SZÓSTE PRZEWINIENIE
- Napisał Szymon Śleziona
- Zobacz komentarze
Tym razem było spokojniej, bez nerwowych telefonów choć doszły mnie słuchy iż w Gdańsku są na mnie mocno obrażeni. Może już czas spojrzeć w lustro i tam szukać winnych słabej formy aniżeli w moich felietonach?
Zacznę może od pochwał - świetna promocja futsalu w Pile, na trybunach 1300 osób!!! Na zaproszenie klubu Credo Futsal właśnie do tego miasta przyjechała drużyna Herthy Berlin. I na hali zgromadził się komplet widzów. Można? Można!!! Działacze Credo Futsal, pomimo że ich drużyna występuje w II lidze futsalu po raz kolejny zaprezentowali poziom organizacji i marketingu rodem z Futsal Ekstraklasy, a nawet z T-Mobile Ekstraklasy. Spotkanie zakończyło się zwycięstwem gospodarzy wynikiem 7:6, a sam mecz dostarczył niemałych emocji kibicom futsalu. I właśnie o to chodzi, o taką reklamę - sprzedajemy widzom emocje. I jestem pewien, że gros tych ludzi powróci na halę, aby obejrzeć mecz ligowy Credo. Tak się buduje klub, tak się buduje bazę kibicowską. Panowie działacze z Gdańska, Warszawy i Katowic - macie tutaj pole do popisu. Jak się chce, to można ściągnąć tłumy na halę, pomimo teoretycznie słabszego poziomu sportowego. Tak to się powinno robić!!!
Zresztą futsal akademicki w Polsce to dla mnie duża zagadka. Na przykład w USA drużyny uniwersyteckie cieszą się ogromnym zainteresowaniem. Czy to futbol amerykański, czy koszykówka, czy też mało znana u nas dyscyplina lacrosse - na trybunach są komplety widzów. A stadiony (olbrzymy o pojemności 80 tysięcy) czy hale (nawet 20 tysięcy miejsc) przecież nie tak łatwo wypełnić. A jednak to się znakomicie udaje za "wielką wodą". Do tego mają świetne pomysły promocyjne typu "silent night" kiedy na hali obowiązuje kompletna cisza, ale po zdobyciu 10. punktu następuje erupcja szaleństwa. A jak amerykańscy studenci potrafią się świetnie bawić, tylko pozazdrościć!!!. U nas też umieją się bawić, niestety bardziej na dyskotekach i domówkach, niż na imprezach sportowych. Chciałbym zobaczyć taką pełną halę, wypełnioną bracią studencką, która aktywnie kibicuje swoim kolegom. To naprawdę może być świetna zabawa. Przyjadę wówczas i pierwszy będę klaskać.
Ale na razie też chciałbym być działaczem klubu uniwersyteckiego. Nic nie trzeba robić, kasa jest na wszystko, nie ma potrzeby biegać po sponsorach, pewnie znajdzie się też biurko i wygodny ciepły fotel. Ale nie na tym polega "robienie" sportu. Widzę, jak wyglądają strony klubowe w internecie (dział "sponsorzy" to jakiś żart), czy też bannery reklamowe w Gdańsku oraz Katowicach. Praktycznie nie ma sponsorów zewnętrznych, a nie uwierzę że w tak dużych miastach nie można pozyskać jakiegokolwiek sponsoringu. Po prostu działacze nie muszą tego robić. Więc tego nie robią.
Ktoś się zapyta, dlaczego tak uczepiłem się tych biednych akademików? To nie jest moja idée fixe (natrętna myśl), aby się czepiać kogokolwiek. Po prostu chcę, aby futsal w Polsce się rozwijał, żeby kluby się dynamicznie rozwijały. Żeby na halach było coraz więcej kibiców, żeby było lepiej, fajniej, ciekawiej.
Krytykuję, bo widzę, że to wszystko można dużo lepiej zorganizować i napędzić widzów do pustych hal. A teraz mamy kompletny marazm, minimalizm, śpiączkę działaczy akademickich. Rozumiem, iż nie ma takich tradycji, ale wszystko można "zaszczepić", zachęcić ludzi do aktywnego kibicowania poprzez różnego rodzaju akcje reklamowe. Trzeba tylko chcieć, no i poświęcić bardzo dużo czasu na zorganizowanie tego wszystkiego. Ale gwarantuję, iż satysfakcja z osiągniętego celu będzie ogromna. Przynajmniej ja taką mam.
Wraz z kilkoma kolegami budowaliśmy Red Devils od zera, ruszyliśmy jako drużyna osiedlowa w 1995 roku, a od 2006 gramy w rozgrywkach ogólnopolskich. Na naszych meczach regularnie pojawia się kilkaset osób. Stworzyliśmy markę, które coś znaczy w futsalu, jesteśmy już jednym z najstarszych klubów w polskiej lidze halowej. Popełniliśmy oczywiście wiele, ogromnie wiele różnego rodzaju błędów, ale na nich się też uczymy. Niemniej osiągnęliśmy ogromny sukces organizacyjny tworząc stabilny klub futsalu, który trwa i powoli buduje swoją historię. I jestem z tego bardzo dumny.
Pewnie znowu się ktoś obrazi albo powie: "co ten Synoradzki pierdoli, niech się martwi o swój klub" itepe itede. Nie spodziewam się od razu szybkich zmian, bo wygodnictwo dominuje niemal wszędzie w tym kraju. Nie mówię, że akademicy mają od razu działać profesjonalnie, ale zachęcam ich, aby krok po kroku właśnie w tę stronę dążyli.
Podsumowanie kolejki zacznę od mojej drużyny - mieliśmy być czarnym koniem a jesteśmy zdechłym kucem. Najpierw falstart i głupia strata pewnego zwycięstwa z Euromasterem, potem się udało wygrać w planowym zwycięstwem nad Katowicami. Ale ostatni tydzień i dwa wyjazdy na południe to był piłkarski dramat. Z GAF-em powinniśmy wygrać na spokojnie, przy prowadzeniu 2:1 mieliśmy naprawdę świetne okazje do zdobycia kolejnych bramek. Indolencja strzelecka, brak umiejętności i koncentracji? Nawet do pustaka nie trafialiśmy. Jak zwał tak zwał, punktów nie ma. A powinny być. Znowu ostatnie kilka minut to oddawanie piłki rywalom i rozpaczliwa gra w obronie. Jeden nie zablokuje, drugi nogę podniesie, trzeci nie wróci i padają gole dla rywali.
W Krakowie w pierwszej połowie gramy dobry mecz, ale znowu musimy mieć chyba pustą bramkę żeby trafić. Walimy wszędzie, tylko nie pomiędzy słupki. A Wisła grała spokojnie swoje i w drugiej części strzelała gola za golem. Czwarta bramka to komedia, juniorzy tak nie grają, żeby pozwolić szybko rozegrać rzut wolny bez jakiejkolwiek reakcji. Chyba za dobrze u nas się dzieje, przyzwoite wypłaty na czas, nie ma zaległości, wynajęte mieszkania, obiady - wszystko dobrze zorganizowane. Tylko trenować i grać - a tu wyników nie ma. W biedzie bywało lepiej, może wtedy by się starali tak jak kiedyś. Gramy końcówki spotkań jak amatorzy z ligi robotniczej. Tak grać dalej nie można!!!
Pogoń - może lepiej wrócić na starą halę, bo nowa najwyraźniej nie służy Portowcom. Druga ciężka porażka w Szczecinie. Można to tłumaczyć klasą rywali, ale to tylko podkreśla różnicę, która obecnie dzieli Pogoń od czołówki. Nie udało się zatkać dziur po zawodnikach, którzy opuścili Szczecin, to nie dziwią słabsze wyniki. Taka smutna rzeczywistość. No i pytanie, czy Łukasz Żebrowski będzie potrafił wstrząsnąć szatnią złożoną z kolegów? My przerabialiśmy już wariant grającego kolegi trenera i ten pomysł nie zakończył się szczęśliwie. Były konflikty, których nie udało się rozwiązać i musieliśmy rozstać się z trenerem. Oby "Żebro" wyszedł zwycięsko z tej sportowej próby, życzę mu jak najlepiej.
W innych meczach Gatta wymęczyła zwycięstwo nad Euromasterem, wreszcie zagrali na "zero" z tyłu, z czym mieli ewidentnie problemy do tej pory. Zobaczymy, jak sobie poradzą w zaległym meczu z Rekordem, to będzie prawdziwy sprawdzian jakości dla zduńskowolan.
W pojedynkach drużyn, które wcześniej typowałem do walki o utrzymanie, nastąpiły raczej sprawiedliwe podziały punktów. AZS UG w Gdańsku zremisował z Gwiazdą Ruda Śląska 2:2, choć mogli pokusić się o wygraną. Mitologiczny "brak skuteczności" nie tylko Red Devils dolega, to chyba chroniczna słabość drużyn z północy.
Red Dragons Pniewy urwali punkt w Katowicach AZS UŚ po przepięknym trafieniu grającego trenera Łukasza Frajtaga. Najmłodszy zespół z ligi powoli się aklimatyzuje i zbiera punkciki.
A Clearex jest "Królcem Wyjazdów", z kolei znów zawodzi GAF. Typowałem gliwiczan do czołowej czwórki, ale na razie w żadnym z pojedynków nie pokazali tego, na co ich teoretycznie stać. Potrzeba jakiegoś wstrząsu, tym razem pozytywnego w tym górniczym (do niedawna) mieście. Chorzowianie z kolei punktują rywali, a Pstrusiński w tej formie to nadaje się do kadry futsalu. Co wybronił mecz, to naprawdę klasa. I robi co rok postępy, to naprawdę ciekawy golkiper.
A nasza liga staje się naprawdę ciekawa. Jeśli jeszcze Wisła i Rekord potkną się kilka razy, to naprawdę będzie ciężko wytypować zespoły do czołowej czwórki. Zapowiada się emocjonujący sezon. I bardzo dobrze :)
M7
(opinie wyrażone w powyższym felietonie są prywatnymi poglądami autora, a nie klubu Red Devils Chojnice)
Ostatni mój felieton wywołał ogromną burzę w Chorzowie. Telefon mi się rozgrzał do czerwoności!!! Czas rzucić to pisanie, bo za chwilę ktoś mi wbije nóż w plecy ;)
A poszło o nowe logo Clearexu, o którym napisałem tydzień temu że jest "brzydkie". Najpierw Tadeusz Wolny w emocjonalnym tonie mocno mnie zaatakował, że jestem taki, owaki i sam mam przejrzeć się w lustrze, było też coś o konieczności przeprowadzenia operacji plastycznej. Hmmm, powiedzmy iż opinia byłego szkoleniowca z Chorzowa na temat mojego wyglądu niezbyt mnie interesuje. Dużo bardziej przejmuję się zdaniem mojej narzeczonej, która co prawda nie ma tak atrakcyjnych wąsów, ale myślę że ma ciut lepszy gust od kolegi Ślązaka.
Nie mam o to pretensji, wiadomo że w nerwach czasem powie się coś niepotrzebnego. Druga rozmowa, tym razem ze Zdzisławem Wolnym przebiegała już w zupełnie innej atmosferze. Pogadaliśmy z pół godziny na różne tematy futsalowe i wyjaśniliśmy sobie ten problem.
Przyznaję się - użyłem niezbyt fortunnego określenia, które mogło zaboleć działaczy z Chorzowa, w tym miejscu chciałbym za to przeprosić tych, których uraziłem. Logo nie musi się nikomu podobać, zresztą są różne gusta. Clearex jest najstarszym klubem w lidze, pięciokrotnym zdobywcą tytułu Mistrza Polski i grał od początku z tym samym logotypem na koszulkach. Jest to już historyczny emblemat, a historia, tradycja jest ważnym elementem składowym każdego klubu.
Rekord nie dał rady, a Adam nadal ma włosy - to jedyny plus bo nie wyobrażam sobie trenera Krygera bez włosów :) Choć na pewno chętnie by się dał ogolić za awans, który był w zasięgu ręki. Rekordziści byli dużo lepszym zespołem, ale się po prostu nie udało. Obijali słupki, poprzeczki ale to międzynarodowi Bułgarzy trafiali do siatki. Na pewno już przysłowiowe "kontuzje i kartki" miały wpływ na oblicze zespołu, szkoda że sędziowie całkiem przypadkowo rozdawali kartoniki.
A szkoda, bo polski futsal z utęsknieniem czeka na jakikolwiek sukces, jak biedak na miskę zupy. No bo my wszyscy jesteśmy właśnie takim człowieczkiem, który kiedyś był zamożny, ale popadł w biedę przez własną głupotę i zaniedbanie. Wieczne walki, utarczki działaczy we własnym środowisku, brak umiejętności mówienia jednym głosem w ważnych sprawach. Dla każdego najważniejszy jest interes własnej drużyny, często opacznie pojmowany.
A w lidze po dwóch stabilnych kolejkach wszystko stanęło na głowie. Pogoń i GAF pewni zwycięstwa, a tutaj zero na koncie. Beniaminkowie leją faworytów, którzy zaprezentowali się z fatalnej strony. I kto tu ma walczyć o medale? Gliwice pomimo znacznie lepszego składu, po raz drugi zaprezentowały się mocno średnio, jeśli nie po prostu słabo. A Pniewy 80 minut bez gola - to kiedy się nie odbić jak nie u siebie? Ładne akcje zespołowe, tym razem trafili do siatki. No i dowieźli wygraną do mety. Młoda drużyna, te trzy punkty na pewno dodadzą im wiary w siebie.
Pogoń po wysokiej porażce miała się odbić na Gwieździe. Na Halembie, na nowym parkiecie zagrali słabo. Sporo braków w koncentracji (trzeci gol!!!), a gospodarze skrzętnie to wykorzystali. Tydzień temu napisałem, że Gwiazda będzie walczyć o utrzymanie, ale chyba się pomyliłem. Zebrali tam naprawdę ciekawy skład i to właśnie oni mogą pozabierać punkty teoretycznie lepszym zespołom. No i ten gol Pękali... Mówiąc po piłkarsku "przypierdolił" z całej lufy i wpadło. Przypadek? Kto wie. Klaskać? Oczywiście. Kto nie próbuje ten nigdy się nie dowie.
Clearex po efektownym starcie niespodziewanie przegrał u siebie, z kolei ekipa KGHM Euromaster naprawdę dobrze sobie radzi. U nas nie spanikowali, potrafili dwukrotnie odrobić dwubramkową stratę i zabrać nam pewne zwycięstwo. I tym razem potrafili w końcówce przycisnąć rywali i wywieźć punkty z Chorzowa. Podoba mi się, jak grają, no i mają już dwa ciężkie wyjazdy za sobą.
AZS UG poległ w Krakowie. Tutaj sensacji nie mogło być. Nie chcę zbytnio krytykować kolegów z Gdańska, ale taka droga budowy zespołu prowadzi w ślepy zaułek. Jeden Wojtek Pawicki koncentruje się na futsalu, a cała reszta gra na trawie. No i potem co mecz inny skład, bo nie wiesz kto zagra na hali, a kto na dużym boisku. Dlatego też Tomek i Jacek wrócili do nas, bo pojawili się na kilku treningach w Gdańsku i widzieli co tam się dzieje. Parę osób coś tam sobie kopało - i to ma wystarczyć na ekstraklasę? Trener Hartman jest podobno ciekawą osobowością i dobrym motywatorem, Tomek i Jacek bardzo go chwalili. Ale bardzo ciężko jest zrobić coś z niczego. A można było sięgnąć po cały Vamos, pogadać z działaczami i chłopakami z sąsiedniego klubu i wspólnymi siłami zrobić stricte futsalową drużynę. A tak Vamos dogadał się z Politechniką i grają pod ich szyldem. I jestem pewien że prędzej czy później pojawią się w Ekstraklasie bo to są chłopacy dla których futsal jest numerem jeden. A UG? Przy takiej polityce prędzej czy później zakończy się to spektakularną klapą. Lepiej wziąć młodych ukierunkowanych na futsal i nawet spaść, ale wrócić silniejszym i mieć futsalowy klub, a nie jakiś mix kurczaka z baraniną. Wyciągnąć wnioski i do roboty działacze!!!
My z kolei "zniszczyliśmy" Akademików z Katowic. Od początku ostro ruszyliśmy na rywali, a stracony gol tylko nas zmobilizował. Wadik przeszedł sam siebie, a grał na dodatek z kontuzją mięśnia. Piłka go sama szukała, no ale on też umie się znaleźć we właściwym miejscu. Gdyby grał cały mecz (trener go zdjął aby oszczędzać na następne mecze) to pewnie by jeszcze coś dołożył. O tych pięciu bramkach było głośno nawet w rodzinnej Ukrainie. A on ma jeszcze brata bliźniaka, który gra aktualnie na Białorusi. Prowadziliśmy z nim rozmowy, ale Białorusini podwyższyli mu kontrakt i został tam na dłużej. We dwójkę byliby nie do zatrzymania, bo jeden z drugim to megagrajki. A teraz ruszamy na południe, w trzy dni dwa ciężkie mecze wyjazdowe. Gliwice są w małym dołku, spróbujemy to wykorzystać a w piątek zrobić niespodziankę i namieszać trochę w lidze.
Fajnie, że liga robi się całkiem wyrównana i nie można przewidzieć wyniku spotkania. Zapowiadają się ciekawe rozgrywki. Oby tak było również w następnych kolejkach, przynajmniej będę miał o czym pisać.
A na koniec link do skrótów trzech spotkań Mistrza Hiszpanii - Inter Movistar z turnieju Main Round. Hiszpanie bez problemów awansowali do Elite Round po zwycięstwach w każdym z meczów przeciwko mistrzom Holandii, Ukrainy i Słowenii. Nie przez przypadek najlepsi grają w sprzęcie firmy Hummel ;)
M7
(opinie wyrażone w powyższym felietonie są prywatnymi poglądami autora, a nie klubu Red Devils Chojnice)
Za nami dwie kolejki spotkań. Niespodzianek większych nie było - kto miał wygrać ten wygrał, no może jedynie Gatta zawiodła w meczu z Clearexem. Tym razem nie będę podsumowywać pojedynczych spotkań, skupię się z kolei na przewidywaniach całosezonowych.
Dwa zespoły organizacyjnie i sportowo uciekły całej reszcie, ale mam nadzieję iż te kilka innych drużyn mocno przydusi Rekord i Wisłę, aby nie mieli tak łatwo. Ciekawie także zapowiada się rywalizacja na dole tabeli, zwłaszcza iż tym razem trzy zespoły są zagrożone spadkiem. Oto moje typy na najbliższe rozgrywki (wg kolejności miejsc z ostatniego sezonu). Proroctwa Wernyhory, ale nieomylny jest tylko papież ;) (tak, wiem że chodzi wyłącznie o sprawy wiary).
Rekord Bielsko Biała - drobne korekty w składzie, ten odszedł, tamten doszedł ale klasa pozostała. Wzmocniona bramka przez Nawrata no i Kmiecik, jedno z odkryć sezonu. Szkoda, że Machura wypadł na dłużej, nie wiadomo co z kolanem Douglasa, a to kontuzjogenny zawodnik. Dosyć szczęśliwie awansowali do następnej rundy UEFA Futsal Club, ale to dobrze dla całego polskiego futsalu. Drugi sezon dla Adama Krygera na pewno będzie dużo trudniejszy, jednakże powinni do końca rywalizować z Wisłą o tytuł mistrzowski.
Pogoń ’04 Szczecin - wg mnie zapowiada się słabszy sezon dla wicemistrzów Polski. Odeszli Mikołajewicz i Neagu, a oni gwarantowali wysoki poziom na pivocie i między słupkami. Tych luk nie udało się załatać, tak więc można powiedzieć iż zespół przystąpił do rozgrywek znacznie osłabiony. Dobrze, że chociaż udało się zatrzymać Kubika, który jest bezcenny dla drużyny. No i Pogoń zderzyła się ze "ścianą" w meczu z Wisłą, na dodatek u siebie. Nowa hala nie będzie atutem, przynajmniej na początku. Do nowego obiektu trzeba się przyzwyczaić, a to wymaga czasu.
Wisła Krakbet Kraków - zmiana trenera, ale na pewno nie stylu. Poza tym trener z boku, a nie na parkiecie, to także duży plus. Mocny, może nawet najmocniejszy skład w naszej lidze - to musi być gwarancją sukcesu. Ale tak już było wcześniej, a tylko jeden "majster" na trzy sezony. Czy "Kusiowy" potrafi lepiej gospodarzyć takim bogactwem? Zobaczymy, ale "Los Milioneiros" z Krakowa z góry są skazani na walkę o Mistrza Polski, inaczej być nie może.
Gatta Active Zduńska Wola - doszedł znany z trawy Adrian Budka, ale ja jestem sceptycznie nastawiony do takiego typu wzmocnień (a czasami osłabień). Mateusz Mika wrócił po kilku sezonach przerwy, ale on także nie wygląda na zbawcę Gatty. Odwieczne problemy z bramkarzami rozwiązali w ten sposób, iż mają ich 5 na 15 zawodników zgłoszonych do ligi. Ilość zamiast jakości? Przekonamy się wkrótce. Niemniej mają sporo klasowych zawodników, którzy zapewnią miejsce w czołowej szóstce, ale na medale to będzie za mało.
Clearex Chorzów - dobrze wystartowali, ale nie wróżę im wielkiego powodzenia. Od ładnych paru lat polityka oszczędnościowa, więc będą jak co roku typowym średniakiem. Skład praktycznie ten sam, doszedł tylko nowy trener. Trudno mi cokolwiek o nim powiedzieć, bo go nie znam. Może udana runda jesienna spowoduje wyciągnięcie portfela z kieszeni i wzmocnienie zespołu, aby powalczył o coś więcej niż środek tabeli. No i te logo... Było brzydkie i nadal jest brzydkie. Czy nie można zatrudnić grafika, aby stworzył ciekawy projekt?
GAF Jasna Gliwice - mądrze budowany klub, mądrze budowana drużyna, finansowo bez szaleństw ale stabilnie, a to najważniejsze. Doszli Tomasz Dura z Rekordu i Rafał Krzyśka z GKS Futsal Tychy. Te wzmocnienia plus skład z poprzedniego sezonu gwarantują pewną jakość i dobry poziom gry, dlatego moim zdaniem włączą się do walki o medale. Jak wygrają z nami zaległy mecz to mają dobry terminarz i mogą się wybić mocno na lidera.
AZS Uniwersytet Gdański - taki sezon jak rok wcześniej, to się już nie powtórzy. Stracili dwa filary drużyny - Burglina i Kriezela, których tak łatwo nie zastąpią. Postawili na zawodników z trawy, którzy mają dla Gdańska uratował ekstraklasę, ja jednak widzę ich jako pierwszy zespół z czwórki która będzie grać o pozostanie w lidze. Albo gramy na hali albo na trawie, bo łączeniem i graniem po dwa mecze w weekendy (albo nawet w ten sam dzień) ligi się nie zawojuje.
Red Devils Futsal Club Chojnice - trudno mi jest oceniać własny zespół, ale liczę iż będziemy "czarnym koniem" rozgrywek. Do drużyny wrócili Jacek Burglin i Tomek Kriezel, doszedł ukraiński bramkarz Władysław Bondarenko. Po stronie strat trójka poznaniaków, ale pozostali ściągnięci zimą Dima Charczenko i Wadim Iwanow. Skromna, 12-osobowa kadra, ale sporo doświadczenia. Jak nas ominą kontuzje to powinniśmy być w górnej części tabeli. Chyba że będziemy tracić punkty w taki frajerski sposób jak z Euromasterem u siebie...
KGHM Euromaster Chrobry Głogów - dojście możnego sponsora odbiło się sporym echem, jednak te pieniądze pozwoliły przede wszystkim "przeżyć" klubowi. Są to środki na bieżące koszty, a nie na fanaberie i wielkie transfery, tak więc zespół gra w niemal niezmienionym składzie. Doświadczeni piłkarze zapewnią mu utrzymanie, ale na gra o medale to już za wysokie progi.
AZS UŚ Katowice - "Wielka Ucieczka" rok temu się udała, teraz może być nieco łatwiej. Chłopacy się ograli w FE, doszedł Błażej Korczyński, który będzie polował na bramki aby zostać "Strzelcem Królców" plus Michał Słonina, który także umie kopnąć do przodu. Jednak zbyt mało jakości w tym wszystkim, więc będzie to drugi zespół, który będzie grać o utrzymanie.
Gwiazda Ruda Śląska - po roku przerwy wrócili do Futsal Ekstraklasy. Generalnie duża niewiadoma, jest trochę doświadczonych grajków plus doszedł Patryk Szachnitowski, Piotr Bubec z Rekordu oraz podobno dobry Ukrainiec Andrij Kidanow. Typowy zespół "jo-jo", za dobry na pierwszą ligę, a często za słaby na ekstraklasę (przypomnę, iż dwa razy utrzymali się przy zielonym stoliku). Trzecia drużyna grająca o przeżycie w FE.
Red Dragons Pniewy - nie mają nic do stracenia. Młody zespół, ale budowany stricte futsalowo. Nawet jeśli spadną, to pewnie nic się nie stanie, gdyż spokojnie i rozważnie budują klub w Pniewach. Jest sporo kibiców, a to ważne dla naszej dyscypliny. Wzmocnienia w postaci Dominika Soleckiego i Łukasza Błaszczyka na pewno są dużym plusem, ale może to być za mało. No i ewidentnie mają problem z trafieniem do bramki pomimo naprawdę dobrych okazji. Czwarty zespół broniący się przed spadkiem.
A na koniec filmik - może nam by się przydały takie "maty"? Na pewno zawodnicy by grali szybciej :)
M7
(opinie wyrażone w powyższym felietonie są prywatnymi poglądami autora, a nie klubu Red Devils Chojnice)