Skróty meczów
Już drugi sensacyjny lider z Gdańska. W I lidze
Po niespodziewanym zwycięstwie w Toruniu Vamos Gdańsk został nowym liderem I ligi północnej. Przy okazji gdańszczanie "zwolnili" trenera Mariusza Łangowskiego.
Sprawdź komplet wyników i strzelców w 5. kolejce!
Ekipa z Torunia szybko wyszła na prowadzenie i... jeszcze szybciej je straciła. Dwie bramki w odstępstwie kilkunastu sekund, a po chwili kolejne trafienie, tym razem Macieja Urtnowskiego zaskoczyły gospodarzy, którzy jednak jeszcze się nie poddali. Przed przerwą zdołali wyrównać, a w 23. minucie Patryk Szczepaniak wyprowadził swój zespół na 4:3. I to był już koniec ekipy z miasta Kopernika. Jeszcze Mykola Morozow próbował gonić wynik, trafiając z karnego, ale było to już przy stanie 5:6. Można bez owijania w bawełnę powiedzieć, że dawna drużyna Mariusza Łangowskiego zagrała słabiutkie zawody. - Spotkanie w Pniewach nie wyglądało źle. Zdecydowanie gorzej było już w minioną sobotę - powiedział w wywiadzie na stronie www.torunfc.pl Morozow. I nie wiemy jak Ukraińcowi pójdzie teraz z prowadzeniem zespołu, ale tę diagnozę postawił trafną. Przed torunianami teraz ciężki mecz z Gnieznem. Jeśli go nie wygrają, ich sytuacja stanie się już bardzo nieciekawa.Ale dwa słowa należą się też liderowi. Podziwiamy gdańszczan za wolę walki, wiemy, że tam sami zawodnicy zrzucają się za możliwość gry na poziomie ogólnopolskich rozgrywek, za co należy im się szacunek. Podziwiamy za bramkostrzelność (29 bramek w 5 meczach, następne pod tym względem Red Dragons Pniewy - tylko 19). Podziwiamy za podniesienie się po masakrze w Unisławiu (1:10 na inaugurację). Lecz po pierwsze Vamos stracił najwięcej goli w całej lidze, co już samo w sobie jest pewnym kuriozum. Tylko że to aspekt sportowy, lepiej wygrać kilka razy jedną bramką niż raz dziewięcioma. Ale jak pomimo wszystkich trudności organizacyjnych można jechać na mecz bez kompletu strojów, tak, że większość zawodników biega w białych spodenkach, a jeden w czarnych (jak widać choćby na zdjęciu)? Nie, nie czepiamy się.
W Gnieźnie nareszcie przełamał się miejscowy KS. Drużyna Bartosza Łeszyka wygrała minimalnie z Czerwonymi Smokami, na dodatek - zdaniem gości - dzięki pomocy sędziów, ale 3 punkty na swoim koncie zapisała. Może to moment zwrotny dla tego teamu? Bo w sumie to już ostatni dzwonek by załapać się do walki o awans, choć pamiętajmy, że gnieźnianie mają w stosunku do reszty zespołów 1 mecz zaległy. Ekipę z Pniew dosięgła zaś pewna sprawiedliwość. Mecz z FC Toruń wygrała dosyć szczęśliwie, bo liczba niewykorzystanych "setek" pewnie po dziś dzień śni się rywalom. Teraz pechowo poległa. I tak zapowiada się, że będzie w ścisłym szubie tabeli.
Kolejny komplet punktów zapisał na swoim koncie Constract Lubawa. Ta drużyna gra cały czas na swoim poziomie, punktuje tam gdzie może, a uczy się w meczach z silniejszymi. Przed lubawianami ciężka końcówka rundy, bo gra i z Toruniem, i z Pniewami. Na szczęście oba mecze u siebie, może więc sprawić któremuś z przeciwników psikusa.
Punktami podzieliły się dobrze znające się ekipy z Białegostoku i Warszawy. Helios miał w tym meczu przewagę, ale już tradycyjnie nie mógł jej wykorzystać. Drużyna Dariusza Gołdowskiego musi wreszcie zacząć wygrywać i choć w tym sezonie obiektywnie na awans szans już nie ma, to urwie punkty jeszcze niejednemu faworytowi. Zdanie o Akademikach będzie można zaś sobie wyrobić po ich najbliższym pojedynku w Gdańsku. Jeśli stołeczni zdobędą twierdzę Gdańsk (o ostatniej porażce we własnej hali nie pamiętają najstarsi kibice Vamosu), to powinni doszlusować do czołówki.