Marcin Synoradzki

Marcin Synoradzki

"I don't play against a particular team. I play against the idea of losing" - Eric "The King" Cantona

Dziś środa, czyli: FUT5AL HEA7EN

Arnie Schwarzenegger mawiał "I’ll be back", więc ja także wracam do mojej pisaniny. Stęskniliście się pewnie, ciekawe jak wam mijały te długie, samotne środowe wieczory kiedy nie mieliście co ze sobą zrobić?

No to jedziemy, ostro i soczyście. Nowy rok, nowe rozdanie kart. Na razie mamy dwa asy, kier z Krakowa i pik ze Zduńskiej Woli, ale jest kilka jokerów, które czają się na pudło. I te głodne wilki będą gryźć po nogach Wisłę i Gattę. I mam nadzieję, że to "Czerwone Diabły" będą mieć najtwardsze kły, ale to okaże się na koniec.

W środku tabeli wszystko się zmieliło, zespoły z miejsc 3 do 8 dzielą zaledwie trzy punkty różnicy. Jeden mecz i można wskoczyć na pudło, albo gryźć palce z nerwów, grając o utrzymanie. To najciekawszy sezon pod tym względem od wielu, wielu lat. Wszystkie kluby funkcjonują normalnie, może nie jest za bogato, ale jest mniej więcej stabilnie. I to cieszy. Jak na razie wszyscy płacą w normalnych pieniądzach, bo bywało już wcześniej, iż prezesi wypłacali pensje pieniędzmi z gry "Monopoly", jak pewien oszust w Jango.

Pokrótce o transferach, wielkich zmian nie było. Do rekordu doszedł Ukrainiec Dmytro Kameko, do Gatty trzech młodych piłkarzy, a odpalili Mikę i Budkę. Pierwszy to kiedyś coś tam pogrywał w Akademii, był specjalistą od zadań siłowych, a teraz pozostał tylko cień tamtego zawodnika. Budka z kolei był maskotką prezesa i jest to kolejny przykład iż ściąganie "nazwiska" z trawy nie jest odpowiednią promocją futsalu, co ktoś kiedyś bzdurnie wymyślił. W ich miejsce przyszli młodzi i to jest właściwe posunięcie działaczy ze Zduńskiej Woli.

W ogóle to jest chore myślenie, żeby ktoś z zupełnie innej dyscypliny miał promować nasz futsal. Dzieciak z Pniew lepiej gra na hali od tego Budki, bo od małego trenuje futsal. Może wtedy namówimy Gołotę albo Małysza? W sumie Adam może by sobie poradził, bo gabaryty ma futsalowe. Michael Schumacher umiał grać, pogrywał w niższych ligach niemieckich, podobnie Robbie Williams w Anglii. Ale to było na trawie, do futsalu to szukajmy artystów techników a nie kopaczy. A najlepiej ich sobie wychowujmy, jak właśnie w Pniewach. Na przykład taki Patryk Hoły. Miał 15 lat, piłki nie umiał kopnąć, coś tam trenował na trawie w lokalnym klubiku. Ale wtedy postawił na futsal i świetnie się rozwinął pod okiem Łukasza Frajtaga. A teraz grał już w kadrze U-21, strzela gole w ekstraklasie. A zwłaszcza ten ostatni w meczu z Clearexem. Paluchy tylko oblizywać. To modelowy przykład szlifowania zawodnika. A już wcześniej potrafił strzelać efektowne gole. Tak to się robi, a nie budki srutki jakieś.

Nie kryję, iż często podaję przykłady klubów czy też zawodników z którymi mam niemal codzienne kontakty i wiem co tam/co z nim się dzieje. Z racji odległości trudno mi jest śledzić na bieżąco, co tam słychać na południu Polski. Tam na pewno jest wielu świetnych zawodników, przecież Śląsk to kopalnia futsalowych talentów. No ale mnie tam nie ma, więc posiłkuję się przykładami z górnej części Polski.

Z GAF Jasna Szczurek i Krzyśka wypożyczeni do AZS UŚ Katowice, na pewno im się przydadzą. Jeśli "Vifon" nie pomoże, to zaliczy raczej niechlubnego hat-tricka, czyli trzy spadki z rzędu z trzema różnymi zespołami. Oczywiście Rafałowi tego nie życzę, ale życie pisze różne historie.

W Gdańsku odkopano Marka Cirkowskiego, ale to doświadczony zawodnik który na pewno im się przyda, bo świetnie gra na hali. Wiem co mówię, bo występował kiedyś w Red Devils. Z Gwiazdy ubył Piotr Bubec, z którym rozwiązano kontrakt. A jeszcze niedawno świętował mistrzostwo Polski z Rekordem. Swoją drogą ciekawe, kto jest najstarszym zawodnikiem, który występował w Futsal Ekstraklasie? Ja jestem zgłoszony, ale jeszcze nie miałem okazji zadebiutować, może kiedyś wejdę przy 15:0 dla nas i strzelę samobója. A tak to jest chyba jak w tym starym dowcipie. W Egipcie odkryto nową piramidę i wykopano mumię faraona. Naukowcy ostrożnie otwierają, a mumia się budzi i do nich zagaduje: "A Zbynek Modrzik jeszcze gra?"

Oczywiście to żart, bo Zbynek to legenda polskiego futsalu. I szczerze go podziwiam, bo dalej grywa w Tychach w I lidze. A tu jeden z jego świetnych meczów, jakie rozegrał w FE. Modrzik karierę rozpoczynał od piłki ręcznej, kiedyś jak rodził się futsal, to wielu bramkarzy trafiało właśnie z ręcznej do halówki. A teraz świetnie radzi sobie za mikrofonem, regularnie komentując mecze w Orange Sport.

W innych drużynach kosmetyczne zmiany, jak już dochodzili to raczej anonimowi zawodnicy. Dwie zmiany trenerskie, jedna w Katowicach, ale to już wiadomo od dawna, plus u nas w Red Devils. Mamy Andrija Łuciwa, który kilka lat temu grał w Hurtapie Łęczyca i był grającym trenerem w Grembachu Łódź. Ostatnio pracował w Energii Lwów, ale wiadomo jak tam teraz jest - kluby padają finansowo, tak więc Andrij nie zastanawiał się długo nad naszą ofertą. I jak na razie jesteśmy bardzo zadowoleni, piłkarze także. Łuciw pracuje spokojnie, kładzie duży nacisk na grę obronną, a więc zobaczymy czy się poprawimy w tym elemencie gry.

A teraz pokrótce o lidze. Tadek Danisz jednym zdaniem dobrze to opisał, Śląsk - Reszta Świata 0:5. Ale zacznijmy od pozytywów, Mirosław Miozga - nagrodzony na Balu Sportowca w Chorzowie. To jedna z ikon naszego sportu i nagroda jak najbardziej zasłużona. Niestety, kapitan Clearexu musiał przełknąć gorycz porażki z Red Dragons Pniewy 2:3 (zobacz skrót). Dla mnie to jednak nie jest jakimś wielkim zaskoczeniem. Pniewy wyrosły w międzyczasie na bardzo solidnego ligowca, bardzo trudno im strzelić gola. A Clearex już pod koniec pierwszej rundy radził sobie słabo, niemoc trwa. Trener Lichota bardzo niezadowolony, ale co ma zrobić jak bardzo licho to wygląda. A młoda banda Frajtaga robi dalej hałas w lidze. Dodam jeszcze, iż Łukasz wyrasta na czołowego strzelca z 10 metrów, robi to naprawdę dobrze.

GAF Jasna w ryj z akademikami z Gdańska. Kto by na to postawił? Ten milioner. Na dodatek "Karton" w bramce UG pomógł wygrać gliwiczanom pierwszą część gry. Ale druga połowa to obraz nędzy i rozpaczy gospodarzy. Stanęli, a wręcz położyli się na parkiecie. Grający bez swojego kapitana i najlepszego zawodnika Wojtka Pawickiego gdańszczanie nie namyślali się zbyt długo. "Jak dają, to bierzemy" - spakowali trzy punkty w Pendolino i nawrotka nad morze. To zupełnie inny zespół niż na początku rozgrywek, więc uważać na nich. Za tydzień mecz o 666 (słownie sześćset sześćdziesiąt sześć) punktów w akademickich derbach. Będę, tylko nie rzucać jajkami, a piątakami.

Krzyśka nieco uszczelnił katowiczan, ale punktów ze Szczecina nie przywieźli. Pogoń ’04 wygrała 2:1 z AZS UŚ i po słabej pierwszej rundzie zgłasza aspiracje do medalu. Ale gdyby "Słonik" trafił w ostatnich sekundach, to Mirek Grycmacher straciłby ostatnie włosy. Ale nie to było najważniejsze, na wyróżnienie zasługuje zupełnie coś innego - organizacja meczu. To naprawdę olbrzymia praca wykonana przez Krzyśka Bobera, Mirka i pozostałych działaczy klubu. Ponad 2000 widzów na futsalowym meczu na super nowoczesnej hali, konkursy, atrakcje, wodotryski. Świetna robota. Tak trzymać i wzór do naśladowania dla wszystkich. Bardzo dobrze, że mecze Polska - Rosja właśnie tam się odbędą, trzeba będzie się wybrać z wizytacją. Mirek, szykuj czerwony dywan i najdroższą whisky, Król Felietonów nadciąga.

Gatta rozbiła Gwiazdę. 4:0, to i tak niski wynik. Tak samo niski jak żądła gospodarzy, Marciniak i Krawczyk, cytując Igora Sobalczyka. Ta dwójka zrobiła niezłą karuzelę Ślązakom. Mecz bardzo jednostronny, "rajtuzy" w wysokiej formie. Krótka ławka, ale konkretna. Jak ominą kontuzje to będą gonić Wisełkę do końca.

Mecz w Orange to dopiero było widowisko. Była jakaś historyczna bitwa w Bielsku Białej? Nie? To teraz będą mieć co pokazywać w History Channel. No dobra, była bitwa ze Szwedami w 1646 roku na wzgórzu Trzy Lipki, ale ten pojedynek także zasługuje na wyróżnienie. Rekord żegna się z mistrzostwem, a Wisła pruje w kierunku złotego medalu. Można gdybać na różne strony, ale tej kolejności już nie odwrócimy.

Acha, brawo dla Budniaka. Murarz, tynkarz, akrobata? Nie, tu nie było przypadku, tylko czysta klasa Pawła. Do odważnych świat należy, a niekonwencjonalne zagrania, strzały dodają smaczku lidze. Budniak zagrał świetny mecz, tak samo jak Bondar i cała Wisełka. Do 35. minuty gospodarze jeszcze nadążali, ale potem Bartek Nawrat przyspał przy wolnym i krakowianie objęli prowadzenie. To był decydujący moment spotkania, Wisła złapała lejce w ręce i pognała po zwycięstwo.

Na koniec my w Głogowie. Wiadomo, nowy trener, to każdy chciał się pokazać z dobrej strony. Powiem tak, nota za styl to co najmniej 8. Za grę w defensywie to mocna 9, ale za skuteczność to JEDEN. Zagraliśmy naprawdę fajny mecz, ale co z tego? Andrij powiedział, że sytuacji powinno starczyć do wygrania trzech meczów. Tyle razy, co łapałem się za głowę, to tylko mały cygan z zaawansowaną wszawicą może mi dorównać. Ach, jak ja lubię być niepoprawny politycznie w tych dzisiejszych czasach... Jak będę mieć zapis całego spotkania, to pokażę wam Obronę Sezonu Vlada Bondarenko, szkoda że nie ma tego na skrótach. Trudno, gramy dalej.  

A teraz dwa stałe kąciki, najpierw kontrowersje. Znowu popis dali arbitrzy. Nieuznana bramka Adriana Skrzypka (zobacz sytuację) w ostatniej sekundzie pierwszej połowy. Syrenę słychać wyraźnie już po uderzeniu piłki przez Adriana, piłka wpada do siatki i jest gol. Ale nie dla sędziów.

Druga sytuacja, mecz I ligi Unikat Osiek - Unisław Team. Jest remis 4:4, gospodarze mają róg i grają z wycofanym o pełną pulę. Tracą niestety piłkę. Najpierw słychać syrenę, a następnie zawodnik Unisławia uderza na bramkę Unikatu. Sędziowie najpierw (słusznie!!!) nie uznają bramki, jednak po kilku minutach (!!!) gola uznają i kończą spotkanie zwycięstwem gości (zobacz sytuację). To już jest wyższy poziom abstrakcji. Teoretycznie zakończyli już spotkanie i nie mogą zmienić wyniku, ale cóż - tak właśnie zrobili. Długo analizowałem tą sytuację, konsultowałem to także z sędziami. Czasem zapis dźwięku jest nagrywany z opóźnieniem, ale tutaj to nie miało miejsca, sytuacja jest bezdyskusyjna. Szef kolegium sędziów Przemysław Sarosiek ma twardy orzech do zgryzienia, bo obie sytuacje są mocno kontrowersyjne, na dodatek druga wpłynęła na wynik spotkania.

Przeprowadziłem długą rozmowę z jednym z arbitrów z ekstraklasy. Przyznał mi rację w obu przypadkach, ale zwrócił też uwagę iż w ferworze meczu bardzo ciężko jest ocenić, czy uderzenie było przed, czy w trakcie syreny. To dwa sygnały, wzrokowy i dźwiękowy, które należy w ułamku sekundy przeanalizować.

Powiedział też, iż gdyby to zdarzyło się w meczu decydującym o mistrzostwie czy spadku, to najpierw zapoznałby się z zapisem video, choć jest to wbrew obowiązującym przepisom. Ale by podjął właściwą decyzję i spał spokojnie, choć raczej na pewno poniósłby konsekwencje za takie działania.

Dlatego też sędziowie będą prosić o trzeciego sędziego przy parkiecie, który pomoże im w analizie takich zdarzeń. Myślę, iż w meczach o decydującą stawkę powinno się desygnować jednego arbitra więcej, aby zapobiec kontrowersyjnym sytuacjom. Ideał to "goal line technology", ale w futsalu to raczej niemożliwe ze względu na koszty.

Dodam też, iż bardzo istotną sprawą jest zakładanie znaczników, czyli kamizelek przez zawodników rezerwowych. A dlaczego? Bo np. jeśli zawodnik grający w polu podczas przerwy technicznej otrzyma czerwoną kartkę, to drużyna gra w osłabieniu. Sędzia ma obowiązek także zapisać, kto po zakończeniu pierwszej połowy był na parkiecie, bo np. taki piłkarz może w czasie przerwy otrzymać "czerwo" i wówczas zespół rozpoczyna drugą połowę trójką w polu.

Powiem szczerze, że być sędzią to jest bardzo niewdzięczna praca. Jak będziesz gwizdać prawidłowo, to nikt ciebie nie pochwali na konferencji. Bardzo rzadko to się zdarza, ale gdy się pomylisz to każdy trąbi na konfie, że sędzia przegrał im mecz. Szkoda, że zapomina się, iż pięciokrotnie nie trafili do pustej bramki. Błąd sędziego jest elementem gry, tak samo jak pudło zawodnika i trzeba się do tego przyzwyczaić. Ale właściwe przeszkolenie arbitrów powinno zminimalizować margines błędu i do tego powinno się dążyć. Dobrze, że już pozwolono sędziom na prowadzenie meczów na trawie po zakończonym sezonie futsalu. Ponad 4-miesięczna laba nie sprzyjała kondycji, a tak to każdy trochę pobiega po dużym placu i podtrzyma formę fizyczną.

Drugi, nowy kącik to bibliotekarski - tutaj będę polecać/nie polecać książki o tematyce piłkarskiej, bo futsalowych biografii to nie ma zbyt wiele. Ostatnio przeczytałem Janusza Wójcika "Wójt - jazda z frajerami".

Tę pozycję można podsumować jednym zdaniem: "kurwa w żadnej kurwa książce nie było kurwa tyle przekleństw kurwa co w tej kurwa". No i wódka na każdej stronie, od tej w bidonach na meczach po najdroższe butelki na stadionach i hotelach. Można poczytać, bo jest kolorowo napisana, ale to hagiografia najwyższej klasy. "Wójt" oczywiście bez skazy, no i wszędzie ma kontakty oraz plecy - "tu mam ciotkę, tam mam wuja, znajomości mam od chuja".

Gangsterzy, prezydenci, wszyscy go hołubili, a teraz się odwrócili. Świat piłki nożnej z przełomu wieków, z prezesami i działaczami PZPN rodem z PRL w niemodnych garniturach, ale z flaszką wódki w tylnej kieszeni tuż obok grzebienia. Wąsy, rosoły, białe kiełbasy i alkohol lejący się z każdego kąta.

"Kto nie pije, ten nie gra, gaz robi gaz" - takie bon-moty wówczas obowiązywały w każdej piłkarskiej szatni. No i sędziowie, którzy opierdalali mecze za schabowego z kapustą. Dobrze, że te czasy już minęły. Jak ktoś ma sentymenty, to można przeczytać, jak ktoś się brzydzi, to na kilometr z daleka.

A na koniec dwa linki video, najpierw kolejny świetny materiał promo KS Constract Lubawa, oraz najlepsza indywidualna akcja z 2014 roku. Gdyby ktoś się pytał, to właśnie jest mój styl gry. W kiwaka i heja do przodu ;)

Fajnie się czytało? No wiadomix!!! Zarzeczny mój idol, ja jego wierny naśladowca. To za tydzień się widzimy, bye :)


M7

(opinie wyrażone w powyższym felietonie są prywatnymi poglądami autora, a nie klubu Red Devils Chojnice)

Czytaj dalej...

Dziś środa, czyli: FUT5AL HEA7EN

Uff, to mój ostatni felieton. Uff, westchnęli czytelnicy. Kuba zapłakał, ale żona go kocha, to obtarła łzy. Ale spokojnie, powinienem wrócić od stycznia (po 12. kolejce FE) z moimi cotygodniowymi pierdołkami. Jeszcze nie umarłem, ale jak to się przydarzy, to na pogrzeb przyjdzie więcej ludzi, niż na papieża. Co prawda większość aby splunąć na trumnę, ale tym się nie przejmuję zupełnie. Kto nie ma wrogów, ten nie istnieje.

I jeszcze jedno, do tych wszystkich "obrażalskich" - nie podoba się, nie czytaj. Albo weź słownik poprawnej polszczyzny i sam napisz felieton. Pewnie przyjdzie ci to z dużo większym trudem niż kopnięcie piłki, ruszyć nogą łatwiej niż mózgiem.

Jeśli grasz/trenujesz/działasz w klubie futsalu, uczestniczysz w meczach, które są publicznym wydarzeniem, to ja, tak samo jak każdy inny kibic, mam prawo skomentowania i wydania własnej opinii. Jak coś zawalisz, wywrócisz się na piłce, dostaniesz dziurę z kilometra, to ci to wytknę. Ale też jak walniesz po widłach, skopiujesz tricki Falcao, okiwasz pięciu i samego siebie, to pochwalę. Nikogo nie zmuszam, nikomu pistoletu do głowy nie przystawiam, żeby czytał moje teksty. Moja opinia, moje zdanie. Wystarczy powstrzymać łapę od kliknięcia w link i masz już spokojny wieczór bez nerwów, możesz zjeść budyń od babci i być szczęśliwym dalej.

W dużej piłce piłkarzy nieudaczników wytykają publicznie palcem w "Liga+Ekstra" albo w "Przeglądzie Sportowym". Wy macie dużo więcej szczęścia, bo tylko jeden obserwator kłuje was palcem w bok na niedużym portalu futsalowym. I to tylko raz w tygodniu, a nie codziennie, więc nie narzekajcie, że dzieje się wam wielka krzywda.

Losowanie par 1/16 finału Halowego Pucharu Polski odbyło się w środę 17 grudnia 2014. Oczywiście bez świadków, jak zwykle. Czy to byłby problem przeprowadzić transmisję w internecie z losowania? Wszędzie losowania można obserwować na żywo, z każdych rozgrywek. Ale nie z HPP. To wzbudza sporo kontrowersji, to nie tylko moje zdanie ale wielu osób ze środowiska.

Podam przykład - za prezesury Andrzeja Hendrzaka graliśmy pierwszą rundę HPP (z udziałem klubów FE) z zespołami z regionu: Auto Complex Przodkowo, czy też Mściwój Kartuzy (100 km od Chojnic). Za rządów Kazimierza Grenia (I kadencja) Gorzyczki x2 (prawie 600 km) i Białystok (prawie 500 km), za Grenia (II kadencja) Białystok i Białystok w kolejnych rundach. Za każdym razem drugi koniec świata, a podobno obowiązywał w tej rundzie klucz geograficzny. Przypadek? Wnioski niech każdy sam wysunie.

Na szczęście tym razem było normalnie i gramy z pierwszoligowym Unikatem Osiek. A głupia kamerka internetowa jakości HD rozwiązuje cały problem i szeptanie po kątach. I każdy z zainteresowaniem obejrzy ceremonię. W Nyon losuje "Łysy z UEFA", ciekawe, kto u nas podjąłby się roli "sierotki"? ;)

Ostatnia kolejka była naprawdę interesująca. Cooo? Była zajebiście fajna, a nie "interesująca"!!! Rollercoaster na paru halach, prawie każdy mecz mógłby być, a nawet powinien być pokazywany w telewizji na żywo.

Najpierw Red Dragonsi planowo przegrali z Gattą u siebie. Dopóki mają korzystny wynik, to się trzymają. Tutaj dostali dwa gole w pierwszej połowie i już się nie podnieśli. Marciniak popisał się asystą meczu przy pierwszym golu Krawczyka, a potem solo akt Daniela, w końcówce gospodarze jeszcze dostali trzecią przy wycofanym. Należy pochwalić Darka Słowińskiego, który zagrał dobre spotkanie i miał świetne interwencje. Dzięki niemu Gatta na zero z tyłu.

Gdańsk - Głogów... Co tu dużo mówić, tsunami znad morza zmiotło Euromastera z powierzchni ziemi. Od kilku spotkań zaczęli grać to, co rok temu, teraz spuścili duże lanie solidnej ekipie z Głogowa. Już po 8 minutach można było iść do domu, było 5:0 i gasimy światła na hali. "Jedźcie do domu, nie powiemy nikomu..." Wynik dramatycznie wysoki. Brak kilku zawodników w niczym nie usprawiedliwia słabej postawy głogowian, Michał Długosz był niemiłosiernie dziurawiony i na pewno nie pomógł. A Gdańsk zagrał super mecz, wychodziło im wszystko. Hat-tricki Poźniaka i Osłowskiego, co nie zdarza się często.

W Gliwicach Pogoń wygrywa 4:1. GAF ma trzech dobrych bramkarzy, ale tracą sporo goli. Widuch zawalił gola nr 1 i nr 3 i dostał wędkę, do bramki wszedł Cielesta. Trzecim jest reprezentacyjny golkiper Krzyśka, który grzeje ławę. Ciekawe dlaczego? W Pogoni za to świetnie zagrał Koszmider, na wyróżnienie zasługuje też piękny gol Szamotija, który z dystansu walnął w okieneczko. Oba zespoły całą rundę grają mocno w kratkę, gdyby ten mecz odbył się dzień później, wynik mógłby być odwrotny.

Cuda, cuda niepojęte w Katowicach. Akademicy wygrali z Rekordem, szkoda tylko, że na widowni dwóch pijanych i zdechły pies. Nie piszę tego złośliwie, ale taka frekwencja naprawdę nie przynosi chluby. A to był naprawdę fajny mecz. Adam Kryger schodził do szatni ze spokojną głową, kilkadziesiąt minut później prawie osiwiał. Takie proste, juniorskie błędy przy SFG (stałe fragmenty gry) to aż wprost niepojęte że przydarza się Mistrzom Polski. Po prostu nie wyszli na drugą połowę meczu. "Korek" zdobył dwa gole i dogonił "Filipa", ma jeszcze 11 meczów, aby strzelić jedną bramkę - bez problemów mu się to uda. Ale ma drugi problem, utrzymać UŚ w lidze.

Wisełka zakończyła rundę z wielkim "Bang!" jak śpiewa fenomen internetu "Sowa". Bondar Królem Polowania, zastrzelili szeryfa i zerwali mu gwiazdę z koszuli. A Wojciechowski zagrał w kiwaka jak z Włochami, to się podoba. Potem już się tylko bawili na parkiecie. Wisła przypieczętowała efektownie 1. miejsce w tabeli, jak najbardziej zasłużone. Gwiazda na miejscu barażowym, tak jak przewidywałem przed sezonem.

W Chojnicach przed halą, w chwili kiedy przyjechała drużyna Cleareksu i zawodnicy chcieli wejść na obiekt, ktoś urwał klamkę od drzwi. Jeden z zawodników gości wziął ją do ręki i kombinował jak te drzwi otworzyć. Ja na to - "ta klamka to jedyna rzecz jaką dzisiaj możecie wywieźć z Chojnic" i się nie pomyliłem. Powiem szczerze, że zawiodłem się na chorzowianach. Spodziewałem się dużo lepszej gry rywali. Albo po prostu my wreszcie zagraliśmy tak, jak powinniśmy grać od początku sezonu. U nas nie było słabych punktów, wszyscy zasuwali, jakby to był ich ostatni mecz w karierze. Wadik miał w dniu meczu urodziny, to była dodatkowa okazja do świętowania. Nie będę wyróżniać pojedynczych piłkarzy, bo cała jedenastka dała z siebie wszystko. I wiem jedno, Tomek Aftański obudził ducha zwycięstwa w naszej drużynie i było to widać na parkiecie. Mission completed, jak zaraportował na facebooku. Zgadzam się z nim zupełnie, dostał rolę "strażaka" i ugasił pożar w Red Devils. Nowy trener dostanie uporządkowaną drużynę i przygotowanych chłopaków do gry. Jest kilku kandydatów, rozmowy trwają, być może do futsalu powróci znana postać. Do końca roku wszystko u nas się wyjaśni.

Teraz podsumuję moje przedsezonowe prognozy do stanu faktycznego na koniec rundy:
 
Rekord Bielsko-Biała"Drugi sezon dla Adama Krygera na pewno będzie dużo trudniejszy, jednakże powinni do końca rywalizować z Wisłą o tytuł mistrzowski" - tutaj jak na razie przeceniłem szanse Rekordu, choć oczywiście tylko szaleniec by ich skreślał w tym momencie. 8 punktów straty do lidera to bardzo dużo, ale poziom ligi strasznie się wyrównał i każdy zespół gubi punkty. Plaga kontuzji na pewno miała spory wpływ na zajęcie dopiero czwartego miejsca. Duża skuteczność (50 goli), ale też bardzo dużo stracili (35 bramek). Tyle samo wpuściła np. Gwiazda, która zajmuje miejsce barażowe w tabeli. Poniżej oczekiwań.
 
Pogoń 04 Szczecin"Wg mnie zapowiada się słabszy sezon dla wicemistrzów Polski" - tutaj się nie pomyliłem. Trauma po odejściu Neagu i Mikołajewicza nadal trwa. W swojej hali forma beznadziejna, tylko Katowice grają gorzej. Spaść na pewno nie spadną, ale medalu przy takiej grze też nie zdobędą. Sezon na średniaka i na wymyślenie nowej receptury na przyszłość. Forma jo-jo, nigdy nie wiesz jak zagrają. Albo czapa albo fajna gra. Wytypować właściwy wynik to jak wyciągnąć królika z kapelusza.
 
Wisła Krakbet Kraków"Zmiana trenera, ale na pewno nie stylu. Poza tym trener z boku, a nie na parkiecie, to także duży plus. Los Milioneiros z Krakowa z góry są skazani na walkę o Mistrza Polski, inaczej być nie może" - tutaj też się nie pomyliłem. Najlepszy atak (50 goli) i najlepsza obrona (23 bramki), czyli bezdyskusyjny lider. 7 punktów nad Cleareksem, 8 nad Rekordem - tutaj grupa pościgowa ma nieduże szanse. A drugą w tabeli Gattę mają u siebie, to rozdają karty w lidze i mają same asy w rękawie. Przypadkowa porażka w Pniewach była jedyną, a wynikała bardziej ze zlekceważenia przeciwnika, niż sportowej słabości. Moim zdaniem nie mogą, a muszą wygrać tę ligę.
 
Gatta Active Zduńska Wola"Doszedł znany z trawy Adrian Budka, ale ja jestem sceptycznie nastawiony do takiego typu wzmocnień. Mateusz Mika wrócił po kilku sezonach przerwy, ale on także nie wygląda na zbawcę Gatty. Odwieczne problemy z bramkarzami rozwiązali w ten sposób, iż mają ich 5 na 15 zawodników zgłoszonych do ligi. Niemniej mają sporo klasowych zawodników, którzy zapewnią miejsce w czołowej szóstce, ale na medale to będzie za mało" - co do Budki i Miki to miałem rację. Co do reszty, to na pewno nie. Darek Słowiński rozwiązał problem z obsadą bramki, no i gra w defensywie to +100 w porównaniu do poprzednich sezonów. Marcin Stanisławski zajął się trenerką i mamy frukty jego pracy. Mocny "kontender" do tytułu, jedyny konkretny rywal Wiślaków.
 
Clearex Chorzów"Dobrze wystartowali, ale nie wróżę im wielkiego powodzenia" - święte słowa Wernyhory. Co prawda trzecie miejsce w tabeli na półmetku, ale jeden punkt z trzech ostatnich meczów to piłkarski dramat. I nie grali tego z czołówką. To nie tylko moje zdanie, że pozycja w tabeli jest ciut na wyrost w stosunku do możliwości tego zespołu. Można ich porównać do Gdańska z poprzedniego sezonu, gdzie wystartowali jak rakieta, a skończyli w środku tabeli. Na transfery nie ma co liczyć, to raczej będą się osuwać w tabeli.
 
GAF Jasna Gliwice"Mądrze budowany klub, mądrze budowana drużyna, finansowo bez szaleństw ale stabilnie, a to najważniejsze. Wzmocnienia plus skład z poprzedniego sezonu gwarantują pewną jakość i dobry poziom gry, dlatego moim zdaniem włączą się do walki o medale" - tutaj jak na razie nie idzie wg prognozy pogody. Rozczarowanie pierwszą runda w Gliwicach nie mniejsze niż u nas. Prezesi spodziewali się miejsca na pudle, więc wróble ćwierkają, że trener Rafał Barszcz ma zapłacić głową za te wyniki.
 
AZS Uniwersytet Gdański"Taki sezon jak rok wcześniej, to się już nie powtórzy. Postawili na zawodników z trawy, którzy mają dla Gdańska uratować ekstraklasę, ja jednak widzę ich jako pierwszy zespół z czwórki, która będzie grać o pozostanie w lidze" - tutaj miałem w 100% rację. Zamykają jeszcze tabelę, ale w trzech ostatnich meczach zrobili 5 punktów. W ostatniej chwili poukładali sobie sprawy wewnątrz klubu, zaczęli trenować i rozpoczęli akcję pt. "Wielka Ucieczka". Powiało optymizmem z Trójmiasta. Na jak długo? Dopóki zawodnicy nie rozpoczną treningów na trawie, bo wtedy cała koncepcja może się posypać...
 
Red Devils Chojnice"Liczę iż będziemy czarnym koniem rozgrywek. Jak nas ominą kontuzje to powinniśmy być w górnej części tabeli. Chyba że będziemy tracić punkty w taki frajerski sposób jak z Euromasterem u siebie" - czarny koń, ale bez zębów i mocno wychudzony. Choć ostatnie mecze na aftańskich sterydach, to chabeta wreszcie ruszyła z kopyta. Kontuzje nas ominęły, kartki także, ale wąska kadra dała się we znaki. Teraz dojdzie dwóch, trzech zawodników to będzie lepiej. Mamy potencjał, mamy dobrych zawodników, mamy dobry klub. Teraz do tego potrzeba dobrego trenera i włączymy się w walkę o "czwórkę".
 
KGHM Euromaster Chrobry Głogów"Doświadczeni piłkarze zapewnią mu utrzymanie, ale na gra o medale to już za wysokie progi" - typowy zespół środka. Potrafią zagrać świetny mecz z lepszym przeciwnikiem, po to żeby za chwilę dostać lanie od słabeuszy. Nieobliczalni, nigdy nie wiesz jak zagrają. Tak samo jak Pogoń. Kilku fajnych chłopaków do gry mają. Gdyby się wzmocnili, to wtedy może medale, ale tak to zostaną w lidze i tyle.
 
AZS UŚ Katowice"Zbyt mało jakości w tym wszystkim, więc będzie to drugi zespół, który będzie grać o utrzymanie" - tutaj dobrze przewidziałem. W ostatniej kolejce wyrwali Rekordowi z gardła trzy punkty i gdyby tak częściej grali, to by się utrzymali. A tak to mają zmianę trenera, Korek wraca na fotel szefa. Do tej pory grał co rok o medale, teraz o przeżycie. To ich jedyna szansa, żeby to pudło, co się rozpada na rogach, jakoś posklejać. Przydałby się jeszcze bramkarz, bo "Jojo" ma mocno średnią rundę.
 
Gwiazda Ruda Śląska"Generalnie duża niewiadoma, jest trochę doświadczonych grajków plus doszedł Patryk Szachnitowski, Piotr Bubec z Rekordu oraz podobno dobry Ukrainiec Andrij Kidanow. Typowy zespół jo-jo" - dużo w ocenie się nie pomyliłem. Szachnitowski leczy kontuzję, Bubec nie jest tym samym zawodnikiem, co w Rekordzie, jedynie Kidanow wypalił i strzelił kilka goli. Na razie pozycja barażowa, o którą stoczą walkę z Azetesiakami i "Czerwonymi Smokami".
 
Red Dragons Pniewy"Młody zespół, ale budowany stricte futsalowo. Nawet jeśli spadną, to pewnie nic się nie stanie, gdyż spokojnie i rozważnie budują klub w Pniewach. Jest sporo kibiców, a to ważne dla naszej dyscypliny" - tutaj największe zaskoczenie na plus. Skazani na pożarcie, a radzą sobie znakomicie. Świetnie grają w defensywie, co jest ich największym atutem. Moim zdaniem utrzymają się w lidze, bo mają dobry kalendarz gier, nawet przy ich częstej indolencji strzeleckiej. "Nie stracić, a może coś strzelimy" to ich taktyka. Sprawdziła się w I rundzie, to pewnie i w II dadzą radę.

I na koniec chciałbym wszystkim ze światka polskiego futsalu życzyć na święta i nowy rok przede wszystkim wiary w swoje poczynania. Działaczom, trenerom, zawodnikom. Dzięki nam, pasjonatom z FE, I i II ligi, z lig środowiskowych ten sport się rozwija. Tym wszystkim osobom dedykuję jedną z moich ulubionych piosenek z lat 80-tych z przesłaniem "Somehow I'll find my way home".


M7

(opinie wyrażone w powyższym felietonie są prywatnymi poglądami autora, a nie klubu Red Devils Chojnice)

Czytaj dalej...