W czołówce zrobiło się gęsto - podsumowanie Rafała Gnutka

  • Dział: I liga
Za nami szósta seria spotkań w grupie południowej I ligi. W hitowym spotkaniu tej kolejki Bocheńskie Stowarzyszenie Futsalu po bardzo emocjonującym meczu przed własną publicznością zremisowało 6:6 z Nbitem Gliwice. Największą sensację sprawił jednak zespół Kamionki Mikołów, który na wyjeździe ograł niepokonanych do tej pory zawodników Cuprum Polkowice 7:2.
Czytaj dalej...

Neagu niepokonany, więc niespodzianki nie ma - podsumowanie Sławomira Pawenty

  • Dział: I liga
Przed tygodniem kończąc swój felieton żaliłem się, że piłkarzom pierwszej grupy brakuje skuteczności. W trzech kolejkach padło zaledwie 61 bramek. Mija tydzień i mamy wielką przemianę. W czwartej serii gier piłka lądowała w siatce aż 46 razy!

13 goli zobaczyli kibice w Unisławiu, gdzie miejscowy Team przegrał 6:7 z KS-em Gniezno. Gdy gospodarze na początku drugiej połowy wygrywali 4:2, pomyślałem, że uda się im po raz pierwszy wywalczyć komplet punktów. Jednak doświadczenie KS-u wzięło górę, a mecz futsalu pokazał po raz kolejny, że spotkanie trwa 40 minut. Zastanawia mnie siła ekipy z Wielkopolski. Wydaje się, że będzie to ligowy średniak.

Politechnika Gdańska pręży muskuły. Podopieczni Michała Janiaka uważani są za jedyny zespół, który może nawiązać walkę z FC Toruń. Gdańszczanie wygrali w piątkowy wieczór 8:2 z AZS-em Malwee Łódź. Wynik jak najbardziej mnie nie dziwi. Od początku sezonu powtarzam, że zespół z Łodzi będzie miał problem ze zdobywaniem punktów. "Polibuda" jest już z pewnością myślami przy meczu w Toruniu, który odbędzie się 8 listopada. Wiem, że dla tego zespołu ta potyczka jest o wszystko, albo inaczej... derby z sąsiadem zza między o życie lub śmierć. Panowie spokojnie! Najpierw macie mecz z Constractem.

W niedzielę popis skuteczności zaprezentował MOKS Białystok. Zespół prowadzony przez Adriana Citkę ograł Unikat Osiek 8:3. Przyznam się, że oglądałem tylko pierwszą połowę spotkania, bo niedziela jest dla mnie dniem pracującym. Niestety, załamałem się postawą bramkarza gości Andrzeja Saji. Na upartego wszystkie gole w pierwszej połowie można zapisać na jego konto. Fakt, że na uznanie zasługuje perfekcyjne uderzenie "Citasa" przy golu na 3:0. W najbliższy weekend zespół z Osieka ma mecz "na szczycie". Podopieczni Marcina Białka podejmą we własnej hali AZS Malwee Łódź. Faworyta w tej potyczce ciężko wskazać.

W sobotę w Lubawie zazgrzytało. Widać, że ekipy Constractu i AZS-u UW za sobą nie przepadają. "(...) pewność siebie i specyficzny sposób podejścia do rywala od samego zameldowania się w Lubawskiej hali prezentowali Goście" - czytamy na stronie ekipy z Warmii i Mazur (pisownia oryginalna). W lubawskiej hali spodziewałem się wojny i w sumie była. Zakończyła się remisem 3:3. Zaskoczyli mnie szkoleniowcy Constractu. Od pierwszych minut między słupki postawili Łukasza Kolwicza, a nie Michała Michaliszyna. Szybko, gdy przegrywali 0:2, wrócili do sprawdzonego rozwiązania. Ekipę ze stolicy musiało najbardziej zaboleć ostatnie trafienie gospodarzy z przedłużonego rzutu karnego, kilka sekund przed zakończeniem potyczki.

Mecz FC Toruń z Heliosem Białystok (6:0) po prostu był. Niektórzy w grodzie Kopernika już są znudzeni brakiem emocji. Przed meczem trener gości Dariusz Gołdowski zapowiadał, że jego zespół jedzie sprawić niespodziankę. Na jednym z portali społecznościowych wyczytałem, że niespodzianka będzie, jak ekipa z Podlasia pokona Nicolae Neagu. Czyli jej nie było, a mołdawski golkiper przez 155 minut rywalizacji w pierwszej lidze jest niepokonany.

Na koniec chciałbym nawiązać do felietonu Marcina Synoradzkiego, który ukazał się przed tygodniem. Działacz z Chojnic napisał: "Ale na razie też chciałbym być działaczem klubu uniwersyteckiego. Nic nie trzeba robić, kasa jest na wszystko, nie ma potrzeby biegać po sponsorach, pewnie znajdzie się też biurko i wygodny ciepły fotel". Panie Marcinie, jestem z miasta akademickiego. W Toruniu funkcjonuje jeden z większych w kraju uniwersytetów. Zawodnicy pod szyldem AZS-u UMK w profesjonalnym sporcie znaczą tylko coś we wioślarstwie, gdzie fundusze są zdecydowanie mniejsze, niż w drużynie z Futsal Ekstraklasy.

Robiąc drużyną w oparciu o AZS wcale nie jest łatwo. Z pewnością potwierdzą to koledzy z Gdańska, Warszawy czy Łodzi. A czy kasa na wszystko jest? To tylko ładnie tak wygląda.

Czytaj dalej...

Cuprum zagra o ekstraklasę! - podsumowanie Rafała Gnutka

  • Dział: I liga
Za nami już piąta seria spotkań w grupie południowej I ligi futsalu. Na czele wciąż pozostaje rewelacyjny beniaminek Cuprum Polkowice. Wystarczy spojrzeć na tabelę i od razu do głowy przychodzi wniosek, że każda kolejna kolejka odgradza nam chłopców od mężczyzn.

Podróż po parkietach grupy południowej I ligi zaczynamy od wizyty w Chorzowie, gdzie fatalnie spisujący się na początku sezonu Marex przegrał 0:3 z AZS-em UMCS Lublin. Obie drużyny potrzebowały jak powietrza zwycięstwa w tym meczu, bo mieli na swoim koncie kolejno cztery i trzy oczka. Mecz wyrównany był do 29. minuty, kiedy to szybko dwie bramki zdobyli goście, a swoją przewagę w tym boju potwierdzili w końcówce meczu, zdobywając trzeciego gola. W wykonaniu obydwu drużyn spodziewałem się zdecydowanie lepszego startu sezonu - obydwie ekipy zawiodły, ale nie tylko mnie, bo i wielu innych, a zanosi się na to, że przed przerwą na Wszystkich Świętych kolejnych punktów nie zdobędą, bo w meczach następnej kolejki faworytami nie są.

Sprawcą największej niespodzianki z pewnością była ekipa Heiro Rzeszów, która wykorzystała, że BSF Bochnia przyjechał do nich z bardzo wąską kadrą i ugrała bardzo cenny, w kwestii utrzymania, punkt. Bocheńskie Stowarzyszenie Futsalu utrzymało się w czołówce i z 10 punktami jest trzecie, Heiro jest drugie od końca, mając na swoim koncie 3 oczka - cele obu drużyn chyba wszystkim znane i jeżeli będą prezentowali taki futsal, jak w sobotę, to może udać się je zrealizować.

W siódemkę, a nie w szóstkę - jak BSF - w Mikołowie z Kamionką grał UKS Ekom Futsal Nowiny i dzięki rewelacyjnemu w tym sezonie Maciejowi Ponikowskiemu (3 gole, a 12 w całym sezonie) udało im się zremisować 4:4, chociaż Kamionka od 13. minuty prowadziła 4:0! Obie drużyny po piątej serii spotkań zajmują miejsca w środku tabeli i wydaje mi się, że w obecnej sytuacji tam jest ich miejsce. Chociaż z Ponikowskim w składzie Nowiny mogą jeszcze wiele zwojować.

Niespodziewanie po raz kolejny 3 punkty zdobywa zespół z Komprachcic, który ograł spadkowicza z Futsal Ekstraklasy GKS Tychy 4:3, właściwie przez cały mecz kontrolując sytuację na parkiecie. Z pewnością nikt nie spodziewał się tak dobrego startu beniaminka, który w pięciu meczach zdobył 10 oczek i wygląda na to, że będzie liczył się w walce o najwyższe cele. W Tychach nastroje zdecydowanie gorsze, bo tam spodziewano się czegoś innego niż tylko sześciu punktów.

W szóstkę do Gliwic na mecz z Nbitem przyjechał także EBS Kielce i wywozi ze Śląska bagaż ośmiu bramek, przy tylko jednej po stronie zysków. Mecz miał charakter jednostronny, a gliwiczanie  udowodnili, że grają w tym sezonie o Ekstraklasę i nie mają zamiaru stosować taryfy ulgowej dla nikogo.

W ostatnim meczu rewelacyjnie spisujące się Cuprum Polkowice nie bez problemów, ale wygrało w Wieliczce z Solnym Miastem 5:2. "Solni" dwukrotnie obejmowali prowadzenie 1:0 i 2:1, aby w drugiej połowie w ciągu nieco ponad pięciu minut dać wbić sobie cztery gole. Co tu dużo mówić - Cuprum zagra w tym sezonie o Ekstraklasę!

Czytaj dalej...

Każdy z każdym może powalczyć o dobry rezultat - podsumowanie Sławomira Pawenty

  • Dział: I liga
Rozgrywki pierwszej grupy I ligi rozkręciły się już na dobre. Powody do radości mają wreszcie futsaliści AZS-u Uniwersytet Warszawski. Podopieczni Gerard Juszczaka pewnie ograli AZS Malwee Łódź. Już przed tygodniem pisałem, że goście sobotniej potyczki będą mieli wielkie problemy ze zdobywaniem punktów. Stołeczna drużyna żaliła się, że brakuje jej skuteczności. W potyczce z łodzianami poprawili swój bilans, aplikując rywalom aż siedem goli. Teraz powinno być już z górki.

Sporą niespodzianką jest dla mnie rozstrzygnięcie z Gdańska, gdzie tamtejsza Politechnika zremisowała z beniaminkiem MOKS-em Białystok 3:3. Gdy wieczorem włączyłem stronę lajfy.com i zobaczyłem wynik 2:1 dla gospodarzy, pomyślałem, że podopieczni Michała Janiaka po trzech seriach gier będą mieli, obok FC Toruń, komplet punktów. Goście sprawili psikusa i doprowadzili do remisu. Cieszyli się z niego kilkadziesiąt sekund. Gdy zespół PG trafił po raz trzeci, wiara w triumf gospodarzy wróciła. Jednak futsal jest nieobliczalny, zwłaszcza w końcówkach. MOKS wyrównał. Ekipa z Podlasia pokazała, że w tym sezonie na zapleczu ekstraklasy każdy z każdym może powalczyć o dobry rezultat. I to nadaje kolorytu rywalizacji.

Podział punktów też w Białymstoku. Helios, który przed meczem miał na swoim koncie komplet punktów, podejmował Constract Lubawa. Gdyby bukmacherzy udostępnili kursy, to na ten mecz postawiłbym 1. No i dobrze, że nie było takiej możliwości. Remis 1:1 to kolejny przykład, że w tej grupie będzie zażarta rywalizacja o ligowe punkty. Helios w najbliższą sobotę wybiera się do Torunia i zobaczymy, jak wypadnie w korespondencyjnym spotkaniu z pozostałymi drużynami.

Inauguracyjne spotkanie przed własną publicznością zagrał Unikat Osiek. Gospodarze, którzy liczyli na pierwszą wygraną w historii klubu, zmierzyli się z osłabionym KS-em Gniezno. Gospodarze przegrali 0:3, ale sami mogą być sobie winni. Razili nieskutecznością, a bramki, które stracili... Niech lepiej trener Marcin Białek to przeanalizuje, bo to się nie powinno przydarzać. Może w sobotę Unikat zapłacił frycowe, ale musi się wziąć w garść, bo w końcówce rundy wiosennej, spoglądając na terminarz, będzie miał "ciężary".

Na koniec derby FC Toruń - Unisław Team. Przed meczem trener Klaudiusz Hirsch przestrzegał swój zespół, że z młodym zespołem rywali nie będzie łatwo. Nie pomylił się. Zaangażowaniem, jakie pokazali goście, można obdarować kilka zespołów. Torunianie skończyli znów na zero z tyłu, ale mogło być różnie. Podopiecznym Jerzego Siemienieckiego zabrakło trochę "zimnej głowy" i dokładności. Gdyby to mieli, to z pewnością mocniej postraszyliby faworytów rozgrywek.

Kończąc chciałby zwrócić uwagę na jedną rzecz. Zespoły w pierwszej grupie w tym sezonie zdobyły 61 goli w 15 spotkaniach. Daje to średnią 4,06 gola na mecz. Nie jest to dużo. Więcej fantazji mają w drugiej grupie. Tam rozegrano 24 potyczki. Średnia goli imponująca - 7,54. Panowie do pracy! Kolejna okazja do ścigania kolegów z południa już w najbliższy weekend.

Czytaj dalej...

Na czele wciąż niespodzianka, pierwsze gole Dąbrowskiego - podsumowanie Rafała Gnutka

  • Dział: I liga
Za nami czwarta seria spotkań w grupie południowej I ligi, a na czele wciąż niespodzianka, bo ligowej stawce przewodzi nie kto inny, a beniaminek Cuprum Polkowice, który jeszcze w tym sezonie nie stracił punktów. W czołówce utrzymuje się również dwóch największych kandydatów do awansu, a więc Nbit Gliwice i Bocheńskie Stowarzyszenie Futsalu, którzy w tej kolejce odnieśli pewne zwycięstwa. Na dole tabeli pozostaje Heiro Rzeszów oraz EBS Futsal Kielce. Ci ostatni zdobyli pierwszy w tym sezonie punkt, remisując w sobotę we własnej hali z rzeszowianami.

Sensacyjne rozstrzygnięcie padło w Nowinach, gdzie UKS Ekom Futsal niespodziewanie wygrał 5:3 z Solnym Miastem Wieliczka. Ale cóż, jeżeli w drużynie ma się Macieja Ponikowskiego, który zdobył trzy bramki, a już dziewięć w tym sezonie (więcej - o jedną - ma tylko Michał Bartnicki z Cuprum) to śmiało można rywalizować nawet z drużynami z wyższej półki. "Solni" szybko stracili bramkę, ale odpowiedzieli równie szybko trzema golami. Na przerwę schodzili z przewagą jednego trafienia, jednak w drugiej części wszystko w szykach zawodników z Wieliczki się posypało. Obawiam się, że jeżeli Solne Miasto nie przestanie sprawiać swoim kibicom takich nieprzyjemnych niespodzianek to mogą zginąć w ligowej szarzyźnie, w środku tabeli. Brawa dla Nowin, bo zaczyna się w świętokrzyskim dziać dobrze z futsalem.

O małej niespodziance, bo przecież GKS Komprachcice gra póki co bardzo dobrze, możemy mówić w Lublinie, gdzie beniaminek wygrał 6:3. Szczerze to spodziewałem się raczej, że to właśnie "Dziki" zgarną komplet punktów w tej kolejce i w końcu odbiją się od dna, bo trzy punkty w trzech pierwszych meczach to z pewnością nie był wynik, który Akademików z Lublina zadowala. W pierwszej części meczu i na początku drugiej lublinianie umieli dotrzymać kroku GKS-owi, jednak później do akcji wkroczył Marek Tracz, który kompletując klasycznego hat-tricka sprawił, że Komprachcice miały już bezpieczną przewagę i udało im się dowieźć zwycięstwo do końca. Jak widać po pierwszych meczach, GKS Komprachcice może mocno namieszać i sprawić kilka niespodzianek w tym sezonie. Aktualnie po czterech meczach plasują się tuż za podium z siedmioma oczkami. Jest nieźle, a może być lepiej!

W rywalizacji dwóch outsiderów padł remis 5:5. EBS Futsal Kielce mimo, że przez cały mecz miał przewagę, to znów dał się okraść z punktów w końcówce. Kolejny raz bohaterem Piotr Krawczyk, który w ostatniej minucie meczu zdobył dwa gole. Tak jak się spodziewałem przed sezonem, obie drużyny będą walczyć o utrzymanie. Heiro ma już doświadczenie w tej kwestii, ale jak ta sztuka uda się kielczanom? Grę w Rzeszowie ciągnie wspomniany młodszy z braci Krawczyków, który w tym sezonie strzelił już 9 z ogółem 19 bramek rzeszowian. O lidera trudno w Kielcach, ale myślę, że ich siłą, nawet jeszcze w tym sezonie, może być kolektyw i bardzo młoda kadra.

W Bochni zaliczono falstart (porażka na wyjeździe 3:10 z Cuprum), ale wygląda na to, że wskoczyli już na odpowiedni tor. BSF w rywalizacji z Kamionką Mikołów ani przez moment nie oddał pola przeciwnikom. No może trochę w końcówce, kiedy w szyki zespołu trenera Rafała Czai wdarło się rozluźnienie i przyjezdni zdobyli dwie bramki. Jeżeli mowa już o trafieniach, to swoje pierwsze dwa gole w nowym zespole zdobył Robert Dąbrowski, którego sylwetki chyba nikomu nie muszę przedstawiać. BSF jasno mówi, że ich celem jest wygranie ligi, a w Mikołowie również mają swoje ambicje, jednak przynajmniej póki co, wystarczają one na środek tabeli.

W niewątpliwym hicie tej kolejki GKS Futsal Tychy we własnej hali przegrał z podrażnionym porażką z Komprachcicami Nbitem Gliwice 2:5. Pierwsi prowadzenie objęli gospodarze, ale później na parkiecie dominowali już tylko gliwiczanie. W końcówce GKS jeszcze próbował i nawet zdobył drugą bramkę, ale na więcej ich tego dnia nie było stać. Nbit udowodnił, że cel mają taki sam jak BSF, czyli awans do Futsal Ekstraklasy, a ubiegłoweekendowa porażka z beniaminkiem to był tylko wypadek przy pracy. Tyszanie są mocni, lecz w rywalizacji z drużynami z górnej części tabeli raczej mogą mieć problem.

W identycznym stosunku jak Nbit, we własnej hali wygrał zespół Cuprum Polkowice, a przeciwnikiem beniaminka był Marex Chorzów. Pełna kontrola spotkania od początku do końca, chociaż z pewnością chorzowianom nie można odmówić woli walki, bo próbowali. Problem polega jednak na tym, że póki co ciężko ograć polkowiczan i po czterech kolejkach z czterema zwycięstwami są samodzielnym liderem!

W następnej kolejce najciekawiej zapowiada się chyba spotkanie w Komprachcicach, gdzie przyjedzie spadkowicz z Futsal Ekstraklasy GKS Tychy. Równie interesująco powinno być w Wieliczce, bo Solne Miasto po porażce z Nowinami ma coś do udowodnienia, a hasło "bić lidera" może być tutaj kluczowe - przeciwnikiem będzie Cuprum. Emocji nie zabraknie także w Chorzowie. Marex przed własną publicznością będzie chciał powiększyć swoje konto punktowe w rywalizacji z AZS-em UMCS Lublin. W pozostałych meczach zagrają Heiro Rzeszów z BSF Bochnia, Kamionka Mikołów z UKS-em Ekom Futsal Nowiny oraz Nbit Gliwice z "czerwoną latarnią" z Kielc.

Czytaj dalej...

Prawie wszystko idzie z planem - podsumowanie Sławomira Pawenty

  • Dział: I liga
Drugą serię gier rozpoczęliśmy w Lubawie, gdzie tamtejszy Constract przegrał 0:5 z FC Toruń. O triumfatorach tej potyczki nie będę pisać, bo ta drużyna jest mi najbliższa i nie chciałbym posądzony o brak obiektywizmu. Jednak kilka ciepłych słów na temat gospodarzy. Ostatni raz Constract widziałem w ostatniej kolejce poprzedniego sezonu. Widać, że ekipa z województwa warmińsko-mazurskiego solidnie przepracowała letnią przerwę . To już zupełnie inna drużyna i może trochę namieszać. Jestem pod wrażeniem frekwencji na trybunach. Sobotnią potyczkę obejrzało ok. 600 osób (ponoć nadkomplet widzów). To świetny wynik. Myślę, że spora część klubów ekstraklasy może pozazdrościć takiej publiki.

Bez niespodzianki także w Łodzi, gdzie miejscowy AZS Malwee uległ Elhurtowi-Elmetowi Heliosowi Białystok 0:2. Na dzisiaj beniaminek to chyba najsłabszy zespół w tej grupie. Rozmawiałem, przed inauguracją sezonu z Sebastianem Bielichowskim, bramkarzem łódzkiego zespołu, który scharakteryzował swój drużynę jako amatorów, chcących pograć w profesjonalnej lidze. Natomiast ekipa z Białegostoku będzie groźna. Z pewnością słabszy sezon, który przydarzył się jej ostatnio, był wypadkiem przy pracy. Po dwóch seriach spotkań Elhurt-Elmet Helios ma komplet punktów.

Trzeci zespołem, który może pochwalić się sześcioma "oczkami" jest Politechnika Gdańska. Podopieczni Michała Janiaka tym razem pokonali na wyjeździe KS Gniezno 2:1. Ekipa z Trójmiasta zrewanżowała się Wielkopolanom za porażkę w ostatnim spotkaniu poprzedniego sezonu. Przegrana była bolesna, bo ówczesny Vamos stracił drugą lokatę, kosztem FC Toruń. W tym sezonie gdańszczanie z pewnością znów powalczą o dobrą pozycję.

AZS UW to chyba największy minus początku sezonu. Podopieczni Gerarda Juszczaka przegrali dwa spotkania. Najpierw u siebie z KS-em Gniezno, a w niedzielę z MOKS-em Słonecznym Stokiem Białystok. Dochodzą mnie słuchy, że największym mankamentem "Akademików" jest skuteczność, a w zasadzie jej brak. W Warszawie z pewnością nie biją na alarm. Wydaje się, że gwarantem dobrego wyniku jest trener Gerard Juszczak. AZS UW jeszcze powalczy, a pierwsze punkty na pewno wpadną w najbliższy weekend.

Na koniec wisienka na torcie, przynajmniej dla mnie: spotkanie Unisław Team - Unikat Osiek (2:2). Gospodarze dysponują bardzo młodą drużyną. Trener Jerzy Siemienicki marzy, aby jego podopieczni zajęli miejsce w pierwszej piątce, ale będzie to trudne. Spotkanie zakończyło się podziałem punktów, z czego bardzo cieszą się w Osieku. Drużyna Marcina Białka wywalczyła historyczny punkt na zapleczu ekstraklasy. Ciekawe, czy ktoś oglądał relację z tego meczu? Unikat na swoim facebook'owym profilu napisał: "transmisja była nadawana niezależnie od nas najwyraźniej wystąpiły jakieś problemy, tak czy inaczej przepraszamy" (pisownia oryginalna). Pech chciał, że transmisji nie było. Godzinę przed rozpoczęciem spotkania propozycję przeprowadzenia relacji otrzymała telewizja internetowa KP Sport. Niestety, było za późno. Ostatecznie w hali był przedstawiciel tej stacji, ale kamery nie mógł wyjąć. To nie pierwszy raz, jak media są tak traktowane przez prezesa Unikatu. Dobrze, że p. Filipa nie wyrzucił z hali, czego osobiście doświadczyłem.

Za nami już dwie serie meczów. Na razie nie sypnęło niespodziankami i prawie wszystko idzie z planem. Spokojnie - nudno nie będzie. Jestem przekonany, że niektórym puszczą nerwy i będzie wesoło, bo sezon kończy się dopiero w połowie kwietnia.

Czytaj dalej...

Sensacja w Gliwicach, rewelacja w Polkowicach - podsumowanie Rafała Gnutka

  • Dział: I liga
Za nami kolejna seria spotkań w grupie południowej I ligi futsalu. W sześciu rozegranych w ten weekend spotkaniach padło 38 bramek, co ciekawe - 19 z nich zdobyli gospodarze swoich meczów i dokładnie tyle samo drużyny grające w roli przyjezdnych. Gdybym napisał w tym miejscu, że niespodzianek nie było, wcale bym nie skłamał, bo przecież wyjazdowe zwycięstwo beniaminka z Komprachcic z Nbitem Gliwice raczej rozpatrywałbym w wymiarze sensacji! Co ciekawe, już po trzeciej kolejce powoli krystalizują nam się dwie grupy - jedna, która walczyła będzie o awans i druga, której celem będzie pozostanie w lidze. Liderem jedyny zespół, który nie zaznał jeszcze w tym sezonie goryczy porażki, a więc drugi z trzech beniaminków rozgrywek Cuprum Polkowice.

Jak zaznaczyłem we wstępie w Gliwicach fani miejscowego Nbitu, aktualnie drugiej siły futsalowej tego miasta, przeżyli spory szok. Najlepiej całe to spotkanie opisuje widoczny na oficjalnej stronie gliwiczan slogan "zimny prysznic". Komprachcice już od pierwszej minuty rywalizowali z zespołem Nbitu jak równy z równym i chociaż to podopieczni trenera Sebastiana Wiewióry mieli więcej sytuacji, to bramkę w 18. minucie zdobyli goście za sprawą Michała Nowosielskiego. Po przerwie Nbitowi udało się odrobić stratę, bo do siatki trafił Tomasz Czech. Wtedy mocno podrażnieni zawodnicy beniaminka z Komprachcic zaliczyli dwa trafienia w przeciągu 30 sekund (Marcin Wedler i Michał Zboch). Druga próba odrobienia strat w wykonaniu Nbitu udała się, ale niestety dla nich tylko w połowie. Bramkę kontaktową zdobył Tomasz Czech, ale mimo, że czasu i sytuacji było bardzo dużo nie udało im się wyrównać. Ja jednak wciąż pozostaję przy swoim stanowisku i Nbit typuję jako głównego faworyta do awansu, bo w drużynie popularnych "Gąbek" nie brakuje zawodników, którzy już teraz z powodzeniem mogliby rywalizować na parkietach Futsal Ekstraklasy. Drugim bardzo istotnym argumentem jest dobre prowadzenie klubu i pieniądze, na których brak z pewnością w Gliwicach nie narzekają. Komprachcice z pewnością powinny napsuć krwi jeszcze nie jednemu zespołowi z czołówki, ale myślę, że miejsce dla nich znajdzie się raczej w środku ligowej stawki.

Omówiliśmy już sytuację beniaminka z Komprachcic, a więc pora przenieść się na parkiet innej z ligowych "nowinek" - Cuprum Polkowice, która zaliczyła rewelacyjny początek sezonu. Dziewięć punktów, trzy zwycięstwa i 24 zdobyte bramki przy tylko 10 straconych to dorobek podopiecznych trenera Pawła Woźniaka. Powrót na ogólnopolskie parkiety zespołu z Polkowic może okazać się świetnym ruchem działaczy Cuprum, bo obecna gra polkowiczan pozwala stawiać ich w roli jednego z kandydatów do miejsca premiowanego awansem do Futsal Ekstraklasy. Cuprum gra efektownie i efektywnie i jeżeli nie złapie ich typowa dla beniaminków zadyszka to powinni liczyć się w walce o najwyższe cele. Cuprum po ograniu BSF-u Bochnia (10:3) i UKS-u Ekom-u Futsal Nowiny (6:4), w pokonanym polu pozostawiło tym razem AZS UMCS Lublin wygrywając z nimi pewnie, bo aż 8:3. Lublinianie tylko na początku spotkania potrafili prowadzić wyrównaną rywalizację z Cuprum, bo na pierwsze trafienie gospodarzy odpowiedzieli w 3 sekundy! Później sukcesywnie beniaminek powiększał swoją przewagę, a o zwycięstwie polkowiczan znów zdecydował duet Michał Bartnicki - Kacper Konopacki. Ten pierwszy w niedzielę czterokrotnie pokonał strzegącego bramki akademików Michała Urbańskiego, a Konopacki dołożył jedno trafienie. Na listę strzelców wpisali się także Daniel Walasek, Konrad Węglarz i Dawid Biały, a dla "Dzików" strzelali Artur Zawislański i dwukrotnie Michał Zgierski.

Trzeci z beniaminków nie spisuje się już tak rewelacyjnie jak dwa pozostałe. EBS Futsal Kielce w trzech rozegranych do tej pory spotkaniach nie zdobył jeszcze żadnego punktu, a w niedzielę musiał uznać wyższość ligowego "średniaka" Kamionki Mikołów i na parkiecie przeciwnika przegrał 1:3. Kamionka szybko zdobyła dwie bramki, bo już po nieco ponad ośmiu minutach prowadziła po golach Adama Szostoka i Dawida Nowaka, po przerwie kontakt złapał zespół z Kielc grający na zaledwie dwie "czwórki", a autorem gola był Łukasz Góral. Wynik spotkania ustalił tuż przed końcową syreną Kamil Skoczykłoda. Wydaje mi się, że kielczanie w tym sezonie powinni za cel postawić sobie utrzymanie w rozgrywkach chociaż potencjał w zespole EBS-u jest ogromny, bo opiera się on głównie na młodych zawodnikach. Kamionka jak co roku straszyć będzie wszystkich, ale wystarczy to prawdopodobnie tylko na środek tabeli, a w Mikołowie z pewnością liczą na coś więcej.

Jako hit tej kolejki zapowiadaliśmy "Solne Derby" w Wieliczce, gdzie z miejscowym Solnym Miastem rywalizował BSF Bochnia. No i wcale się nie pomyliliśmy, bo było bardzo ciekawie. Nie zabrakło bramek, kartek, świetnych interwencji bramkarzy i mnóstwa sytuacji bramkowych. Lepsi ponownie okazali się podopieczni trenera Rafała Czai, którzy po wpadce z pierwszej kolejki w Polkowicach chyba wreszcie wkroczyli na odpowiednie tory i z pewnością będą liczyć się, tak jak w ubiegłym sezonie, w walce o awans. W Wieliczce faworytem byli gospodarze, bo to oni znajdowali się w obecnej sytuacji wyżej w tabeli, ale wygrali goście po trzech bramkach rewelacyjnego Sebastiana Leszczaka, po trafieniu dołożyli jeszcze Kamil Rynduch i Tomasz Kozieł. Wciąż bez gola dla BSF-u pozostaje wielokrotny reprezentant Polski Robert Dąbrowski, który aktualnie gra w Bochni. Dla gości dwie bramki zdobył Konrad Cebula i mimo, że Solne Miasto w niedzielę przegrało to kwalifikuję ich do grupy, która bić będzie się w tym sezonie o Ekstraklasę, a czytelnicy po sezonie z moich typów mogą mnie rozliczyć.

Świadkami bardzo niespotykanego w futsalu wyniku byliśmy w Chorzowie, gdzie Marex bezbramkowo zremisował z UKS-em Ekomem Futsal Nowiny. To był dla gości pierwszy, a dla gospodarzy czwarty punkt w tym sezonie. Oba zespoły doskonale grały w obronie, a bramkarze spisywali się na medal. Chociaż z pewnością szkoleniowcy drużyn rywalizujących tego dnia w Chorzowie mają spory ból głowy jeśli chodzi o skuteczność swoich zawodników.

I na koniec rywalizacja w Rzeszowie, gdzie na parkiecie błyszczało tylko dwóch zawodników, ale ostatecznie to GKS Tychy wywiózł komplet punktów z hali Heiro, wygrywając tam po zaciętym meczu 7:4. To był mecz Piotrów, bo tylko futsalowcy o takim imieniu zdobywali tego dnia bramki, a łupem 11 goli podzieliło się zaledwie trzech graczy. Dla gospodarzy komplet trafień zdobył Piotr Krawczyk, a dla przyjezdnych strzelali pięciokrotnie Piotr Myszor i dwukrotnie Piotr Kubica. W zespole spadkowicza z Futsal Ekstraklasy widać chęć powrotu na parkiety najwyższego szczebla rozgrywek futsalu w Polsce. Rzeszowianie w każdym meczu zostawiają na parkiecie wiele zdrowia, jednak w trzech meczach wystarczyło im to na zdobycie zaledwie jednego oczka.

Co za tydzień? Z pewnością czeka nas hitowe spotkanie GKS-u Tychy z Nbitem Gliwice, gdzie obu drużynom zależeć będzie na zdobyciu trzech punktów. Wicelider z Bochni w nietypowym terminie, bo w poniedziałek zagra z Kamionką Mikołów, która zaliczyła dobry początek sezonu. Równie ciekawie powinno być w Polkowicach, gdzie rewelacyjnego beniaminka Cuprum zdetronizować będzie chciała ekipa Marexu Chorzów. Emocji nie zabraknie również na parkietach w województwie świętokrzyskim, gdzie EBS Futsal Kielce zagra z Heiro Rzeszów, a UKS Ekom Futsal Nowiny zmierzy się z Solnym Miastem Wieliczka, które będzie z pewnością chciało odbić się po porażce z BSF-em. Na koniec beniaminek z Komprachcic postara się o kolejną sensację na parkiecie akademików z Lublina.

Czytaj dalej...

Trzy drużyny z kompletami w II grupie - podsumowanie Rafała Gnutka

  • Dział: I liga
Po dwóch seriach spotkań dość niespodziewanie na czele tabeli utrzymuje się Cuprum Polkowice, który już na inaugurację sprawił niespodziankę pokonując BSF Bochnia. Teraz wyższość zespołu z Polkowic musieli uznać futsaliści UKS-u Ekomu Futsal Nowiny. Komplet punktów na swoim koncie mają również Nbit Gliwice i Solne Miasto Wieliczka.

Wycieczkę po halach grupy południowej I ligi rozpoczynamy od Lublina, gdzie miejscowy AZS UMCS musiał uznać wyższość, chyba głównego kandydata do awansu - Nbitu Gliwice. Dziki długo stawiały opór przeważającemu zespołowi ze Śląska, jednak wszystko to potrwało jedynie do 14. minuty, kiedy to pierwszą bramkę zdobył Michał Cygnarowski. Tuż po przerwie dwa trafienia dołożył jeszcze Michał Kuźnik i Tomasz Starowicz, i gdy wydawało się, że Nbit spokojnie dowiezie zwycięstwo do końcowej syreny i zgarnie trzy punkty akademicy z Lublina zdobyli dwa gole i kontakt z przeciwnikiem, najpierw trafił Karol Banachiewicz, a następnie Jarosław Walęciuk. Lublinianie przejęli inicjatywę, jednak na dwie minuty przed końcem ponownie bramkę zdobył Cygnarowski, następnie swoje "trzy grosze" dołożył Łukasz Jagiełło i mecz zakończył się zwycięstwem gliwiczan 5:2.

Ze wschodu przenosimy się bardziej do centralnej części kraju - do Kielc, gdzie EBS Futsal bardzo wysoko zawiesił poprzeczkę innemu z kandydatów do walki o Futsal Ekstraklasę - Solnemu Miastu Wieliczka. Zawodnicy z województwa świętokrzyskiego trzykrotnie obejmowali prowadzenie za sprawą Szymona Bujaka i dwukrotnie Emila Lurzyńskiego, a Solne Miasto wyrównywało dzięki trafieniom Konrada Cebuli, młodzieżowego reprezentanta Polski Andrzeja Musiała i Michała Gąsiora. I kiedy w 27. minucie rywalizacji na świetlnej tablicy hali w Kielcach widniał remis 3:3 wszyscy szykowali się bardzo zaciętą rywalizację do końca, nic bardziej mylnego, szybkie dwa trafienia Arkadiusza Lekkiego i Kamila Jelenia sprawiły, że Solne Miasto objęło dwubramkowe prowadzenie i pełne panowanie nad meczem. Tuż przed końcową syreną wynik ustalili goście, a autorem trafienia był ponownie wspomniany już Musiał. Solne Miasto wygrywa z beniaminkiem EBS-em Futsal Kielce 6:3.

Zostajemy w województwie świętokrzyskim, bo tuż po zakończeniu meczu w Kielcach w Nowinach UKS Ekom Futsal rywalizował z rewelacyjnie spisującym się do tej pory beniaminkiem Cuprum Polkowice. O tym jak futsal jest bardzo przewrotnym sportem doskonale przekonali się właśnie gospodarze tego spotkania. Już w 24. minucie UKS Ekom prowadził 4:1 po trzech bramkach rewelacyjnego tego dnia, a obecnie samodzielnego lidera klasyfikacji strzelców Macieja Ponikowskiego i golu Bartłomieja Strzębskiego, dla przyjezdnych trafił Michał Bartnicki. I w tym momencie, obraz gry uległ całkowitej przemianie, beniaminek z Polkowic zdobył aż pięć goli: Konrad Węglarz, Kacper Konopacki 2, Dawid Biały i ponownie Bartnicki. Co ciekawe, goście jedną z bramek zdobyli grając w liczebnym osłabieniu, bo w konsekwencji dwóch żółtych czerwoną kartkę zobaczył bramkarz Grzegorz Duda z Cuprum.

Znamy już rozstrzygnięcie jednego z "Solnych Grodów", a więc przyszedł czas na relację z Bochni, gdzie miejscowy BSF pewnie pokonał Marex Chorzów 6:1. Rywalizacja wyrównana była tylko do 18. minuty, kiedy to bramkę zdobył Sebastian Leszczak. Po przerwie na parkiecie istnieli już tylko zawodnicy trenera Rafała Czai, a łupem bramkowym podzielili się: Kamil Rynduch (2 gole), Paweł Kępa, Mateusz Więsek i ponownie Leszczak. Dla przyjezdnych na minutę przed końcem trafił Robert Świtoń i w ten sposób uratował honor zespołu ze Śląska.

Dwa pozostałe mecze odbyły się w niedzielę. Aż dwanaście bramek kibice zobaczyli w Komprachcicach, gdzie inna ligowa "nowinka" Masita Berland podzieliła się punktami z Heiro Rzeszów. Sytuacja na parkiecie zmieniała się jak w kalejdoskopie: raz na prowadzeniu byli gospodarze, a za moment to przyjezdni mieli na swoim koncie więcej bramek. Ostatecznie to Heiro cieszy się bardziej z tego remisu, bo Łukaszowi Krawczykowi udało się wyrównać na 19 sekund przed końcową syreną. Wcześniej hat-tricka skompletował drugi z braci Krawczyków - Piotr, a kolejne trafienia dołożyli Ireneusz Depta i Bartłomiej Przybyło. Dla gospodarzy na listę strzelców wpisali się Michał Zboch (który później za dwie żółte kartki wyleciał z boiska), Maciej Miga, Adam Berbelicki, Tomasz Skrzypczyk, Marek Tracz i Stefan Karnatowski.

Zdecydowanie mniej emocji było już w Tychach, gdzie spadkowicz z Futsal Ekstraklasy GKS rozgromił Kamionkę Mikołów 7:0. I może wydawać się, że był to łatwy mecz dla tyszan, ale pierwszą bramkę udało im się zdobyć dopiero 28. minucie za sprawą Adama Wolaka, później worek z bramkami już się rozwiązał trafiali kolejno: Paweł Pytel, Piotr Myszor, Piotr Kubica 2, Bartłomiej Sitko i Marek Kołodziejczyk.

Po dwóch kolejkach liderem jest beniaminek z Polkowic, ale nie wydaje mi się żeby to trwało zbyt długo. Już w najbliższej kolejce w roli faworyta w ich rywalizacji z AZS-em UMCS-em Lublin upatruję właśnie Dziki. Najbardziej elektryzujące spotkanie odbędzie się chyba w Wieliczce, gdzie w "Solnych Derbach" de facto Solne Miasto podejmie BSF Bochnia. Ekipa z Bochni mocno podrażniona nieoczekiwaną porażką w Polkowicach pewnie pokonała Marex. Czy wystarczy sportowej złości na pokonanie, cóż, do tej pory niepokonanych zawodników z Wieliczki? O pierwsze punkty w tym sezonie starać się będą UKS Ekom Futsal Nowiny w Chorzowie ze wspomnianym Marexem oraz EBS Futsal Kielce w rywalizacji z Kamionką Mikołów. O ile szanse tych pierwszych oceniam bardzo nisko, to EBS powinien powalczyć nawet o komplet punktów z nienajlepiej spisującą się jak na razie Kamionką. Uzupełniając w dwóch pozostałych meczach Nbit Gliwice zagra z GKS-em Komprachcice, a GKS Tychy pojedzie na mecz do Rzeszowa z Heiro.

Czytaj dalej...
Subskrybuj to źródło RSS