Skrót meczu / RekordTV

Superpuchar: Rekord Bielsko-Biała - Clearex Chorzów 5:0

  • Media
Rekord Bielsko-Biała nadspodziewanie wysoko wygrał w meczu o Superpuchar z Cleareksem Chorzów. Duża w tym zasługa Michała Kałuży, MVP spotkania.

Rekord Bielsko-Biała
Clearex Chorzów

Rekord Bielsko-Biała - Clearex Chorzów
5:0

Bramki: Artur Popławski 2 (9, 18), Rafał Franz (19), Michał Kubik (25), Michal Seidler (30).
Sędziowali: Seweryn Dębowski i Dariusz Smolarek.
Rekord: Michał Kałuża, Bartłomiej Nawrat - Artur Popławski, Paweł Budniak, Oleksandr Bondar, Michał Marek - Michał Kubik, Kamil Surmiak, Łukasz Biel, Tomasz Gąsior, Rafał Franz, Szymon Cichy, Michal Seidler, Jan Janovsky.
Clearex: Bartłomiej Krzywicki, Patryk Puzio - Robert Gładczak, Tomasz Lutecki, Mateusz Omylak, Maciej Mizgajski - Karol Zdunek, Tomasz Golly, Mikołaj Zastawnik, Mariusz Seget, Piotr Łopuch, Szymon Łuszczek, Wadim Iwanow.
Spotkanie było znacznie bardziej wyrównane, niż wskazywałby na to końcowy wynik. Wygrana Rekordu była jak najbardziej zasłużona, jednak chorzowianie także stworzyli wiele dogodnych sytuacji na strzelenie bramki. Na przeszkodzie stawał jednak zawsze Michał Kałuża, który już na początku sezonu znajduje się w wyśmienitej formie.

Na prowadzenie w dziewiątej minucie wyprowadził mistrzów Polski Artur Popławski, po dobrze rozegranym rzucie wolnym. Piłka po strzale byłego kapitana reprezentacji odbiła się jeszcze od jednego z przeciwników i wpadła w sam środek bramki. Wcześniej dogodnych okazji nie wykorzystali natomiast Wadim Iwanow i Mateusz Omylak. Na 2:0 podwyższył niedługo przed przerwą Popławski, skutecznie egzekwując przedłużony rzut karny po faulu Omylaka. Do przerwy dobił Clearex jeszcze Rafał Franz, który widać, że bardzo dobrze rozumie się na parkiecie z Michałem Kubikiem. Reprezentacyjny pivot został idealnie obsłużony przez byłego futsalistę Pogoni 04 i technicznym strzałem po raz trzeci pokonał Bartłomieja Krzywickiego.
Druga połowa rozpoczęła się od groźnej sytuacji Macieja Mizgajskiego i świetnej interwencji Kałuży. W odpowiedzi piłkę od Franza otrzymał Kubik, wymanewrował w zasadzie wszystkich zawodników Cleareksu i posłał piłkę do siatki, jeszcze chyba po obcierce od jednego z rywali. Ozdobą spotkania była ostatnia bramka, autorstwa Michala Seidlera, który podcinką nad interweniującym Krzywickim ustalił wynik meczu. Później obie drużyny miały jeszcze szanse na bramki. Dwukrotnie przed znakomitymi okazjami na honorowe trafienie stawał Wadim Iwanow. Za drugim razem wydawało się, że już nie ma siły, która uchroni Rekord przed stratą gola. Na linii końcowej piłkę zatrzymał jednak w ostatniej chwili powracający do bramki Kałuża. Z kolei w poprzeczkę trafił (kolejną podcinką) Seidler, a jeszcze jednej okazji nie wykorzystał Franz.

Przewaga Rekordu nie podlegała więc większej dyskusji, natomiast Clearex tylko do siebie może mieć pretensje, że nie strzelił żadnej bramki, mimo iż zasługiwał choćby na honorowe trafienie. Na rewanż chorzowianie muszą czekać tylko dwa tygodnie, bo traf chciał, że oba zespoły zmierzą się ze sobą w pierwszej kolejce ekstraklasy.