Jesień w ekstraklasie: Orzeł jak Uber, reszta jak taksówki
- Dział: Ekstraklasa
Po słabym początku sezonu drugie kolejne zwycięstwo zanotował Piast Gliwice. Zespołowi Klaudiusza Hirscha do wygranej ponownie wystarczyły tylko trzy strzelone bramki - tym razem z kwitkiem odprawiony został chorzowski Clearex.
Beniaminek z Jelcza-Laskowic odniósł historyczne pierwsze wyjazdowe zwycięstwo w ekstraklasie, pokonując w Gliwicach miejscowego Piasta 4:3. W pojedynku, określanym jako najbardziej "hiszpański" w lidze (trzech Hiszpanów wśród gospodarzy, niespodziewanie dwóch - bo do protokołu pod nieobecność kontuzjowanego Macieja Foltyna wpisany został także trener Chus Lopez - po stronie gości), główne role odgrywali obcokrajowcy, autorzy pięciu bramek.
Wiele zmian, w obu składach, wiele roszad, nie tylko na parkiecie. W nowej, większej hali, z dużą liczą nowych zawodników przystępowali do inauguracyjnego meczu w ekstraklasie futsaliści Piasta Gliwice. Bez Wojciecha Pawickiego, za to z Jackiem Birglinem na ławce trenerskiej a nie między słupkami, rozpoczęli za to sezon Akademicy z UG. Choć to gospodarze byli faworytami, niespodziewanie komplet punktów pojechał do Gdańska.
Chcemy w rundzie finałowej wygrać wszystko - zapowiadali po fazie zasadniczej gliwiczanie z Piasta. Jednak na koncie mają tylko zwycięstwo w Pniewach sprzed tygodnia. W niedzielę drużyna Klaudiusza Hirscha poległa w starciu z nowymi-starymi mistrzami z Rekordu Bielsko-Biała - w stosunku niemal identycznym, jak w pierwszej rundzie.