Polacy zagrali jeden z najsłabszych meczów od początku kadencji Andrzeja Biangi i przegrali z Finami 2:3. W drugim spotkaniu tyskiego turnieju Słoweńcy zdecydowanie zwyciężyli z Bośnią i Hercegowiną.
Red Devils by marzyć o utrzymaniu się w ekstraklasie muszą wygrywać u siebie z drużynami z dolnej połówki tabeli, a już na pewno takie, gdy rywal gra bez swojego najlepszego zawodnika. Niestety dla chojniczan absencja Mikołaja Zastawnika nie przeszkodziła Cleareksowi w wywiezieniu do Chorzowa zwycięstwa. Dzięki wygranej drużyna Marcina Waniczka ponownie może aspirować do miejsca w pierwszej szóstce.
Selekcjoner Andrzej Bianga powołał zawodników na towarzyski turniej pod koniec stycznia, w którym w Tychach Polacy zagrają kolejno z Finlandią (28.01), Słowenią (29.01) oraz Bośnią i Hercegowiną (31.01).
Pniewianie mają sposób na Chorzów. Grali z Cleareksem w tym mieście dotąd 3 razy i tyleż samo wywozili z niego komplet punktów. W poniedziałek wygrali najbardziej jak dotąd okazale, bo aż 4:0.
Mistrz Polski zrealizował plan, jaki miał do wykonania przed hitowym starciem z Rekordem Bielsko-Biała. Gatta mecz z Cleareksem wygrała, przełamując telewizyjną "niemoc" - poprzednie starcia zduńskowolan transmitowane przez TVP Sport kończyły się jedynymi w sezonie remisami obrońców tytułu.
Jednej zmiany, w porównaniu z meczami, które na początku listopada reprezentacja Polski zagrała z Portugalią, dokonał w składzie kadry selekcjoner Andrzej Bianga. 5 i 6 grudnia biało-czerwoni zmierzą się z Belgią.
Po średnim początku sezonu, Clearex Chorzów odrabia straty do czołówki. W niedzielę zanotował drugie z rzędu zwycięstwo, co pozwoliło drużynie Marcina Waniczka awansować na 4. miejsce w tabeli.
Spośród zeszłorocznych ćwierćfinalistów Młodzieżowych Mistrzostw Polski do lat 20, tylko spadkobierca GAF Jasna Gliwice, czyli Piast, nie uzyskał nominacji do tegorocznego turnieju finałowego, który odbędzie się w Oleśnicy.
Dobra gra Cleareksu w pierwszej połowie pozwoliła chorzowianom wyjść na prowadzenie w Szczecinie 4:1. W drugiej części gry drużyna Marcina Waniczka tę przewagę roztrwoniła, ale wygraną uratował najlepszy zawodnik meczu Mikołaj Zastawnik.
Drugi mecz reprezentacji Polski w Portugalii zakończył się drugą porażką, jednak jeszcze bardziej nikłą, niż to miało miejsce we wtorek. Od 8. minuty biało-czerwoni przegrywali jedną bramką. W końcówce zaryzykowali, za co czwarta drużyna świata skarciła ją drugim golem - w ostatniej minucie.