziomie.

W pierwszym półfinale FC Barcelona po remisie 4:4 z Araz Naxcivan pokonała rywali 4:2 po rzutach karnych. W drugim spotkaniu zespół FC Dinamo Moskwa pokonał Kairat Ałmaty 2:1 i awansował do finału.

W meczu o 3 miejsce Araz pokonał Kairat 6:4, a w wielkim finale Barcelona wygrała po dogrywce z Dinamo 5:2 (zobacz skrót i radość ze zdobycia pucharu Europy). Wszystkie cztery spotkania były wielkimi widowiskami i znakomitą reklamą futsalu. Te drużyny mają milionowe budżety liczone w euro, najlepszych piłkarzy, naturalizowanych Brazylijczyków. Jest to poziom jak na razie nieosiągalny dla polskich drużyn, ale ciężką pracą od podstaw łutem szczęścia możemy nieco podgonić uciekającą nam czołówkę europejską.

Dobra, koniec żartów. Minie sto lat zanim ich dogonimy. Po IV wojnie światowej (znaczy europejskiej), jak wybiją na wschodzie, zachodzie i południu wszystkich najlepszych. Bo na północy nie umieją grać w futsal. A w sumie nie wiem, może są jakieś talenty na Grenlandii, z nimi jeszcze nie graliśmy.

Są już efekty mojego felietonu sprzed tygodnia, gdzie poruszyłem sprawę skandalicznego rozstrzygnięcia przetargu na promocję miasta Piła. Klub KS Credo Futsal Piła, który wygrał w.w. przetarg został pokrzywdzony decyzją urzędników miejskich, którzy stwierdzili, iż futsal to nie jest piłka nożna i na tej podstawie zdyskwalifikowali ofertę futsalistów. Na szczęście sprawą zainteresowała się lokalna telewizja, dla której udzieliłem kilkunastominutowego wywiadu, w którym zmiażdżyłem nieuctwo i dyletanctwo pilskich urzędasów. Panowie redaktorzy popierają stanowisko klubu i rozkręcili aferę, która mam nadzieję przyniesie skutek w postaci przyznania pieniędzy dla KS Credo Futsal. Cieszę się, że mogłem choć troszkę pomóc nagłaśniając ten skandal.

A tu mam dla szanownych czytelników fragment historii polskiego futsalu - mało kto wie, że 1991 czy też 1992 roku na stadionie X-lecia w Warszawie odbył się finał Pucharu Polski drużyn sześcioosobowych. Na koronie rozkręcony w najlepsze bazar "Europa", mnóstwo ludzi, a na środku stutysięcznika wymalowane małe boisko i postawione bramki od piłki ręcznej. Grały drużyny PA Nova Gliwice z Martenzytem Warszawa, a wygrali gliwiczanie 5:3. Takie były początki małej piłki w naszym kraju.

Kiedyś, bodajże aż do 1998 roku odbywały się dwie edycje rozgrywek (grało się wówczas szóstkami), na trawie lub asfalcie i hali. Co roku było więc dwóch Mistrzów Polski. Wiele innych ciekawych faktów z historii polskiego futsalu można znaleźć w Wikipedii: Reprezentacja Polski w futsalu czy Ekstraklasa Polska w futsalu.

A tu link do największego sukcesu drużyny klubowej - Clearex Chorzów, który wygrał prestiżowy turniej w Genk w 2003 roku. To już 11 lat od chwili, kiedy polski zespół coś znaczył w Europie. Prawie jak na trawie, gdzie także czekają na awans do Champions League od wielu lat (zobacz artykuł).

Ciekawostka na koniec, były bramkarz Red Devils Chojnice, Marek Kobus obecnie realizuje się w muzyce rap i wychodzi mu to całkiem nieźle. Polecam jego pierwszy teledysk. Propsy Maro :)

M7

(opinie wyrażone w powyższym felietonie są prywatnymi poglądami autora, a nie klubu Red Devils Chojnice)

Czytaj dalej...
Subskrybuj to źródło RSS