Trzy drużyny z kompletami w II grupie - podsumowanie Rafała Gnutka

  • Dział: I liga
Po dwóch seriach spotkań dość niespodziewanie na czele tabeli utrzymuje się Cuprum Polkowice, który już na inaugurację sprawił niespodziankę pokonując BSF Bochnia. Teraz wyższość zespołu z Polkowic musieli uznać futsaliści UKS-u Ekomu Futsal Nowiny. Komplet punktów na swoim koncie mają również Nbit Gliwice i Solne Miasto Wieliczka.

Wycieczkę po halach grupy południowej I ligi rozpoczynamy od Lublina, gdzie miejscowy AZS UMCS musiał uznać wyższość, chyba głównego kandydata do awansu - Nbitu Gliwice. Dziki długo stawiały opór przeważającemu zespołowi ze Śląska, jednak wszystko to potrwało jedynie do 14. minuty, kiedy to pierwszą bramkę zdobył Michał Cygnarowski. Tuż po przerwie dwa trafienia dołożył jeszcze Michał Kuźnik i Tomasz Starowicz, i gdy wydawało się, że Nbit spokojnie dowiezie zwycięstwo do końcowej syreny i zgarnie trzy punkty akademicy z Lublina zdobyli dwa gole i kontakt z przeciwnikiem, najpierw trafił Karol Banachiewicz, a następnie Jarosław Walęciuk. Lublinianie przejęli inicjatywę, jednak na dwie minuty przed końcem ponownie bramkę zdobył Cygnarowski, następnie swoje "trzy grosze" dołożył Łukasz Jagiełło i mecz zakończył się zwycięstwem gliwiczan 5:2.

Ze wschodu przenosimy się bardziej do centralnej części kraju - do Kielc, gdzie EBS Futsal bardzo wysoko zawiesił poprzeczkę innemu z kandydatów do walki o Futsal Ekstraklasę - Solnemu Miastu Wieliczka. Zawodnicy z województwa świętokrzyskiego trzykrotnie obejmowali prowadzenie za sprawą Szymona Bujaka i dwukrotnie Emila Lurzyńskiego, a Solne Miasto wyrównywało dzięki trafieniom Konrada Cebuli, młodzieżowego reprezentanta Polski Andrzeja Musiała i Michała Gąsiora. I kiedy w 27. minucie rywalizacji na świetlnej tablicy hali w Kielcach widniał remis 3:3 wszyscy szykowali się bardzo zaciętą rywalizację do końca, nic bardziej mylnego, szybkie dwa trafienia Arkadiusza Lekkiego i Kamila Jelenia sprawiły, że Solne Miasto objęło dwubramkowe prowadzenie i pełne panowanie nad meczem. Tuż przed końcową syreną wynik ustalili goście, a autorem trafienia był ponownie wspomniany już Musiał. Solne Miasto wygrywa z beniaminkiem EBS-em Futsal Kielce 6:3.

Zostajemy w województwie świętokrzyskim, bo tuż po zakończeniu meczu w Kielcach w Nowinach UKS Ekom Futsal rywalizował z rewelacyjnie spisującym się do tej pory beniaminkiem Cuprum Polkowice. O tym jak futsal jest bardzo przewrotnym sportem doskonale przekonali się właśnie gospodarze tego spotkania. Już w 24. minucie UKS Ekom prowadził 4:1 po trzech bramkach rewelacyjnego tego dnia, a obecnie samodzielnego lidera klasyfikacji strzelców Macieja Ponikowskiego i golu Bartłomieja Strzębskiego, dla przyjezdnych trafił Michał Bartnicki. I w tym momencie, obraz gry uległ całkowitej przemianie, beniaminek z Polkowic zdobył aż pięć goli: Konrad Węglarz, Kacper Konopacki 2, Dawid Biały i ponownie Bartnicki. Co ciekawe, goście jedną z bramek zdobyli grając w liczebnym osłabieniu, bo w konsekwencji dwóch żółtych czerwoną kartkę zobaczył bramkarz Grzegorz Duda z Cuprum.

Znamy już rozstrzygnięcie jednego z "Solnych Grodów", a więc przyszedł czas na relację z Bochni, gdzie miejscowy BSF pewnie pokonał Marex Chorzów 6:1. Rywalizacja wyrównana była tylko do 18. minuty, kiedy to bramkę zdobył Sebastian Leszczak. Po przerwie na parkiecie istnieli już tylko zawodnicy trenera Rafała Czai, a łupem bramkowym podzielili się: Kamil Rynduch (2 gole), Paweł Kępa, Mateusz Więsek i ponownie Leszczak. Dla przyjezdnych na minutę przed końcem trafił Robert Świtoń i w ten sposób uratował honor zespołu ze Śląska.

Dwa pozostałe mecze odbyły się w niedzielę. Aż dwanaście bramek kibice zobaczyli w Komprachcicach, gdzie inna ligowa "nowinka" Masita Berland podzieliła się punktami z Heiro Rzeszów. Sytuacja na parkiecie zmieniała się jak w kalejdoskopie: raz na prowadzeniu byli gospodarze, a za moment to przyjezdni mieli na swoim koncie więcej bramek. Ostatecznie to Heiro cieszy się bardziej z tego remisu, bo Łukaszowi Krawczykowi udało się wyrównać na 19 sekund przed końcową syreną. Wcześniej hat-tricka skompletował drugi z braci Krawczyków - Piotr, a kolejne trafienia dołożyli Ireneusz Depta i Bartłomiej Przybyło. Dla gospodarzy na listę strzelców wpisali się Michał Zboch (który później za dwie żółte kartki wyleciał z boiska), Maciej Miga, Adam Berbelicki, Tomasz Skrzypczyk, Marek Tracz i Stefan Karnatowski.

Zdecydowanie mniej emocji było już w Tychach, gdzie spadkowicz z Futsal Ekstraklasy GKS rozgromił Kamionkę Mikołów 7:0. I może wydawać się, że był to łatwy mecz dla tyszan, ale pierwszą bramkę udało im się zdobyć dopiero 28. minucie za sprawą Adama Wolaka, później worek z bramkami już się rozwiązał trafiali kolejno: Paweł Pytel, Piotr Myszor, Piotr Kubica 2, Bartłomiej Sitko i Marek Kołodziejczyk.

Po dwóch kolejkach liderem jest beniaminek z Polkowic, ale nie wydaje mi się żeby to trwało zbyt długo. Już w najbliższej kolejce w roli faworyta w ich rywalizacji z AZS-em UMCS-em Lublin upatruję właśnie Dziki. Najbardziej elektryzujące spotkanie odbędzie się chyba w Wieliczce, gdzie w "Solnych Derbach" de facto Solne Miasto podejmie BSF Bochnia. Ekipa z Bochni mocno podrażniona nieoczekiwaną porażką w Polkowicach pewnie pokonała Marex. Czy wystarczy sportowej złości na pokonanie, cóż, do tej pory niepokonanych zawodników z Wieliczki? O pierwsze punkty w tym sezonie starać się będą UKS Ekom Futsal Nowiny w Chorzowie ze wspomnianym Marexem oraz EBS Futsal Kielce w rywalizacji z Kamionką Mikołów. O ile szanse tych pierwszych oceniam bardzo nisko, to EBS powinien powalczyć nawet o komplet punktów z nienajlepiej spisującą się jak na razie Kamionką. Uzupełniając w dwóch pozostałych meczach Nbit Gliwice zagra z GKS-em Komprachcice, a GKS Tychy pojedzie na mecz do Rzeszowa z Heiro.

Czytaj dalej...

Przemysław Olczak: Misjonarze futsalu

W ostatnim czasie (a w zasadzie to od dawna) mówi się o tym, że futsal to sport dyskryminowany, pomijany, niedoceniany, niedofinansowany itd. Itp. Oczywiście wszystkie znane mi przykłady potwierdzają te opinie.

Podczas swojej trzyletniej przygody z organizacją, czy promocją futsalu w Łodzi i regionie zdarzyło mi się zetknąć z przedstawicielami wielu klubów w naszym kraju, od Futsal Ekstraklasy po ligi
regionalne, czy też środowiskowe drużyny amatorskie.

Im więcej wiedziałem o wszystkich problemach na wszystkich szczeblach rozgrywek, tym mocniej rosło we mnie przekonanie o tym, że futsal to przede wszystkim rzecz dla ludzi z poczuciem misji.
Czytając raz po raz artykuły lub felietony o tym, jaką barierę stawiają klubom władze miast, mam coraz większy szacunek dla pasjonatów walczących o rozwój naszej dyscypliny. A jest przecież o co walczyć.

O ile dobrze pamiętam, w Szczecinie przy podziale kasy nie potraktowano zbyt poważnie walczącej (wtedy jeszcze) o tytuł Mistrza Polski Pogoni 04.

Piętro niżej mamy takie pierwszoligowe Heiro Rzeszów, które przegrywa wojnę o pieniądze z miasta z trawiastymi, x-ligowymi klubami kopiącymi piłkę na kartofliskach. Żal ściska, że taki propagator regionu, organizator międzynarodowego turnieju (Heiro Futsal Cup) nie może liczyć na żadne sensowne wsparcie.

Dziś trafiłem na Credo Futsal Piła. W Pile halowa "piła" nie ma również poparcia u władz. Zamiast poparcia ma zaparcia rządzących przy przyznaniu tego co się po prostu należy. Nie zagłębiając się w szczegóły, po wygraniu jakiegoś tam konkursu/przetargu, miasto prosi o licencję, potem odpis licencji, i odpis odpisu licencji w języku mongolskim, tak, by tylko nie dać klubowi nic.

Gdzieś na poziomie amatorskim, bliżej centrum Polski istnieje drużyna AFx Alufinish. Co by o nich nie powiedzieć, chłopaki pracują, konsekwentnie realizując swoje założenia i odnosząc jakiegoś rodzaju sukcesy. Wszystko jednak niemożliwe bez prywatnej kasy. I tak przechodzimy do uzyskiwania środków od sponsorów.

Oczywiście są kluby pokroju np. Gatty Active, gdzie poważna firma, daje poważne pieniądze na futsal. Chciałem się jednak skupić na kilku innych przykładach, gdzie kasa nie odbiera ochoty do roboty.
Mamy taki Constract Lubawa, gdzie pieniądze wydawane na działalność klubu sięgają setki a nawet dwóch setek tysięcy rocznie. Mimo to nie spoczywa się tam na laurach i w niewielkiej mieścinie goście lecą kilka grup młodzieżowych, robią zajęcia dla dziewczyn i tak dalej i tak dalej. Pasja kipi wszelkimi otworami portfela, co chyba dobrze wróży na przyszłość futsalu w tamtym regionie.

Jest też Nbit Gliwice chwalony ostatnio przez Marcina Synoradzkiego w cotygodniowym felietonie. Z mych osobistych odczuć powiem, że Jarek Jenczmionka odezwał się do mnie rok temu przed II edycją WSIiU Malwee Cup. Spytał o wpisowe i pyk! "Dobra, Nbit się zgłasza". Chwilę później skorzystali z okazji, by od razu wystartować w I lidze i nie tułać się po regionalnych ustawkach II-ligowych. Do tego dochodzi organizacja turniejów charytatywnych i nic tylko bić pokłony Panie Jarku. Jest pomysł, jest kasa. Tak trzymać.

No dobra, ale co z tymi misjonarzami, którzy nie mają kasy od sponsorów? No jest też kilka takich przypadków. Jakby nie patrzeć AZS Uniwersytet Warszawski ciśnie się na usta. Równe chłopaki, mówiący o sobie, że grają "za frytki", korzystają z hali dzięki Akademickiemu Związkowi Sportowemu. I tu wydaje się rodzi się według mnie szansa dla futsalu. Poziom Akademickich Mistrzostw Polski pokazuje, że dzięki uczelniom i ich halom sportowym, można mniejszym kosztem wykonać porządną pracę. Oczywiście też trzeba się nachodzić, naprosić, naprzekonywać, ale zawsze łatwiej namówić rektora/kanclerza niż bić głową w beton w urzędach miast.

Nie tak dawno zapoznałem się też z systemem współpracy Lecha Poznań ze szkołami i tak sobie myślę: Pasjonaci - uderzajcie do szkół, gdzie są sale, orliki i starajcie się budować jakiś model szkolenia. W Polsce oczywiście nie ma programu mówiącego o tym, co i kiedy i z kim robić. Trenerzy działają "na czuja" (z niezłymi efektami jak np. w Tryńczy), czy bazują na swoim doświadczeniu jak Andrea Bucciol z młodzieżą w Rekordzie.

Może jak kilka ośrodków zdoła opracować systemy szkolenia, a potem podzielić się doświadczeniami, to program stworzy się poniekąd sam. I może, jak pasja halowych maniaków nie przeminie, to doczekamy się sukcesów reprezentacji, a kurki w miastach i u prywaciarzy odkręcą się na futsal.

Czytaj dalej...

Zapowiedź 22. kolejki I ligi południowej - typuje Rafał Piszczek

  • Dział: I liga
Sytuacja jest raczej jasna - Gwiazda nie może wygrać z Kamionką, by przy zwycięstwie w Nowinach z awansu mogło cieszyć się BSF Bochnia. Końcowy triumf rudzian powinno zapewnić im nawet minimalne zwycięstwo, gdyż BSF ma bilans bramkowy gorszy aż o 11 goli. Wyniki spotkań ostatniej kolejki w I lidze południowej typuje bramkarz pauzującego Heiro Rzeszów Rafał Piszczek. I stawia na Gwiazdę!
Czytaj dalej...
Subskrybuj to źródło RSS