Biało-czerwoni wypełnili obowiązek i wygrali z Mołdawią w drugim meczu turnieju eliminacyjnego do Mistrzostw Europy. Możliwość awansu, przynajmniej teoretyczna, wciąż istnieje.
Niestety, nie było nawet blisko. Polacy zdecydowanie przegrali w pierwszym meczu elbląskiego turnieju eliminacyjnego do Euro 2018. Choć zasłużyli co najmniej (!) na honorową bramkę, to ostatecznie spotkanie zakończyło się wynikiem 0:4. Nie ma się co oszukiwać, w tej sytuacji szanse na awans do barażów są minimalne.
Selekcjoner Andrzej Bianga wysłał powołania na towarzyski mecz z Białorusią, który 30 marca odbędzie się w Koszalinie. To ostatni sprawdzian przed kwietniowymi eliminacjami do Mistrzostw Europy.
Wciąż bez zwycięstwa w sezonie 2016/17 pozostają Czerwone Diabły z Chojnic. W starciu z Pogonią Red Devils długo prowadziły, po bramce Mariusza Kaźmierczaka. W drugiej połowie najpierw odpowiedział Mateusz Jakubiak, a w końcówce szalę zwycięstwa na korzyść gości przechylił Michał Kubik. Mimo stosunkowo dobrej gry, chojniczanie nadal pozostają więc "czerwoną latarnią" ekstraklasy z najmniejszą liczbą strzelonych bramek i największą straconych.
Długo polska reprezentacja nie mogła sforsować muru w postaci bośniackiej defensywy. Choć biało-czerwoni mieli przewagę zasadniczo od początku spotkania, to udokumentowali ją dopiero trafieniem w drugiej połowie Rafała Franza. Kluczowy dla wyniku okazał się wypad na połowę rywala Michała Widucha, który w 35. minucie pokonał swojego vis-a-vis Stanislava Galicia.
Drugi mecz tyskiego turnieju biało-czerwoni zakończyli remisem z faworyzowanym gospodarzem najbliższych Mistrzostw Europy. Podział punktów miał miejsce także w drugim niedzielnym spotkaniu - Bośniaków z Finami.
Polacy zagrali jeden z najsłabszych meczów od początku kadencji Andrzeja Biangi i przegrali z Finami 2:3. W drugim spotkaniu tyskiego turnieju Słoweńcy zdecydowanie zwyciężyli z Bośnią i Hercegowiną.