Zapowiedź 5. kolejki I grupy I ligi - typuje Adam Heliasz

W piątej kolejce spotkań wyjątkowo ciekawie zapowiada się starcie drużyn trenerów Gerarda Juszczaka i Klaudiusza Hirscha. Ze względu na powołanie na turniej do Kwidzyna Marcina Mikołajewicza i (jako opiekuna bramkarzy) Nicolae Neagu, mecz AZS Uniwersytet Warszawski - FC Toruń został przełożony na przyszły piątek. To daje możliwość - przynajmniej tymczasową - wskoczenia na fotel lidera dla Politechniki Gdańskiej. Czy drużyna Michała Janiaka z tej okazji skorzysta? Zdaniem naszego eksperta Adama Heliasza - jednego ze szkoleniowców KS-u Gniezno - tak właśnie będzie.
Czytaj dalej...

Neagu niepokonany, więc niespodzianki nie ma - podsumowanie Sławomira Pawenty

Przed tygodniem kończąc swój felieton żaliłem się, że piłkarzom pierwszej grupy brakuje skuteczności. W trzech kolejkach padło zaledwie 61 bramek. Mija tydzień i mamy wielką przemianę. W czwartej serii gier piłka lądowała w siatce aż 46 razy!

13 goli zobaczyli kibice w Unisławiu, gdzie miejscowy Team przegrał 6:7 z KS-em Gniezno. Gdy gospodarze na początku drugiej połowy wygrywali 4:2, pomyślałem, że uda się im po raz pierwszy wywalczyć komplet punktów. Jednak doświadczenie KS-u wzięło górę, a mecz futsalu pokazał po raz kolejny, że spotkanie trwa 40 minut. Zastanawia mnie siła ekipy z Wielkopolski. Wydaje się, że będzie to ligowy średniak.

Politechnika Gdańska pręży muskuły. Podopieczni Michała Janiaka uważani są za jedyny zespół, który może nawiązać walkę z FC Toruń. Gdańszczanie wygrali w piątkowy wieczór 8:2 z AZS-em Malwee Łódź. Wynik jak najbardziej mnie nie dziwi. Od początku sezonu powtarzam, że zespół z Łodzi będzie miał problem ze zdobywaniem punktów. "Polibuda" jest już z pewnością myślami przy meczu w Toruniu, który odbędzie się 8 listopada. Wiem, że dla tego zespołu ta potyczka jest o wszystko, albo inaczej... derby z sąsiadem zza między o życie lub śmierć. Panowie spokojnie! Najpierw macie mecz z Constractem.

W niedzielę popis skuteczności zaprezentował MOKS Białystok. Zespół prowadzony przez Adriana Citkę ograł Unikat Osiek 8:3. Przyznam się, że oglądałem tylko pierwszą połowę spotkania, bo niedziela jest dla mnie dniem pracującym. Niestety, załamałem się postawą bramkarza gości Andrzeja Saji. Na upartego wszystkie gole w pierwszej połowie można zapisać na jego konto. Fakt, że na uznanie zasługuje perfekcyjne uderzenie "Citasa" przy golu na 3:0. W najbliższy weekend zespół z Osieka ma mecz "na szczycie". Podopieczni Marcina Białka podejmą we własnej hali AZS Malwee Łódź. Faworyta w tej potyczce ciężko wskazać.

W sobotę w Lubawie zazgrzytało. Widać, że ekipy Constractu i AZS-u UW za sobą nie przepadają. "(...) pewność siebie i specyficzny sposób podejścia do rywala od samego zameldowania się w Lubawskiej hali prezentowali Goście" - czytamy na stronie ekipy z Warmii i Mazur (pisownia oryginalna). W lubawskiej hali spodziewałem się wojny i w sumie była. Zakończyła się remisem 3:3. Zaskoczyli mnie szkoleniowcy Constractu. Od pierwszych minut między słupki postawili Łukasza Kolwicza, a nie Michała Michaliszyna. Szybko, gdy przegrywali 0:2, wrócili do sprawdzonego rozwiązania. Ekipę ze stolicy musiało najbardziej zaboleć ostatnie trafienie gospodarzy z przedłużonego rzutu karnego, kilka sekund przed zakończeniem potyczki.

Mecz FC Toruń z Heliosem Białystok (6:0) po prostu był. Niektórzy w grodzie Kopernika już są znudzeni brakiem emocji. Przed meczem trener gości Dariusz Gołdowski zapowiadał, że jego zespół jedzie sprawić niespodziankę. Na jednym z portali społecznościowych wyczytałem, że niespodzianka będzie, jak ekipa z Podlasia pokona Nicolae Neagu. Czyli jej nie było, a mołdawski golkiper przez 155 minut rywalizacji w pierwszej lidze jest niepokonany.

Na koniec chciałbym nawiązać do felietonu Marcina Synoradzkiego, który ukazał się przed tygodniem. Działacz z Chojnic napisał: "Ale na razie też chciałbym być działaczem klubu uniwersyteckiego. Nic nie trzeba robić, kasa jest na wszystko, nie ma potrzeby biegać po sponsorach, pewnie znajdzie się też biurko i wygodny ciepły fotel". Panie Marcinie, jestem z miasta akademickiego. W Toruniu funkcjonuje jeden z większych w kraju uniwersytetów. Zawodnicy pod szyldem AZS-u UMK w profesjonalnym sporcie znaczą tylko coś we wioślarstwie, gdzie fundusze są zdecydowanie mniejsze, niż w drużynie z Futsal Ekstraklasy.

Robiąc drużyną w oparciu o AZS wcale nie jest łatwo. Z pewnością potwierdzą to koledzy z Gdańska, Warszawy czy Łodzi. A czy kasa na wszystko jest? To tylko ładnie tak wygląda.

Czytaj dalej...

Cuprum zagra o ekstraklasę! - podsumowanie Rafała Gnutka

Za nami już piąta seria spotkań w grupie południowej I ligi futsalu. Na czele wciąż pozostaje rewelacyjny beniaminek Cuprum Polkowice. Wystarczy spojrzeć na tabelę i od razu do głowy przychodzi wniosek, że każda kolejna kolejka odgradza nam chłopców od mężczyzn.

Podróż po parkietach grupy południowej I ligi zaczynamy od wizyty w Chorzowie, gdzie fatalnie spisujący się na początku sezonu Marex przegrał 0:3 z AZS-em UMCS Lublin. Obie drużyny potrzebowały jak powietrza zwycięstwa w tym meczu, bo mieli na swoim koncie kolejno cztery i trzy oczka. Mecz wyrównany był do 29. minuty, kiedy to szybko dwie bramki zdobyli goście, a swoją przewagę w tym boju potwierdzili w końcówce meczu, zdobywając trzeciego gola. W wykonaniu obydwu drużyn spodziewałem się zdecydowanie lepszego startu sezonu - obydwie ekipy zawiodły, ale nie tylko mnie, bo i wielu innych, a zanosi się na to, że przed przerwą na Wszystkich Świętych kolejnych punktów nie zdobędą, bo w meczach następnej kolejki faworytami nie są.

Sprawcą największej niespodzianki z pewnością była ekipa Heiro Rzeszów, która wykorzystała, że BSF Bochnia przyjechał do nich z bardzo wąską kadrą i ugrała bardzo cenny, w kwestii utrzymania, punkt. Bocheńskie Stowarzyszenie Futsalu utrzymało się w czołówce i z 10 punktami jest trzecie, Heiro jest drugie od końca, mając na swoim koncie 3 oczka - cele obu drużyn chyba wszystkim znane i jeżeli będą prezentowali taki futsal, jak w sobotę, to może udać się je zrealizować.

W siódemkę, a nie w szóstkę - jak BSF - w Mikołowie z Kamionką grał UKS Ekom Futsal Nowiny i dzięki rewelacyjnemu w tym sezonie Maciejowi Ponikowskiemu (3 gole, a 12 w całym sezonie) udało im się zremisować 4:4, chociaż Kamionka od 13. minuty prowadziła 4:0! Obie drużyny po piątej serii spotkań zajmują miejsca w środku tabeli i wydaje mi się, że w obecnej sytuacji tam jest ich miejsce. Chociaż z Ponikowskim w składzie Nowiny mogą jeszcze wiele zwojować.

Niespodziewanie po raz kolejny 3 punkty zdobywa zespół z Komprachcic, który ograł spadkowicza z Futsal Ekstraklasy GKS Tychy 4:3, właściwie przez cały mecz kontrolując sytuację na parkiecie. Z pewnością nikt nie spodziewał się tak dobrego startu beniaminka, który w pięciu meczach zdobył 10 oczek i wygląda na to, że będzie liczył się w walce o najwyższe cele. W Tychach nastroje zdecydowanie gorsze, bo tam spodziewano się czegoś innego niż tylko sześciu punktów.

W szóstkę do Gliwic na mecz z Nbitem przyjechał także EBS Kielce i wywozi ze Śląska bagaż ośmiu bramek, przy tylko jednej po stronie zysków. Mecz miał charakter jednostronny, a gliwiczanie  udowodnili, że grają w tym sezonie o Ekstraklasę i nie mają zamiaru stosować taryfy ulgowej dla nikogo.

W ostatnim meczu rewelacyjnie spisujące się Cuprum Polkowice nie bez problemów, ale wygrało w Wieliczce z Solnym Miastem 5:2. "Solni" dwukrotnie obejmowali prowadzenie 1:0 i 2:1, aby w drugiej połowie w ciągu nieco ponad pięciu minut dać wbić sobie cztery gole. Co tu dużo mówić - Cuprum zagra w tym sezonie o Ekstraklasę!

Czytaj dalej...

Każdy z każdym może powalczyć o dobry rezultat - podsumowanie Sławomira Pawenty

Rozgrywki pierwszej grupy I ligi rozkręciły się już na dobre. Powody do radości mają wreszcie futsaliści AZS-u Uniwersytet Warszawski. Podopieczni Gerard Juszczaka pewnie ograli AZS Malwee Łódź. Już przed tygodniem pisałem, że goście sobotniej potyczki będą mieli wielkie problemy ze zdobywaniem punktów. Stołeczna drużyna żaliła się, że brakuje jej skuteczności. W potyczce z łodzianami poprawili swój bilans, aplikując rywalom aż siedem goli. Teraz powinno być już z górki.

Sporą niespodzianką jest dla mnie rozstrzygnięcie z Gdańska, gdzie tamtejsza Politechnika zremisowała z beniaminkiem MOKS-em Białystok 3:3. Gdy wieczorem włączyłem stronę lajfy.com i zobaczyłem wynik 2:1 dla gospodarzy, pomyślałem, że podopieczni Michała Janiaka po trzech seriach gier będą mieli, obok FC Toruń, komplet punktów. Goście sprawili psikusa i doprowadzili do remisu. Cieszyli się z niego kilkadziesiąt sekund. Gdy zespół PG trafił po raz trzeci, wiara w triumf gospodarzy wróciła. Jednak futsal jest nieobliczalny, zwłaszcza w końcówkach. MOKS wyrównał. Ekipa z Podlasia pokazała, że w tym sezonie na zapleczu ekstraklasy każdy z każdym może powalczyć o dobry rezultat. I to nadaje kolorytu rywalizacji.

Podział punktów też w Białymstoku. Helios, który przed meczem miał na swoim koncie komplet punktów, podejmował Constract Lubawa. Gdyby bukmacherzy udostępnili kursy, to na ten mecz postawiłbym 1. No i dobrze, że nie było takiej możliwości. Remis 1:1 to kolejny przykład, że w tej grupie będzie zażarta rywalizacja o ligowe punkty. Helios w najbliższą sobotę wybiera się do Torunia i zobaczymy, jak wypadnie w korespondencyjnym spotkaniu z pozostałymi drużynami.

Inauguracyjne spotkanie przed własną publicznością zagrał Unikat Osiek. Gospodarze, którzy liczyli na pierwszą wygraną w historii klubu, zmierzyli się z osłabionym KS-em Gniezno. Gospodarze przegrali 0:3, ale sami mogą być sobie winni. Razili nieskutecznością, a bramki, które stracili... Niech lepiej trener Marcin Białek to przeanalizuje, bo to się nie powinno przydarzać. Może w sobotę Unikat zapłacił frycowe, ale musi się wziąć w garść, bo w końcówce rundy wiosennej, spoglądając na terminarz, będzie miał "ciężary".

Na koniec derby FC Toruń - Unisław Team. Przed meczem trener Klaudiusz Hirsch przestrzegał swój zespół, że z młodym zespołem rywali nie będzie łatwo. Nie pomylił się. Zaangażowaniem, jakie pokazali goście, można obdarować kilka zespołów. Torunianie skończyli znów na zero z tyłu, ale mogło być różnie. Podopiecznym Jerzego Siemienieckiego zabrakło trochę "zimnej głowy" i dokładności. Gdyby to mieli, to z pewnością mocniej postraszyliby faworytów rozgrywek.

Kończąc chciałby zwrócić uwagę na jedną rzecz. Zespoły w pierwszej grupie w tym sezonie zdobyły 61 goli w 15 spotkaniach. Daje to średnią 4,06 gola na mecz. Nie jest to dużo. Więcej fantazji mają w drugiej grupie. Tam rozegrano 24 potyczki. Średnia goli imponująca - 7,54. Panowie do pracy! Kolejna okazja do ścigania kolegów z południa już w najbliższy weekend.

Czytaj dalej...
Subskrybuj to źródło RSS